27y idzie. A ja 9/27

Koziorożec. Czas Pana Welesa.
Czas kozłów z podziemia. I ogólnie podziemny czas.
Pełnia w Raku.
JESTEM WKURZONA.
Na stan.
Świata.
Mojego świata.
Polski
Peru
Domu.
Mojego domu
Kobiecości
Macierzyństwa
Uczuć
Wyłazi najbrzydsze rakowe
Zazdrość
Złość
Wkurw
Zawiść
Wychodzi że mnie choleryk
No gdzie ja mam upchnąć te złość ?
Po coś jest
Zmiany .. jeszcze nie czas
Tylko buduje się perspektywa
Mgliście
Tak mgliście że około 14 tej to już moge sobie przy odrobinie dobrej woli wyobrazić że jestem w Pipidówku Dolnym w Polsce o ile nikt nie chce wciskać swojego Buenos días
(Jaki kurwa dobry ) bo Andy totalnie znikają we mgle …
27 idzie a ja zamiast pisać zgodnie z tym co mi w duszy gra ciąg dalszy o choince chuince czyli drzewie życia i polar polus
To pram (nie kuźwa piorę prę tylko pram bo w odstępach wielokrotnie) całą pościel i resztę ciuchów
W ręku
W deszczu
Bo dzięcko w nocy odreagowywało stres prezentowy (wyjaśnień nie będzie ale więcej elektronicznych zegarków nie kupuję)
i wymiotowało solidnie i całokształtem ..
nie.. po prostu rzygalo
Drugi syn chory na zatoki (stres szkolny ) i wiszę codziennie na telefonie
No i gotuję bo bary zamknęli bo piją .. i tak pewnie będą pić do 31
Mogą tu stawać w zawody z Polakami
PL – PR
dziś w sklepie pani z grupy tanecznej kupiła pisco (alkohol) i zmieszała sobie z gorącą wodą w swoim wielkim blaszanym czajniku
I pójdzie tańczyć nawet w deszcz
I z tym czajnikiem
Nie wiedziałam po co on, bo łóżeczko lalki to może dla tego Jezusa ..
No to już wiem..
Trago (alkohol) żeby Jezuskowi nie było w nocy zimno
Albo Maryi
Czort wie
No
Miłego dnia
Będę pewnie do końca roku złośliwa online
Bo to lepiej niż w domu
Ciekawam co u Was ?
Czuła błogość?
😉