{"id":4972,"date":"2020-08-24T20:53:28","date_gmt":"2020-08-24T18:53:28","guid":{"rendered":"http:\/\/joannacholuj.pl\/?page_id=4972"},"modified":"2020-08-24T20:53:28","modified_gmt":"2020-08-24T18:53:28","slug":"historie-powiesc","status":"publish","type":"page","link":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/historie-powiesc\/","title":{"rendered":"Historie &#8211; powie\u015b\u0107"},"content":{"rendered":"<p align=\"center\"><span style=\"font-size: 300%;\"><i><b>historie niemo\u017cliwe<\/b><\/i><\/span><br \/>\n<span style=\"font-size: 300%;\"><i><b>historie niespe\u0142nialne<\/b><\/i><\/span><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><i><b>to ona jest<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>bezimienna<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>ona jest<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>wszystkim i niczym<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>realno\u015bci\u0105 i u\u0142ud\u0105<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>nadzieja i rozczarowaniem<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>kreacja wirtualn\u0105 i realn\u0105 osob\u0105<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>jest i nie ma jej<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>to ona<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>wirtualne wcielenie<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>ludzkich<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>m\u0119skich<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>kobiecych<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>fantazji pragnie\u0144 sn\u00f3w<\/b><\/i><\/p>\n<p align=\"center\"><span style=\"font-size: xx-large;\"><i><b>Historia I<\/b><\/i><\/span><\/p>\n<p align=\"center\"><span style=\"font-size: large;\"><i><b>m u z y k a<\/b><\/i><\/span><\/p>\n<p align=\"center\"><span style=\"font-size: large;\"><i><b>obraz<\/b><\/i><\/span><\/p>\n<p align=\"center\"><i><b>s\u0142owo<\/b><\/i><\/p>\n<p><i><b>Haja o que Houver<\/b><\/i><\/p>\n<p><i><b>Haja o que houver<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>eu estou aqui<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>Haja o que houver<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>espero por ti<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>Volta no vento<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>O` meu amor<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>volta depressa<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>por favor<\/b><\/i><\/p>\n<p><i><b>H\u00e1 quanto tempo<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>j\u00e1 esqueci<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>Porque fiquei<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>Longa de ti<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>Cada momento<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>\u00e9 pior<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>Volta no vento<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>Por favor<\/b><\/i><\/p>\n<p><i><b>Eu sei, eu sei<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>Quem \u00e9s para mim<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>Haja o que houver<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>espero por ti<\/b><\/i><\/p>\n<p><i><b>[P.A.Magathaes, wyk.Madredeus]<\/b><\/i><\/p>\n<p>Gwar dzieci\u0119cych g\u0142os\u00f3w. S\u0142o\u0144ce wdziera si\u0119 do ma\u0142ej ciemnej klitki na pi\u0119trze. Obna\u017ca brudne \u015bciany, odrapane, podarte n\u0119dzne resztki kolorowej kiedy\u015b tapety. M\u0119\u017cczyzna przykryty po sam nos ko\u0142dr\u0105 bez poszwy wyci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 na metalowym na dawn\u0105 mod\u0142\u0119 starym \u0142\u00f3\u017cku. Jeszcze nie obudzi\u0142 go gwar, nie wyrwa\u0142y ze snu dzieci\u0119ce g\u0142osy dochodz\u0105ce z podw\u00f3rza, \u015bni jeszcze o niedawno odbytej podr\u00f3\u017cy wskro\u015b Europy. Niemcy, Holandia, Belgia, Francja, Hiszpania&#8230;i w ko\u0144cu kraniec starego \u015bwiata, kraniec otwartej Europy, Lizbona. Dochodzi\u0142 go sk\u0105di\u015b odleg\u0142y,\u00a0 przyt\u0142umiony, jakby spoza wielu zamkni\u0119tych drzwi, g\u0142os \u015bpiewaj\u0105cej kobiety. Cudny g\u0142os. Tak czysty, rze\u015bki, jasny&#8230;<br \/>\nJeszcze d\u0142ugo po sko\u0144czonym filmie pozostawa\u0142 w jej g\u0142owie ten cudowny g\u0142os. Nie rozumia\u0142a s\u0142\u00f3w wypowiadanych po portugalsku. Domy\u015bla\u0142a si\u0119 ich sensu. Wiedzia\u0142a, \u017ce \u015bpiewaczka mia\u0142a na imi\u0119 Teresa, zesp\u00f3\u0142, kt\u00f3ry tworzy\u0142a wraz z muzykami to Madredeus. Po zako\u0144czonym seansie m\u0142oda kobieta b\u0142\u0105dzi\u0142a jeszcze d\u0142ugo ulicami wschodniej stolicy, maj\u0105c w g\u0142owie s\u0142oneczny obraz Lizbony i tych kilka scen, kt\u00f3re, jak dziwaczny zlepek utkwi\u0142y w jej pami\u0119ci wizualnej. Zamkni\u0119ty pok\u00f3j, kt\u00f3rego ciemno\u015bci rozproszy\u0142y jedynie wdzieraj\u0105ce si\u0119 ukradkiem szparami w drewnianych okiennicach promienie s\u0142oneczne i nieproszona muzyka ..i gwar dzieci\u0119cy. Nie mog\u0142y si\u0119 oczy przyzwyczai\u0107 do kontrastu obraz\u00f3w, tego w wyobra\u017ani, zalanego jasno\u015bci\u0105 i ciep\u0142em, i realnego, kt\u00f3ry obna\u017ca\u0142 n\u0119dzne resztki odchodz\u0105cej zimy.\u00a0 Nie lubi\u0142a Warszawy. Miasto potrafi\u0142o ukaza\u0107 sw\u00f3j urok, lecz nie o tej, przedwiosennej porze roku. Gdy w centralnej Polsce jeszcze zimno i nie zieleni\u0105 si\u0119 drzewa, w Portugalii wiosna zapewne zakwita\u0142a ju\u017c w pe\u0142ni.\u00a0 Obsesyjnie powraca\u0142a my\u015bl o Lizbonie&#8230;Nie dziwi\u0142a si\u0119 fascynacji Wendersa tym miastem&#8230;Poci\u0105ga\u0142o. Dla mieszka\u0144ca\u00a0 \u015brodkowej Europy to m\u00f3g\u0142 by\u0107 ju\u017c skrawek egzotyki&#8230;Obserwowa\u0107 miasto, filmowa\u0107 je, pods\u0142uchiwa\u0107&#8230;To w\u0142a\u015bnie robi\u0142, on&#8230;Wenders, on, tw\u00f3rca d\u017awi\u0119ku, bohater&#8230;Imi\u0119? ju\u017c\u00a0 nie by\u0142a w stanie sobie przypomnie\u0107. Ostatecznie nie postaci z imienia i nazwiska s\u0105 wa\u017cne, lecz to, co im si\u0119 przytrafia&#8230;Mia\u0142a ochot\u0119 usi\u0105\u015b\u0107 i zacz\u0105\u0107 pisa\u0107&#8230;o Lizbonie, nie o Lizbonie, mo\u017ce o Warszawie, mo\u017ce o&#8230;<\/p>\n<p>Pomy\u015bla\u0142 o c\u00f3rce. Nie\u00a0 widzia\u0142 jej od\u00a0 tygodnia.\u00a0 Dzie\u0144 spotkania mia\u0142 nast\u0105pi\u0107 dopiero w przysz\u0142ym tygodniu.\u00a0 Co dwa tygodnie&#8230;takie by\u0142o orzeczenie s\u0105du. Nic nie mia\u0142 do powiedzenia. Wiedzia\u0142, \u017ce Natalia ci\u0119\u017cko znosi\u0142a rozstanie, ich rozw\u00f3d.\u00a0 C\u00f3\u017c, Cristina niew\u0105tpliwie dobrze si\u0119 ma\u0142\u0105 opiekowa\u0142a. Nie brakowa\u0142o jej niczego&#8230;Brakowa\u0142o jej ojca&#8230;G\u0142upie my\u015bli \u0096 \u017cachn\u0105\u0142 si\u0119 \u0096 doprowadza\u0142o go do sza\u0142u przemy\u015bliwanie ca\u0142ej sprawy od pocz\u0105tku i od pocz\u0105tku.\u00a0 Analizowa\u0142 ka\u017cdy szczeg\u00f3\u0142 swojego zachowania, jej zachowania&#8230;Przypomina\u0142 sobie ka\u017cd\u0105 najbardziej b\u0142ah\u0105 k\u0142\u00f3tni\u0119 z Cristine, ka\u017cd\u0105 najmniej znacz\u0105c\u0105 sytuacj\u0119&#8230;\u00a0 czemu, czemu by\u0142e\u015b takim g\u0142upcem, Carlos? Nie m\u00f3g\u0142 sobie darowa\u0107 utraty c\u00f3rki. Nigdy nie wyobra\u017ca\u0142 sobie, \u017ce tak bardzo b\u0119dzie mu ma\u0142ej Nathy brakowa\u0107.\u00a0 Nie kocha\u0142 ju\u017c \u017cony, wiedzia\u0142, \u017ce rozw\u00f3d by\u0142 decyzj\u0105 najlepsz\u0105 z mo\u017cliwych, lecz spogl\u0105daj\u0105c w twarz Natalii i tak za ka\u017cdym razem zadawa\u0142 sobie obsesyjne pytanie \u0096 czy tak ? czy to by\u0142a dobra decyzja? czy jedyna z mo\u017cliwych? Niejednokrotnie zastanawia\u0142 si\u0119 jak postrzega jego zachowanie to dziecko&#8230;By\u0107 mo\u017ce spogl\u0105da\u0142a tak, jak on kiedy\u015b&#8230;w dzieci\u0144stwie, spogl\u0105da\u0142\u00a0 na swojego ojca&#8230; To skojarzenie powraca\u0142o. Odrzuca\u0142 je, bo rani\u0142o, ale ono uparcie i wci\u0105\u017c uparciej\u00a0 powraca\u0142o ku\u00a0 niemu.\u00a0 &#8230; Jaka\u015b ciemna przestrze\u0144 ogrodu, zacieniona koronami wysokich drzew. Dom na przedmie\u015bciach Lizbony&#8230;\u00a0 Wygodny dom, du\u017cy, obszerny. Bogaci ludzie. Jego rodzice. Ju\u017c jako dziecko wiedzia\u0142, \u017ce ojciec jego ma dobr\u0105 posad\u0119 prawnika i\u00a0 \u015bwietn\u0105 pensj\u0119&#8230; Stan\u0119\u0142a mu przed oczami poci\u0105g\u0142a \u015bniada twarz ojca.\u00a0 By\u0142 przystojnym m\u0119\u017cczyzn\u0105. Typowa latynoska uroda, ciemne w\u0142osy i oczy&#8230; Pami\u0119ta jednak, \u017ce ba\u0142\u00a0 si\u0119 spojrze\u0107 w t\u0119 twarz, gdy pozbawiona by\u0142a u\u015bmiechu&#8230;\u00a0 Ba\u0142 si\u0119&#8230;<br \/>\nWielu koleg\u00f3w m\u00f3wi\u0142o, \u017ce ma surowych ojc\u00f3w, wielu pokazywa\u0142o w szkolnej szatni lub w rozbieralni\u00a0 tu\u017c przed godzin\u0105 \u0107wicze\u0144 sportowych jakie to ci\u0119gi oberwali od ojc\u00f3w i za jakie to wyrafinowane szczeni\u0119ce przest\u0119pstwa.\u00a0 On te\u017c&#8230;a jednak nie przyznawa\u0142\u00a0 si\u0119, \u017ce baty dostawa\u0142 najcz\u0119\u015bciej od surowej opiekunki.\u00a0 Ojciec nie stosowa\u0142 nigdy kar cielesnych a jednak ile by jego syn da\u0142\u00a0 by wysublimowany ojcowski system karania zamieni\u0107 na porz\u0105dne codzienne lanie! Wiedzia\u0142, \u017ce ka\u017cdy ch\u0142opi\u0119cy grzech odpokutowa\u0107 musia\u0142 b\u0119dzie w dniu \u015bwi\u0119ta&#8230; Jakiegokolwiek tradycyjnie i z za\u0142o\u017cenia radosnego \u015bwi\u0119ta, kt\u00f3re zazwyczaj powinno nie\u015b\u0107 r\u00f3wnie radosn\u0105 obietnic\u0119 stosu prezent\u00f3w&#8230; Tymczasem jego Bo\u017ce Narodzenie, jego urodziny, imieniny&#8230; by\u0142y bez znaczenia&#8230;. Ch\u0142odnym tonem wypowiadane \u017cyczenia, posi\u0142ek w\u00a0 ciszy. Nigdy nie zapomni wyrazu twarzy matki, kt\u00f3ra potajemnie robi\u0142a mu prezenty w wigili\u0119 Narodzin Chrystusa,\u00a0 kt\u00f3ra w dniu jego urodzin\u00a0 wtyka\u0142a mu pod poduszk\u0119 pieni\u0105dze na upatrzone cudo&#8230; Potajemnie, bo ojciec nie zwyk\u0142 akceptowa\u0107 nagradzania prezentami dziecka, kt\u00f3re odbywa\u0142o swoj\u0105 kar\u0119.<br \/>\nCh\u0142opiec najlepiej czu\u0142 si\u0119 poza domem, na otwartych os\u0142onecznionych podw\u00f3rzach starej Lizbony&#8230; Nigdy nie wraca\u0142 po szkole do domu, w\u0142\u00f3czy\u0142 si\u0119 z kolegami. Pokocha\u0142 to miasto, nie jego snobistyczne rozpo\u015bcieraj\u0105ce si\u0119 poza centrum dzielnice, lecz t\u0119 star\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 Lizbony, w\u0105skie uliczki,\u00a0 kt\u00f3rymi , zdawa\u0142oby si\u0119,\u00a0 z trudno\u015bci\u0105 przeciska si\u0119 stary tramwaj swoim charakterystycznym kr\u0119tym d\u017cd\u017cownicowatym ruchem&#8230;<br \/>\nAle Nathalia jego by\u0142a inna. Spokojna, odrobin\u0119 nie\u015bmia\u0142a lecz tak samo ciekawska i spragniona wra\u017ce\u0144 i nowo\u015bci&#8230; Uwielbia\u0142 j\u0105,\u00a0 rozpieszcza\u0142 prezentami, kt\u00f3re tyle co jej sprawia\u0142y jemu rado\u015bci, pragn\u0105c jakby w dw\u00f3jnas\u00f3b\u00a0 nagrodzi\u0107 i sobie w\u0142asny niemi\u0142y czas dzieci\u0144stwa i jej&#8230; nieobecno\u015bci ojca w domu i niedotrzymane obietnice&#8230;<br \/>\nUnikn\u0105\u0142 niew\u0105tpliwie jednego ojcowskiego b\u0142\u0119du lecz nie uchroni\u0142 si\u0119 przed drugim.\u00a0 Tak jak on potrafi\u0142\u00a0 sp\u0119dza\u0107 d\u0142ugie godziny w biurze, dzie\u0144 ca\u0142y bo\u017cy, nie po\u015bwi\u0119caj\u0105c ani jednej my\u015bli rodzinie. Nawyk. Nawyk pracy. Pracoholizm. Nawyk nadmiaru pracy. Wszystko w ko\u0144cu sta\u0142o si\u0119 nawykiem. Jego \u017cycie wype\u0142ni\u0142o si\u0119 nawykami.\u00a0 P\u00f3\u017ane powroty, poca\u0142unek dla Nathy&#8230; przez sen&#8230;, seks &#8230; w p\u00f3\u0142\u015bnie,\u00a0 w \u015brodku nocy, gdy on powraca\u0142, gdy \u017cona spa\u0142a, nad ranem&#8230; Zaczyna\u0142 to lubi\u0107. Ona nie. Uwa\u017ca\u0142 za normalne. Cristine nie. Pami\u0119ta\u0142 ich wsp\u00f3lne ostre k\u0142\u00f3tnie. Wybucha\u0142y zazwyczaj, w weekendowe poranki, gdy Nathy by\u0142a na lekcjach baletu a oni dwoje razem w domu. Nie pami\u0119ta\u0142 ju\u017c tych pierwszych wsp\u00f3lnych szcz\u0119\u015bliwych dni ich zwi\u0105zku. Odesz\u0142y, zasnute g\u0142\u0119boko paj\u0119czyn\u0105 niepami\u0119ci, przyszarza\u0142y pod nat\u0142okiem gorzkich s\u0142\u00f3w, agresywnych gest\u00f3w, milczenia pe\u0142nego \u017calu i rozgoryczenia.<br \/>\nJak niesprawiedliwa by\u0142a nieraz dla niego. Pracowa\u0142 ponad si\u0142y. Ona widzia\u0142a tylko efekt uboczny, jego nieobecno\u015b\u0107 ca\u0142e dnie&#8230;noce, weekendy nawet&#8230; W ten sobotni poranek, by\u0142o lato, pami\u0119ta\u0142, pocz\u0105tek lata, mo\u017ce czerwiec&#8230; Zmusza\u0142 my\u015bli by dryfowa\u0142y wok\u00f3\u0142 osoby jego c\u00f3reczki, to by\u0142 jedyny spos\u00f3b, by zachowa\u0107 cierpliwo\u015b\u0107 i spok\u00f3j. Cristine! Jak\u017ce potrafi\u0142a by\u0107 m\u0119cz\u0105ca! Jej nieustanne wym\u00f3wki, jej paplanina w\u0142a\u015bnie w\u00f3wczas, gdy najbardziej potrzebowa\u0142 spokoju, w\u0142a\u015bnie w\u00f3wczas, gdy mia\u0142 ochot\u0119 odci\u0105\u0107 si\u0119 od ca\u0142ego \u015bwiata. Odgrodzi\u0107 si\u0119. Znikn\u0105\u0107. Pomy\u015ble\u0107. Widzia\u0142 \u017cywo przed oczami scen\u0119&#8230;.Poranne s\u0142o\u0144ce, jeszcze nie\u015bmia\u0142o lecz ju\u017c przypieka&#8230;Cristine wyskoczy\u0142a z \u0142\u00f3\u017cka, potem \u015bniadanie, zawioz\u0142a ma\u0142\u0105 do pobliskiej szko\u0142y ta\u0144ca&#8230;,po kilkunastu minutach dostrzeg\u0142 j\u0105 ju\u017c w progu. Sta\u0142a spogl\u0105daj\u0105c na niego w milczeniu, jad\u0142 \u015bniadanie, zaproponowa\u0142 kaw\u0119, odm\u00f3wi\u0142a, usiad\u0142a przy nim &#8230;zacz\u0119\u0142a opowiadanie. Smutnawo, cierpko, posypa\u0142y si\u0119 r\u00f3\u017cne s\u0142owa, jakie\u015b-dawno-dane jej obietnice, kt\u00f3rych teraz wykonania domaga\u0142a si\u0119&#8230;Nie odpowiada\u0142. Zasklepia\u0142 si\u0119 w sobie, coraz g\u0142\u0119biej. &#8211; Cristine, nie teraz , prosz\u0119, daj mi spokojnie przeczyta\u0107 gazet\u0119, pomy\u015ble\u0107, pomilcze\u0107&#8230; &#8211; poprosi\u0142. Nie zrozumia\u0142a. Jeszcze raz potok wyrzut\u00f3w. &#8211; Dlaczego teraz? dlaczego w chwili gdy s\u0105 sami we dwoje on chce by\u0107 sam na sam&#8230; &#8211; C\u00f3\u017c m\u00f3g\u0142 odpowiedzie\u0107. Nie by\u0142o odpowiedzi. Stara\u0142 si\u0119 nie s\u0142ucha\u0107, stara\u0142 si\u0119&#8230; W ko\u0144cu, jednym gestem od\u0142o\u017cy\u0142 gazet\u0119, odsun\u0105\u0142 niedopit\u0105 kaw\u0119, wyszed\u0142 z kuchni&#8230;. Nie spojrza\u0142 za siebie, lecz wiedzia\u0142, \u017ce oczy Cristine musia\u0142y ju\u017c nape\u0142ni\u0107 si\u0119 \u0142zami&#8230;Nie potrafi\u0142 zmusi\u0107 si\u0119 do powrotu. Nie umia\u0142 przeprasza\u0107&#8230;Wyobra\u017ca\u0142 sobie jej my\u015bli, jej zachowanie&#8230;<\/p>\n<p>-Co si\u0119 sta\u0142o, mamusiu?- Nathy dostrzeg\u0142a pospiesznie ocierane chusteczk\u0105 \u0142zy Cristine.\u00a0 C\u00f3rka czeka\u0142a ju\u017c na ni\u0105 przed wyj\u015bciem ze szko\u0142y.\u00a0 Sp\u00f3\u017ani\u0142a si\u0119&#8230;Nie mog\u0142a pozbiera\u0107 my\u015bli\u00a0 po kolejnym spi\u0119ciu z Carlosem tego ranka.<br \/>\n-Nic, nic kochanie&#8230; Opowiadaj, jak by\u0142o.\u00a0 &#8230;<br \/>\n-Dobrze by\u0142o, mamusiu, nied\u0142ugo zaczn\u0119 uczy\u0107 si\u0119 pas de deux. Dzi\u015b pani mnie pochwali\u0142a&#8230; \u0096 Cristine u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 spogl\u0105daj\u0105c na c\u00f3rk\u0119. Ma\u0142a mia\u0142a te same ciemne b\u0142yszcz\u0105ce wielkie oczy, czarne w\u0142osy kr\u00f3tko przystrzy\u017cone. Cristine nie lubi\u0142a d\u0142ugich w\u0142os\u00f3w u dzieci.\u00a0 Je\u015bli zechce, kiedy\u015b Nathy b\u0119dzie mog\u0142a mie\u0107 tak d\u0142ugie jak mama, splecione na karku, g\u0142adko op\u0142ywaj\u0105ce\u00a0 poci\u0105g\u0142\u0105\u00a0 twarz&#8230;Kiedy\u015b, gdy zostanie prawdziw\u0105 primabalerin\u0105&#8230;Cristine wr\u00f3ci\u0142a my\u015bl\u0105 ku dr\u0119cz\u0105cemu j\u0105 tematowi. Carlos. Czy mia\u0142 sens ich zwi\u0105zek? Czu\u0142a si\u0119 coraz bardziej psychicznie zm\u0119czona. Czu\u0142a jak rzeczywisto\u015b\u0107 wymyka si\u0119 jej spod kontroli. Carlos&#8230;W\u0142a\u015bnie w\u00f3wczas gdy go najbardziej potrzebowa\u0142a, jego m\u0119skiej decyzji, jego m\u0119skiego wsparcia, nie by\u0142o go&#8230;Jego ci\u0105g\u0142e przed\u0142u\u017caj\u0105ce si\u0119 nieobecno\u015bci\u00a0 w domu, jego praca ponad standardowe osiem godzin, praca ponad si\u0142y,\u00a0 by\u0142a przyczyn\u0105 jej rozterek i \u017calu&#8230;Wiedzia\u0142a, \u017ce pracowa\u0142 ci\u0119\u017cko, \u017ce zarabia\u0142 dobrze. Cudownie, lecz ona pragn\u0119\u0142a jego obecno\u015bci.\u00a0 By\u0142a cierpliwa, przez tyle lat by\u0142a cierpliwa&#8230;Ju\u017c basta \u0096 buntowa\u0142a si\u0119. ..Pami\u0119ta\u0142a szcz\u0119\u015bliwe chwile, kt\u00f3re sp\u0119dzili wsp\u00f3lnie. Jeszcze teraz z rzadka zdarza\u0142o si\u0119 im wsp\u00f3lnie spokojnie sp\u0119dzi\u0107 wolny czas. Pomy\u015bla\u0142a o niedawnym sobotnim wieczorze,\u00a0 kiedy to wybrali si\u0119 na koncert Madredeus.\u00a0 Cudowny koncert, cudowna muzyka. \u0141\u0105czy\u0142y ich jeszcze wsp\u00f3lne pasje, lecz to w ko\u0144cu\u00a0 tak niewiele&#8230;Niewiele&#8230;To, co najistotniejsze dla niej samej, dla Nathalie dawno ju\u017c ulecia\u0142o z tego zwi\u0105zku&#8230;zauwa\u017calna i potrzebna obecno\u015b\u0107 m\u0119\u017cczyzny.<br \/>\nAle jednak&#8230;Ten wiecz\u00f3r by\u0142 niezapomniany. Koncert Madredeus, wprawiaj\u0105cy w ekstaz\u0119 g\u0142os Teresy, muzyka, potem kolacja z \u017con\u0105 przy \u015bwiecach w \u017cydowskiej restauracji.