DZIEŃ GDY KOT ZDECYDOWAŁ

Jestem w Peru, bo przepracowuję tu swoją karmę z najwcześniejszych swoich inkarnacji.
Z czasów Inków i Nordyków. Tych Inków najwcześniejszych z Atlantydy , o których nikt WAm nic nie powie poza Steinerem, Blavatsky, i budowlami w Peru. Moja dusza urodziła się około 15000 tysięcy lat temu. Nie wiem czy tu… Chyba najpierw w Europie u Ariów.. Ale potem długo byłam tu, w Peru
Moja inkarnacja obecna w większości opiera się na przepracowywaniu karmy (domykaniu, odcinaniu) z poprzednich inkarnacji mojego rodu (wzięłam karmę innych kobiet z rodu) i poprzednich inkarnacji moich.
Dzieciństwo i młodość w dużej mierze była związana z karmą rodową. Weszłam w tę inkarnację jak dziecko w rodzinie z zaburzeniami, weszłam w schematy toksyczne związane z niskim poczuciem własnej wartości, narcyzmem, przemocą wobec kobiet, uzależnieniami i współuzależnieniami. Kobiety powiązane ze mną miały trudne życie, były ofiarami, czyniły ofiarami swoich mężów, wytrzymywały w związkach toksycznych do śmierci, wychowywały dzieci , które dalej powielały schemat i tak wszyscy ranili się przez pokolenia, wytrzymywali, cierpieli w milczeniu, nikt nie mówił NIE, ktoś pił z beznadziei i by zapomnieć, ktoś dostawał ataków depresji i nerwicy, ktoś kogoś bił, ktoś popełniał samobójstwo….
Ja przerwałam te szablony. Powiedziałam najpierw jako dusza NIE – całej rodzinie, a potem powiedziałam jako ciało NIE — wzorowi kobiecości a potem wzorowi związku i tożsamości.
Weszłam w to życie z mocnymi układami, które dały mi moc przerywania schematów i mocnej introspekcji i pracy nad sobą. W poprzednich inkarnacjach miałam dużą pracę nad sobą jako człowiekiem, duszą – jako mnich, mniszka na terenach Europy i Azji. Ta introspekcja i siła bardzo pomogła.
ZAmykanie karmy własnej bardzo często łączy się ze spotykaniem wielu ludzi na swojej drodze, których spotkałam w poprzednich inkarnacji.
Wielu inkarnacji.
Do 45 toku życia domknęłam karmę z inkarnacji całej duszy młodej i początków duszy dojrzałej.
Wielość związków i znajomości i trudności i zadań i mieszkanie poza Polską, spotkania z obcokrajowcami to było domykanie karmy z wielu inkarnacji, w których na stałe mieszkałam poza Polską. Nie byłam Polką, choć zawsze byłam Aryjką, z tego co wiem. To jest bardzo mocno związane z moich Duchem.
Po 45 roku otworzyły się zadania z inkarnacji najwcześniejszych, z poziomu duszy dziecięcej i niemowlęcej. One są związane z ArioSłowianami (teren Europy Azji Indii) w tematach materii, dobytku, dobrostanu, dobrobytu, bogactwa, samorealizacji , przekuwania energii w materię, zdobywania popularności i szacunku, bezpieczeństwa, samostanowienia, patriarchalizmu.
Wtedy wyszłam z poziomu tworzenia dla tworzenia i tworzenia charytatywnie i zdecydowałam, że stworzę biznes, który będzie duży, rodzinny, będzie trwał przez pokolenia, pomoże wielu ludziom, i będzie sukcesem oraz wielką pomocą dla wielu.
Zaczęłam to już robić w poprzedniej inkarnacji, ale nie zdołałam ukończyć.
W Peru zaś zrozumiałam, że mam , zarówno uporać się z karmą najwcześniejszych inkarnacji, jak i dać równowagę swojej duszy i ciału przez ten rys — zaufania Wszechświatu i Prawu Przyciągania.
