MORE TU
Lot z Dubaju do Karachi zdał mi się krótki. Byłam zmęczona, ponura i śpiąca, zdenerwowana przed spotkaniem z imigracyjną obsługą. A jednak głód sprawił, że w kilka chwil opróżniłam niezbyt dobry pakistański posiłek, a następnie w lepszym humorze zagłębiłam się w lekturze pakistańskiej angielskojęzycznej gazety. Jedyne wiadomości z Europy dotyczyły Hiszpanii, czyli terrorystycznych ataków na dworcu kolejowym, domniemań, co do sprawców zbrodni – wersję baskijską już odrzucono, oskarżoną stała się Al Kaida i Bin Laden. Mój Boże, atakują już Europę! Cóż za różnica więc gdzie i po jakich ścieżkach człowiek się porusza. Cóż za różnica, mamo, czy pozostaję w Europie, wyjeżdżam do Dubaju, czy po chwili do Karachi?