<br \/>\nBy\u0142 zauroczony pi\u0119kn\u0105 Teres\u0105. Nie odrywa\u0142 oczu od jej ocienionego samotnego kszta\u0142tu na \u015brodku sceny i od jej w \u015bwietle reflektora wyra\u017anej poci\u0105g\u0142ej twarzy, w kt\u00f3rej wyrazi\u015bcie zaznacza\u0142y si\u0119 ciemno oprawione oczy. Jej pie\u015bni, bo nie mo\u017cna tych utwor\u00f3w by\u0142o nazwa\u0107 piosenkami, zaczynane by\u0142y ka\u017cda z odmiennym rodzajem ekspresji.\u00a0 Wy\u015bpiewywana ka\u017cda kolejna fraza podkre\u015blana by\u0142a dumnym uniesieniem g\u0142owy. Ta kobieta po prostu potrafi\u0142a by\u0107 tak pi\u0119kna jak pi\u0119kne by\u0142o jej \u015bpiewanie&#8230; Zabawne, jak bardzo uderzy\u0142o go tego wieczoru ich podobie\u0144stwo, podobie\u0144stwo tych dwu kobiet, Teresy i Cristine&#8230;<br \/>\nSobota. Miasto \u017cy\u0142o gwarnym t\u0142umem mieszka\u0144c\u00f3w. Grupki ludzi w\u0142\u00f3cz\u0105c si\u0119 uliczkami po zako\u0144czonym filmie czy koncercie niespiesznie poszukiwa\u0142y odpowiedniego miejsca dla skonsumowania kolacji. Zajrzeli na przysta\u0144, w blisko\u015bci morza, ci\u0105gn\u0119\u0142y si\u0119 rzesze restauracyjek. Otwarte na morze i na ulic\u0119, jedynie dachem chronione tarasy&#8230;Skusi\u0142y ich d\u017awi\u0119ki \u017cydowskiej ma\u0142ej kapeli we wn\u0119trzu jednej z restauracji. Weszli. Mi\u0142y czysty g\u0142os m\u0142odej kobiety wype\u0142nia\u0142 przestrze\u0144 pomieszczenia&#8230;usiedli przy jednym z dalszych stolik\u00f3w pod oszklonym dachem, s\u0142uchali d\u017awi\u0119k\u00f3w niezrozumia\u0142ych dla nich s\u0142\u00f3w&#8230;<br \/>\n-Czy nie s\u0105dzisz, \u017ce ta muzyka niezwykle przypomina pie\u015bni Teresy?<br \/>\n-Yhmm, by\u0107 mo\u017ce,<br \/>\n-Czy\u017cby podobne inspiracje?<br \/>\n-Okruchy \u017cydowskiej kultury&#8230;Spadek po hiszpa\u0144skich s\u0105siadach &#8211; u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 ironicznie &#8211; daj spok\u00f3j temu&#8230; Czy nie powinni\u015bmy raczej porozmawia\u0107 o nas? o naszym zwi\u0105zku? Carlos! Sp\u00f3jrz na mnie! Czy interesuj\u0119 ci\u0119 jeszcze to, co ja czuj\u0119? Czy ty mnie wci\u0105\u017c jeszcze kochasz? Carlos &#8230; Nie widzisz, \u017ce to nie ma sensu? Ja&#8230;tak d\u0142u\u017cej nie mog\u0119&#8230;nie mog\u0119&#8230; \u0096 schyli\u0142a g\u0142ow\u0119.<br \/>\n-Przesta\u0144, prosz\u0119, dobrze wiem, musimy porozmawia\u0107 o tym, ale&#8230;nie r\u00f3bmy tego teraz&#8230; Porozmawiamy dzi\u015b w domu, ok? Czy ja ci\u0119 kocham&#8230;My\u015bl\u0119&#8230;<br \/>\n-Ju\u017c nic nie jest takie samo i uczucia te\u017c nie ma&#8230;Dobrze, nie musisz odpowiada\u0107 mi na to pytanie. Znam odpowied\u017a.<br \/>\n-Nie, nie znasz jej,&#8230;sam jej nie znam&#8230;<br \/>\n-Oszukujesz si\u0119, Carlos, sp\u00f3jrz wok\u00f3\u0142 siebie, sp\u00f3jrz na swoje \u017cycie! Praca, praca, koledzy z pracy! To jest jakie\u015b bagno, kt\u00f3re ci\u0119 wci\u0105ga! \u0096 znowu si\u0119 zamykasz, milczenie&#8230;dobrze, nie musimy o tym m\u00f3wi\u0107 teraz. Porozmawiamy w domu. Tej obietnicy musisz dotrzyma\u0107. Ju\u017c czas co\u015b postanowi\u0107&#8230; Ja tak dalej \u017cy\u0107 nie mog\u0119 i &#8230;Nathalie &#8230;te\u017c nie&#8230;<br \/>\n-Nathalie&#8230;tak , porozmawiamy w domu&#8230; Masz tak pi\u0119kn\u0105 twarz Cristine&#8230; \u0096 pi\u0119kn\u0105 \u0096 pomy\u015bla\u0142 &#8211; ale to prawda, \u017ce ju\u017c nie wzbudza ona we mnie czu\u0142o\u015bci. Wywietrza\u0142o co\u015b we mnie&#8230;Wywietrza\u0142o&#8230;pusty jestem w \u015brodku&#8230;Oh, Cristine, \u017ceby tak m\u00f3c odwr\u00f3ci\u0107 bieg czasu&#8230;<br \/>\nTo wszystko ju\u017c\u00a0 przesz\u0142o\u015b\u0107. Uda\u0142o im si\u0119 w ci\u0105gu tych kilkunastu miesi\u0119cy obojgu pouk\u0142ada\u0107 jako\u015b w\u0142asne \u017cycie, jedno z dala od drugiego.\u00a0 Wci\u0105ga\u0142o go coraz bardziej \u015brodowisko profesjonalne, wci\u0105\u017c utrzymywa\u0142 kontakt z firm\u0105, w kt\u00f3rej pracowa\u0142 niegdy\u015b. Niezdrowy kontakt. Na wspomnienie tamtych nie do ko\u0144ca wyja\u015bnionych komplikacji finansowych dostawa\u0142 g\u0119siej sk\u00f3rki. Mia\u0142 si\u0119 na baczno\u015bci, lecz ..trybu \u017cycia nie zmieni\u0142&#8230;Pozostawa\u0142 ju\u017c bez najmniejszych wyrzut\u00f3w sumienia w biurze, do p\u00f3\u017anych godzin nocnych&#8230;Kto czeka\u0142 na\u00a0 niego w domu? Nikt&#8230;pustka pomieszcze\u0144 i cisza.\u00a0 Jego dwa czarne koty, kt\u00f3re i tak chodzi\u0142y jedynie sobie wiadomymi drogami&#8230;Cristine nie powr\u00f3ci\u0142a, nie pragn\u0105\u0142 przecie\u017c jej powrotu&#8230;Tak by\u0142o mu lepiej, wygodniej&#8230;<br \/>\nW\u0142a\u015bnie jednego z tych p\u00f3\u017anych zimowych wieczor\u00f3w, to musia\u0142 by\u0107 grudzie\u0144 1999 roku&#8230;, gdy pozostawa\u0142 w biurze, czekaj\u0105c na koleg\u00f3w, z kt\u00f3rymi tuz przed p\u00f3\u0142noc\u0105 mia\u0142 wybra\u0107 si\u0119 na kolacj\u0119, pozna\u0142\u00a0 t\u0119 kobiet\u0119&#8230;Pozna\u0142? To ciekawe okre\u015blenie, w\u0142a\u015bciwie nie zna\u0142 jej wci\u0105\u017c jeszcze wtedy, nie widzia\u0142, ale ju\u017c by\u0142a mu dziwnie bliska.\u00a0 Rzeczywisto\u015b\u0107 wirtualna. To ona kreowa\u0142a niew\u0105tpliwie to szczeg\u00f3lne wra\u017cenie blisko\u015bci tych, kt\u00f3rzy s\u0105 o tysi\u0105ce kilometr\u00f3w od nas&#8230;Ona, ma\u0142a blondyneczka, S\u0142owianka, o mi\u0142ym u\u015bmiechu, nie\u015bmia\u0142ej ekspresji rys\u00f3w i oczach zabawnie sko\u015bnych jak u Chinki,\u00a0 gdy\u00a0 p\u00f3\u0142przymkni\u0119te mia\u0142a powieki. By\u0142o ju\u017c po jedenastej, gdy po\u0142\u0105czy\u0142 si\u0119 z internetem. ICQ, zabawny program kt\u00f3ry pozwala\u0142 kontaktowa\u0107 si\u0119 z lud\u017ami z ca\u0142ego \u015bwiata. Wys\u0142a\u0142 list do kogokolwiek w przestrzeni wirtualnej,\u00a0 jakiego b\u0105d\u017a random usera&#8230;, wys\u0142a\u0142 list kt\u00f3ry trafi\u0142 do niej&#8230;Nie chcia\u0142a z nim rozmawia\u0107, p\u00f3\u017ana pora&#8230;A jednak pozosta\u0142a online i rozmowa ich trwa\u0142a ponad godzin\u0119. Dawno z nikim tak szczerze tak mi\u0142o mu si\u0119 nie rozmawia\u0142o&#8230;To by\u0142a urocza os\u00f3bka.. Powr\u00f3ci\u0142 nast\u0119pnego dnia i p\u00f3\u017aniej&#8230; Pozostawali w kontakcie. Min\u0105\u0142 miesi\u0105c i zapragn\u0119li w ko\u0144cu si\u0119 spotka\u0107. &#8230;..U niej. W jej kraju&#8230;To dziwaczne szare miasto, jakby przek\u0142ute przez \u015brodek bole\u015bnie budowl\u0105 wysok\u0105 i szar\u0105, brudn\u0105, podobno to pa\u0142ac&#8230;.kultury i nauki&#8230;Mo\u017ce i tak&#8230;, by\u0142o mu to w sumie oboj\u0119tne&#8230;Cholernie zimno by\u0142o w tym p\u00f3\u0142nocnoeuropejskim mie\u015bcie, zima bez\u015bnie\u017cna.. Ona&#8230;Yhhm&#8230;\u0142adna kobieta, \u0142adniutka,\u00a0 tylko dwa dni w hotelu, sami, razem&#8230; Ile tygodni p\u00f3\u017aniej prze\u015bladowa\u0142 go jeszcze obraz jej,\u00a0 nagiej,\u00a0 nad nim, pochylaj\u0105cej si\u0119 do poca\u0142unku, jej nagiej nad nim w monotonnym ruchu &#8230; przyp\u0142ywania i odp\u0142ywania&#8230; T\u0119skni\u0142 ju\u017c za ni\u0105. &#8230; Pragn\u0105\u0142 zn\u00f3w zobaczy\u0107, dotkn\u0105\u0107, przytuli\u0107, kocha\u0107 si\u0119 z ni\u0105, by\u0107&#8230; Ile razy jednak opada\u0142y go ju\u017c w\u0105tpliwo\u015bci. Rzeczywisto\u015b\u0107 wirtualna daleka by\u0142a od realnej&#8230; Nie zapomni nigdy jej wzroku, jaki przywita\u0142a go na lotnisku. By\u0142o w nim co\u015b na kszta\u0142t &#8230;rozczarowania. Nie potrafi\u0142 zmusi\u0107 jej p\u00f3\u017aniej, by opowiedzia\u0142a swe wra\u017cenie , zreszt\u0105 czy by\u0142oby to dobre.. mo\u017ce tylko bolesne dla nich obojga. On r\u00f3wnie\u017c wyobra\u017ca\u0142 sobie j\u0105 nieco inaczej. \u017badne z nich nie wys\u0142a\u0142o przecie\u017c aktualnego zdj\u0119cia. Aktualnego nie by\u0142o, a mo\u017ce po prostu z obawy&#8230;Nie jest \u0142atwa konfrontacja z rzeczywisto\u015bci\u0105&#8230;<br \/>\nMi\u0142e by\u0142o pierwsze spotkanie, r\u00f3wnie ciekawie zapowiada\u0142o si\u0119 ich spotkanie drugie. Planowali je w styczniu , nie dosz\u0142o do skutku&#8230;Sam zamierza\u0142 zorganizowa\u0107 rendez-vous w dniu \u015bwi\u0119tego Walentego&#8230;Im intensywniej jednak my\u015bla\u0142 jednak o tym dziwnym zwi\u0105zku, tym wi\u0119ksze opada\u0142y go w\u0105tpliwo\u015bci. Rozmawiali online, rozmawiali powa\u017cnie, bo i oboje powa\u017cne mieli zamiary, lecz jednocze\u015bnie pobrzmiewa\u0142y w jego g\u0142owie fragmenty dyskusji z Cristine, tej ostatniej, decyduj\u0105cej&#8230; Pami\u0119ta\u0142 swoje kr\u00f3tkie uwagi, swoje racje, jej wyrzuty, jej racje&#8230;Pobrzmiewa\u0142 mu w g\u0142owie tamten uparty d\u017awi\u0119k dobiegaj\u0105cej z ulicy muzyki, d\u017awi\u0119czny, momentami zbli\u017cony do szeptu g\u0142os Cristine, kt\u00f3ra wci\u0105\u017c nas\u0142uchiwa\u0142a, czy nie budzi si\u0119 ma\u0142a Nathy&#8230;<br \/>\n-\u015api, sprawdzi\u0142em&#8230;<br \/>\n-Yhmm&#8230; Widzisz, czy czasem nie zastanawia\u0142e\u015b si\u0119 ku czemu zmierza twoje \u017cycie? \u0096 powr\u00f3ci\u0142a do urwanego tematu Cristine \u0096 moje zdaje si\u0119 ostatnio tak puste&#8230;Na szcz\u0119\u015bcie jest Nathalie. Ona jest najwa\u017cniejsza, ale mo\u017ce to moje kobiece spojrzenie.<br \/>\n-Nie b\u0105d\u017a niesprawiedliwa, wiesz, \u017ce bardzo kocham Nathalie. Patrzysz na spraw\u0119 jednostronnie. ty si\u0119 ni\u0105 opiekujesz, zgoda, jeste\u015b z ni\u0105, tak&#8230; Nigdy przecie\u017c nie wyrzuca\u0142em ci faktu, \u017ce zarabiasz ma\u0142o, , mog\u0142a\u015b w og\u00f3le nie pracowa\u0107 czy\u017c nie? Zawsze d\u0105\u017cy\u0142em do tego, by utrzymanie domu by\u0142o jedynie moj\u0105 odpowiedzialno\u015bci\u0105,\u00a0 ty\u00a0 dzi\u0119ki temu mog\u0142a\u015b opiekowa\u0107 si\u0119\u00a0 ma\u0142\u0105.<br \/>\n-Tak tak, oczywi\u015bcie \u0096 rzuci\u0142a zgry\u017aliwie \u0096 Ale czy pami\u0119tasz? Nasze pierwsze wsp\u00f3lne lata&#8230;, zarabia\u0142e\u015b du\u017co, pracowa\u0142e\u015b mniej. Czy bardziej ci na mnie zale\u017ca\u0142o? By\u0142am wa\u017cna dla ciebie, wa\u017cniejsza ni\u017c praca?<br \/>\n-Cristine, zarabia\u0142em wtedy du\u017co mniej i\u00a0 mniejsza by\u0142a moja odpowiedzialno\u015b\u0107. Nigdy o tym nie m\u00f3wi\u0142em. Nie lubi\u0119 rozmawia\u0107 o pracy.<br \/>\n-wiem..<br \/>\n-Wiesz, i wiesz, je\u015bli zaobserwowa\u0142a\u015b, \u017ce im wi\u0119cej problem\u00f3w tym moje milczenie jest cz\u0119stsze.<br \/>\n-Yhhm&#8230;Trudno mi nieraz odgadn\u0105\u0107 przyczyn\u0119 twojego milczenia, Carlos. Nie\u0142atwo jest si\u0119 pozby\u0107 wra\u017cenia, \u017ce jeste\u015b z\u0142y na mnie. Na mnie w\u0142a\u015bnie kumuluje si\u0119 twoja z\u0142o\u015b\u0107. ..<br \/>\n-To by\u0107 mo\u017ce prawda, jest mi naprawd\u0119 przykro, \u017ce wszystko to potoczy\u0142o si\u0119 w tak przykry spos\u00f3b.<br \/>\n-Carlos,\u00a0 nie czas na \u017cal. Oczekuj\u0119 od ciebie podj\u0119cia decyzji. ..Masz problemy w firmie&#8230;Tak? Wiem, ale musisz sobie sam z tym poradzi\u0107. Nigdy zreszt\u0105 nie potrafi\u0142e\u015b przyj\u0105\u0107 ode mnie pomocy, od nikogo&#8230;Ja chc\u0119 jedynie uchroni\u0107 Nathalie przed stresem jaki budzi twoja nerwowa obecno\u015b\u0107 w domu. Nie ma ci\u0119 ca\u0142y dzie\u0144, gdy jeste\u015b&#8230;nie otrzymujemy nic poza gniewnym podejrzliwym milczeniem&#8230;Carlos, czy nie tak?<br \/>\n-Co chcesz bym odpowiedzia\u0142? \u0096 uni\u00f3s\u0142 si\u0119 \u0096 Nie masz bladego poj\u0119cia o sprawach, kt\u00f3re mnie nurtuj\u0105. Nigdy nie mog\u0142em ci nic powiedzie\u0107. Dobrze.. mo\u017ce nie chcia\u0142em, i tak nie mia\u0142oby by to sensu&#8230; Ale liczy\u0142em na jakie\u015b zrozumienie, wyrozumia\u0142o\u015b\u0107, cierpliwo\u015b\u0107, ty potrafi\u0142a\u015b zarzuca\u0107 mnie jedynie swoimi b\u0142ahostkami i \u017c\u0105daniami w najmniej odpowiednim momencie.<br \/>\n-Jak mo\u017cesz &#8230; \u0096 mia\u0142a \u0142zy w oczach<br \/>\n-Cristine, nie oczekuj\u0119 od ciebie wyrozumia\u0142o\u015bci. Masz w jakim\u015b sensie racj\u0119. Jednak czuj\u0119, \u017ce te sprawy zasz\u0142y ju\u017c w tej chwili za daleko. Mam rzeczywiste problemy w firmie \u0096 westchn\u0105\u0142 schylaj\u0105c g\u0142ow\u0119 \u0096 to kwestia du\u017cych pieni\u0119dzy\u00a0 i du\u017cej odpowiedzialno\u015bci&#8230; Musz\u0119 by\u0107 twardy psychicznie, by nie da\u0107 si\u0119 wci\u0105gn\u0105\u0107 w to bagno., a jednak..<br \/>\n-widz\u0119 jak ono ci\u0119 wci\u0105ga \u0096 doko\u0144czy\u0142a \u0096 ja ci\u0119 wci\u0105\u017c kocham, Carlos, ale dla dobra naszego zwi\u0105zku i naszej Nathy&#8230;postanowi\u0142am wyprowadzi\u0107 si\u0119 do apartamentu moich rodzic\u00f3w.<br \/>\n-Cristine..<br \/>\n-Poradz\u0119 sobie. Radz\u0119 sobie sama od d\u0142u\u017cszego ju\u017c czasu&#8230;Nie ma ci\u0119, czego ode mnie oczekiwa\u0142e\u015b? Przywyk\u0142am radzi\u0107 sobie sama.<br \/>\nMilcza\u0142&#8230;<br \/>\n-Carlos?<br \/>\n-Daj mi zna\u0107 gdy czego\u015b b\u0119dziesz potrzebowa\u0107&#8230; Usiad\u0142 zm\u0119czony, dotychczas oboje stali &#8230; Kuchenny st\u00f3\u0142, okr\u0105g\u0142y du\u017cy, wspar\u0142 na nim \u0142okcie,\u00a0 ukry\u0142 g\u0142ow\u0119 w d\u0142oniach&#8230;Mia\u0142 tak\u0105 ogromn\u0105 potrzeb\u0119 \u0142ez, p\u0142aczu&#8230;Lecz nie potrafi\u0142, wiedzia\u0142,, \u017ce nie potrafi&#8230;Nic nie przynosi\u0142o mu ulgi, ka\u017cdy problem\u00a0 dusi\u0142 wewn\u0105trz, zatruwa\u0142 si\u0119 od wewn\u0105trz&#8230; Tak po prostu by\u0142o, zawsze tak by\u0142o w jego \u017cyciu, od lat najm\u0142odszych&#8230;Cristine sta\u0142a oparta o szafk\u0119, spogl\u0105da\u0142a w milczeniu na niego&#8230;Nie m\u00f3g\u0142 znie\u015b\u0107 jej badawczego wsp\u00f3\u0142czuj\u0105cego wzroku&#8230; Mo\u017ce by\u0142 to zreszt\u0105 wzrok pe\u0142en rozpaczy? Nigdy nie potrafi\u0142 prawid\u0142owo rozezna\u0107 jej my\u015bli, jej\u00a0 intencji&#8230;Nie kocha\u0142 jej, nie kocha\u0142 ju\u017c&#8230;my\u015bl o utracie Nathy&#8230;nie chcia\u0142 o tym my\u015ble\u0107, to jeszcze nic , jeszcze nic si\u0119 nie sta\u0142o&#8230;to tylko te kilka miesi\u0119cy aby wyprostowa\u0107 sprawy profesjonalne \u0096 pociesza\u0142 si\u0119&#8230;oszukiwa\u0142 si\u0119&#8230;<br \/>\n&#8230; Powr\u00f3ci\u0142 my\u015bl\u0105 do tera\u017aniejszo\u015bci,\u00a0 na ekranie okna dialogowego uparcie pojawia\u0142y si\u0119 te same s\u0142owa: jeste\u015b tam? hallo! jeste\u015b tam wci\u0105\u017c Carlos? jeste\u015b? &#8230; are u there? are u? Wzywa\u0142a go kobieta zza kilku granic narodowych ponad przestrzeni\u0105 kilku tysi\u0119cy kilometr\u00f3w&#8230;<br \/>\n-Tak, jestem, przepraszam ci\u0119, zamy\u015bli\u0142em si\u0119.<br \/>\nW porz\u0105dku, tylko powiedz mi, prosze gdy b\u0119dziesz odchodzi\u0142.. Nie chc\u0119 stercze\u0107 tu przed ekranem jak idiotka gdy ciebie ju\u017c nie ma! Nieraz po\u0142\u0105czenie jest tak s\u0142abe, \u017ce zupe\u0142nie nie wiem, czy w og\u00f3le dostajesz moje wiadomo\u015bci.. a teraz&#8230;ogromnie wolno pojawia mi si\u0119 na ekranie tw\u00f3j tekst. Shit, to jednak tak sztuczny kontakt, Carlos&#8230; Kiedy zn\u00f3w b\u0119dziemy mogli zobaczy\u0107 si\u0119 w rzeczywisto\u015bci&#8230; niewirtualnej&#8230;<br \/>\n-Nie wiem, kochanie&#8230;<br \/>\nRozmawiali jeszcze chwil\u0119, lecz on wci\u0105\u017c ucieka\u0142 my\u015blami, d\u0142ugo kaza\u0142 jej czeka\u0107 na swe odpowiedzi&#8230;My\u015bl o dawnej\u00a0 k\u0142\u00f3tni z \u017con\u0105 zwarzy\u0142a mu humor, zasia\u0142a w\u0105tpliwo\u015bci&#8230;\u0092Czy to rzeczywi\u015bcie ma sens? Kolejny zwi\u0105zek&#8230;Czy b\u0119dzie szcz\u0119\u015bliwy?\u0092 Wiedzia\u0142, \u017ce przysz\u0142o\u015b\u0107 pozostanie zwierciadlanym odbiciem przesz\u0142o\u015bci o ile on sam&#8230;.sam swego \u017cycie nie zmieni&#8230; \u0091Where are u? Ju\u017c zasn\u0105\u0142e\u015b nad ekranem? \u0096 dostrzeg\u0142 \u017cartobliwe s\u0142owa kobiety, lecz\u00a0 wiedzia\u0142, \u017ce jest roz\u017calona i z\u0142a&#8230;<\/p>\n<p>Och, ile mo\u017cna czeka\u0107 na odpowied\u017a? Carlos! Jeste\u015b okrutny&#8230;zreszt\u0105 czy ja wiem, to mo\u017ce by\u0107 r\u00f3wnie dobrze wina po\u0142\u0105czenia. Czuj\u0119 si\u0119 tak zale\u017cna od techniki&#8230;Ca\u0142y ten \u015bwiat wirtualny wci\u0105ga i uzale\u017cnia. Zdaje si\u0119 pocz\u0105tkowo, \u017ce u\u0142atwia. To prawda. Pozwala pozna\u0107 tych, kt\u00f3rzy\u00a0 \u017cyj\u0105 daleko st\u0105d, rozszerza horyzont my\u015blowy, horyzont postrzegania i wra\u017cliwo\u015bci&#8230;Niew\u0105tpliwie, ale rzeczywisto\u015b\u0107 pozostaje rzeczywisto\u015bci\u0105. Bo\u017ce! Czy kiedykolwiek ludzie pozb\u0119d\u0105 si\u0119 pragnienia dotykania, czucia i po prostu bycia obok siebie? Znajdzie si\u0119 techniczne rozwi\u0105zanie problemu&#8230;Ale wszystko to i tak.. sztuczne&#8230;z\u0142udne. Lecz fakt, \u017ce pozna\u0142am go nie jest iluzj\u0105. Chc\u0119 z nim by\u0107. Pragn\u0119 go. Nie za po\u015brednictwem cholernego internetu! Pragn\u0119 ci\u0119 dotkn\u0105\u0107, Carlos, obj\u0105\u0107 , przytuli\u0107 si\u0119 do ciebie&#8230;Kurka , rozklejam si\u0119&#8230;Powinnam ju\u017c zej\u015b\u0107 offline. Zn\u00f3w pewnie fire wall przeci\u0105\u0142 po\u0142\u0105czenie. Nawet nie zauwa\u017cy\u0142am. &#8230;\u017beby tak po prostu rzuci\u0107 wszystko i wyjecha\u0107, by\u0107 z nim&#8230;\u017badne z nas sobie na to nie pozwoli. Nie. A ja&#8230;wci\u0105\u017c mam poczucie, \u017ce go nie znam. Tyle rozm\u00f3w by\u0142o mi\u0119dzy nami, tyle s\u0142\u00f3w&#8230; i spotkanie. Tego wra\u017cenia nie da si\u0119 oszuka\u0107. Wszystko\u00a0 jest mo\u017cliwe wirtualnie, wszystko si\u0119 wydaje, ka\u017cde k\u0142amstwo, ob\u0142uda zawoalowanie&#8230; zostaje odkryte w konfrontacji z rzeczywisto\u015bci\u0105. I&#8230;przetrwali\u015bmy. Dziwne. Jak mog\u0119 by\u0107 pewna, \u017ce to on jest m\u0119\u017cczyzn\u0105 dla mnie &#8230;na d\u0142ugie lata&#8230;S\u0142owia\u0144ski charakter w zetkni\u0119ciu z latynoskim temperamentem&#8230;Co za dziwaczn\u0105 mieszkank\u0119 to stworzy. Mieszkanka w postaci \u015blicznego \u015bniadego czarnow\u0142osego jasnookiego b\u00e9b\u00e9, baby, bobasa&#8230;.Ha ha! Czasem tak bardzo si\u0119 tego boj\u0119&#8230;Ufam mu. Musz\u0119 mu zaufa\u0107, nie wiem jak inaczej wyobrazi\u0107 sobie \u017cycie w obcym kraju, kt\u00f3rego kultury ani j\u0119zyka nie znam. Ah, czy nie pope\u0142niasz w\u0142a\u015bnie gigantycznego g\u0142upstwa, moja droga? Ciichoo&#8230;ciii, jeszcze nikt nie powiedzia\u0142 ostatniego s\u0142owa. Wiem jednak, \u017ce je\u015bli nie zdecyduj\u0119 si\u0119 na ten krok, zawsze b\u0119d\u0119 tego \u017ca\u0142owa\u0107&#8230;<br \/>\nJest ju\u017c po p\u00f3\u0142nocy. Pi\u0119knie. A jutro poniedzia\u0142ek i sz\u00f3sta rano musz\u0119 otworzy\u0107 oczy&#8230;Musz\u0119! Mo\u017ce jaki\u015b list? Nie wierz\u0119, \u017ce Carlos odszed\u0142 bez s\u0142owa. Yhhmm&#8230;kocham go za to&#8230;D\u0142uugi list. Zabawne jak r\u00f3\u017cnie pisz\u0105 kobiety jak r\u00f3\u017cnie m\u0119\u017cczy\u017ani. No, mo\u017ce odrobin\u0119 generalizuj\u0119&#8230;Ale, ha ha, Carlos zawsze pisze tak, jakby tworzy\u0142 dla mnie wiersz, kr\u00f3tkie wersy, kr\u00f3tkie zdania, ca\u0142o\u015b\u0107 frazy w jednej linii&#8230;poemat , taki d\u0142ugi poemat, podczas gdy ja niezmiennie pisz\u0119 fraz\u0105 ci\u0105g\u0142a, ooch, tworz\u0119 proz\u0119&#8230;Wype\u0142nianie tekstem przestrzeni strony a\u017c do jej kra\u0144ca, zawija si\u0119 sama&#8230;Proza&#8230;sformatowana. Ot, r\u00f3\u017cnica by\u0107 mo\u017ce taka mi\u0119dzy umys\u0142em \u015bcis\u0142ym, i humanistycznym, analiza i synteza,\u00a0 a mo\u017ce na odwr\u00f3t?