Moja transformacja życiowa charakteru (temperamentów wrodzonych i wychowania a potem pracy nad sobą) polegała na
– przejściu od negacji siebie i kobiecości,
przez zaufanie swojemu Duchowi i Duszy,
przez odbudowanie kobiecości i człowieczeństwa w temperamencie tożsamości charakterze ,
przez pracę nad związkami
przez pracę nad tożsamością ułomną – brak poczucia własnej wartości , miłości własnej, wstyd, brak poczucia bezpieczeństwa, brak poczucia własnej wartości, brak szacunku do siebie, brak poczucia że zasługuję na szacunek dobrostan dobrobyt …,
przez — zaufanie swojej mocy — Manifestora, wielkiej wolnej woli, mocy Kali, mocy odcinania, mocy kreowania…
przez przejście od całkowitej deprecjacji siebie do zaufania sobie i do mocnego stawiania granic i poczucia pewności siebie KTÓRE WSZYSCY DO DZIŚ ODBIERAJĄ JAKO ZAROZUMIAŁOŚĆ I ZDYSTANSOWANIE,
przez ….
pracę nad harmonią w sobie
pracę nad równowagą
pracę nad przejściem od zarozumiałości do rzeczywistej pewności siebie i szacunku,
przez pracę nad dojrzałym związkiem
przez pracę nad dyscypliną wewnętrzną i swoją tożsamością, w której moc będzie płynąć ku dyscyplinie umysłu i tworzeniu dobrobytu.
Główne moje obecne zadania, to nad czym pracuję teraz to głównie
– > osadzenie w świecie — z poziomu zaufania i płynięcia z prądem, akceptacja tego co jest i co przychodzi, a może być niezgodne z moją Wolą…
Tak jest , bo w pierwszych inkarnacjach duszy dziecięcej i niemowlęcej miałam najniższy poziom wolnej woli, czyli praktycznie opierałam się na odtwarzającej się karmie i ufałam przeznaczeniu, bo moja wola miała niewielki wpływ na moje życie…
I TERAZ TO ODCZUWAM. OCH JAKIE TO JEST OKRUTNE, JAK TO BOLI, JAK TO MA BOLEĆ, JAK MAM ODCZUĆ TO I NAUCZYĆ SIĘ JEDNAK Z TYCH INKARNACJI — BY PŁYNAĆ AKCEPTOWAĆ I PRZYJMOWAĆ . Prawo przyciągania, które dla Mnie Manifestora, dawnej królowej, mocnej wiedźmy i kapłanki i boginki działało na zupełnie innych zasadach — teraz działa normalnie…
–> po prostu bądź
bądź w przepływie.
Decydujesz o czymś. Nastaw się na to że TAK MOŻE NIE BYĆ
NAWET KOT MA WIĘCEJ DO POWIEDZENIA NIŻ TY
PRZYJMIJ TO, ŻE INNI MAJĄ SWOJĄ WOLĘ
„JESTEŚ TERAZ w totalnej unii ze światem, to ci się potem przyda, czuj to jak inni decydują za ciebie, nawet zwierzęta, nawet pogoda, nawet dzieci … , nie twoje”
Kot przechodzi swoją własną transformację. To był taniec pomiędzy kotem wolnym a kotem udomowionym.
A kot to nasz totem. Całej rodziny totem.
Pomiędzy wolnością do decydowania a wolnością OD decydowania.
Chciał z nami jechać. Wiedziałam że chce. Więc zaczęłam załatwiać . szczepionki, badania, cuda nie widy wymyślone przez zindoktrynowaną unię europejską. Ale byłam gotowa to wszystko opłacić.
Duże pieniądze.
Na kota.
Ale tego dnia — w tym dniu wyjazdu na najważniejsze badanie, kot — uwiązany za smyczy żeby tylko poszedł siusiać — zerwał się i uciekł.
Już dawno spał na dworze, polował na dworze, mimo że to wykastrowany , rozleniwiony kot co lubi wylegiwać się na łóżku….
Kot o podwójnej naturze.
i byłam wkurzona. Dostałam jasnej cholery — kto śmie zmieniać moje plany i decyzje??? KOT ????
Ok. Zmienił je kot. Poszłam nad rzekę. Usiadłam na ogromnym kamieniu z czasów przedczłowieczych, i medytowałam.
Dobrze — jestem w wibracji dziecięcej i niemowlęcej duszy.
