Dwadzieścia minut spaceru po Warszawie w rejonie ulic Rakowicka Wiśniowa Narbutta .. i tyle wspomnień niegdyś bezdzietnej kobiety matki.. I ileż podobnych jak wiele lat temu spotrzeżeń — Toż ten kawałek przestrzeni to świat kontrastów!
I te 22 które w ciągu ostatnich dni widzę wszędzie (Doreen Virtue — „Twoje myśli kiełkują i zaczynają dawać rezultaty” itd… )
Czemu to taki ciekawy kawałek terenu? Subiektywnie – tam jest ambasada Pakistanu, w której pracowałam krótko ale intensywnie, tam pomieszkiwałam krótko podczas znajomości z pewnym dżentelmenem dziennikarzem, tam mieszka moja ukochana lektorka francuskiego z Instytutu Francuskiego – w starej kamienicy, w starym stylu, ta pani ta Warszawianka również wykładowczyni w starym stylu z Romanistyki UW, ta która kibicowała mi przed wyjazdem do Francji i dawała mi prywatne lekcje tuż przed..
Tam mieszka moja ulubiona kuzynka..
Tam było kiedyś kameralne kino Stolica jeśli nie mylę nazwy? ..
Tam wydawnictwo KArta gdzie pracowała przyjaciółka z Białorusi..
Tam Urząd Miasta gdzie załatwiałam dawno temu jakieś urzędowe sprawy..
Nie daleko SGGW i SGH z toną znajomych niegdyś współ-studentów, Pola M i bary i knajpy..
Taki prywatny kawałek Warszawy z narodowymi i międzynarodowymi konotacjami

A obiektywnie? to miejsce gdzie dużą przestrzeń zajmuje więzienie, gdzie idziesz ulicą i widzisz zaniedbany budynek  ambasady obok innego – wypasionej snobistycznej kamienicy, gdzie wydawnictwo magazynu Więziennictwo etc.. sąsiaduje całkiem niedaleko z KArtą i zaraz obok kilka klubów i maleńkich inicjatyw lokalnych czy fundacji, sklepy jak ten na jednym ze zdjęć … z innej epoki? przykuwające uwagę balkony i ogłoszenia.. Kruki karmione na balkonach przez mieszkańców i kruki na śmietnikach przed kamienicą… To nie tylko dziś.. Te naście lat temu był tu jakiś podobny klimat oryginalności i kontrastów.

Leave a comment