<br \/>\nAh, ten list&#8230;<br \/>\n<i>I am sorry&#8230;Czeka\u0142em przed ekranem peceta przez oko\u0142o p\u00f3\u0142 godziny, lecz po\u0142\u0105czenie by\u0142o bardzo z\u0142e. Trudno mi by\u0142o wys\u0142a\u0107 jak\u0105kolwiek wiadomo\u015b\u0107 przez ICQ. Wiesz&#8230;, nie lubi\u0119 pisa\u0107 du\u017co&#8230; &#8211;\u00a0 wyobra\u017ca\u0142a sobie jego p\u00f3\u0142zak\u0142opotany p\u00f3\u0142\u017cartobliwy wyraz\u00a0 twarzy i sama si\u0119 u\u015bmiechn\u0119\u0142a \u0096 Ale wida\u0107 ekran peceta, do kt\u00f3rego by\u0142em przykuty jakby, hipnotyzowa\u0142 mnie i prowokowa\u0142 wspomnienia&#8230;Pami\u0119tasz&#8230;poznali\u015bmy si\u0119 w grudniu, nie wiem jaka by\u0142a to dok\u0142adnie data. Ty z pewno\u015bci\u0105 wiesz&#8230;lecz grudzie\u0144 1999 roku. Mija miesi\u0105c naszej znajomo\u015bci, czy\u017c nie? Ale nie to wspomnienie mia\u0142em na my\u015bli. Ty, ty jeste\u015b moj\u0105 tera\u017aniejszo\u015bci\u0105&#8230;moj\u0105 przysz\u0142o\u015bci\u0105.\u00a0<\/i><br \/>\n<i>W styczniu minie rok od rozstania z Cristine. By\u0142em wtedy w wielkich finansowych k\u0142opotach. Zreszt\u0105 to by\u0142a zawik\u0142ana, ciemna afera. Ci\u0105gn\u0119\u0142a si\u0119 miesi\u0105cami. By\u0142em jedn\u0105 z os\u00f3b w firmie na odpowiednio odpowiedzialnym sto\u0142ku&#8230;S\u0105d&#8230;Znalaz\u0142em si\u0119 w s\u0105dzie. Pami\u0119tam, wywlekano najbardziej osobiste sprawy, potkni\u0119cia, b\u0142\u0119dy zawodowe,&#8230;Moja \u017cona \u015bwiadczy\u0142a w\u00f3wczas przeciwko mnie . Nie b\u0119d\u0119 ci, kochanie, wszystkiego opowiada\u0107. Cz\u0119\u015b\u0107 tych spraw jest ju\u017c przesz\u0142o\u015bci\u0105. Rozdzia\u0142 zamkni\u0119ty. Lecz moje \u017cycie profesjonalne wci\u0105\u017c jest powik\u0142ane.. Nie, nie martw si\u0119 o mnie. Zdaje mi si\u0119, \u017ce widz\u0119 ju\u017c twoj\u0105 smutn\u0105 min\u0119, ha ha! Je\u015bli wci\u0105\u017c\u00a0 powtarzam, \u017ce nie mog\u0119 zdecydowa\u0107 si\u0119 jeszcze na wsp\u00f3lne nasze \u017cycie, to dlatego, \u017ce prywatne moje sprawy s\u0105 w wielkim ba\u0142aganie. Chc\u0119 by\u015b by\u0142a szcz\u0119\u015bliwa, spokojna. Moje tymczasem problemy profesjonalne, moje dylematy wewn\u0119trzne nie mog\u0105 w \u017caden spos\u00f3b wp\u0142yn\u0105\u0107 na twoje samopoczucie, tw\u00f3j komfort psychiczny, nasz&#8230;nasz dom&#8230; Czy tak? Wiem, \u017ce u\u015bmiechasz si\u0119 w tej chwili, zdaje si\u0119, \u017ce s\u0142ysz\u0119 twoje \u0096 \u0084chc\u0119 po prostu by\u0107 z\u00a0 tob\u0105 &#8230; \u0084\u00a0 Wiem. Nied\u0142ugo&#8230; Musz\u0119 wszystko przemy\u015ble\u0107, dopracowa\u0107&#8230; Firma, dla kt\u00f3rej teraz pracuj\u0119, c\u00f3\u017c, jestem coraz bardziej zadowolony, lecz to nie to, co dawniej&#8230;Wci\u0105\u017c jest to jednak rzecz, kt\u00f3ra mnie wci\u0105ga. Moje in\u017cynierskie wykszta\u0142cenie i inicjatorskie zap\u0119dy\u00a0 nie id\u0105 tu na marne. Przynajmniej docenia si\u0119 m\u00f3j wysi\u0142ek. Powoli si\u0119 zreszt\u0105 usamodzielniam. W\u0142asne poletko&#8230;Wyjasnie ci kiedy\u015b&#8230;ale za to wspomina\u0142em ci chyba ju\u017c o wsp\u00f3\u0142pracy, jak\u0105\u00a0 zawi\u0105za\u0142em, zupe\u0142nie przypadkowo, latem 99 roku. to by\u0142 bodaj\u017ce lipiec&#8230;Konferencja w NYC&#8230;By\u0142em tam z przyjacielem. To komputerowiec, to on mnie wci\u0105gn\u0105\u0142. Tam pozna\u0142em Hucka, Mari\u0119 i przede wszystkim Harena. Opowiada\u0142em ci o nich. Czemu tez mi to przysz\u0142o do g\u0142owy? Ooh, po prostu Huck zje\u017cd\u017ca tu do Lizbony niezad\u0142ugo. Robimy wsp\u00f3lnie prezentacje nowego wynalazku Harena. Takie telekomunikacyjne cudo&#8230;ale jak nieoczekiwane skuteczne i przemy\u015blne wykorzystanie internetu&#8230; Opowiem ci dok\u0142adniej&#8230;potem. Fire wall za pi\u0119\u0107 minut. Ko\u0144cz\u0119. Ca\u0142uje. Uwa\u017caj na siebie.\u00a0<\/i><br \/>\nC.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>No tak&#8230;To ci ciekawe zjawisko&#8230;ten list&#8230; Carlos mnie czasem zadziwia. Zacz\u0119\u0142am si\u0119 przyzwyczaja\u0107 do jego&#8230;oj, gburowato\u015bci? Nie , to tylko taki milczkowaty charakter. Wszystko t\u0142umi, chowa w sobie. Moja wiedza o tym facecie jest tak postrz\u0119piona, puzzle&#8230;rozsypana uk\u0142adanka&#8230;Dobrze. Punkt dla ciebie, m\u00f3j drogi. Starasz si\u0119. Ale i tak&#8230;czy do pomy\u015blenia jest, by kocha\u0107 faceta, czeka\u0107 na niego, gdy tu ani nazwiska, ani adresu, ani telefonu&#8230; Chowasz si\u0119 przede mn\u0105 jak \u015blimak w skorup\u0119. Nie poprosz\u0119 go ju\u017c o adres, telefon. Nie! zdaje si\u0119 by\u0107 g\u0142uchy na t\u0119 pro\u015bb\u0119.. Nie rozumiem tego, a on nie rozumie, \u017ce w momencie, gdy kontakt netowy zamiera na jaki\u015b czas ja czuj\u0119 si\u0119 tak zale\u017cna od techniki i od &#8230;niego! Inna kobieta ju\u017c dawno by\u0107 mo\u017ce porzuci\u0142aby go i my\u015bl o tak szalonym zwi\u0105zku. Bo to \u0084 nielogiczne i naiwne\u0094. Ja nie jestem logiczna, czy jestem naiwna?<br \/>\nI tylko wci\u0105\u017c przypomina mi si\u0119 scena z filmu \u0084Lisbon story\u0094 &#8230;Teresa. Przed wyjazdem w tras\u0119 koncertow\u0105 daje poznanemu m\u0119\u017cczy\u017anie klucz do swego domu. Symbol. Du\u017cy stary metalowy klucz.\u00a0 (Ha, no no, mo\u017cna by si\u0119 dopatrzy\u0107 jakich\u015b podtekst\u00f3w czy symboli erotycznych, mo\u017ce&#8230;Niee, to zbyt prozaiczne..) \u0096 Czy to klucz do twego serca? \u0096 on na to. Brak odpowiedzi i jej u\u015bmiech&#8230; Mia\u0142 wi\u0119c klucz do jej domu. Czeka\u0142. Materialny kontakt&#8230; Ja mam, mam by\u0107 mo\u017ce klucz niematerialny, klucz do serca, lecz kontakt nasz jest tak&#8230;p\u0142ynny, enigmatyczny, niedotykalny&#8230;wirtualny. Lecz klucz.. chyba tak, czy w przeciwnym razie dzwoni\u0142by po raz enty , by wreszcie zasta\u0107 mnie w domu? Nie. &#8230;Ajaj! Zdaje si\u0119, \u017ce mi kaseta zaczyna\u00a0 &#8222;je\u017adzi\u0107&#8221;. Ile\u017c razy ju\u017c si\u0119 ona przekr\u0119ci\u0142a? M\u00f3j biedaczek stary magnetofon. Uwielbiam g\u0142os Teresy&#8230;To chyba &#8222;Haja o que houver.&#8221; Tak. Te teksty to poezja czysta. Dobrze, \u017ce przynajmniej kilka t\u0142umacze\u0144 francuskich wykopa\u0142am na internecie, portugalski jest jeszcze p\u00f3ki co moim j\u0119zykiem &#8230; obcym. Jak\u017ce chcia\u0142abym go rozumie\u0107, Carlos&#8230; haja o que houver eu estou aqui haja\u00a0 o que houver espero por ti&#8230;czekam na ciebie&#8230;eu sei quem espera mim &#8230;.wiem, \u017ce jeste\u015b dla mnie&#8230;<br \/>\nSzeroka, szara przestrze\u0144 asfaltu. Rzut oka z lotu ptaka&#8230; Nieciekawy krajobraz. Skupiska autobus\u00f3w, wysokich schod\u00f3w na k\u00f3\u0142kach i samolot\u00f3w r\u00f3\u017cnej ma\u015bci i kszta\u0142tu. Dalej powi\u00f3d\u0142 wzrokiem, ku linii horyzontu. Oci\u0119\u017cale poruszaj\u0105 si\u0119 dwa metalowe samolociki&#8230;Zabawne, jak bardzo zdaj\u0105 si\u0119 by\u0107 nieprawdziwe. Kr\u0105\u017c\u0105c powoli sobie wyznaczonymi torami pr\u00f3buj\u0105 odbi\u0107 si\u0119 od ziemi. Jak \u017c\u00f3\u0142wie by\u0142o ich poruszanie si\u0119. Male\u0144ki usi\u0142owa\u0142 omin\u0105\u0107 dwa razy wi\u0119kszego koleg\u0119 z AIR FRANCE. Carlos z niedowierzaniem pod\u0105\u017cy\u0142 wzrokiem za odrywaj\u0105cym si\u0119\u00a0 od ziemi samolotem. &#8211; To jednak niewiarygodne \u0096 zdawa\u0142 si\u0119 my\u015ble\u0107.<br \/>\nSamolot Hucka i Marii mia\u0142 godzin\u0119 op\u00f3\u017anienia. Us\u0142yszawszy w\u00f3wczas zapowied\u017a, Carlos znudzony opu\u015bci\u0142 sal\u0119 przylot\u00f3w udaj\u0105c si\u0119 na taras widokowy. Czas mija\u0142 mu leniwie, min\u0119\u0142o w ko\u0144cu owe sze\u015b\u0107dziesi\u0105t minut. \u0096 Powinien wyl\u0105dowa\u0107 za kilka minut \u0096 przypuszcza\u0142. &#8211; Jeszcze pi\u0119\u0107 minut i schodz\u0119 \u0096 zdecydowa\u0142. Aha, jest co\u015b! Zgrabna maszyna. Sabena. Czemu w\u0142a\u015bciwie lecieli belgijskimi liniami?<br \/>\nSala przylot\u00f3w wype\u0142niona by\u0142a t\u0142umem oczekuj\u0105cych. Carlos przesun\u0105\u0142 si\u0119 bli\u017cej ku barierze. Wraz z innymi zacz\u0105\u0142 wpatrywa\u0107 si\u0119 w hipnotyzuj\u0105ce lustro \u015bciany oddzielaj\u0105cej przybysz\u00f3w od t\u0142umu witaj\u0105cych. Jak inni wyci\u0105ga\u0142 szyj\u0119, pr\u00f3buj\u0105c dostrzec w ci\u0105gu kr\u00f3tkiej chwili rozsuwania drzwi wyj\u015bciowych znajome postaci Hucka i Marii. Zn\u00f3w otwarcie sezamowych drzwi i &#8230;zdawa\u0142o mu si\u0119, \u017ce rozpozna\u0142 blond czupryn\u0119 Hucka. Nie by\u0142 pewien.. Min\u0119\u0142o ju\u017c ponad pi\u0119tna\u015bcie minut. Musieli by\u0107 jednymi z ostatnich wychodz\u0105cych&#8230; &#8211; my\u015bla\u0142. Zreszt\u0105 jedynie rozmowy w obcych j\u0119zykach i nalepki dostrze\u017cone szybko k\u0105tem oka na walizach pozwala\u0142y mu zorientowa\u0107 si\u0119 jaki to samolot opu\u015bcili w\u0142a\u015bnie wychodz\u0105cy podr\u00f3\u017cni. Sabena&#8230;lot znikn\u0105\u0142 ju\u017c dawno z tablicy og\u0142osze\u0144. Oh, nie znosi\u0142 oczekiwania&#8230;Zaczyna\u0142o nu\u017cy\u0107 wpatrywanie si\u0119 w szklana \u015bcian\u0119, monotonnie i rytmicznie otwieraj\u0105ce si\u0119 drzwi&#8230;Ouff, nareszcie! Dostrzeg\u0142 ciemne loczki Marii \u015bci\u0105gni\u0119te i zwi\u0105zane na czubku niemal g\u0142owy, za ni\u0105 cz\u0142apa\u0142 obarczony waliz\u0105 poka\u017anych rozmiar\u00f3w Huck. Mieli obydwoje wygl\u0105d bardzo zm\u0119czonych podr\u00f3\u017c\u0105.<br \/>\n-Witajcie, jak min\u0119\u0142a podr\u00f3\u017c? M\u0119cz\u0105ca, czy nie?<br \/>\n-Taak&#8230;.marzymy o gor\u0105cych prysznicu, ciep\u0142ej kolacji i \u0142\u00f3\u017cku&#8230;- odpowiedzia\u0142a Maria<br \/>\n-ciep\u0142ym &#8211; rzuci\u0142 \u017cart Huck. U\u015bmiechn\u0119li si\u0119 wszyscy.<br \/>\n&#8211; Okay, za moment wszystko stanie si\u0119 realno\u015bci\u0105. &#8211; Carlos zatrzyma\u0142 taxi, za\u0142adowali walizki. Za kilkana\u015bcie minut byli ju\u017c w apartamencie Carlosa. Ulice by\u0142y puste. Ciep\u0142y wiecz\u00f3r w mie\u015bcie. Niedziela.<\/p>\n<p>-Kto ma ochot\u0119 na whisky z lodem? &#8211; dobieg\u0142 ich z kuchni g\u0142os Carlosa &#8211; lodu jest pod dostatkiem, natomiast.. hmmm&#8230;<br \/>\n-Jak stoisz z col\u0105? Mam ochot\u0119 na whisky-coke &#8211; zareagowa\u0142a Maria.<br \/>\n-Yhmm, w\u0142a\u015bnie mia\u0142em powiedzie\u0107, \u017ce niestety nie ma coli. S\u0105 soki&#8230;, no to mo\u017ce w\u00f3dka? martini? wino? Co dla ciebie Maria?<br \/>\n-Poprosz\u0119 martini z lodem.<br \/>\n-Whisky dla mnie, Carlos &#8211; odezwa\u0142 si\u0119 Huck najwidoczniej wyrwany z zamy\u015blenia.<br \/>\nDu\u017ca przestrze\u0144 pomieszczenia \u0142\u0105cz\u0105ca w sobie rozleg\u0142\u0105 powierzchni\u0119 pokoju i przytulnej chowaj\u0105cej si\u0119 za otwartym \u0142ukiem \u015bciany kuchni ton\u0119\u0142a ju\u017c w p\u00f3\u0142mroku. Zza okna dociera\u0142y ostatnie blaski s\u0142o\u0144ca. Zmierzch. Carlos podszed\u0142 do \u015bciany, kt\u00f3rej przeszklony fragment wizualnie dwa metry na cztery, stanowi\u0142 jednocze\u015bnie okno i drzwi prowadz\u0105ce na ma\u0142y tarasik. Zasun\u0105\u0142 \u017caluzje, zostawiaj\u0105c jednak p\u00f3\u0142otwarte drzwi. Zapali\u0142 wysok\u0105 stoj\u0105c\u0105 lamp\u0119, kt\u00f3ra obj\u0119\u0142a rozproszonym kr\u0119giem \u015bwiat\u0142a\u00a0 szklany stolik fotele sof\u0119 i zanurzone w wygodnych wg\u0142\u0119bieniach mebli postacie Hucka i Marii. Carlos pozosta\u0142 przy barze, poza ko\u0142em \u015bwiat\u0142a&#8230;<br \/>\n-Oh, Carlos, nie chowaj si\u0119 tam, chod\u017a do nas.<br \/>\n-Tak, i je\u015bli mo\u017cna, przekr\u0119\u0107my \u015bwiat\u0142o w inn\u0105 nieco stron\u0119, jest zbyt mocne..- doda\u0142 Huck bezbarwnym g\u0142osem. By\u0142 widocznie zm\u0119czony. -powiniene\u015b zmieni\u0107 te lamp\u0119, to nie jest ciep\u0142e \u015bwiat\u0142o.<br \/>\n-wystarczy zmieni\u0107 \u017car\u00f3wk\u0119, Huck &#8211; roze\u015bmia\u0142a si\u0119 Maria.<br \/>\n-Dobrze, dobrze.. &#8211; Carlos spojrza\u0142 na nich rozbawiony.<br \/>\n-Co nowego? Jak tam wasze nowe mieszkanie?<br \/>\n-Oh, Cudownie &#8211; twarz Marii poja\u015bnia\u0142a.<br \/>\n-Ho ho, to niebezpieczny temat, m\u00f3j drogi &#8211; roze\u015bmia\u0142 si\u0119 Huck, robi\u0105c znacz\u0105cy ruch g\u0142ow\u0105 w kierunku Marii. &#8211; To jej konik. Mamy z g\u0142owy najbli\u017csze p\u00f3\u0142 godziny &#8230;<br \/>\n&#8211; Oh, okropny jeste\u015b, Huck &#8211; westchn\u0119\u0142a &#8211; Ale to prawda, \u017ce ostatnie dwa miesi\u0105ce zajmuje mnie jedynie urz\u0105dzanie naszego w\u0142asnego k\u0105ta.<br \/>\n-Yhmm&#8230;k\u0105t ni jest taki ma\u0142y. Mamy &#8230;.\u00a0 , salon na dole i jadalni\u0119, lecz male\u0144k\u0105 kuchni\u0119, na g\u00f3rze dwa pokoiki, du\u017ca \u0142azienka&#8230;<br \/>\n&#8211; jeden jeszcze nie urz\u0105dzony&#8230; &#8211; dorzuci\u0142a<br \/>\n-no i du\u017cy strych<br \/>\n-kt\u00f3ry zamierzamy wyko\u0144czy\u0107 i urz\u0105dzi\u0107 tam sypialni\u0119, to cudowne s\u0142oneczne miejsce, okna w dachu, pod skosem&#8230;? la mansarda..- zapali\u0142a si\u0119<br \/>\n&#8211; Noo&#8230;pewnego dnia. P\u00f3ki co, sypialni\u0119 mamy na pierwszym pi\u0119trze.<br \/>\n-Tak, p\u00f3ki co&#8230; &#8211; zgas\u0142y ogniki w jej oczach. Najwyra\u017aniej by\u0142 to ich temat sporny. Sypialnia na strychu zdawa\u0142a si\u0119 by\u0107 marzeniem Marii. &#8211; To by\u0142oby takie przytulne pe\u0142ne jasnych kolor\u00f3w miejsce, z ogromnym szerokim \u0142\u00f3\u017ckiem na \u015brodku. W bieli i \u017c\u00f3\u0142ci, z nut\u0105 jasnego br\u0105zu \u00e9cru be\u017cu drewna i wikliny&#8230;- Huck spogl\u0105da\u0142 na ni\u0105 dziwnie gdy m\u00f3wi\u0142a. Bawi\u0142o Carlosa obserwowanie tych dwojga, tak widocznie i otwarcie zakochanych w sobie, \u017ce nawet zupe\u0142nie niechc\u0105co nierozumiej\u0105co niecelowo dostrzec mo\u017cna by\u0142o \u0142acz\u0105ce ich uczucie. Twarz Marii przed p\u00f3\u0142 godzin\u0105 jeszcze zm\u0119czona, przygaszona i szara teraz zdawa\u0142a si\u0119 nabiera\u0107 \u017cycia. To nie by\u0142a sko\u0144czona pi\u0119kno\u015b\u0107. Wysokie czo\u0142o, w\u0105sko osadzone oczy i zbyt wystaj\u0105ce ko\u015bci policzkowe nie dodawa\u0142y jej urody, lecz szare oczy jej spogl\u0105da\u0142y szalenie jasno i ciep\u0142o, zbyt w\u0105ski usta potrafi\u0142y wyczarowa\u0107 mi\u0142y u\u015bmiech. By\u0142a urocza i zabawnie zalotna z jej spadaj\u0105cymi na twarz ciemnymi loczkami upi\u0119tej wysoko fryzury. Oh, nie mo\u017cna by\u0142o z pewno\u015bci\u0105 nic zarzuci\u0107 jej idealnej kszta\u0142tnej sylwetce, zgrabnym nogom, ods\u0142oni\u0119tym po brzeg po\u0144czochy, kt\u00f3ry zbiega\u0142 si\u0119 niemal\u017ce z brzegiem mini sp\u00f3dniczki, te nogi i teraz przyci\u0105ga\u0142y wzrok obu m\u0119\u017cczyzn. Carlos czu\u0142, \u017ce podnieca go ods\u0142aniany przy ka\u017cdym niemal jej ruchu brzeg koronkowy po\u0144czochy i wiedzia\u0142, \u017ce Maria jest tego doskonale \u015bwiadoma. Odwr\u00f3ci\u0142 wzrok, wstydz\u0105c si\u0119 w\u0142asnej zmys\u0142owej reakcji. Stara\u0142 si\u0119 skupi\u0107 na monologu kobiety, kt\u00f3ra opisywa\u0142a z dok\u0142adno\u015bci\u0105 do najmniejszego szczeg\u00f3\u0142u wystr\u00f3j wn\u0119trza nowego mieszkania.<br \/>\n&#8211; A wiesz, zastanawiali\u015bmy si\u0119 z Huckiem nad wyborem stylu, ostatecznie zdecydowali\u015bmy si\u0119 na kolory ciep\u0142e lecz raczej neutralne nieagresywne, rozbielone&#8230;lecz wci\u0105\u017c ogromnie podoba mi si\u0119 atmosfera \u015br\u00f3dziemnomorskiej ciep\u0142ej kolorystyki koloru ziemi morza i s\u0142o\u0144ca&#8230;Nasza mansarda, wiesz, Huck, to musi by\u0107 ta w\u0142a\u015bnie s\u0142oneczna kolorystyka. W\u0142a\u015bciwie Carlos, hmm, twoje mieszkanie jest jej idealnym przyk\u0142adem. Oh, to ten zmierzch i ciemno\u015b\u0107 a teraz cie\u0144 przys\u0142oni\u0142 urok tego miejsca&#8230;- Carlos pobieg\u0142 w \u015blad za jej wzrokiem b\u0142\u0105dz\u0105cym gdzie\u015b po ocienionych k\u0105tach zag\u0142\u0119bieniach p\u0142aszczyznach i krzywych jego apartamentu. Spojrza\u0142 w stron\u0119 kuchni, gdzie kr\u00f3lowa\u0142a mieszanka ognistej i gliniasto- ziemistej czerwieni. przygaszonej malinowo-kremowymi barwami dodatk\u00f3w i naczy\u0144. W salonie dominowa\u0142y niebieskie bia\u0142e i \u017c\u00f3\u0142te barwy&#8230;Lubi\u0142 te jasne weso\u0142e tonacje, jego \u017cycie by\u0142o zawsze wystarczaj\u0105co trudne i skomplikowane i szare by przydawa\u0107 mu szaroburowato\u015bci kolorem wn\u0119trz. Zewn\u0119trzna wymuszona ekspresja optymizmu. To czasem skutkowa\u0142o, czasem leczy\u0142o&#8230;<br \/>\n-Musz\u0119 to pomieszczenie dok\u0142adnie jutro obejrze\u0107. Pozwolisz mi zajrze\u0107 w swoje k\u0105ty, Carlos? Potrafi\u0119 by\u0107 bardzo w\u015bcibska &#8211; za\u015bmia\u0142a si\u0119<br \/>\n-Oh, niczego ci nie zamierzam odmawia\u0107, Mario, jeste\u015b moim go\u015bciem &#8211; odpowiedzia\u0142 u\u015bmiechem, zn\u00f3w nie powstrzyma\u0142 wzroku kt\u00f3ry zab\u0142\u0105ka\u0142 si\u0119 w okolicy pon\u0119tnych ud kobiety.