Białystok zawsze mnie przyciągał. Nie, wcale nie był czysty i odnowiony. Ale urokiem przypominał od zawsze mi… Warszawę. Tak, bo i w Białymstoku są te pięknie zdobione kamienice – na nich mozaiki, żłobione portrety możnych i królów, i malowane obrazy, zupełnie jak na Starym Mieście w Warszawie.

A dziś Białystok ma już pięknie odnowiony Rynek, tam deptak, wokół mnóstwo kawiarni, których nawet jeszcze rok  temu nie było w takiej ilości.
Trafiliśmy 15go sierpnia na jarmark wschodni, z przybyszami z Białorusi i Ukrainy, i tam sery i wędliny i wyroby regionalne mieszały się z Podlaskimi.
Przyjemnie. Sporo obcokrajowców.
A nieco dalej już dawno ładnie odnowiony Pałac Branickich i ich ogród – zbyt dla mnie regularny i francuski. Ale.. taki styl
Ma urok – choć jak pomyślę ile pracy trzeba w to włożyć, przycinanie krzewów też zdaje mi się zbyt cywilizowane.. Ogród angielski wolę i permakulture czyli mieszankę wszystkiego ze wszystkim i naturalny chaos który jest prawdziwym uporządkowanym ekosystemem.

Nie byliśmy w tym roku u Branickich, więc zdjęcia są z rynku, Polecam odwiedzić Białystok. tym bardziej, że trasa jest niemal ukończona i jedzie sie z Warszawy bardzo szybko.
To dobry przystanek w podróży po Podlasiu – kawa w Wedlu albo lody regionalne w innej kawiarni, potem góra Grabarka i polskie meczety.. i wszędzie po drodze pięknie zdobione ukwiecone chaty.

Leave a comment