W Ogrodzie Krasińskich, (w sobotę 1 lipca 2017), który kocham i miło wspominam z lat mojego studiowania Polonistyki na U.W., lat włóczęg po parkach, studiowania na trawie, odwiedzania bibliotek starodruków (tu właśnie jest jedno z takich miejsc, a na górze muzealnie zachowane dzieła biblioteczne)
odbywała się impreza pt Imieniny Jana Kochanowskiego.
Zasadniczo była to impreza sprzedażowa dla wydawnictw. Ale to nic zdrożnego, to dobrze.

Dzięki temu można poznać wszelkie maleńskie wydawnictwa, których coraz więcej.

Można kupić książkę za 30 a nawet 50 procent jej ceny.

Można zjeśc domowe lody i domowe ciasto z lemoniadą albo kawą 🙂

Można również wysłuchać ciekawych turniejów literackich.

Z moim najmłodszym byliśmy obserwatorami slamu poetyckiego, także po angielsku 🙂
Na innej scenie zaś – turnieju recytatorskiego poezji min Witkacego w wykonaniu znanych osób, min aktorów , poetów
Można posłuchać o trudnej sztuce przekładu (oj, coś wiem o tym) – tu akurat Condada i o literaturze podróżniczej.
Obejrzeliśmy kawałek przedstawienia dla dzieci w Pałacu Krasińskich na pierwszym piętrze, bo można było.. 

Zrezygnowaliśmy z koncertu, aby udać się z koleżanką i chłopcami na całkiem ciekawy plac zabaw (warto odwiedzać wciąż inne, mam wrażenie, że firmy prześcigają się w coraz nowych pomysłach na konstrukcje dla dzieci… Wciąż wolę las, ale .. i placem zabaw nie pogardzimy) i na późną kolację..

Wspaniały dzień letni. A Imieniny Kochanowskiego polecam. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie równie udany. 

Leave a comment