<br \/>\n-\u015awietnie. Moi drodzy, nie wiem jak d\u0142ugo zamierzacie pozosta\u0107 tu jeszcze &#8230; ja marz\u0119 jedynie o prysznicu i \u0142\u00f3\u017cku &#8230;<br \/>\n&#8211; Okay, Mario, poka\u017c\u0119 ci gdzie jest \u0142azienka &#8211; Carlos wsta\u0142 wyci\u0105gaj\u0105c d\u0142o\u0144 ku kobiecie. Poda\u0142a mu swoj\u0105. Wsta\u0142a.<br \/>\n-Zawo\u0142aj mnie kochanie, wychodz\u0105c spod prysznica &#8211; rzuci\u0142 z \u017cartobliwym u\u015bmiechem Huck&#8230;<br \/>\n-Okay. &#8211; odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 pod\u0105\u017caj\u0105c za gospodarzem na pi\u0119tro, gdzie znajdowa\u0142a si\u0119 du\u017ca \u0142azienka i male\u0144ka sypialnia. Carlos pojawi\u0142 si\u0119 po chwili.<br \/>\nWpatrywali si\u0119 przez chwil\u0119 w milczeniu ka\u017cdy w swoj\u0105 szklank\u0119 z alkoholem. Huck podni\u00f3s\u0142 g\u0142ow\u0119, spojrza\u0142 ku oknu kt\u00f3re w tej chwili spod p\u00f3\u0142przymkni\u0119tych \u017caluzji pozwala\u0142o wpe\u0142za\u0107 jedynie ciemno\u015bci nocy. Najwyra\u017aniej mia\u0142 ochot\u0119 nawi\u0105za\u0107 dyskusj\u0119&#8230; zada\u0107 pytanie&#8230;Carlos nie by\u0142 pewien&#8230;Milcza\u0142, czeka\u0142 na ruch przyjaciela&#8230;Milczeli obaj. Pad\u0142y w ko\u0144cu ciche s\u0142owa Carlosa przerywaj\u0105ce nu\u017c\u0105ce milczenie, ciche s\u0142owa jakby obawia\u0142 si\u0119 \u017ce wydostana si\u0119 nieproszone poza obr\u0119b tego pomieszczenia, przedr\u0105 przez ha\u0142as spadaj\u0105cej wody z prysznica w \u0142azience gdzie Maria odbywa\u0142a u\u015bwi\u0119cony rytua\u0142 wieczornej d\u0142ugotrwa\u0142ej toalety.<br \/>\n-Mail, kt\u00f3ry mi ostatnio wys\u0142a\u0142e\u015b&#8230; To nie by\u0142 \u017cart? Wiesz, chodzi mi o&#8230;<br \/>\n-Yhmm, wiem. Nie, nie , to nie by\u0142 \u017cart &#8211; u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 swoim charakterystycznym nie\u015bmia\u0142ym p\u00f3\u0142u\u015bmiechem &#8211; Ona naprawd\u0119 przyje\u017cd\u017ca nied\u0142ugo&#8230;<br \/>\n-Ale&#8230;co z Mari\u0105?<br \/>\n-Oh, nie mieszkamy jeszcze razem, mieszkanie jest w trakcie przygotowa\u0144. Zreszt\u0105 Maria wyje\u017cd\u017ca teraz do rodzic\u00f3w na miesi\u0105c..<br \/>\n-Ah tak&#8230;- Carlos wsta\u0142, najwyra\u017aniej znu\u017cony ju\u017c i zm\u0119czony o tej p\u00f3\u0142nocnej porze dnia&#8230;czu\u0142, \u017ce musi wsta\u0107, by zachowa\u0107 jasno\u015b\u0107 umys\u0142u w rozmowie z Huckiem. Odszed\u0142 kilka krok\u00f3w od sto\u0142u zagarni\u0119ty wkr\u00f3tce przez stref\u0119 cienia, tylko jego g\u0142os dobieg\u0142 Hucka &#8211; pozwolisz, \u017ce w\u0142\u0105cz\u0119 muzyk\u0119. To spokojna pi\u0119kna portugalska muzyka . Carlos dostrzeg\u0142 aprobuj\u0105ce kiwni\u0119cie g\u0142ow\u0105 Hucka. &#8211; Widzia\u0142e\u015b &#8222;Lisbon story&#8221; Wendersa? No, w\u0142a\u015bnie&#8230;To muzyka z filmu. Przedstawiam panu Madredeus, grup\u0119 \u015bwietnych muzyk\u00f3w i solistk\u0119 Teres\u0119 &#8211; poprzedzi\u0142 \u017cartobliw\u0105 w patetyczno-estradowym stylu zapowiedzi\u0105 rozbrzmiewaj\u0105ce pierwsze\u00a0 d\u017awi\u0119ki muzyki.<br \/>\n-Pos\u0142uchaj, to jest pi\u0119kny kawa\u0142ek&#8230;Os dias sao ? noite &#8230;e as noites sao de dia &#8230;\u017cyj\u0119 dniem w nocy&#8230; \u017cyj\u0119 noc\u0105 we dnie&#8230;Se acordo contigo a mimi abra\u00e7ado O sono perdido nao deixa cuidado&#8230;je\u015bli obudz\u0119 si\u0119 z tob\u0105 je\u015bli jestem przy tobie to nieistotne jest \u017ce sen odlecia\u0142 ju\u017c &#8230;Os dias sao noite&#8230;I dalej, Se acordo contigo se estou a teu lado \u00e9 doce o caminho deste meu fado&#8230;To trudne do przet\u0142umaczenia&#8230;je\u015bli obudz\u0119 si\u0119 z tob\u0105 je\u015bli obudz\u0119 si\u0119 przy tobie droga mojego &#8222;fado&#8221; jest \u0142agodna&#8230;<br \/>\n-Tak, to pi\u0119kny utw\u00f3r. Oh, Carlos, wiesz, \u017ce ja nie znam si\u0119 na muzyce &#8230; Tak, ale to jest pi\u0119kne, pasuje do scenerii i nastroju, no&#8230;<br \/>\n-Huck, je\u015bli nie chcesz m\u00f3wi\u0107 o tym, wiesz&#8230;, to w porz\u0105dku.<br \/>\n-Chc\u0119, w\u0142a\u015bnie chcia\u0142bym porozmawia\u0107, ale&#8230;nie wiem&#8230;od czego zacz\u0105\u0107 &#8211; roze\u015bmia\u0142 si\u0119 zak\u0142opotany.<br \/>\n-Gdzie j\u0105 pozna\u0142e\u015b, dawno?<br \/>\n&#8211; Niee&#8230;trwa to mo\u017ce kilka miesi\u0119cy. To moja&#8230;cyber-girl &#8211; wyszczerzy\u0142 z\u0119by w u\u015bmiechu.<br \/>\n-Ah tak &#8211; Carlos by\u0142 wyra\u017anie zaskoczony.<br \/>\n&#8211; Yhmm, wiem, \u017ce to brzmi g\u0142upio, ale po prostu zdecydowali\u015bmy oboje, \u017ce chcemy si\u0119 spotka\u0107. Przyjedzie na tydzie\u0144.<br \/>\n-Zaskoczy\u0142e\u015b mnie stary! Ha ha! Ale wiesz, nie sam fakt, \u017ce pozna\u0142e\u015b panienk\u0119 online, oh, to chyba cz\u0119ste w obecnym \u015bwiecie, ale, \u017ce ty&#8230;\u017ce masz odwag\u0119 spotka\u0107 si\u0119 z ni\u0105 b\u0119d\u0105c z Mari\u0105? Oh, a co je\u015bli&#8230;<br \/>\n-Co? Maria odkryje? wiesz, Maria ma wci\u0105\u017c jeszcze nie do ko\u0144ca uregulowana sytuacj\u0119 prawn\u0105 w stosunku do m\u0119\u017ca. Wynajmuje na razie sw\u00f3j ma\u0142y pokoik w miasteczku obok, tam, gdzie pracujemy oboje&#8230;I, wiesz, jest mi\u0119dzy nami niepisana umowa, \u017ce p\u00f3ki nie mieszkamy razem&#8230;jeste\u015bmy, hmm, niezale\u017cni&#8230;Ona po prostu nie przyjdzie do mnie nie dzwoni\u0105c wcze\u015bniej&#8230;nigdy.<br \/>\n-Okay, rozumiem, ale nawet nie to mia\u0142em na my\u015bli. Raczej, czy nie boisz si\u0119, \u017ce co\u015b pojawi si\u0119 mi\u0119dzy wami, tob\u0105 i t\u0105&#8230;cyber-girl &#8211; urwa\u0142 nagle. Huck milcza\u0142 przez chwil\u0119, jakby tego w\u0142a\u015bnie pytania i spodziewa\u0142 si\u0119 i jednocze\u015bnie obawia\u0142.<br \/>\n-Nie wiem, Carlos &#8211; zacz\u0105\u0142 niepewnie &#8211; to&#8230;to jest \u015bliczna dziewczyna, blondynka, jasne oczy, po prostu s\u0142odka.<br \/>\n-No, ale widzia\u0142e\u015b ja tylko na zdj\u0119ciu, tak? zobaczymy na ile odpowiada ono rzeczywisto\u015bci . ..<br \/>\n-Masz racje, wiem, ale jednak boj\u0119 si\u0119 tego, boj\u0119 si\u0119, \u017ce si\u0119 w niej zadurz\u0119&#8230;A jednocze\u015bnie czuj\u0119, \u017ce nie mog\u0119 przegapi\u0107 tej szansy, musz\u0119 si\u0119 z ni\u0105 spotka\u0107 i teraz, p\u00f3ki jeszcze Maria nie wprowadzi\u0142a si\u0119 do mnie!<br \/>\n-Oczywi\u015bcie, oh, jeste\u015b szalony ch\u0142opie! &#8211; roze\u015bmia\u0142 si\u0119 Carlos &#8211; ale, ja chyba r\u00f3wnie\u017c. C\u00f3\u017c to jest, co zmusza nas do nawi\u0105zywania tak dziwnych nierealnych kontakt\u00f3w i ka\u017ce wierzy\u0107 , \u017ce s\u0105 idealne i pi\u0119kne! Cholera, sam wiem, jak to podnieca!<br \/>\n&#8211; Wow, Carlos, czy\u017cby\u015b i ty mia\u0142 jaka\u015b nowin\u0119 dla mnie? &#8211; Carlos u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 tylko tajemniczo, nie m\u00f3wi\u0105c ani s\u0142owa, us\u0142yszeli kroki Marii na schodach<br \/>\n-Wyskoczymy jutro na piwo do O&#8217;Donnels&#8217; okay?<br \/>\n-Pewnie.<br \/>\nWstali obaj , wychylaj\u0105c ostatnim \u0142ykiem resztk\u0119 alkoholu na dnie szklanki. Huck pod\u0105\u017cy\u0142 na pi\u0119tro za Mari\u0105. Carlos sta\u0142 chwil\u0119 w zamy\u015bleniu spogl\u0105daj\u0105c w kierunku odchodz\u0105cych. Skierowa\u0142 wzrok na brudne szk\u0142o na niskim stoliku w salonie, potem na stos nieumytych naczy\u0144 w zlewie&#8230;Sprz\u0105taczka przychodzi dopiero po jutrze. Jutro, jutro ogarnie si\u0119 nieco ten &#8222;\u015br\u00f3dziemnomorski k\u0105t&#8221; &#8211; u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 na my\u015bl o zachwytach i por\u00f3wnaniach Marii. Lubi\u0142 swoje mieszkanie. By\u0142o przytulne. &#8211; Oh, wy, gdzie by\u0142y\u015bcie, przekl\u0119te zwierzaki &#8211; szepn\u0105\u0142 p\u00f3\u0142g\u0142o\u015bnie czuj\u0105c dotyk ocieraj\u0105cego si\u0119 o jego nogawk\u0119 czarnego kocura. Drugi mniejszy sta\u0142 nieruchomo tu\u017c obok. M\u0119\u017cczyzna schyli\u0142 si\u0119, podni\u00f3s\u0142 i przytuli\u0142 do siebie kota. Odnalaz\u0142 jaki\u015b koc i p\u00f3\u0142rozebrany wtuli\u0142 si\u0119 w kanap\u0119 w salonie. Po chwili spa\u0142 , obok spa\u0142y dwa czarne koty&#8230;<\/p>\n<p>\u017baluzje wci\u0105\u017c p\u00f3\u0142przymkni\u0119te tak jak je pozostawiono poprzedniego dnia wpuszcza\u0142y odrobin\u0119 s\u0142o\u0144ca, odrobin\u0119 porannego ha\u0142asu ulicy, odrobin\u0119 \u015bwie\u017cego zapachu ciep\u0142ego powietrza&#8230;Zimne mokre dotkniecie na policzku. M\u0119\u017cczyzna otworzy\u0142 oczy.<br \/>\n-Hipolit, \u0142obuzie, zawsze mnie budzisz o \u015bwicie &#8211; powiedzia\u0142 ziewaj\u0105c i pacn\u0105\u0142 delikatnie p\u00f3\u0142\u015bpi\u0105co p\u00f3\u0142\u017cartobliwie koci \u0142ebek.<br \/>\n-Ho ho, \u015bwit dawno ju\u017c przespa\u0142e\u015b , m\u00f3j drogi, zbli\u017ca si\u0119 dziewi\u0105ta&#8230; &#8211; zaskoczy\u0142 go g\u0142os kobiecy. Podni\u00f3s\u0142 wzrok, no tak, Maria. Sta\u0142a przy drzwiach prowadz\u0105cych na pi\u0119tro. Musia\u0142a si\u0119 tu pojawi\u0107 przed chwil\u0105, cicho jak myszka&#8230;lub kotka&#8230;Poczu\u0142, \u017ce kto\u015b go obserwuje lecz niejednokrotnie ju\u017c tego uczucia doznawa\u0142, gdy bacznie przygl\u0105da\u0142y mu si\u0119 kocie oczy Hipolita czy Hektora.<br \/>\n-Witaj, jak samopoczucie? Nie mog\u0142a\u015b spa\u0107? &#8211; spojrza\u0142 na ni\u0105 z \u017cyczliw\u0105 ironi\u0105. U\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119.<br \/>\n&#8211; To nie to&#8230;zawsze wstaj\u0119 wcze\u015bnie. Lubi\u0119 d\u0142ugo kontemplowa\u0107 \u015bniadanie, czytaj\u0105c codzienn\u0105 pras\u0119&#8230; &#8211; t\u0142umaczy\u0142a si\u0119. Carlos obserwowa\u0142 jej drobn\u0105 \u0142adn\u0105 sylwetk\u0119 z niedba\u0142ym wdzi\u0119kiem ukryt\u0105 w w\u0105ziutkich obcis\u0142ych d\u017cinsach i kr\u00f3tkiej koszulce z rozszerzanymi r\u0119kawami si\u0119gaj\u0105cymi nieco za \u0142okie\u0107. W\u0142osy splot\u0142a niedbale gumk\u0105 z ty\u0142u g\u0142owy. Ca\u0142o\u015b\u0107 nadawa\u0142a jej swobodny wygl\u0105d nastolatki.<br \/>\n-oh, szkoda, mia\u0142em nadziej\u0119, \u017ce nam\u00f3wi\u0119 ci\u0119 na&#8230;<br \/>\n-Sprz\u0105tanie twojej kuchni? &#8211; doko\u0144czy\u0142a ironicznie.<br \/>\n-W\u0142a\u015bnie &#8211; przytakn\u0105\u0142. Wybuchneli oboje \u015bmiechem.<br \/>\n-Eh, ci m\u0119\u017cczy\u017ani&#8230; &#8211; pokr\u0119ci\u0142a g\u0142ow\u0105 robi\u0105c mink\u0119 zgorszonej panienki z dobrego domu. &#8211; Masz ochot\u0119 na kaw\u0119?<br \/>\n-Wow, zamierzasz zrobi\u0107 mi \u015bniadanie? &#8211; gwizdn\u0105\u0142 przez z\u0119by zdziwiony<br \/>\n-Oh, nie, wspomnia\u0142am jedynie o kawie &#8211; z niewinnym u\u015bmiechem wyprowadzi\u0142a go z b\u0142\u0119du. I&#8230;, no nawet je\u015bli chodzi o kaw\u0119 musisz mi pom\u00f3c, gdzie ona jest? Masz expres? Ah, nie, ju\u017c widz\u0119 w\u0142oski czajniczek. Napijemy si\u0119 mocnego expresso tak?<br \/>\n-Z przyjemno\u015bci\u0105. A \u015bniadanie zrobi\u0119 ja, zgoda. Te kobiece podst\u0119py! Nie\u0142atwo jest mnie rano wyci\u0105gn\u0105\u0107 z \u0142\u00f3\u017cka, wiesz? &#8211; za\u017cartowa\u0142. Wsta\u0142 z kanapy, wyci\u0105gn\u0105\u0142 ramiona wypr\u0119\u017caj\u0105c cia\u0142o, ziewn\u0105\u0142. Przy\u0142apa\u0142 zdziwiony rozbawiony wzrok Marii. No tak, mia\u0142 na sobie jedynie jasnoniebieskie slipy i wymi\u0119t\u0105 wczorajsz\u0105 koszul\u0119 rozpi\u0119t\u0105 po pas. &#8211; Oh, przeprasza, wiesz, nie chcia\u0142o mi si\u0119 wczoraj szuka\u0107 pid\u017camy &#8211; powiedzia\u0142 zak\u0142opotany, przykrywaj\u0105c si\u0119 kocem.<br \/>\n-Nie musisz si\u0119 t\u0142umaczy\u0107, Carlos, jeste\u015b u siebie &#8211; powiedzia\u0142a swobodnie &#8211; hmm, poza tym jest na co popatrze\u0107 &#8211; doda\u0142a zalotnie.<br \/>\n-Uhu, lepiej \u017ceby Huck o tym nie wiedzia\u0142 &#8211; u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 &#8211; zmykam pod prysznic. B\u0119d\u0119 za minut\u0119, no&#8230;dwie.<br \/>\nFaktycznie, pojawi\u0142 si\u0119 po kilkunastu minutach, pachn\u0105cy wod\u0105 kolo\u0144sk\u0105, w t-shirt&#8217;cie i d\u017cinsach.<br \/>\n-Oh, zd\u0105\u017cy\u0142e\u015b si\u0119 nawet ogoli\u0107 &#8211; zauwa\u017cy\u0142a z u\u015bmiechem<br \/>\n-Yhmm. A ty zd\u0105\u017cy\u0142a\u015b uprzedzi\u0107 mnie w robieniu \u015bniadania.- odpowiedzia\u0142<br \/>\n-Grzanki, mo\u017ce by\u0107?<br \/>\n-Czy nie powinny\u015bmy obudzi\u0107 Hucka? &#8211; zapyta\u0142 kontrolnie<br \/>\n-By\u0142by z\u0142y do ko\u0144ca dnia. Niedziela jest \u015bwi\u0119tym dniem ka\u017cdego \u015bpiocha, nie wiesz? &#8211; za\u015bmia\u0142a si\u0119<br \/>\n-C\u00f3\u017c, nie wiedzia\u0142em, \u017ce zalicza si\u0119 do \u015bpioch\u00f3w<br \/>\n-Wow, wszystko znalaz\u0142a\u015b! Kobiece oko&#8230; &#8211; spojrza\u0142 na ni\u0105 z podziwem. Z grzank\u0105 w r\u0119ku, fili\u017cank\u0105 kawy w drugiej r\u0119ce, rozgl\u0105da\u0142a si\u0119 po apartamencie. Zdawa\u0142a si\u0119 w og\u00f3le nie s\u0142ysze\u0107 jego s\u0142\u00f3w.<br \/>\n-I c\u00f3\u017c, podoba ci si\u0119 za dnia tak samo jak o zmierzchu? &#8211; rzuci\u0142 zastanawiaj\u0105c si\u0119 czy tym razem dotar\u0142o do niej pytanie<br \/>\n-Taaak, kto\u015b urz\u0105dza\u0142 je z wielkim smakiem<br \/>\n-Urz\u0105dzali\u015bmy je oboje&#8230;z Cristine&#8230; &#8211; zawiesi\u0142 g\u0142os<br \/>\n-Jest radosne, ty &#8211; nie&#8230; Czy jeste\u015b szcz\u0119\u015bliwy Carlos? &#8211; zada\u0142o mu nieoczekiwanie bezpo\u015brednie pytanie. Nie wiedzia\u0142 co odpowiedzie\u0107.<br \/>\n-Nie jest mi \u0142atwo odpowiedzie\u0107 ci na to pytanie, Mario&#8230; &#8211; zacz\u0105\u0142 niepewnie<br \/>\n-wiem, przepraszam, g\u0142upia jestem, wyskoczy\u0142am zupe\u0142nie niepotrzebnie z tak osobistym pytaniem &#8211; zreflektowa\u0142a si\u0119 &#8211; ostatecznie nawet nie znamy si\u0119 na tyle dobrze, nie, nie, przepraszam, oh g\u0142upia, jakie ja mam prawo pyta\u0107 ci\u0119 o to &#8211; zaczerwieni\u0142a si\u0119<br \/>\n&#8211; W porz\u0105dku, Mario&#8230; Zreszt\u0105 pytanie jest dobre&#8230; sam sobie je cz\u0119sto zadaj\u0119, i.. nawet w pewnym sensie ciesz\u0119 si\u0119, \u017ce pad\u0142o teraz&#8230;Mo\u017ce i ty mi co\u015b o szcz\u0119\u015bciu opowiesz- u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119. Milcza\u0142a, najwyra\u017aniej ulecia\u0142a jej rezolutno\u015b\u0107 i swoboda. Sytuacja sta\u0142a si\u0119 dziwnie wymuszona&#8230;nienaturalna. oboje to odczuwali. -Nie, my\u015bl\u0119, \u017ce nie jestem szcz\u0119\u015bliwy i to od dawna, odk\u0105d odesz\u0142a Cristine.. A w\u0142a\u015bciwie ju\u017c wcze\u015bniej szcz\u0119\u015bcie sobie gdzie\u015b pow\u0119drowa\u0142o&#8230;Lecz gdy odesz\u0142a Cristine, utraci\u0142em r\u00f3wnie\u017c Nathalie, i &#8230;tak, jestem rzeczywi\u015bcie nieszcz\u0119\u015bliwy w\u0142a\u015bnie z powodu utraty mojej ma\u0142ej Nathy. Nigdy sobie nie wybacz\u0119 tego b\u0142\u0119du<br \/>\n-My\u015blisz, \u017ce mo\u017cna by\u0142o tej sytuacji zapobiec? Oh, rozumiem, \u017ce nie rozsta\u0142by\u015b si\u0119 z Cristine&#8230;- powiedzia\u0142a cicho<br \/>\n-Nie wiem, w pewnym momencie nasza mi\u0142o\u015b\u0107 po prostu zwietrza\u0142\u0105, umar\u0142a, ale mo\u017ce&#8230;tak, z pewno\u015bci\u0105 wiele tu jest mojej winy, mo\u017cna by\u0142o temu rozstaniu\u00a0 zapobiec<br \/>\n-Nie warto chyba ju\u017c my\u015ble\u0107 co by by\u0142o gdyby. Rani ci\u0119 to jedynie&#8230; &#8211; dotkn\u0119\u0142a jego d\u0142oni &#8211; przepraszam, \u017ce zacz\u0119\u0142am ten temat. Nie powinnam by\u0142a, zepsu\u0142am jedynie nastr\u00f3j..<br \/>\n-Ale wiesz &#8211; przerwa\u0142 jej &#8211; jest co\u015b&#8230;kto\u015b, kto sprawia, \u017ce zaczynam wierzy\u0107 w mo\u017cliwo\u015b\u0107 bycia zn\u00f3w &#8230;szcz\u0119\u015bliwszym&#8230;<br \/>\n-Ooo, widz\u0119 tu jaka\u015b kobiet\u0119 &#8211; u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 zainteresowana<br \/>\n-Taak, \u015bliczna kobieta. Poznali\u015bmy si\u0119 niedawno. Mo\u017ce, mo\u017ce&#8230;- zawaha\u0142 si\u0119 &#8211; mo\u017ce co\u015b z tego wykie\u0142kuje.<br \/>\n-Kim ona jest, gdzie si\u0119 poznali\u015bcie?<br \/>\n-Gdzie? Oh, to \u015bmieszne niemal\u017ce i niewiarygodne&#8230;gdzie&#8230;online&#8230;<br \/>\n-Doprawdy? Faktycznie niewiarygodne. Wiesz, nie mia\u0142am jeszcze do niedawna zielonego poj\u0119cia o komputerach, wszystko si\u0119 zmienia&#8230;Kto by pomy\u015bla\u0142 \u017ce poznam Hucka, Harena, ciebie&#8230;Ale wiesz, wci\u0105\u017c idea wirtualnego zwi\u0105zku pozostaje mi jako\u015b ..obca. Czy&#8230;spotkali\u015bcie si\u0119 ju\u017c w rzeczywisto\u015bci?<br \/>\n-Taaak, spotkali\u015bmy si\u0119, raz&#8230;I rzeczywisto\u015b\u0107 jest pi\u0119kniejsza od internetowego kontaktu, rozm\u00f3w i zdj\u0119\u0107. Ona, ona by\u0142\u0105 pi\u0119kniejsza ni\u017c na zdj\u0119ciu no i&#8230;- urwa\u0142<br \/>\n-No i pewnych rzeczy mo\u017cna rzeczywi\u015bcie do\u015bwiadczy\u0107 jedynie&#8230;w realnym kontakcie&#8230;- doko\u0144czy\u0142a za niego<br \/>\n-Ooo, Mario, czy\u017cby\u015b my\u015bla\u0142a o czym\u015b szczeg\u00f3lnym? &#8211; spojrza\u0142 na ni\u0105 z mru\u017c\u0105c \u017cartobliwie oczy.