Dziecięca dusza pokazuje mi jak pracować z energią żeńską i patriarchalizmem. Co TAK. Co NIE
Niemowlęca pokazuje mi — ja działa natura, jak działa Prawo Naturalne.
Poddałam się więc.
Dobrze. Niech kot zostanie. Kot chce tu zostać. Już zrozumiał. Już się nie boi. Już chce.
Już wie, że nie będzie nam potrzebny w Polsce i kogoś innego zaopiekuje tu.
Nie muszę kota ratować. To on mnie uratował przed nadmiernym manipulowaniem światem.
Mam nauczyć się luzu, zaufania światu, zaufania, że każdy zwrot sytuacji może wyjść mi na dobre …
Zaufania Naturze. Zaufania, że energia płynie dobrze.
Zaufania że zarówno ci ciemni jak i ci jaśni wysoko – ostatecznie chcą wyrównania energii. Rada nieingerujących chce jednak wyrównania energii.
Gdy wyjadę z Peru z mężczyzną, którego mam ze sobą zabrać,
i w tym sensie uratować z utkwienia w jego pierwszych inkarnacjach w celu powrotu do źródeł ariosłowiańskich ,
…. gdy wyjadę z Peru — przyjdzie czas na powrót do mocy Wolnej Woli która jest mi dana.
Tu mam ją zablokowaną
Po coś
Ale tam — będzie czas na wyjście z cienia (Andów) , z przepaści (Andów) i czas na materializację i przekuwanie idea i przygotowanych projektów na rzeczywisty powiew, real i pieniądz i szacunek i to, co widziane i znane.
A teraz jest, co jest ….
Dostosowuję się.
I NIE. Nie wiem kiedy wrócę…
w 2024 some time ..
Jak karma się dopełni.
I jak nauczę się najtrudniejszej rzeczy. Nie – nie chodzi o przyzwolenie i akceptację przeznaczenia niezgodnego z moją wolą, to już ogarnęłam…
Chodzi o akceptację CAŁEGO swojego rozwoju. Uwolnienie energii pierwszych błędów, tego jaka byłam kiedyś, tutaj, tej czerni, tej magii, tego uwikłania. Akceptacja siebie. Zrozumienie siebie na bardzo głębokim poziomie. I akceptacja tej przestrzeni tej ziemi.
To bardzo bardzo trudne. Bardzo trudne. Trudno też jest widzieć to jak wygląda ta ziemia teraz a jak wyglądała za pierwszych Inków.
Ale muszę to urealnić. Inkom nie udało się tego terenu zmienić.
Zbudowali swoje imperium, ale zostali zmieceni z ziemi i zapomniani tak samo jak ArioSłowianie. Tego nie da sie szybko odbudować.
Tu króluje energia nadal dusz niemowlęcych i dziecięcych.
Energia prymitywna i bazowa.
I nie lubię tego.
Ale to też jest zarozumiałość.
I to też mam w sobie zmienić.
To akceptacja prawa do rozwoju i niedorozwoju.
Akceptacja do Niezgody na rozwój.
Nie lubię Peru.
Fascynują mnie tu tylko pejzaże kosmiczne, przerażające, magiczne
i
rękodzieło w ubraniach i wytworach domowych.
Czyli to, czego się tu już nie szanuje, take it for granted…
i niszczy, zapomina….
Nie lubię Peru. Nie chcę tu mieszkać. Ale chcę je zrozumieć i zaakceptować. Ma prawo istnieć w takim tempie rozwoju jak chce…
Ma prawo również poddawać się ciemności. A ja nie mam prawa zabraniać i … ratować tych co nie chcą być uratowani.
Dziś nie mam na nic wpływu. Mówię i powiem Wam więcej o moich planach. Ale wpływu nie mam.
Także nie mam na to, że nie mam pełnego uznania, szacunku, że się o mnie plotkuje, obgaduje, nie ufa,
uznaje mnie za zarozumiałą…
Tylko osoby które są moimi znajomymi w duszy , z tych samych poziomów na których ja jestem lub byłam — mi ufają.
A tych osób jest niewiele.
Ale cierpliwości.
Ja wiem co mam do zrobienia. Znam plan mojej duszy.
I zrobię w tej inkarnacji wszystko to, co przygotowałam dawniej.
Wiedźma z Magicznych Andów