<br \/>\n-No, wiesz&#8230; &#8211; za\u015bmia\u0142a si\u0119<br \/>\n-Masz ca\u0142kowicie racj\u0119. PEWNYCH rzeczy mo\u017cna dozna\u0107 jedynie w rzeczywistosci.. p\u00f3ki co&#8230;my\u015bl\u0119 o seksie, nie bawmy si\u0119 w s\u0142owa tabu, ale wiesz&#8230;mam nadzieje, \u017ce ten zwi\u0105zek b\u0119dzie mia\u0142 szans\u0119. W przysz\u0142o\u015bci&#8230; Na razie musz\u0119 uporz\u0105dkowa\u0107 swoje \u017cycie prywatne.. Wiesz, cz\u0142owiek nie zdaje sobie nawet sprawy jakim \u015bmietnikiem i chaosem jest jego \u017cycie, do momentu, gdy nie spotka kogo\u015b kto mu to u\u015bwiadomi z ca\u0142a jasno\u015bci\u0105&#8230;<br \/>\nDozna\u0142em cudownego uczucia, gdy ona powiedzia\u0142a mi, \u017ce chce si\u0119 ze mn\u0105 zobaczy\u0107 ponownie, chce przyjecha\u0107&#8230;ale, nie mog\u0142em&#8230;Bo jak mog\u0142em si\u0119 na to zgodzi\u0107, by pojawi\u0142a si\u0119 tu w samym \u015brodku mojego rozchrzanionego \u017cycia! Moja sytuacja zawodowa ju\u017c si\u0119 ustabilizowa\u0142a, lecz wci\u0105\u017c jeszcze ci\u0105gnie si\u0119 dawna brudna sprawa&#8230;wci\u0105\u017c mam problemy z Cristine&#8230;I jest&#8230;Nathalie, ona jest najcenniejsz\u0105 dla mnie osob\u0105&#8230;Jak ona zareaguje? Rany! Mario, nie wiem sam, czemu ci to wszystko opowiadam&#8230;To taki chaos w mojej g\u0142owie, w moim \u017cyciu&#8230;Nie wiem, nigdy nie zdarza mi si\u0119 zwierza\u0107 , nikomu! Idiota sko\u0144czony&#8230;Wybacz\u00a0 &#8211; wsta\u0142, podszed\u0142 do okna, najwyra\u017aniej zirytowany swoim brakiem opanowania. &#8211; Wybacz, zmie\u0144my temat, prosz\u0119 &#8230; prosz\u0119 &#8211; spojrza\u0142 na ni\u0105 u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 smutno i przepraszaj\u0105co &#8211; Sam musz\u0119 sobie z tym poradzi\u0107&#8230;Po prostu sam, wybacz..<br \/>\n-Oczywi\u015bcie. Rozumiem &#8211; odpowiedzia\u0142a zgaszonym g\u0142osem &#8211; niepotrzebnie zada\u0142am ci to pytanie&#8230;Tak, zmie\u0144my temat. &#8211; spojrzeli na siebie bezradnie, czuj\u0105c \u017ce nie potrafi\u0105 ju\u017c rozmawia\u0107 swobodnie na jakikolwiek oboj\u0119tny temat, zapad\u0142o ci\u0119\u017ckie k\u0142opotliwe milczenie. Maria odwr\u00f3ci\u0142a wzrok do okna, skuba\u0142a z\u0119bami swoja grzank\u0119&#8230;Carlos chowa\u0142 oczy w fili\u017cank\u0119 kawy, otworzy\u0142 gazet\u0119, uznaj\u0105c j\u0105 za najlepsze wyj\u015bcie z g\u0142upiej sytuacji&#8230;<br \/>\n-Oh, szkoda, \u017ce nie znam portugalskiego &#8211; szepn\u0119\u0142a, podni\u00f3s\u0142 g\u0142ow\u0119 &#8211; Ju\u017c okay, Mario, przepraszam jeszcze raz, unios\u0142em si\u0119&#8230;masz, to jest jakie\u015b kobiece czasopismo&#8230;- Us\u0142yszeli kroki na schodach. Westchn\u0119li oboje z ulg\u0105. W drzwiach pojawi\u0142 si\u0119 Huck.<br \/>\n-Witam g\u0142odomory &#8211; rzuci\u0142 \u017cart od progu<br \/>\n-Jak si\u0119 masz? Wyspany? &#8211; odpowiedzia\u0142 z u\u015bmiechem Carlos &#8211; Zapraszamy do sto\u0142u!<br \/>\n-Mniam! \u015aniadanko&#8230;Macie jakie\u015b niewyra\u017ane miny oboje&#8230;Trzeba si\u0119 by\u0142o wyspa\u0107, a nie zrywa\u0107 o \u015bwicie! &#8211; roze\u015bmia\u0142 si\u0119 g\u0142o\u015bno. Atmosfera powoli si\u0119 oczy\u015bci\u0142a. Ze smakiem wszyscy troje zabrali si\u0119 do pozosta\u0142ych grzanek. Carlos wsta\u0142 by przygotowa\u0107 kolejna ich porcj\u0119. Zaterkota\u0142a nowa aromatyczna porcja kawy w czajniczku. Zacz\u0119li omawia\u0107 szczeg\u00f3\u0142y maj\u0105cej nast\u0105pi\u0107 nast\u0119pnego w poniedzia\u0142ek rano prezentacji nowego cacka informatycznego firmy Harena. Powr\u00f3ci\u0142 dobry humor Marii, jeszcze tylko od czasu do czasu spogl\u0105da\u0142a na Carlosa ukradkiem zastanawiaj\u0105c si\u0119 czy jego my\u015bli kr\u0105\u017c\u0105 jeszcze wok\u00f3\u0142 dziwacznego niemi\u0142ego suma sumarum incydentu porannego. Jego u\u015bmiechni\u0119ta nieprzenikniona twarz uspokaja\u0142a j\u0105 ca\u0142kowicie. A jednak Carlos nie zapomnia\u0142, nie potrafi\u0142 uwolni\u0107 si\u0119 od my\u015bli o poznanej online kobiecie, o dziwacznej sytuacji tego zwi\u0105zku, o ich wsp\u00f3lnej przysz\u0142o\u015bci. I bez ustanku ko\u0142ata\u0142o mu w czaszce pytanie &#8211; czy jeste\u015b szcz\u0119\u015bliwy? Czy b\u0119dziesz szcz\u0119\u015bliwy? &#8211; Nie znajdowa\u0142 odpowiedzi, a w\u0105tpliwo\u015bci wzrasta\u0142y w nim coraz wi\u0119ksze. Z uporem tch\u00f3rza ucieka\u0142 od my\u015bli o niej, o niej, o jej twarzy, jej sylwetce, jej ciele, jej zapachu&#8230;lecz obsesyjnie te wszystkie wspomnienia by\u0142y obecne. Jedno jedynie znajdowa\u0142 wyj\u015bcie &#8211; spotka\u0107 si\u0119 z ni\u0105, tak, spotka\u0107 si\u0119 raz jeszcze, dotkn\u0105\u0107, poczu\u0107, pomy\u015ble\u0107, porozmawia\u0107&#8230;Zbli\u017caj\u0105 si\u0119 walentynki &#8211; pomy\u015bla\u0142 &#8211; tak , to dobry pomys\u0142, westchn\u0105\u0142, dopiero ta my\u015bl uspokoi\u0142a jego nerwy i sko\u0142atane serce&#8230; To ju\u017c za kilka tygodni&#8230;.<\/p>\n<p>Nied\u0142ugo walentynki &#8211; my\u015bla\u0142a&#8230;- Takie dziwaczne obce \u015bwi\u0119to, obce jej kulturze, obce jej mentalno\u015bci, co obchodzi\u0142 j\u0105 jaki\u015b \u015bwi\u0119ty o imieniu groteskowym &#8230;Walenty.. Piatek, sobota, niedziela&#8230;ju\u017c tylko tych kilka dni do wyjazdu&#8230;mia\u0142a ogromn\u0105 ochot\u0119 wyjecha\u0107. Potrzebowa\u0142a tych wakacji. Fizycznie i psychicznie musia\u0142a odreagowa\u0107, odpocz\u0105\u0107 od pracy, kt\u00f3ra j\u0105 przygn\u0119bia\u0142a i stresowa\u0142a. Holandia.. To nie jest pi\u0119kny kraj \u0096 pomy\u015bla\u0142a \u0096 a jednak Amsterdam musi by\u0107 wart zobaczenia.. Walentynki \u0096 zn\u00f3w wr\u00f3ci\u0142a my\u015bl\u0105 \u0096 Carlos, czy on my\u015bli o walentynkach? Jak\u017ce chcia\u0142abym go zn\u00f3w zobaczy\u0107&#8230;Spojrza\u0142a ku szafie, mechanicznie zacz\u0119\u0142a wyjmowa\u0107 z niej r\u00f3\u017cne ubrania&#8230;na \u015brodku pokoju ros\u0142a ich sterta&#8230;jednak jej my\u015bli wci\u0105\u017c kr\u0105\u017cy\u0142y wok\u00f3\u0142 niego, wok\u00f3\u0142 Lizbony, wok\u00f3\u0142 Portugalii&#8230;Schyli\u0142a si\u0119 nad magnetofonem, le\u017ca\u0142a przed nim jak zwykle spory stosik powyjmowanych chaotycznie z opakowa\u0144, kaset&#8230;Szuka\u0142a tej ulubionej, kt\u00f3rej obsesyjnie od kilku tygodni ju\u017c s\u0142ucha\u0142a non-stop. Jest! Zabrzmia\u0142 g\u0142os Teresy, portugalskie s\u0142owa&#8230;portugalski nastr\u00f3j, portugalska muzyka&#8230;T\u0119skni\u0142a za tym wszystkim, czego w istocie nigdy nie pozna\u0142a&#8230;t\u0119skni\u0142a za m\u0119\u017cczyzn\u0105, kt\u00f3rego w istocie nigdy dobrze nie pozna\u0142a&#8230;t\u0119skni\u0142a za nieznanym&#8230;Ta bluzka.. dobrze&#8230;.spodnie sp\u00f3dnica&#8230;Machinalnie sk\u0142ada\u0142a to wszystko na oddzielny stos&#8230;Oh, to b\u0119dzie ju\u017c ca\u0142y plecak.. od\u0142ozy\u0142a kilka rzeczy. Spojrza\u0142a na nie w ko\u0144cu przytomniejszym wzrokiem. Czer\u0144 zabarwiona czerwonym winem i b\u0142\u0119kitem w nastroju bluesa&#8230;Oh, mimowolnie skomponowa\u0142a tak\u0105 troch\u0119 smutn\u0105 mieszank\u0119, pod\u015bwiadomie nie mog\u0142a uwolni\u0107 si\u0119 od koloru t\u0119sknoty&#8230;<\/p>\n<p>Jak dobrze by\u0142o wreszcie opu\u015bci\u0107 pok\u0142ad samolotu. Stan\u0105\u0107 na ziemi. Wielogodzinna podr\u00f3\u017c z przesiadk\u0105 by\u0142a prawdziwym utrapieniem. A przecie\u017c tak dobrze znosi\u0142 wszelkie podr\u00f3\u017ce&#8230;Lecz ta&#8230;to nie by\u0142a zwyk\u0142a wyprawa, business trip, tym razem nie firmowy samoch\u00f3d, lecz czeka\u0142a na niego taxi i nie hotelowa pustka i przedstawiciele obcego kraju, lecz ona&#8230;Spotkanie z ni\u0105 by\u0142o celem tej wyprawy.<br \/>\nNigdy nie mia\u0142 \u017cadnych problem\u00f3w w czasie lotu&#8230;, \u015bwietne samopoczucie, a jednak, gdy samolot podchodzi\u0142 do l\u0105dowania tu\u017c ponad tym miastem, jej miastem, poczu\u0142 zawroty g\u0142owy i serce podchodz\u0105ce do gard\u0142a i strach i rado\u015b\u0107 i zniecierpliwienie i stres. Tak bardzo pragn\u0105\u0142 j\u0105 ujrze\u0107 ponownie&#8230;Nareszcie&#8230;Po\u017cegna\u0142 uprzejmym grymasem stewardessy, uwolni\u0142 si\u0119 od mecz\u0105cej obecno\u015bci t\u0142umu wsp\u00f3\u0142podr\u00f3\u017cuj\u0105cych. Swobodny, bez najmniejszej walizki\u00a0 jedynie z kupionym ostatnio tu w\u0142a\u015bnie, z ni\u0105, stalowoszarym zabawnym plecakiem ? la mode, z jednym szerokim paskiem przechodz\u0105cym na skro\u015b przez pier\u015b, zapinanym na rzep. Male\u0144ka kieszonka z przodu na pasku&#8230;pozosta\u0142o puste miejsce po zgubionym niedawno telefonie. Zatrzyma\u0142 si\u0119 na \u015brodku obszernej sali przylot\u00f3w. Telefon&#8230;Tak&#8230;I w\u00f3wczas poczu\u0142 jak wszystko podchodzi mu do gard\u0142a, poczu\u0142, \u017ce ma ponowny zawr\u00f3t g\u0142owy. Musia\u0142 usi\u0105\u015b\u0107. Znalaz\u0142 jedyne miejsce, by oprze\u0107 si\u0119, jaki\u015b wysoki kontuar biura podr\u00f3\u017cy, obok \u0096 informacja, wewn\u0105trz \u0096 nikogo&#8230; My\u015bli popl\u0105tane jedna przez drug\u0105 kr\u0105\u017cy\u0142y chaotycznie, przybli\u017ca\u0142y si\u0119 w locie ka\u017cda z pr\u0119dko\u015bci\u0105 komety, roz\u015bwietla\u0142y to wspomnienie lub inne&#8230;Przypomnia\u0142a sobie zbity k\u0142\u0119bek powi\u0105zanych sytuacji &#8230;on, w stresie, w po\u015bpiechu, tuz przed wyjazdem&#8230;przypomina\u0142 sobie j\u0105, ich pierwsze spotkanie&#8230;Zrozumia\u0142 jak g\u0142upi pope\u0142ni\u0142 b\u0142\u0105d, kt\u00f3rym m\u00f3g\u0142 go kosztowa\u0107 utrat\u0119 mo\u017cliwo\u015bci spotkania z kobiet\u0105, dla kt\u00f3rej przyjecha\u0142 tu do tej przekl\u0119tej bez\u015bnie\u017cnej a zimnej wschodniej stolicy. Jak g\u0142upi wydawa\u0142 si\u0119 sam sobie, w\u015bciek\u0142y. nie potrafi\u0142 skupi\u0107 my\u015bli. widzia\u0142 jedynie ca\u0142\u0105 grotesk\u0119 sytuacji: samotny m\u0119\u017cczyzna, obcy w obcym mie\u015bcie, stranger in a city, bezskutecznie pr\u00f3buj\u0105cy odnale\u017a\u0107 t\u0119, na kt\u00f3rej spotkanie przyjecha\u0142.<br \/>\nMiasto otula\u0142o go zmrokiem. Zarezerwowa\u0142 noc w Holiday Inn, bo kry\u0142 w sobie wspomnienia pierwszego spotkania i pierwszej ich nocy&#8230;Zostawi\u0142 tam swoje rzeczy i wyszed\u0142. W\u0119drowa\u0142 ulicami, bezcelowo, obserwowa\u0142 noc w mie\u015bcie, obserwowa\u0142 odmienno\u015b\u0107 kultury, obserwowa\u0142 wzrastaj\u0105ce w nim obco\u015b\u0107 i \u017cal i rozgoryczenie, bezsilny gniew i bezradno\u015b\u0107. &#8230;Domy Centrum. Przypomnia\u0142 sobie poszukiwania ksi\u0105\u017cek i p\u0142yt. Odnalaz\u0142 ich kilka z nagraniami Madredeus. Ogromnie lubi\u0142 ich muzyk\u0119. Ona te\u017c z pewno\u015bci\u0105 pokocha\u0142aby j\u0105. by\u0142 pewien. Jest&#8230;\u0094O Paraiso\u0094, druga&#8230;to muzyka z filmu Wendersa. Wzi\u0105\u0142 trzy p\u0142yty w r\u0119k\u0119 i rozgl\u0105da\u0142 si\u0119 z roztargnieniem w poszukiwaniu kasy. Po co je kupowa\u0142? G\u0142upstwo&#8230;Mia\u0142 w domu wszystkie p\u0142yty Teresy&#8230;Po co? Dla niej. Wci\u0105\u017c wierzy\u0142, \u017ce uda mu si\u0119 ofiarowa\u0107 jej t\u0119 muzyk\u0119&#8230;osobi\u015bcie. I zn\u00f3w ulice, nieznane mu obce s\u0142abo o\u015bwietlone, ju\u017c o zmierzchu wyludnione niemal. Dziwne miasto. dochodzi\u0142a dziewi\u0105ta. Nie by\u0142 g\u0142odny, zauwa\u017cy\u0142 jednak, \u017ce restauracje zaczynaj\u0105 si\u0119 zape\u0142nia\u0107. Oh, czy\u017cby tu zamykali wcze\u015bniej? Przed dziesi\u0105t\u0105 odnalaz\u0142 mi\u0142\u0105 restauracyjk\u0119&#8230;&#8217;Tak, prosz\u0119 pana, przyjmujemy zam\u00f3wienia jeszcze jedynie przez p\u00f3\u0142 godziny.&#8217; &#8217;??&#8217; By\u0142 zdziwiony, przypomnia\u0142 sobie jednak, \u017ce wspomina\u0142a mu o tym ona&#8230;Min\u0105\u0142 dzie\u0144. Gorzko, bezsensownie. Pierwszy wypity za jej zdrowie toast&#8230; Sobota. Pusta, bezczynna. 'dlaczego tak?&#8217; wzrasta\u0142o w nim rozgoryczenie. Niedziela&#8230;<\/p>\n<p>Ostry d\u017awi\u0119k telefonu. &#8211; Odbierzesz? &#8211; kobieta kieruje pytanie do siedz\u0105cego na kanapie w pokoju m\u0119\u017cczyzny. -Ja nie mog\u0119.- mokr\u0105 r\u0119k\u0105 poprawia machinalnie w\u0142osy, druga pozosta\u0142a w zlewie pomi\u0119dzy naczyniami, piana skurczy\u0142a si\u0119 na powierzchni wody&#8230;<br \/>\n-Tak, tak &#8211; m\u0119\u017cczyzna wycisza telewizor &#8211; Hallo? Aah&#8230;No, no, nie ma jej &#8211; G\u0142os po drugiej stronie najwyra\u017aniej zrozumia\u0142, cho\u0107 bardziej mo\u017ce z intonacji g\u0142osu. S\u0142owa wypowiadane w obcym j\u0119zyku nie mog\u0142y przynosi\u0107 konkretnego sensu. Domy\u015bli\u0142 si\u0119 &#8211; jej nie ma, nie ma&#8230; Wiedzia\u0142, \u017ce mia\u0142a wyjecha\u0107&#8230; w niedziel\u0119&#8230;To w\u0142a\u015bnie niedziela. Wybi\u0142a trzynasta. Naturalnie. Ju\u017c wyjecha\u0142a. Poczu\u0142 jak opada z niego wszystko, ca\u0142e napi\u0119cie, zm\u0119czenie, rozgoryczenie, nie zostaje wiele&#8230;On, stranger in a city&#8230;i parszywa t\u0119sknota&#8230;i jeszcze ta groteska. Groteskowy obraz tego, kt\u00f3ry przeby\u0142 kilka tysi\u0119cy kilometr\u00f3w, na spotkanie kobiety, na spotkanie, kt\u00f3re ostatecznie si\u0119 nie odby\u0142o&#8230;, bo JEJ\u00a0 tu nie by\u0142o, bo za p\u00f3\u017ano&#8230;<\/p>\n<p>Autobus pozwala\u0142 obrazom monotonnie przesuwa\u0107 si\u0119 poza oknami. Zimowo-jesienny krajobraz, nijaki, szara bura zieleniej\u0105ca powierzchnia u do\u0142u obrazu, nieostra, jak gdy kto pragnie uchwyci\u0107 w stop-klatce kawa\u0142ek zamkni\u0119tej w kwadrat rzeczywisto\u015bci, a ona rozp\u0142ywa si\u0119 i rozlewa&#8230;.Zacisn\u0105\u0107 powieki szczelnie, tak, by ju\u017c pomi\u0119dzy ich cienk\u0105 sk\u00f3rk\u0105 i b\u0142onk\u0105 ga\u0142ki ocznej nic, nic nie mog\u0142o si\u0119 zmie\u015bci\u0107, zacisn\u0105\u0107 tak, by \u0142zy zosta\u0142y na zewn\u0105trz&#8230;Niech sp\u0142yn\u0105 k\u0105cikami oczu, niech nie stoj\u0105 w ich brzegach gro\u017c\u0105c powodzi\u0105, niech nie szczypi\u0105 s\u0142onym posmakiem w k\u0105ciku warg, dok\u0105d stoczy\u0142 si\u0119 korytarzem zmarszczki, grymasem policzka, niech wyp\u0142ynie ma\u0142y strumyczek i wyschnie w porze suszy&#8230;Holandia, Utrecht, Amsterdam. Rozumowanie logiczne, argumenty nie do odparcia &#8211; &#8222;to jedyne twoje wakacje w tej chwili! Pojedziesz. Obejrzysz. Zwiedzisz. Spotkasz. Polubisz. Porozmawiasz. Pochodzisz. P\u00f3jdziesz&#8230;Poczujesz. Doznasz. Po\u017ca\u0142ujesz?<br \/>\nTo tylko dwa tygodnie w Utrechcie, a jednak wiedzia\u0142a, \u017ce musi mie\u0107 sta\u0142y kontakt e-mailowy z Carlosem.<br \/>\nI jest. List. to Carlos:<br \/>\n&#8222;<i>Witaj,<\/i><br \/>\n<i>Pisz\u0119 i trudno jest mi pisa\u0107. Wci\u0105\u017c tkwi we mnie \u017cal i rozgoryczenie i smutek. My\u015bla\u0142em o tobie, my\u015bla\u0142em i postanowi\u0142em si\u0119 z tob\u0105 spotka\u0107. To mia\u0142a by\u0107 niespodzianka&#8230;, ale, jak wida\u0107, moje niespodzianki dla ciebie nigdy nie s\u0105 udane. Czy m\u00f3wi\u0142 ci kto\u015b mo\u017ce, \u017ce dzwoni\u0142em do ciebie w niedziel\u0119?\u00a0 Tak, to by\u0142em ja. Dzwoni\u0142em poniewa\u017c chcia\u0142em si\u0119 z tob\u0105 spotka\u0107, lecz ciebie w niedziel\u0119 ju\u017c nie by\u0142o. C\u00f3\u017c za ironia losu. Przyjecha\u0142em specjalnie z Lizbony, w pi\u0105tek, dwa dni straci\u0142em , by skontaktowa\u0107 si\u0119 z tob\u0105. G\u0142upiec ze mnie! Dopiero na lotnisku, gdy zamierza\u0142em do ciebie zadzwoni\u0107, zda\u0142em sobie spraw\u0119, \u017ce nie mam twojego numeru telefonu. Dopiero w niedziel\u0119 kolega, kt\u00f3rego o to poprosi\u0142em, wyszpera\u0142 w moim notesie tw\u00f3j numer telefonu. Odebra\u0142 tw\u00f3j ojciec. Us\u0142ysza\u0142em &#8211; nie ma, nie ma&#8230; &#8211; Kochanie, brak mi s\u0142\u00f3w&#8230;&#8221;<\/i><br \/>\nPalce, kt\u00f3re trzyma\u0142a na klawiaturze zacz\u0119\u0142y dr\u017ce\u0107. 'Opanuj si\u0119 idiotko!&#8217; Spojrza\u0142a za siebie, jakby spodziewaj\u0105c si\u0119 ujrze\u0107 obserwuj\u0105cy j\u0105 t\u0142um ciekawych oczu. Ale nie, to tylko u\u015bmiechni\u0119ty na za dziesi\u0119\u0107 trzecia zegar tyka\u0142 powoli, sekundy nagle zamieni\u0142y si\u0119 w minuty, minuty w godziny , godziny w wieki&#8230;, i jeszcze\u00a0 to mruczenie lod\u00f3wki&#8230; Meble, po kilku dniach ju\u017c tak swojskie i mi\u0142e trwa\u0142y w milcz\u0105cym bezruchu, drzwi na korytarz by\u0142y p\u00f3\u0142przymkni\u0119te, tak jak je pozostawi\u0142 przyjaciel. Powr\u00f3ci\u0142a wzrokiem ku ekranowi peceta. Zawis\u0142a zahipnotyzowanym spojrzeniem na frazie &#8211; &#8222;<i>Sp\u0119dzi\u0142em dwie samotne noce w hotelu po prostu nie \u015bpi\u0105c, my\u015bl\u0105c bezradnie o tobie, &#8230;Os dias sao noite os noite&#8230;. I live nights at day I live days at night &#8230; Pozna\u0142em ju\u017c na pami\u0119\u0107 tekst tej pie\u015bni&#8230;inne teksty. Odnalaz\u0142em w Empiku t\u0119 p\u0142yt\u0119 dla ciebie &#8211; Madredeus. Wci\u0105\u017c mam nadziej\u0119, \u017ce ci j\u0105 pewnego dnia dam osobi\u015bcie.. cho\u0107 musia\u0142em j\u0105 tym razem zabra\u0107 ze sob\u0105 do Portugalii.&#8221;<\/i> &#8211; nie potrafi\u0142a oderwa\u0107 wzroku od s\u0142\u00f3w listu, s\u0142\u00f3w pie\u015bni &#8211; ..<i>&#8230; obudzi\u0142bym si\u0119 obok ciebie w nocy &#8230;&#8230; Lecz budz\u0119 si\u0119\u00a0 i obok mnie na poduszce odnajduj\u0119 jedynie zapomnian\u0105 pluszow\u0105 zabawk\u0119 mojej Nathalie&#8230; &#8211;\u00a0<\/i><br \/>\n.Nathalie&#8230;miniaturka kobiety, w kt\u00f3rej zakochany by\u0142 Carlos. Male\u0144ka figurynka&#8230; Stan\u0119\u0142a jej przed oczami scena z &#8222;Lisbon story&#8221; . To raczej zlepek scen, kolejne przeb\u0142yski pami\u0119ci&#8230;: trzy osoby ogl\u0105daj\u0105 nakr\u0119cony podr\u0119czn\u0105 male\u0144k\u0105 kamer\u0105 film niemy, m\u0119\u017cczyzna ma\u0142y ch\u0142opiec ma\u0142a dziewczynka. Uj\u0119cie pierwsze. Prawie na przedmie\u015bciach miasta, stare kamienne studnie i kamienne kana\u0142y, pochylaj\u0105ce si\u0119 nad wod\u0105 kobiety, jedna z nich spojrza\u0142a z dziwacznym u\u015bmiechem w oko kamery, wyci\u0105ga upranego ociekaj\u0105cego wod\u0105 kr\u00f3lika, pluszow\u0105 zabawk\u0119&#8230;dzieci spogl\u0105daj\u0105 po sobie znacz\u0105co i wybuchaj\u0105 \u015bmiechem. Siedz\u0105cy mi\u0119dzy nimi m\u0119\u017cczyzna ziewa ze znudzenia. Nast\u0119pne uj\u0119cie : Dziewczynka. Ma\u0142a, filigranowa, baletnica, samotnie \u0107wiczy w przestronnej sali&#8230;drgania kamery trzymanej niewprawn\u0105 r\u0119k\u0105&#8230;Jaki\u015b jej obr\u00f3t, skok, pas.. i potkni\u0119cie. Troch\u0119 jeszcze niezdarna, ale \u015bliczna&#8230;Taka ma\u0142a Nathalie &#8211; pomy\u015bla\u0142a kobieta &#8211; Jego Nathalie. Jego dziecko&#8230;Moje dziecko?<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><span style=\"font-size: x-large;\"><i><b>Historia II<\/b><\/i><\/span><\/p>\n<p align=\"center\"><span style=\"font-size: large;\">s \u0142 o w o<\/span><\/p>\n<p align=\"center\">muzyka<\/p>\n<p align=\"center\"><span style=\"font-size: small;\">obraz<\/span><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p align=\"center\"><i><b>\u0091Oh,\u0092 he said, \u0091 then I\u0092m early. I\u0092m sorry.\u0092<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>\u0091You aren\u0092t early, you\u0092re on time. And I\u0092m glad. I was hoping to have a chance to talk to you alone before we go down to this jam session.\u0092<\/b><\/i><br \/>\n<i><b>\u0091You\u0092ve got a pretty agreable jam session going on right now,\u0092 he said. Cass went over to the bar, and he threw himself down on the sofa.\u0092It\u0092s mighty nice and cool in here. It\u0092s awful outside. I\u0092d forgotten how hot New York could be.<\/b><\/i><\/p>\n<p align=\"center\"><i><b>[James Baldwin, Another country]<\/b><\/i><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Jaki niemi\u0142osiernie p\u0142aski zdawa\u0142 si\u0119 by\u0107 ten kraj! Znudzone oko nie by\u0142o zdolne wychwyci\u0107 wi\u0119kszych zmian topografii terenu. Pola pola. Sama zielono\u015b\u0107. Jakie\u015b mizerne drzewko co kilkana\u015bcie kilometr\u00f3w. Jedyne o\u017cywienie wprowadza\u0142y kolorystyczne agresywne efekty czerwonych gwiazd Texaco, \u017c\u00f3\u0142tych muszel Shella.<br \/>\nTwarz kobiety o uroczym, \u0142agodnym, nieco dziecinnym profilu pochyli\u0142a si\u0119 zn\u00f3w ku le\u017c\u0105cej na jej kolanach ksi\u0105\u017cce. Po chwili by\u0142a ju\u017c w pe\u0142ni pogr\u0105\u017cona w lekturze. Z uwag\u0105 \u015bledzi\u0142a drobne linijki angielskiego tekstu, lecz wolno, wolno przekr\u0119ca\u0142a kolejne strony. Jej wzrok r\u00f3wnie wolno przeskakiwa\u0142 na kolejne otwierane stronice, i po przeczytaniu ka\u017cdej niepewnie wraca\u0142 ku jej pocz\u0105tkowi. Nast\u0119pna strona&#8230;kilka pierwszych s\u0142\u00f3w i milcz\u0105ce zdziwienie. Cofa\u0142a j\u0105. Kr\u00f3tki szelest kartki. Kilkana\u015bcie sekund, rzut oka na ostatni\u0105 lini\u0119. Tak. Sens jest ten w\u0142a\u015bnie. \u0091Tak\u0092 upewnia\u0142a sam\u0105 siebie i cierpliwie powraca\u0142a do zacz\u0119tej przed chwil\u0105 strony.<br \/>\nZ ka\u017cd\u0105 kolejn\u0105 szpalt\u0105 tekstu inny nowy \u015bwiat odkrywa\u0142 przed ni\u0105 swoj\u0105 niecodzienno\u015b\u0107. Miejski \u015bwiat. Cywilizacja nowojorska. Poci\u0105ga\u0142y j\u0105 losy m\u0142odego Rufusa, murzy\u0144skiego saksofonisty. Jej my\u015bli kontrapunktowo bieg\u0142y \u015bladami los\u00f3w tej postaci towarzysz\u0105c jednocze\u015bnie pod\u015bwiadomie osobie Cheta Bakera.<br \/>\n\u0091My funny valentine&#8230;\u0092 s\u0142ysza\u0142a zdaje si\u0119. To niew\u0105tpliwie musia\u0142 by\u0107 ten chrapliwy niski g\u0142os, to musia\u0142 by\u0107 taki w\u0142a\u015bnie g\u0142\u0119boki ton saksofonu. Taki jedynie porusza\u0142 j\u0105 do g\u0142\u0119bi. New York. Ju\u017c t\u0119skni\u0142a za Nowym Jorkiem. Nie wiedzia\u0142a jeszcze, \u017ce t\u0119skni\u0107 mia\u0142a wkr\u00f3tce jeszcze dotkliwiej.<br \/>\nPoci\u0105g gwa\u0142townie zahamowa\u0142. Kobieta podnios\u0142a zdziwiony wzrok znad ksi\u0105\u017cki. Za oknem wagonu pojawi\u0142y si\u0119 ju\u017c pierwsze zabudowania. Przedmie\u015bcia Utrechtu. Za p\u00f3\u0142 godziny Amsterdam! Od\u0142o\u017cy\u0142a na bok ksi\u0105\u017ck\u0119, zaczynaj\u0105c z niecierpliwo\u015bci\u0105 wpatrywa\u0107 si\u0119 nieciekawy pejza\u017c urbanistyczny przedmie\u015b\u0107. Odwr\u00f3ci\u0142a rozczarowana g\u0142ow\u0119. Rzuci\u0142a kr\u00f3tkie spojrzenie ku osobom siedz\u0105cym wraz z ni\u0105 w wagonie. Miejsce obok niej pozosta\u0142o wolne. Po przek\u0105tnej jej wzrok napotyka\u0142 nieobecne oczy m\u0142odego wysokiego blondyna, niezaprzeczalnie przedstawiciela holenderskiej nacji. Podobnie jak ona przed chwil\u0105, pogr\u0105\u017cony by\u0142 w lekturze. Holenderskie czasopismo komputerowe, co zd\u0105\u017cy\u0142a dostrzec wpatruj\u0105c si\u0119 w kolorow\u0105 ok\u0142adk\u0119 magazynu. Obok niego zapad\u0142a si\u0119 bezradnie w fotel zasuszona staruszka, kt\u00f3ra podejrzliwy wzrok zawiesi\u0142a na twarzach pary m\u0142odych ludzi na prawo od niej, po drugiej stronie wagonu. W istocie,\u00a0 tych dwoje niezwykle g\u0142o\u015bno komentowa\u0142o po angielsku widziany zapewne ostatnio nowy film Woody Allena. \u0091New York.\u0092 przemkn\u0119\u0142o przez g\u0142ow\u0119 m\u0142odej blondynce. O jakim filmie m\u00f3wili, nie zdo\u0142a\u0142a dos\u0142ysze\u0107. Wodzi\u0142a wzrokiem po ich twarzach. Przyci\u0105ga\u0142y i hipnotyzowa\u0142y j\u0105\u00a0 du\u017ce, wydatne, ostro umalowane wargi Amerykanki. Widocznie ciemne w\u0142osy by\u0142y chaotycznie poprzeplatane srebrnym blond baleja\u017cem, ca\u0142o\u015b\u0107 szokuj\u0105co wsp\u00f3\u0142gra\u0142a jednak z bladaw\u0105 karnacj\u0105, pokryt\u0105 skrupulatnie grubym jasnym podk\u0142adem i smu\u017ckami r\u00f3\u017cu na ko\u015bciach policzkowych. Przy ka\u017cdej wypowiadanej frazie kobieta potrz\u0105sa\u0142a energicznie g\u0142ow\u0105, chc\u0105c jakby podkre\u015bli\u0107 istot\u0119 wypowiadanych s\u0142\u00f3w. Mi\u0142ym akcentem w jej twarzy by\u0142y \u017cywe, piwne oczy, pozbawione niemal\u017ce makija\u017cu. Nie by\u0142 on potrzebny wobec ich naturalnie ciemnej oprawy, d\u0142ugich rz\u0119s i \u0142adnie wygi\u0119tych \u0142uk\u00f3w brwi. Siedz\u0105cy obok niej m\u0119\u017cczyzna ogranicza\u0142 si\u0119 w\u0142a\u015bciwie do wtr\u0105cania p\u00f3\u0142s\u0142\u00f3wek wyra\u017caj\u0105cych akceptacj\u0119 dla monologu towarzyszki, bo te\u017c ona zaborczo pozwala\u0142a jedynie na owe kr\u00f3tkie uwagi. M\u0119\u017cczyzna zdawa\u0142 si\u0119 by\u0107 przyzwyczajony do zachowania partnerki. Przenosi\u0142 co chwila wzrok na jej usta, doznaj\u0105c zapewne podobnego wra\u017cenia hipnozy jak m\u0142oda blondynka obserwuj\u0105ca t\u0119 par\u0119 poprzez w\u0105sk\u0105 przestrze\u0144 mi\u0119dzy fotelami. W wagonie panowa\u0142a atmosfera ciszy i znudzenia. Ponad ni\u0105 wznosi\u0142 si\u0119 jedynie szczebiocz\u0105cy g\u0142os zafascynowanej Allenem Amerykanki i oszcz\u0119dne basowe uwagi jej ma\u0142om\u00f3wnego partnera.<br \/>\nAmsterdam. Z okna wagonu poci\u0105gu wspinaj\u0105cego si\u0119 na wiadukt z \u0142atwo\u015bci\u0105 ogarn\u0105\u0107 mo\u017cna by\u0142o wzrokiem sie\u0107 kana\u0142\u00f3w. Urocze kamienice kuli\u0142y si\u0119 na ich brzegach. Dworzec Amsterdamu prezentowa\u0142 si\u0119 wytwornie. Imponuj\u0105ce ozdobne mury zdawa\u0142y si\u0119 by\u0107 pocz\u0105tkiem i\u00a0 zbiegiem ulic w\u017cynaj\u0105cych si\u0119 w paj\u0119czyn\u0119 kana\u0142\u00f3w. Peron. Nareszcie mo\u017cna pozby\u0107 si\u0119 uczucia klaustrofobii. \u015awie\u017ce powietrze. Przestrze\u0144. Jak okiem si\u0119gn\u0105\u0107 na wprost dworca ci\u0105gn\u0119\u0142a si\u0119 ulica\u00a0 Damrak.\u00a0 M\u0142oda blondynka z niewielkim plecakiem powiod\u0142a niezdecydowanym wzrokiem wzd\u0142u\u017c linii rozpo\u015bcieraj\u0105cego si\u0119 przed ni\u0105 postrz\u0119pionego horyzontu kamienic. Potr\u0105cali j\u0105 wychodz\u0105cy z dworca, zas\u0142oni\u0142 na chwil\u0119 widoczno\u015b\u0107 kolorowy tramwaj. Ruszy\u0142a na wprost siebie, przekraczaj\u0105c pierwszy z kana\u0142\u00f3w, otoczyli j\u0105 opatuleni w szaliki rowerzy\u015bci, t\u0142umnie oczekuj\u0105cy na zielone \u015bwiat\u0142o. 'Gdzie jest to przekl\u0119te schronisko&#8217; szepta\u0142a nad otworzonym przewodnikiem. Skierowa\u0142a si\u0119 na prawo od dworca. By\u0142a pewna, \u017ce zadowol\u0105 ja jakiekolwiek spokojne pielesze z dala jednak od dzielnicy czerwonych \u015bwiate\u0142. Poczu\u0142a dotkni\u0119cie kropli wody na twarzy. Zaczyna\u0142o pada\u0107.<\/p>\n<p>Deszcz. Bo\u017ce, mam jedynie ochot\u0119 po\u0142o\u017cy\u0107 si\u0119 i zasn\u0105\u0107. Spa\u0107! Typ z samolotu&#8230;Ciekawy cz\u0142owiek. Jego wynalazek to jest rzecz warta inwestycji. Przemy\u015bl\u0119 to. Zaraz,\u00a0 czy ja w og\u00f3le mam jego telefon? Tak, chyba tak. Spa\u0107. God, gdzie jest to przekl\u0119te schronisko? Dzielnica czerwonych \u015bwiate\u0142. Dobra. Tu b\u0119dzie taniej.<br \/>\n&#8211; Dzie\u0144 dobry. Na jedn\u0105 noc. &#8211; Jesus, jaka ta kobieta jest brzydka!<br \/>\n-Prosz\u0119 wype\u0142ni\u0107 ten formularz.<br \/>\n&#8211; Dwadzie\u015bcia gulden\u00f3w? Okay. Mog\u0119 zostawi\u0107 tu swoje rzeczy?<br \/>\n-Tak, oczywi\u015bcie, oto klucz do schowka.<br \/>\n-Orientuje si\u0119 pani mo\u017ce gdzie znajd\u0119 najbli\u017csz\u0105 kawiarni\u0119 internetow\u0105? &#8211; nie wygl\u0105da na tak\u0105, kt\u00f3ra wie, c\u00f3\u017c&#8230;<br \/>\n-Hmm&#8230;My\u015bl\u0119, \u017ce m\u00f3j kolega b\u0119dzie wiedzia\u0142 &#8211; u\u015bmiech ma mi\u0142y, wprowadzi\u0142em j\u0105 w zak\u0142opotanie, biedaczka. Ha ha&#8230; &#8211; Henk! przyjd\u017a tu na moment! &#8211; God, doprawdy wszyscy Holendrzy to dryblasi, Ten musi mie\u0107 ze dwa metry!<br \/>\n-Och, to zupe\u0142nie blisko. Przejd\u017a t\u0105 szerok\u0105 alej\u0105 w stron\u0119 dworca. Znajdziesz na tej ulicy co najmniej pi\u0119\u0107 cyber caffees&#8230;<br \/>\n-Okay man, dzi\u0119ki, spr\u00f3buj\u0119 znale\u017a\u0107. &#8211; Ojooo! Mam dziwaczne wra\u017cenie, \u017ce kto\u015b mnie obserwuje. To pewnie ta blondaska, kt\u00f3r\u0105 niechc\u0105cy prawie przewr\u00f3ci\u0142em wychodz\u0105c z poci\u0105gu. Hmm, niebrzydka&#8230;w sumie taka sobie, nie m\u00f3j typ. Aha, w\u0142a\u015bnie, jest tam. Udaje, \u017ce przegl\u0105da pras\u0119. Zabawna! Jesus, te bezczelne naiwne oczy s\u0105 rozbrajaj\u0105ce. Uciekaj p\u00f3ki czas, Haren! Woow!<br \/>\n'Fucking dutch stupid folks&#8217; za\u0142o\u017c\u0119, si\u0119, \u017ce tak w\u0142a\u015bnie pomy\u015bla\u0142 sobie w duchu. Bo i prawda. M\u00f3g\u0142 blondas Holender\u00a0 poda\u0107 wi\u0119cej szczeg\u00f3\u0142\u00f3w lub od razu stwierdzi\u0107 'Rad\u017a sobie sam, facet, nie wiem&#8217;. Id\u0105c tu widzia\u0142am trzy net-kawiarnie, ale wcale nie na tym zat\u0142umionym skomercjalizowanym deptaku. Biedak&#8230;eee tam, g\u0142upia jeste\u015b, poradzi sobie&#8230;wygl\u0105da na takiego, kt\u00f3ry sobie poradzi.<br \/>\n-Prosz\u0119! S\u0142ucham pani\u0105! &#8211; kobieto, nie wrzeszcz, nie mo\u017cna si\u0119 zamy\u015bli\u0107?<br \/>\n-Ile kosztuje noc?<br \/>\n-20 gulden\u00f3w.<br \/>\n-S\u0105 jedynki?<br \/>\n-Mamy ju\u017c tylko miejsca w pokojach o\u015bmioosobowych.<br \/>\n-Z \u0142azienk\u0105 na zewn\u0105trz?<br \/>\n-Tak.<br \/>\n-Hmm &#8211; mo\u017ce lepiej zajrze\u0107 do schroniska z ulotki? Roznosiciel wygl\u0105da\u0142 sympatycznie a info na ulotce wiarygodne&#8230; &#8211; Dzi\u0119kuj\u0119 na razie. Do widzenia.<br \/>\n-Do widzenia.<\/p>\n<p>Brunet \u015bredniego wzrostu, obarczony dwoma wielkimi torbami, skierowa\u0142 si\u0119 ku schodom prowadz\u0105cym ku pokojom. Wiedzia\u0142, \u017ce blondynka przy ladzie czekaj\u0105ca na swoj\u0105 kolei, odprowadzi\u0142a go wzrokiem w zamy\u015bleniu. Us\u0142ysza\u0142 jeszcze kr\u00f3tkie s\u0142owa zniecierpliwionej Holenderki z recepcji. Przystan\u0105\u0142 na p\u00f3\u0142pi\u0119trze. Niezauwa\u017cony spogl\u0105da\u0142 z g\u00f3ry uwa\u017cnie wpatruj\u0105c si\u0119 w delikatne rysy m\u0142odej kobiety. Wygl\u0105da\u0142a na zak\u0142opotan\u0105 i roztargnion\u0105, tak niemal, jakby instynktownie wyczuwa\u0142a, \u017ce jest obserwowana. Uwag\u0119 przyci\u0105ga\u0142y oczy, jasne, na pewno jasne, mo\u017ce zielone, mo\u017ce zielono-szare. Nie zd\u0105\u017cy\u0142 im si\u0119 dok\u0142adnie przyjrze\u0107 z bliska, teraz odleg\u0142o\u015b\u0107 mu na to nie pozwala\u0142a i spojrzenie spoza drobnych drucianych okular\u00f3w nie mog\u0142o by\u0107 sokolim. \u0091Urocza\u0092 pomy\u015bla\u0142, \u0091Taka bardzo urocza kobietka\u0092. Wra\u017cenie \u0142agodno\u015bci mog\u0142o by\u0107 z\u0142udne, ale takie w\u0142a\u015bnie sygna\u0142y wysy\u0142a\u0142o ca\u0142e jej cia\u0142o, jej rysy, mimika jej twarzy, jej gesty. \u0091Urocza ,lecz nerwowa.\u0092 u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 ironicznie dostrzegaj\u0105c niezgrabny ruch kobiety, str\u0105caj\u0105cej stert\u0119 gazet z niskiego stolika, w momencie zak\u0142adania plecaka. \u0091Hmm, szkoda, \u017ce nie zostaje. That how\u0092s the life&#8230;\u0092 odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i ruszy\u0142 w g\u00f3r\u0119 schod\u00f3w z baga\u017cami. Za kilka minut musia\u0142 wyj\u015b\u0107. \u0091Oh, shit!\u0092 zakl\u0105\u0142 pod nosem. \u0091Barbara musia\u0142a ju\u017c na niego czeka\u0107 w kafejce dworcowej. P\u00f3\u017ano, p\u00f3\u017ano. Wszystko przez t\u0119 blondynk\u0119. Facet! Jak mo\u017cesz tak traci\u0107 g\u0142ow\u0119?\u0092 Wybieg\u0142 ze schroniska. Na zat\u0142umionym deptaku pod hotelem Krasnopolski pr\u00f3bowa\u0142 przez pi\u0119\u0107 minut u\u0142owi\u0107 jak\u0105\u015b taxi. \u0091Jesus! Jest ich zwykle kilkunastu przed wej\u015bciem, a gdy cz\u0142owiek potrzebuje, nie ma!\u0092 w\u015bcieka\u0142 si\u0119 bezradnie.<br \/>\nNa spotkanie z Barbara zjawi\u0142 si\u0119 kilkana\u015bcie minut sp\u00f3\u017aniony. Wiedzia\u0142, \u017ce tego nie znosi\u0142a. Zrobi\u0142 wi\u0119c na przywitanie min\u0119 przymilaj\u0105cego si\u0119 kota. Wiedzia\u0142, \u017ce ma rozbrajaj\u0105cy u\u015bmiech, wiedzia\u0142, \u017ce Barbara nie b\u0119dzie potrafi\u0142a si\u0119 mu oprze\u0107. A jednak nastawi\u0142 si\u0119 psychicznie na m\u0119\u017cne\u00a0 przetrzymanie potoku niemi\u0142ych s\u0142\u00f3w i uzbroi\u0142 w cierpliwo\u015b\u0107. Nie omin\u0105 go kilkuminutowe wywody o tym, co zrobi\u0142a, jak i kiedy, oraz ile czasu, kt\u00f3ry wykorzysta\u0107 mog\u0142a inaczej, straci\u0142a czekaj\u0105c na niego.<br \/>\n-Witaj, honey, kupi\u0142a\u015b bilet bez problemu?<br \/>\n-Tak, w\u0142a\u015bciwie tak. Kolejka by\u0142a ogromna, ale wszystko posz\u0142o g\u0142adko. Kupi\u0142am te\u017c ju\u017c bilet do New Yorku. Wiesz, okazuje si\u0119, Nowy Jork nie jest wcale a\u017c tak cz\u0119sto odwiedzanym miejscem. \u0096 u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 dziwnie \u0096 nigdy si\u0119 nad tym nie zastanawia\u0142am, cho\u0107 mieszkam tam od dawna. \u0096 zdziwi\u0142 go jej spok\u00f3j. Ani s\u0142owa wym\u00f3wki&#8230;Nie mia\u0142 ochoty d\u0142u\u017cej si\u0119 nad tym zastanawia\u0107 \u0096 O kt\u00f3rej masz samolot, kochanie?<br \/>\n-O pi\u0105tej.<br \/>\n-Okay. Odprowadz\u0119 ci\u0119. Gdzie masz ochot\u0119 zje\u015b\u0107 lunch? Shit! jest ju\u017c druga!<br \/>\n-W\u0142a\u015bnie, zjedzmy tu niedaleko. Widzia\u0142am sympatyczn\u0105 restauracj\u0119 na prawo od wej\u015bcia do dworca.<br \/>\n-Burger King? \u0096 spojrza\u0142 na ni\u0105 z kpi\u0105cymi ognikami w oczach. Wiedzia\u0142, \u017ce sprowokuje jej natychmiastowy protest.<br \/>\n-Oczywi\u015bcie, \u017ce nie! Nie dra\u017cnij mnie teraz, prosz\u0119. Zjedzmy ma\u0142\u0105 pizz\u0119 w tej sympatycznej piccola restauracji. To tu\u017c obok.\u00a0 A propos Burgera, wiesz dobrze jak nie znosz\u0119 hamburger\u00f3w! \u0096 \u0091Budzi si\u0119 w tobie zbuntowana przeciw prostactwu kulinarnemu Amerykanka.\u0092 pomy\u015bla\u0142 ironicznie, spogl\u0105daj\u0105c spod d\u0142ugich rz\u0119s na twarz swojej towarzyszki. Ile ona ma w\u0142a\u015bciwie lat? Jest oko\u0142o dziesi\u0119\u0107 lat starsza&#8230;Nigdy nie uda\u0142o mi si\u0119 wydoby\u0107 z niej tej informacji.\u0092<br \/>\nZaj\u0119li stolik w g\u0142\u0119bi sali. Z dala od t\u0142umu.<br \/>\n-Co dla Pa\u0144stwa?<br \/>\n-Pizza neapolitana?<br \/>\n-Zam\u00f3w na co masz ochot\u0119, tylko pami\u0119taj o mojej zasadzie&#8230;<br \/>\n-Ani \u017ad\u017ab\u0142a mi\u0119siwa, czy tak?<br \/>\n-Hmm&#8230;.<br \/>\n-Tak, poprosz\u0119 wi\u0119c neapolitan\u0119 na p\u00f3\u0142 z wegetaria\u0144sk\u0105. Do tego sok pomidorowy i&#8230;<br \/>\n-Col\u0119.<br \/>\n-za pi\u0119tna\u015bcie minut podamy pizz\u0119, napoje za chwil\u0119.<\/p>\n<p>-Jeste\u015b urocza, Barbara \u0096 u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119, bior\u0105c jej d\u0142o\u0144. Nie drgn\u0119\u0142a, wpatruj\u0105c si\u0119 wci\u0105\u017c nieruchomo w stron\u0119 wyj\u015bcia i nadci\u0105gaj\u0105cego t\u0142umu zg\u0142odnia\u0142ych. Ogarn\u0105\u0142 jeszcze raz wzrokiem jej blad\u0105 twarz pokryt\u0105 r\u00f3\u017cem wzd\u0142u\u017c ko\u015bci policzkowych. Podk\u0142ad niepoprawiony najwyra\u017aniej po podr\u00f3\u017cy, zdradza\u0142 \u015blady zm\u0119czenia na twarzy. Male\u0144ka siateczka zmarszczek w k\u0105cikach oczu i ust. \u0091Ma pi\u0119kn\u0105 jeszcze sk\u00f3r\u0119. G\u0142adk\u0105.<br \/>\n-Co si\u0119 dzieje, Barbara? \u0096 dotkn\u0105\u0142 jej policzka.<br \/>\n-Nie wiem, nie mam nastroju.<br \/>\n-Zbli\u017caj\u0105 si\u0119 twoje trudne dni? \u0096 za\u017cartowa\u0142, robi\u0105c aluzj\u0119 do widzianego niedawno po raz kolejny starutkiego ju\u017c filmu Woody Allena \u0084Annie Hall\u0094. \u0091Dlaczego w\u0142a\u015bciwie tak ich podnieci\u0142a dyskusja o nim w trakcie podr\u00f3\u017cy poci\u0105giem z Utrechtu? Zdaje si\u0119, \u017ce ca\u0142y przedzia\u0142 mia\u0142 darmowy show kabaretowy s\u0142uchaj\u0105c monologu Barbara i jego w\u0142asnych komentarzy \u0096 Parskn\u0105\u0142 \u015bmiechem na t\u0119 my\u015bl. Spojrza\u0142a zdziwiona.<br \/>\n-Ach nic, przypomnia\u0142em sobie nasz\u0105 dyskusj\u0119 w poci\u0105gu. Oh, lubi\u0119 ten film. Jeste\u015b taka podobna do Annie, a mo\u017ce w\u0142a\u015bciwie do Dian samej?<br \/>\n-A ty zupe\u0142nie odmienny od Allena \u0096 rzuci\u0142a.<br \/>\n-Wiem. Jestem w ko\u0144cu przystojnym brunetem, o poci\u0105gaj\u0105cej azjatyckiej urodzie, a spojrzeniem moich piwnych oczu uwiod\u0119 ka\u017cd\u0105 kobiet\u0119. \u0096 wypali\u0142 sztucznie kpi\u0105cym tonem.<br \/>\n-Och, Haren, honey, jeste\u015b s\u0142odki. Nie kpij, nie do twarzy ci z tym.<br \/>\n-Czemu ty nie jeste\u015b s\u0142odka? Pos\u0142uchaj, spotkamy si\u0119 za tydzie\u0144 w Hannoverze. Potrzebuj\u0119 tylko kilka dni, by za\u0142atwi\u0107 ostatecznie wiz\u0119 do stan\u00f3w.<br \/>\n-Wiem \u0096 kiwn\u0119\u0142a g\u0142ow\u0105, wci\u0105\u017c nieobecnie wpatruj\u0105c si\u0119 w przeciwleg\u0142y k\u0105t sali. Podano pizz\u0119. Hmm. Oboje wci\u0105gn\u0119li apetyczn\u0105 wo\u0144 sosu i ciasta.<br \/>\n-Haren \u0096 spojrza\u0142a mu w oczy Barbara. Zatrzyma\u0142 w p\u00f3\u0142 drogi do ust widelec z kawa\u0142kiem pizzy.<br \/>\n-Pami\u0119tasz blondyneczk\u0119 z poci\u0105gu?<br \/>\n-Hmm, no nie zupe\u0142nie \u0096 sk\u0142ama\u0142 \u0096 kto\u015b nam si\u0119 brutalnie przygl\u0105da\u0142 to fakt, tak, to ta zasuszona staruszka.<br \/>\n-Nie nie, m\u00f3wi\u0119 o m\u0142odej, przy-stoj-nej \u0096 rozszczepi\u0142a sylaby k\u0142ad\u0105c nacisk na ka\u017cdej \u0096 blondynce. Przygl\u0105da\u0142a si\u0119 nam, a ty jej. Przy wyj\u015bciu z wagonu, pami\u0119tasz?<br \/>\n-Mo\u017ce&#8230;No i?<br \/>\n-To nie tw\u00f3j typ.<br \/>\n-No w\u0142a\u015bnie. W czym problem, Barbara? O co ci chodzi? Znasz mnie.<br \/>\n-Przepraszam&#8230;Jako\u015b nie mog\u0119 przyzwyczai\u0107 si\u0119 do my\u015bli o wyje\u017adzie.<br \/>\n-Ale\u017c kochanie, to tylko tydzie\u0144! Wcze\u015bniej nie widzieli\u015bmy si\u0119 ca\u0142e miesi\u0105ce.<br \/>\n-Tak \u0096 zawiesi\u0142a g\u0142os \u0096 No tak&#8230;Po prostu dziwnie mi, dziwnie nieswojo, jakby co\u015b mia\u0142o si\u0119 wydarzy\u0107. Zmie\u0144my temat.<\/p>\n<p>Zmie\u0144my temat. Tak, masz racj\u0119. Shit, jak ta kobieta dobrze mnie zna. Co\u015b przeczuwa? Blondynka namiesza\u0142a. Kobiety nieraz instynktownie wyczuwaj\u0105 zagro\u017cenie&#8230;samotno\u015bci\u0105? porzuceniem? God, co za pokr\u0119tny system my\u015blenia! \u017bycie jest du\u017co prostsze w rzeczywisto\u015bci. Hmm, Barbara ma usta, kt\u00f3re mnie hipnotyzuj\u0105. Kobieto, gdyby\u015b wiedzia\u0142a jak mnie podniecasz, zapomnia\u0142aby\u015b o uroku wszystkich blondynek \u015bwiata!<br \/>\n-Daj mi si\u0119 dotkn\u0105\u0107. Ouu, jeste\u015b ciep\u0142a&#8230;<br \/>\n-Haren, prosz\u0119.<br \/>\n-Masz cudowne uda.<br \/>\n-Haren, widz\u0105 nas.<br \/>\n-Nie nie, nikt na nas nie zwraca uwagi. Ciii&#8230;Kocham ci\u0119, s\u0142yszysz? Pragn\u0119 ci\u0119.<br \/>\n-Ja te\u017c ci\u0119 pragn\u0119.<br \/>\n-Zd\u0105\u017cymy do hotelu?<br \/>\n-Nie, Haren, mam o pi\u0105tej samolot do Pary\u017ca! Jeste\u015b szalony. Jeste\u015b kochany.<br \/>\n-Dobrze, nie chcesz, wi\u0119c dopiero za tydzie\u0144. Hannover. Chod\u017a, idziemy. Zap\u0142aci\u0142em ju\u017c.<br \/>\n-Tak, poci\u0105g b\u0119dzie niezad\u0142ugo.<\/p>\n<p>Jesus, co\u00a0 za dziki t\u0142um na tej stacji. \u0096 Uwa\u017caj! Kurcze, Barbara, uwa\u017caj! Ja wezm\u0119 torby. Kt\u00f3ra godzina? Oj, mamy mn\u00f3stwo czasu. \u0096 Nie lubi\u0119 tego miasta. Jest takie nudne, stare. Jednakowy ci\u0105g kamienic, podobne do siebie sploty kana\u0142\u00f3w&#8230;Dopiero poza centrum mo\u017cna odrobin\u0119 odetchn\u0105\u0107 wielkim miastem. New York. Jest obskurny, brudny, ale to jednak cywilizacja, nowoczesno\u015b\u0107, ruch. \u015awiat\u0142a noc\u0105. Bo\u017ce, nie ma nic pi\u0119kniejszego od widoku migaj\u0105cych, rozmywaj\u0105cych si\u0119 za szyb\u0105 samochodu neon\u00f3w. Noc w mie\u015bcie i \u015bwiat\u0142a reklam. Cz\u0142owiek przynajmniej czuje si\u0119 bezpiecznie i brzydoty starych drapaczy nie dostrzega. Hannover&#8230;Taak, wol\u0119 Hannover od Amsterdamu.<br \/>\n-Barbara, kiedy rozpoczyna si\u0119 dok\u0142adnie wystawa?<br \/>\n-M\u00f3wi\u0142am ci ju\u017c dziesi\u0105tki razy! Jak mo\u017cesz by\u0107 tak rozs\u0105dny i zorganizowany, a jednocze\u015bnie tak zapominalski!?<br \/>\n-Barbara, b\u0105d\u017a mi\u0142a, prosz\u0119.<br \/>\n-Ale\u017c ja jestem mi\u0142a. Ouff, impreza zaczyna si\u0119 w sobot\u0119, n-tego marca.<br \/>\n-Tak&#8230;zapami\u0119tam teraz. Pomy\u015bl tylko jak dawno nie widzieli\u015bmy si\u0119 z Carlosem. Nie masz z nim kontaktu?<br \/>\n-Oh, ju\u017c od dwu miesi\u0119cy czekam na odpowied\u017a na m\u00f3j list. Znasz Carlosa zreszt\u0105. Potrzebuje czasu&#8230;<br \/>\n-Hmm, no nie \u015bmiej si\u0119. Ha ha! Wiem, jeste\u015bmy do siebie podobni pod tym wzgl\u0119dem. \u0096 Ajaj! Nie znosz\u0119 tego jej wzroku&#8230;- Nie patrz tak na mnie.<br \/>\n-Nie no, masz zupe\u0142n\u0105 racj\u0119.<br \/>\n-A Maria? \u0096 taaak, Maria, kobietka zupe\u0142nie niczego sobie. S\u0142owia\u0144skie oczy&#8230;s\u0142owia\u0144skie oczy? No tak, zupe\u0142nie takie jak tej ma\u0142ej blondyneczki.<br \/>\n-Maria&#8230;Wci\u0105\u017c mam z ni\u0105 niez\u0142y kontakt Wyobra\u017a sobie, \u017ce nie zrezygnowa\u0142a w pracy w szpitalu! Ha ha, praca charytatywna dla ukojenia sumienia.<br \/>\n-Je\u015bli daje jej to satysfakcj\u0119&#8230;Lecz dla nas wci\u0105\u017c pracuje solidnie, z tego co wiem. Jednak profesjonalnie zdecydowanie wol\u0119 polega\u0107 na wiedzy i do\u015bwiadczeniu Hucka. Tak, uwa\u017cam go za naszego najlepszego przedstawiciela w Holandii.<br \/>\n-Zgadzam si\u0119. To przykre, \u017ce rozwodzi\u00a0 si\u0119 z Ann\u0105!<br \/>\n-Tak. Byli ze sob\u0105 tak d\u0142ugo&#8230; \u0096 co zreszt\u0105 o niczym nie \u015bwiadczy. Zawsze dziwi\u0142em si\u0119, jak on z ni\u0105 wytrzymywa\u0142. Cholerny charakterek. Nie, w\u0142a\u015bciwie to ju\u017c o tym s\u0142ysza\u0142em, gdzie\u015b kto\u015b przeb\u0105kiwa\u0142&#8230;Czy to nie Maria rozsiewa\u0142a te ploteczki? Maria, nie zdziwi\u0119 si\u0119 je\u015bli rozwi\u00f3d\u0142 si\u0119 dla niej. Te\u017c si\u0119 \u015blini\u0119 na jej widok. Wow! Maria. Blondynka by\u0142a jednak znacznie bardzie urocza. Chocia\u017c fizycznie&#8230;<br \/>\n-Haren! Jesus, ale si\u0119 zamy\u015bli\u0142e\u015b! Zapowiadaj\u0105 m\u00f3j samolot. Musz\u0119 i\u015b\u0107, kochanie. spotkamy si\u0119 za tydzie\u0144. Zadzwo\u0144.<br \/>\nChod\u017a. Poca\u0142uj mnie. &#8230;Masz cudowne usta, Barbara.<br \/>\n-Tak?<\/p>\n<p>Po prostu jak kamie\u0144 w wod\u0119! Znik\u0142a mi ma\u0142a blondyneczka, zapad\u0142a si\u0119 pod ziemi\u0119, utopi\u0142a w kt\u00f3rym\u015b z kana\u0142\u00f3w. A wielk\u0105 mia\u0142by\u015b ochot\u0119 j\u0105 teraz spotka\u0107, czy\u017c nie, Haren? Przyznaj si\u0119&#8230;masz ochot\u0119 zwyczajnie j\u0105 przelecie\u0107&#8230;Nieee&#8230;dziwaczne, ta kobieta nie jest w moim gu\u015bcie, a i ona nie zwr\u00f3ci na mnie uwagi, wiem. a jednak my\u015bl o niej podnieca mnie, cholernie mnie podnieca. Oh, Haren. No tak, jest ju\u017c po sz\u00f3stej. Straci\u0142em zupe\u0142nie apetyt. \u0141\u00f3\u017cko. Zaczynam mie\u0107 wizje na jawie. \u0141\u00f3\u017ckooo! Dwie doby bezsenno\u015bci i snu bylejakiego, padam z n\u00f3g. Mogli\u015bmy zosta\u0107 d\u0142u\u017cej u Hucka&#8230;No tak, i gdybym si\u0119 przespa\u0142 w samolocie by\u0142oby inaczej. Osiem, dziewi\u0119\u0107, na\u015bcie godzin. Indie \u0096 Utrecht, Utrecht-Amsterdam&#8230; Nie wolno mi zapomnie\u0107 o Marku. Tak,\u00a0 mia\u0142 na imi\u0119 Mark, Niemiec z samolotu. Jutro zadzwoni\u0119. A dzi\u015b tylko spa\u0107&#8230;<br \/>\n-Dobry wiecz\u00f3r<br \/>\n-Dobry wiecz\u00f3r, prosz\u0119 wej\u015b\u0107 wej\u015bciem zewn\u0119trznym, dobrze?<br \/>\n-Tak &#8211; Cholera, gdzie ja posia\u0142em m\u00f3j klucz? Jest. Moje \u0142\u00f3\u017cko. Nareszcie. Barbara&#8230;musi by\u0107 ju\u017c\u00a0 w Pary\u017cu. Biedna Barbara.<\/p>\n<p>\u0084Eight days later, Eric was in New York, with Yves\u0092s last words still ringing in his ears, and his touch and his smell all over his body. And Yves\u0092s eyes, like the searchlight of the Eiffel Tower or the seep of a lighthouse light, lit up, at intervals, the grave darkness around him and afforded him, in the black distance, his only frame of reference and his only means of navigation.\u0094<br \/>\nCiekawe dlaczego taki w\u0142a\u015bnie tytu\u0142, \u0084Another country\u0094 \u0096 zastanawia\u0142a si\u0119. Czy Francja reprezentowa\u0142a inny kraj dla nowojorczyka jakim by\u0142 Eric, czy te\u017c mo\u017ce to US poci\u0105ga\u0142y sw\u0105 obco\u015bci\u0105 Yves\u0092a. Zderzenie kultur ju\u017c w jednym kraju, oto obco\u015b\u0107. Homoseksualizm&#8230;Rasizm&#8230;r\u00f3wna si\u0119 to wszystko brakowi akceptacji&#8230;inne \u015bwiaty, inne rejony psychiki, inne kraje&#8230;A mo\u017ce szanowny pan autor chcia\u0142 powiedzie\u0107 drogim czytelnikom co\u015b zupe\u0142nie innego \u0096 zakpi\u0142a z siebie samej. Siedzia\u0142a przy stoliku w niewielkiej, nieszczeg\u00f3lnie przytulnej kawiarni. Skusi\u0142a j\u0105 reklama na szyldzie powy\u017cej wej\u015bcia \u0084Pieczywo francuskie!\u0094. Oh, jak dawno nie jad\u0142a ju\u017c prawdziwych francuskich croissants, jak dawno nie smakowa\u0142a le pain au chocolat. Nie by\u0142a specjalnie g\u0142odna, \u0142akomie ogarn\u0105wszy jednak wzrokiem delicje za szyb\u0105, zdecydowa\u0142a si\u0119 jeszcze na trzecie ciastko, malutk\u0105 bu\u0142eczk\u0119 z drobnymi kruszynkami cukru na g\u0142adkiej lukrowanej powierzchni. Uhhmm, rozkosz! Nap\u0142yn\u0119\u0142y wspomnienia z Francji. Gor\u0105ce po\u0142udnie, noisette, czyli gorzka i mocna, prze\u0142amana kropl\u0105 mleka ma\u0142a czarna w Caf\u00e9 Carr\u00e9 z widokiem na rzymsk\u0105 \u015bwi\u0105tyni\u0119 nimijsk\u0105, expresso na balkonie Carr\u00e9 d\u0092Art z rozleg\u0142\u0105 perspektyw\u0105 na dachy przytulaj\u0105cych si\u0119 jedna do drugiej kamienic miasta&#8230;Pary\u017c, zau\u0142ki i tarasiki Montmartre, salade w po\u0142udnie, salade mixte wieczorem&#8230;czasem nie by\u0142o j\u0105 nawet sta\u0107 na nic wi\u0119cej. I zn\u00f3w expresso, twarze przyjaci\u00f3\u0142, aromat kawy, rozgardiasz i upa\u0142 miejski, lato, natr\u0119tno\u015b\u0107 r\u00f3\u017cnej ma\u015bci typ\u00f3w sprzedaj\u0105cych poczt\u00f3wki, wiecznie \u015bpi\u0105cych i niedomytych SDF\u00f3w dryfuj\u0105cych bez celu po mie\u015bcie, artyst\u00f3w za grosik i tych za kilka tysi\u0119cy frank\u00f3w gotowych zmajstrowa\u0107 portret w oka mgnieniu. Lecz Amsterdam r\u00f3wnie\u017c ma sw\u00f3j urok. Szkoda, \u017ce pora nie ta. P\u00f3\u017ana zima. \u015aniegu ani odrobiny, tym lepiej, lecz deszcz si\u0105pi i niebo wci\u0105\u017c ponuro zas\u0142oni\u0119te chmurami. Poczu\u0142a na sobie czyj\u015b wzrok. Odwr\u00f3ci\u0142a g\u0142ow\u0119. Jaki\u015b m\u0119\u017cczyzna&#8230;Przyzwyczai\u0142a si\u0119, \u017ce jej uroda, blond w\u0142osy, delikatne rysy kr\u0105g\u0142ej twarzy przyci\u0105ga\u0142y wzrok tubylc\u00f3w. R\u00f3\u017cni\u0142a si\u0119 od Holenderek. Wyczuwano, by\u0107 mo\u017ce, jej s\u0142owia\u0144skie pochodzenie, kt\u00f3re musia\u0142o by\u0107 dla amsterdamczyk\u00f3w i dla ca\u0142ej zachodniej Europy czyst\u0105 egzotyk\u0105. Czy\u017c nie tak zjawiskowo traktowano jej osob\u0119 gdziekolwiek we Francji? Zawiesi\u0142a wzrok na konturze sylwetki kobiety siedz\u0105cej przed ni\u0105. O tak, niew\u0105tpliwie jest Holenderk\u0105. Na pierwszy rzut oka przystojna. Wysoka, do\u015b\u0107 szczup\u0142a, lecz nogi niekszta\u0142tne, a w ca\u0142ej sylwetce drzemie wra\u017cenie niezgodno\u015bci, nieporadno\u015bci. Holenderki nie potrafi\u0105 si\u0119 zazwyczaj harmonijnie porusza\u0107, zupe\u0142nie jakby doznawa\u0142y uczucia amorfii w\u0142asnego cia\u0142a. Ha ha! \u0096 rozbawi\u0142a j\u0105 ta metafora. \u0096 No i, co tu ukrywa\u0107, je\u015bli spojrze\u0107 odrobin\u0119 bardziej wulgarnym okiem, m\u0119\u017cczyzny na ten przyk\u0142ad, trudno nie dostrzec, \u017ce ich szanowne siedzenie jest zawsze odrobin\u0119 za du\u017ce i zbyt wystaj\u0105ce w stosunku do ca\u0142o\u015bci. Oj, oj! moja droga! \u0096 skarci\u0142a sam\u0105 siebie. \u0096 Ci\u0119te masz&#8230;oko. Fakt, \u017ce S\u0142owianki maj\u0105 opini\u0119 pi\u0119knych. A przecie\u017c o ile\u017c pi\u0119kniejsze s\u0105 kobiety o ciemnej karnacji, ciemnej oprawie piwnych oczu, ogniste brunetki. Fascynacja okr\u0105g\u0142\u0105 niby ksi\u0119\u017cyca w pe\u0142ni twarz\u0105 i \u0142agodno\u015bci\u0105, czytaj nud\u0105, delikatnych rys\u00f3w by\u0142a dla niej nie do poj\u0119cia.<br \/>\nOpu\u015bci\u0142a zn\u00f3w wzrok ku ksi\u0105\u017cce. Godzina by\u0142a jeszcze wczesna, popo\u0142udniowa. Nie mia\u0142a ochoty zmienia\u0107 swej wygodnej miejsc\u00f3wki na wprost okna po to tylko, by uda\u0107 si\u0119 na poszukiwanie jakiej\u015b taniej restauracji i aby wrzuci\u0107 co\u015b na z\u0105b. Poranne w\u0119dr\u00f3wki po kr\u0119tych korytarzach i obszernych zat\u0142oczonych jednak salach Rijksmuseum odebra\u0142y jej apetyt na lunch. By\u0142a po prostu bardzo zm\u0119czona. Rogaliki francuskie wyrysowane na witrynie kawiarnio-piekarni, kt\u00f3r\u0105 odnalaz\u0142a na g\u0142\u00f3wnym zadeptanym deptaku Amsterdamu zdawa\u0142y si\u0119 by\u0107 jej zbawieniem. Nie ma to jak lekki jedynie ucisk w \u017co\u0142\u0105dku&#8230; Jej sta\u0142\u0105 ju\u017c maksym\u0105 by\u0142o stwierdzenie, \u017ce \u0091jedzenie jest mecz\u0105cym zaj\u0119ciem.\u0092 Po co si\u0119 m\u0119czy\u0107? Wystarczy\u0142y wi\u0119c rogaliki i bu\u0142ka z czekolad\u0105. Powr\u00f3ci\u0142a my\u015bl\u0105 do ogl\u0105danych rano obraz\u00f3w. Przedefilowa\u0142y w my\u015bli szcz\u0105tki wizualne, kawa\u0142ki pejza\u017cy, jakie\u015b postaci z konturem wyj\u0119te z ca\u0142o\u015bci, jakie\u015b zapami\u0119tane gesty i zaskakuj\u0105ce uk\u0142ady kompozycyjne. Nigdy nie pozostawa\u0142o jej wiele w pami\u0119ci.\u00a0 Tylko osobisty, wykreowany w ci\u0105gu kilku godzin zwiedzana amorficzny collage, kt\u00f3ry czasem tylko potrafi\u0142a doprowadzi\u0107 do stanu ci\u0105g\u0142o\u015bci i chronologii migawek filmowych z porwanej ta\u015bmy. Zapami\u0119ta\u0142a Rembrandta, zapami\u0119ta\u0142a Vermeera&#8230;bo niepowtarzalni.<br \/>\nOh, czas by\u0142o si\u0119 podnie\u015b\u0107 i ruszy\u0107 do schroniska, mo\u017ce przespa\u0107 z godzink\u0119? Mo\u017ce porozmawia\u0107 z lud\u017ami, kt\u00f3rzy zdarzy\u0142o si\u0119, spali\u00a0 tego dnia w tym samym co ona pokoju?<br \/>\nZajrza\u0142a na chwil\u0119 do recepcji. Liczy\u0142a, \u017ce zastanie Polk\u0119, kt\u00f3ra poprzedniego dnia najnieoczekiwaniej w \u015bwiecie pozna\u0142a. Niestety, pracowa\u0142a rano, teraz trwa\u0142 jedynie na stanowisku staruszek, oboj\u0119tny na jakikolwiek j\u0119zyk poza jego rodzimym holenderskim. Nie spos\u00f3b by\u0142o uzyska\u0107 jak\u0105kolwiek wiarygodn\u0105\u00a0 wiadomo\u015b\u0107. Kobieta poznana w recepcji. Polka, jak si\u0119 okaza\u0142o, kt\u00f3ra wykry\u0142a jej w\u0142asne pochodzenie po dwu zdaniach wypowiedzianych po angielsku. Czy\u017cby akcent j\u0105 zdradzi\u0142? wiedzia\u0142a doskonale jak okropny musia\u0142 by\u0107 i jej akcent i wymowa angielska. Wstydzi\u0142a si\u0119 tego, ale z uparto\u015bci\u0105 osio\u0142ka ponawia\u0142a pr\u00f3by nauczenia si\u0119 poprawnego angielskiego. Ostatnio jednak poprzesta\u0142a na kontaktach z obcokrajowcami, nie zale\u017ca\u0142o jej ju\u017c na correct prononciation. C\u00f3\u017c wa\u017cniejszego ponad zrozumienie wzajemne? Ostatecznie nikt z jej znajomych si\u0119 na wieloznaczno\u015bci wypowiedzi nie skar\u017cy\u0142 \u0096 u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 pod nosem.\u00a0 Wesz\u0142a do pokoju. Nie by\u0142o nikogo. Westchn\u0119\u0142a z ulg\u0105. Oznacza\u0142o to przecie\u017c spokojn\u0105 w ciszy kr\u00f3tk\u0105 drzemk\u0119 popo\u0142udniow\u0105. Wkr\u00f3tce musia\u0142a si\u0119 jednak z my\u015bl\u0105 o ciszy po\u017cegna\u0107. Pojawi\u0142 si\u0119 t\u0142umek Amerykanek. Mi\u0142e, sympatyczne, m\u0142ode buzie. By\u0142o ich tylko trzy lecz harmider robi\u0142y za dziesi\u0119\u0107. No tak, t\u0142umek. Wdrapa\u0142a si\u0119 mimo wszystko na le\u017cank\u0119 na pi\u0119tro \u0142\u00f3\u017cka metalowego, wymieniwszy kilka oboj\u0119tnych uwag z dziewcz\u0119tami, przytuli\u0142a g\u0142ow\u0119 do poduszki. Nie&#8230;mo\u017ce raczej ksi\u0105\u017cka? nic nie wyjdzie z drzemki. Ten ha\u0142as&#8230; W\u0142a\u015bnie ksi\u0105\u017cka ja jednak po kilkunastu minutach wprowadzi\u0142a w b\u0142ogostan snu.<br \/>\nObudzi\u0142a si\u0119 pod wiecz\u00f3r. W pokoju nie by\u0142o ju\u017c nikogo poza ma\u0142\u0105 kr\u0119tow\u0142os\u0105 i rud\u0105 nastolatk\u0105 z Argentyny, kt\u00f3ra ca\u0142y sw\u00f3j stragan ubraniowy roz\u0142o\u017cy\u0142a u podn\u00f3\u017ca jej w\u0142a\u015bnie \u0142\u00f3\u017cka, tarasuj\u0105c mniej wi\u0119cej jedn\u0105 trzeci\u0105 pokoju. Zwlok\u0142a si\u0119 z \u0142\u00f3\u017cka. Jakie\u015b plany mia\u0142a na wiecz\u00f3r, zupe\u0142nie ich teraz jednak nie pami\u0119ta\u0142a&#8230;Ah! no tak, Alto caf\u00e9&#8230;kawiarnia jazzowa. Poszukiwania przed ni\u0105. Nie mia\u0142a poj\u0119cia przecie\u017c gdzie mie\u015bci\u0142a si\u0119 ulica &#8230;&#8230;&#8230;. \u0091Oh, jak cudownie b\u0119dzie pos\u0142ucha\u0107 jazzu na \u017cywo! Zapewne nie trafi si\u0119 \u017caden ulubiony jej standard.. Ha ha, wszak b\u0119dzie to zapewne jazz nowoczesny i \u0084wolnoimprowizowany\u0094 ..ale mo\u017ce. Mo\u017ce Chet Baker. Ogromn\u0105 mia\u0142a ochot\u0119 na \u0091my funny valentine\u0092. Walentynki. \u0096 posmutnia\u0142a \u0096 jak co\u015b tak smutnego mog\u0142o jej si\u0119 by\u0142o przydarzy\u0107 w dzie\u0144 przed walentynkami. nie, nie chcia\u0142a o tym my\u015ble\u0107. Odsun\u0119\u0142a od siebie wspomnienie pecha przedwalentynkowego i \u0142ez bezradno\u015bci wobec losu.<br \/>\nNiebo wci\u0105\u017c kropi\u0142o oszcz\u0119dnie deszczem. Ju\u017c drugi dzie\u0144, bez przerwy&#8230;\u0141adnie mnie go\u015bci Amsterdam! Gdzie podziewa si\u0119 s\u0142o\u0144ce w tym przekl\u0119tym kraju? Miasto traci po\u0142ow\u0119 uroku a zdj\u0119\u0107 lepiej w og\u00f3le nie pr\u00f3bowa\u0107 robi\u0107. Szkoda kliszy, chyba \u017ce kto mo\u017ce z szybkim refleksem bawi\u0105c si\u0119 z nim w ciuciubabk\u0119 u\u0142owi w ko\u0144cu figlarne s\u0142o\u0144ce. O rany, c\u00f3\u017c za smog w tej kafei, dym taki, \u017ce osoby w g\u0142\u0119bi zdaj\u0105 si\u0119 siedzie\u0107 za szarobur\u0105 zas\u0142on\u0105 , jakby z tiulu! Ojej, ca\u0142a b\u0119d\u0119 przesi\u0105kni\u0119ta zapachem tytoniu&#8230;No, ale sprz\u0119t maj\u0105 niez\u0142y.<br \/>\n-Na pi\u0119tna\u015bcie minut poprosz\u0119 i ma\u0142\u0105 kaw\u0119.<br \/>\n-Pani imi\u0119? Hmm.. Dzi\u0119kuj\u0119. Prosz\u0119 usi\u0105\u015b\u0107 przy barze, nie ma ju\u017c miejsc przy stolikach. Zawo\u0142am pani\u0105 po imieniu, gdy zwolni si\u0119 miejsce przy pececie.<br \/>\n-Sprytny system. Okay, moja kawa. Oooh, uwielbiam ten aromat. Kurcz\u0119, znowu si\u0119 jaki\u015b obcy na mnie wy\u015blepia. Alien, on naprawd\u0119 jest obcy. Uroda, powiedzia\u0142abym azjatycka. Niee, nic ciekawego zreszt\u0105. Przystojny niby brunet, ten kr\u00f3tki je\u017cyk jego jest zabawny, a\u017c ma si\u0119 ochot\u0119 pog\u0142aska\u0107, ale jako\u015b tak niechlujnie jest ubrany&#8230;Wolny zaw\u00f3d, ha ha, arty\u015bci nosz\u0105 tak lu\u017ane, ojej, za d\u0142ugie d\u017cinsy, koszule flanelowe, jaki\u015b p\u0142aszcz bez wyrazu&#8230;, hhmm, ale niez\u0142ej jako\u015bci. We\u0142na, czysta nieoczyszczona, szara. Musi by\u0107 drapi\u0105ce, nie chcia\u0142abym tego mie\u0107 na sobie. Brrr! Facet, tyle jest pi\u0119knych kobiet w tej knajpce, czemu ja? Nie mam ochoty na kokieteri\u0119&#8230;Te oczy, Bo\u017ce nic w tym dymie nie widz\u0119, znam te oczy, ciemne, ciep\u0142e, kpi\u0105ce&#8230;No, nie, to niemo\u017cliwe. Czy\u017cby by\u0142 to facet z poci\u0105gu? Amerykanin&#8230;Nie wygl\u0105da na Amerykanina. Ciekawe gdzie podzia\u0142 sw\u0105 Amerykank\u0119 o pon\u0119tnych wargach&#8230;Dobra, tw\u00f3j ruch, koniku, ja stawiam na bierno\u015b\u0107. Podejdziesz albo nie.<\/p>\n<p>Oh Jesus, to ona, to na pewno ona. No, nie \u015bni\u0119 chyba! Nigdy nie pomy\u015bla\u0142bym, \u017ce spotkam j\u0105 w kafei internetowej. Chocia\u017c&#8230;kto dzi\u015b nie korzysta z internetu, a ona ma tak inteligentne spojrzenie. Jest urocza. Barbara, wybacz mi b\u0142agam! Musz\u0119 t\u0119 ma\u0142\u0105 pozna\u0107. nie jest w moim typie, zgoda, ale nigdy nie daruj\u0119 sobie, je\u015bli teraz jej nie poznam. To mo\u017ce ostatnia szansa. To jak przeznaczenie&#8230;Jesus, co ta kobieta w sobie ma? Panienka obok jest dziesi\u0119\u0107 razy zgrabniejsza, ale jednak to nie to. Jest co\u015b, co mnie przyci\u0105ga, jakie\u015b zak\u0142opotanie, co\u015b musi by\u0107 na bakier z jej osobowo\u015bci\u0105, wyczuwam to psim w\u0119chem. Czy\u017cby by\u0142a tak szalona jak ja? Wow! Odwagi. Come on , my crazy girl, porozmawiaj ze mn\u0105&#8230;<br \/>\n-Czy to miejsce jest wolne?<br \/>\n-Tak, oczywi\u015bcie. \u0096 Z\u00a0 bliska nie to samo&#8230;nie ma tak g\u0142adkiej sk\u00f3ry jak Barbara, w\u0142a\u015bciwie nie, jej sk\u00f3ra musi by\u0107 delikatna i mi\u0142a pomimo tych drobnych krostek.\u00a0 Jakie masz oczy? \u015ani\u0142y mi si\u0119 na jasno zielono wczoraj. A s\u0105, zielone te\u017c i jakby szare, mo\u017ce to dym papieros\u00f3w. Zamglone.<br \/>\n-Sk\u0105d pochodzisz?<br \/>\n-Z Polski. Ty?<br \/>\n-Zgadnij \u0096 powodzenia! to nie jest takie trudne&#8230;<br \/>\n-Azja&#8230;<br \/>\n-Hhmm&#8230;i?<br \/>\n-Indie?<br \/>\n-Bravo!<br \/>\n-No tak, to nie by\u0142o trudne &#8211; ma mi\u0142y u\u015bmiech. W\u0142a\u015bnie, dopiero gdy u\u015bmiecha si\u0119 jest naprawd\u0119 \u0142adna. Jak\u0105 okr\u0105g\u0142\u0105 ma twarz, niesamowite, gdyby nie te zaznaczone ko\u015bci policzkowe&#8230;i taka brzoskwiniowa karnacja. Ma si\u0119 ochot\u0119 j\u0105 schrupa\u0107 w ca\u0142o\u015bci. &#8211; To chyba twoja kolej. Masz wolne miejsce przy pececie.<br \/>\n-Tak, mo\u017ce pani p\u00f3j\u015b\u0107. To na pi\u0119terku. Po tych kr\u0119tych schodach. Tak.<br \/>\n-Okay. Spotkamy si\u0119 pewnie na g\u00f3rze.<br \/>\nYhhm. Tak &#8211; jest onie\u015bmielona, czy z natury tak milcz\u0105ca? Ma\u0142om\u00f3wna kobitka to by\u0142aby per\u0142a w\u015br\u00f3d \u017ce\u0144skiego rodu, ale na d\u0142u\u017csz\u0105 met\u0119&#8230;nuda.<br \/>\n-Poprosz\u0119 drug\u0105 col\u0119.<br \/>\nJu\u017c podaj\u0119. Dla pana te\u017c ju\u017c zwolni\u0142o si\u0119 miejsce. Tak, na g\u00f3rze.<\/p>\n<p align=\"center\">\n<p align=\"center\">\n<p align=\"center\">\n<p align=\"center\"><span style=\"font-size: x-large;\"><i><b>Bo\u017ce, jak dr\u017c\u0105 mi r\u0119ce. Wstyd. Opanuj si\u0119 kobieto! Mo\u017ce m\u00f3j angielski nie jest taki z\u0142y&#8230;Cisza, ju\u017c spok\u00f3j. Okay. Dobra. Poczta&#8230;Min\u0119\u0142o ju\u017c piec minut? \u017badnego listu od Carlosa. Jaka szkoda. Ten cz\u0142owiek jest tak skryty. Ka\u017cde jego s\u0142owo\u00a0 to skarb wobec ich niewielkiej liczby. Wyrafinowanie czy wyrachowanie? G\u0142upia! Po prostu taki charakter, a ty ju\u017c wpadasz w panik\u0119. Ten typ. Dziwny cz\u0142owiek. wygl\u0105da na uczciwego. Zdawa\u0142 si\u0119 m\u00f3wi\u0107 szczerze, lecz kt\u00f3\u017c wie&#8230;lepiej by\u0107 ostro\u017cn\u0105. A tak\u0105 mam ochot\u0119 na zimn\u0105 col\u0119 albo i irish coffee w pubie, i na lu\u017ane pogaduchy o niczym&#8230;Czy to nieostro\u017cne? C\u00f3\u017c jest nieostro\u017cne? Podr\u00f3\u017c po Europie ma\u0142ej Argentynki te\u017c by\u0142a nieostro\u017cna. Moje samotne w\u0119dr\u00f3wki po Amsterdamie te\u017c s\u0105 nieostro\u017cne i w\u0142\u00f3cz\u0119ga w okolicach dzielnicy czerwonych lamp&#8230;\u017by\u0107, ja chce \u017cy\u0107! Ju\u017c? Pi\u0119tna\u015bcie minut min\u0119\u0142o? C\u00f3\u017c, on wci\u0105\u017c jeszcze stuka&#8230;Odwagi. Wygl\u0105da to jakbym teraz ja z kolei go podrywa\u0142a. Ale nic&#8230;Zapomnij o ma\u0142omiasteczkowych wyobra\u017ceniach polskiej kultury.<br \/>\n-Czy chcesz, bym na ciebie zaczeka\u0142a?<br \/>\n-Tak, prosz\u0119. Mo\u017cesz? Siadaj ko\u0142o mnie przy komputerze, prosz\u0119!<br \/>\n-Si\u0105d\u0119 tu, przy stoliku, poczytam. Nie b\u0119d\u0119 ci przeszkadza\u0107.<br \/>\n-Okay. Pi\u0119\u0107 minut. <\/b><\/i><\/span><\/p>\n<p>Pi\u0119\u0107 minut przerodzi\u0142o si\u0119 w dwadzie\u015bcia pi\u0119\u0107. Z pocz\u0105tku spogl\u0105da\u0142a niecierpliwie w ekran jego peceta poprzez jego rami\u0119. Widzia\u0142a jego kszta\u0142tn\u0105 czaszk\u0119, co podkre\u015bla\u0142a je\u017cykowata kr\u00f3ciutka fryzura. Widzia\u0142a, \u017ce ca\u0142kowicie skupia\u0142a si\u0119 na ekranie komputera. Nie odczytywa\u0142 poczty. \u015aci\u0105ga\u0142 jakie\u015b programy z internetu, kopiowa\u0142, wysy\u0142a\u0142, zgrywa\u0142 co\u015b na dyskietki. nieustannie odzywa\u0142 si\u0119 dra\u017cni\u0105cy j\u0105 g\u0142osik ICQ&#8230;i-ooo, i-ooo&#8230;<br \/>\nOn bez spogl\u0105dania na klawiatur\u0119 odpisywa\u0142 zwi\u0119\u017ale na wiadomo\u015bci. By\u0142y ich tony i tony. Niepodobie\u0144stwo przeczyta\u0107 to wszystko! Fascynowa\u0142o j\u0105 pocz\u0105tkowo spogl\u0105danie na jego gesty, w ko\u0144cu jednak znudzona wr\u00f3ci\u0142a do swej ksi\u0105\u017cki. Jej my\u015bli zn\u00f3w towarzyszy\u0142y dziwnemu charakterowi Erica. New York, New York. Yves pozosta\u0142 samotny w Pary\u017cu, gdy tymczasem jego ukochany m\u0119\u017cczyzna zdradza\u0142 go w US. Nigdy nie zrozumiem zagadki homoseksualizmu&#8230;, lecz i nigdy nie zaprzecz\u0119 nieuniknionej z\u0142o\u017cono\u015bci i pokr\u0119tno\u015bci stan\u00f3w uczuciowych. Mam wra\u017cenie, \u017ce czytam w\u0142a\u015bnie moj\u0105 popl\u0105tan\u0105 histori\u0119.<br \/>\n-Ju\u017c sko\u0144czy\u0142em &#8211; doszed\u0142 do jej \u015bwiadomo\u015bci jego matowy dziwnie g\u0142os &#8211; Drgn\u0119\u0142a, wyrwana nieoczekiwanie z &#8222;innego kraju&#8221; Baldwina. Nieprzytomnym wzrokiem spojrza\u0142a na Harena.<br \/>\n-S\u0142ucham?<br \/>\n-Ha ha &#8211; za\u015bmia\u0142 si\u0119. Przestraszy\u0142em ci\u0119? Spe\u0142ni\u0119 ka\u017cde twoje \u017cyczenie&#8230;Gdzie idziemy? &#8211; mia\u0142 taki mi\u0142y u\u015bmiech, do\u015b\u0107 grube, jak m\u00f3wi\u0105 zmys\u0142owe, wargi&#8230;To by\u0142 przystojny facet. Co\u015b mi\u0119kkiego, \u0142agodnego tkwi\u0142o w jego wzroku i ka\u017cdym jego ge\u015bcie. Cierpliwo\u015b\u0107. Na pewno by\u0142 cierpliwy, spokojny&#8230; leniwy&#8230;ha ha! No, jak wi\u0119kszo\u015b\u0107 m\u0119\u017cczyzn, kt\u00f3rych znam! Jeste\u015b okropna, moja droga! No i te opadaj\u0105ce ramiona, c\u00f3\u017c, nie by\u0142 typem sportowca, lecz intelektualisty &#8211; my\u015bla\u0142a.<br \/>\n-Nie mog\u0119 si\u0119 zdecydowa\u0107. Nie znam dobrze miasta, a ty? &#8211; za\u015bmia\u0142 si\u0119 na jej o\u015bwiadczenie.<br \/>\n-Przyjecha\u0142em przedwczoraj , ale &#8230; nie jestem tu po raz pierwszy.<br \/>\n-Widzia\u0142am mi\u0142\u0105 kafejk\u0119 w okolicach uniwersytetu.<br \/>\n-M\u00f3wisz o Placu Dam?<br \/>\n-Yhmm. W\u0142a\u015bnie.<br \/>\n-Spr\u00f3bujemy j\u0105 odnale\u017a\u0107. Wkr\u00f3tce dziesi\u0105ta. P\u00f3\u017ano?<br \/>\n-Dla mnie nie. nie k\u0142ad\u0119 si\u0119 wcze\u015bnie. Oh! Okropna pogoda! Pokrapia z nieba non-stop. Czemu, czemu? To miasto zdaje si\u0119 stapia\u0107 z niebem, woda i woda, na g\u00f3rze i na dole. Kana\u0142y, kanaliki&#8230;Kana\u0142, kurka &#8211; za\u015bmia\u0142a si\u0119.<br \/>\n-S\u0142ucham? &#8211; przystan\u0105\u0142 zdziwiony &#8211; o nie, nic. Taki polski \u017cart. nieprzet\u0142umaczalne&#8230;- zbagatelizowa\u0142a spraw\u0119.<br \/>\n-Zbli\u017camy si\u0119 do Placu Dam. Ogromnie lubi\u0119 ten budynek. Pokr\u0119cona konstrukcja architektoniczna, zlepek styl\u00f3w na rozstaju dr\u00f3g. Oj! &#8211; zadar\u0142 g\u0142ow\u0119.<br \/>\n-Taak. Niez\u0142a jest. -Wyrazi\u0142a si\u0119 oszcz\u0119dnie nie spogl\u0105daj\u0105c nawet na budowl\u0119. Poprzedniego dnia sta\u0142a przed ni\u0105 zagapiona ponad dziesi\u0119\u0107 minut &#8211; nie wiem sama. Tu s\u0105 tylko dwie kafejki. Wygl\u0105daj\u0105 snobistycznie. mo\u017ce mi si\u0119 co\u015b pomyli\u0142o?<br \/>\n-Mo\u017ce&#8230;P\u00f3jd\u017amy brzegiem kana\u0142u, przejdziemy do placu Mountplain. Inne miejsce przypadnie ci mo\u017ce do gustu. Pow\u0119drowali wolnym krokiem wzd\u0142u\u017c kana\u0142u nieo\u015bwietlon\u0105 ulic\u0105. Ona wybiega\u0142a zawsze do przodu, wyd\u0142u\u017caj\u0105c krok. Mia\u0142a nawyk szybkiego chodzenia, nie tolerowa\u0142a spacer\u00f3w. Nudzi\u0142y j\u0105 i m\u0119czy\u0142y. On za\u015b niemi\u0142osiernie wl\u00f3k\u0142 si\u0119 noga za nog\u0105. Oooch, nie znosi\u0142a ju\u017c tej \u015blamazarno\u015bci. Czu\u0142a jak wzrasta w niej z\u0142o\u015b\u0107. Oj nie, to nie ma sensu. Wr\u00f3\u0107my si\u0119 do tamtej przestronnej , ogromnej kawiarni. By\u0142a w porz\u0105dku. Zreszt\u0105 nie wa\u017cne&#8230;Chc\u0119 wreszcie usi\u0105\u015b\u0107.<br \/>\n-Tak, ja te\u017c, i ogrza\u0107 si\u0119 we wn\u0119trzu. Uch, gor\u0105ca czekolada!<br \/>\n-Zimno ci? No tak, ten p\u0142aszcz nie wygl\u0105da na ciep\u0142y. Bez \u017cadnej podszewki? Jezu!<br \/>\n-Przybywam z ciep\u0142ego kraju &#8211; wyszczerzy\u0142 z\u0119by w u\u015bmiechu, marszcz\u0105c jednocze\u015bnie zabawnie nos, tak, \u017ce druciane okulary unios\u0142y si\u0119 o kilka milimetr\u00f3w w komiczny spos\u00f3b.<br \/>\nRozsiedli si\u0119 wygodnie w k\u0105cie ostatniej sali kawiarnianej. Z rzadka tylko zaj\u0119te by\u0142y stoliki. Ostatecznie by\u0142 to dzie\u0144 powszedni. Holendrzy najwidoczniej wypuszczali si\u0119 noc\u0105 na miasto przede wszystkim w weekendy. Szybka obs\u0142uga, mi\u0142y kelner. Poprawi\u0142 si\u0119 jej nieco humor. Zacz\u0119\u0142a obserwowa\u0107 spod oka zachowanie towarzysz\u0105cego jej m\u0119\u017cczyzny. Oh, niezno\u015bny by\u0142 jednak jego intensywny wzrok. Nie odrywa\u0142 oczu od jej twarzy.<br \/>\n-Jak mo\u017cesz wci\u0105\u017c tak si\u0119 we mnie wpatrywa\u0107? Czuj\u0119 si\u0119 za\u017cenowana!<br \/>\n-Oh, przepraszam. Nie kontroluj\u0119 si\u0119. I&#8217;m so sorry, miss. nie gniewaj si\u0119. Jeste\u015b \u015bliczna. To nie moja wina &#8211; u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 rozbrajaj\u0105co, mru\u017c\u0105c ciemne oczy. &#8211; Co by\u015b powiedzia\u0142a na podr\u00f3\u017c do Francji?<br \/>\n-Francja? Ale\u017c jestem tu od kilku dni, nie zd\u0105\u017cy\u0142am zwiedzi\u0107 Amsterdamu!<br \/>\n-Ja czuj\u0119 si\u0119 nim ju\u017c znudzony.<br \/>\n-Oh, Pary\u017c&#8230;To kusz\u0105ce. Ale ja za kilka dni wracam do Polski. Przykro mi&#8230;<br \/>\n-Nie musi by\u0107 ci przykro. Po prostu zastan\u00f3w si\u0119. Szukam towarzystwa. I tak tam pojad\u0119, nawet sam. Nic nie tracisz jad\u0105c ze mn\u0105. Na dwa dni.<br \/>\n-Taak&#8230;. Masz wi\u0119c samoch\u00f3d?<br \/>\n-Zamierzam wypo\u017cyczy\u0107.<br \/>\n-Ah tak? &#8211; zamilk\u0142a,\u00a0 wpatruj\u0105c si\u0119 nieruchomo w \u015bcian\u0119 ponad barem i g\u0142ow\u0105 kelnera. poczu\u0142a nagle dotkni\u0119cie. Odwr\u00f3ci\u0142a g\u0142ow\u0119. M\u0119\u017cczyzna delikatnie po\u0142o\u017cy\u0142 g\u0142ow\u0119 na jej ramieniu. By\u0142a zaszokowana z lekka jego bezpo\u015brednio\u015bci\u0105. Zauwa\u017cy\u0142a jego wyluzowany gest wyci\u0105gni\u0119cia przed siebie n\u00f3g w zad\u0142ugich d\u017cinsach. Wygl\u0105da\u0142 \u015bmiesznie i jednocze\u015bnie rozczulaj\u0105co. Jego 'Przeszkadza ci to?&#8217; spotka\u0142o si\u0119 z jej przecz\u0105cym ruchem g\u0142owy. Czu\u0142a si\u0119 jednak za\u017cenowana. Wyczuwa\u0142a jego nieczyste intencje, a nie mia\u0142a \u015bmia\u0142o\u015bci ani si\u0142y protestowa\u0107. Modli\u0142a si\u0119 w duchu, by jego zabiegi zako\u0144czy\u0142y si\u0119 na tych &#8222;przyjacielskich&#8221; poufnych gestach. Wewn\u0119trznie odczuwa\u0142a niesmak do samej siebie. Sytuacja ca\u0142a malowa\u0142a si\u0119 w kolorach gor\u0105co czerwonych, a ona postrzega\u0142a j\u0105 jako szalenie nie fair w stosunku do Carlosa. Lecz gdzie by\u0142 Carlos, kt\u00f3ry ani s\u0142owa nie raczy\u0142 dzi\u015b do niej naskroba\u0107?<\/p>\n<p>Oh, shit! Kt\u00f3ra godzina? Za dziesi\u0119\u0107 dziewi\u0105ta! Oh, God, Um\u00f3wi\u0142em si\u0119 z ni\u0105 chyba o dziewi\u0105tej. wiedzia\u0142em, \u017ce mnie ten pieprzony budzik nie zerwie o \u00f3smej! Ooo-joj! Ha, mam nadziej\u0119, \u017ce trafi\u0119 do jej schroniska. to by\u0142o gdzie\u015b blisko dworca&#8230;Nazwa dziwaczna&#8230;Pami\u0119tam t\u0119 ulice, chyba&#8230;Cholera, by\u0142o w ko\u0144cu ciemno, la\u0142 deszcz&#8230;Po kafejce klub, potem jaka\u015b dyskoteka&#8230;nie raczej klub taneczny. Musia\u0142o by\u0107 dobrze po drugiej jak dotar\u0142em do w\u0142asnego schroniska. Ha ha, jakie oczy zrobi\u0142a&#8230;Wynaj\u0105\u0107 samoch\u00f3d, i czemu mieszkam w schronisku? Czemu? Czy to tak trudno poj\u0105\u0107? Co za r\u00f3\u017cnica gdzie&#8230;co innego z kobiet\u0105&#8230;co innego z ni\u0105.. by\u0142oby to zupe\u0142nie co innego&#8230;raczej hotel, nie schronisko. Ha ha! Nie do pomy\u015blenia! Te zat\u0142oczone koedukacyjne sale!<br \/>\nUh, nie pada! Bajecznie, mo\u017ce w Belgii te\u017c nie pada. Yhmm, nie s\u0105dz\u0119, by\u015bmy dotarli do Pary\u017ca. Trzeba b\u0119dzie pozbawi\u0107 j\u0105 z\u0142udze\u0144. Szkoda. A wczoraj by\u0142o mi\u0142o&#8230;w\u0142a\u015bciwie dzi\u015b. Jesus, nie mog\u0119 uwierzy\u0107, \u017ce ta kobieta wyci\u0105gn\u0119\u0142a mnie do klubu&#8230;a mo\u017ce to by\u0142a dyskoteka? Mniejsza\u00a0 o to. Jak \u015blicznie si\u0119 porusza. Uhmm, ciasno mi si\u0119 robi\u0142o w portkach na widok jej piersi. By\u0142a podniecona, widzia\u0142em&#8230;Palant jeste\u015b! Mog\u0142e\u015b j\u0105 mie\u0107 wczoraj i kwita. Chocia\u017c oporna bestyjka. Moralne skrupu\u0142y. C\u00f3\u017c ona mi m\u00f3wi\u0142a o swoim ch\u0142opaku&#8230;\u017ce niby z nim jest i nie jest. Oh, kobiety!<br \/>\nGdzie m\u00f3j zegarek? Jest. Kt\u00f3rego dzi\u015b mamy? Pi\u0119tnastego marca&#8230;Satia b\u0119dzie rodzi\u0107 za kilka tygodni. Bo\u017ce spraw, by to by\u0142 ch\u0142opak. Moja Satia&#8230;mam nadziej\u0119, \u017ce czuje si\u0119 dobrze. G\u0142upio jako\u015b. Oh, ostatecznie o Barbara jej powiedzia\u0142em. Moralno\u015b\u0107&#8230;uhmm, \u017ce jestem amoralny, to pewne. Bo\u017ce wybacz. Wybacz Satia&#8230;Nie, kurcze! Takie my\u015bli za samego rana zawi\u0105zuj\u0105 mi \u017co\u0142\u0105dek na supe\u0142. Oh, zobaczymy. Los sam p\u0142ynie swoim trybem. Niech tam. Blondyneczka jest s\u0142odka. nie, nie chc\u0119, nie mog\u0119 jej skrzywdzi\u0107. Powiem jej prawd\u0119, o Satii&#8230;, o Barbara&#8230;Wcze\u015bniej czy p\u00f3\u017aniej. Zas\u0142uguje na to, chyba&#8230;Oh ma na pewno \u015bliczne uda, ramiona&#8230;Nie jest szczeg\u00f3lnie zgrabna, ale zdaje si\u0119, \u017ce ma pi\u0119kne cia\u0142o. \u017beby tak je pozna\u0107&#8230;O, to chyba tu. Jest, czeka na mnie. No tak, sp\u00f3\u017ani\u0142em si\u0119.<br \/>\n-Witaj.<br \/>\n-Cze\u015b\u0107 &#8211; Dobra, formalno\u015bci zajm\u0105 nam oko\u0142o p\u00f3\u0142 godziny. O dziesi\u0105tej powinni\u015bmy st\u0105d ruszy\u0107. Youpi! Chce si\u0119 \u017cy\u0107. Mam ochot\u0119 da\u0107 jej ca\u0142usa. Ojojoj! Wygl\u0105da na zaspan\u0105. Te \u015bmiej\u0105ce si\u0119 oczy&#8230;s\u0105 malutkie dzi\u015b i zabawne si\u0144ce po oczami jak u ma\u0142ego dziecka. Jest rozczulaj\u0105ca. &#8211; Jeste\u015b gotowa?<br \/>\n-Tak.<br \/>\nUda\u0142o im si\u0119 opu\u015bci\u0107 Amsterdam w p\u00f3\u0142 godziny p\u00f3\u017aniej. Od rana nie spad\u0142a ani kropla deszczu, wyjrza\u0142o za to s\u0142o\u0144ce. Doznali oboje ol\u015bnienia. Promienie pra\u017cy\u0142y poprzez szyb\u0119 samochodu, zrobi\u0142o si\u0119 niezno\u015bnie gor\u0105co. Na jej pro\u015bb\u0119 Haren zatrzyma\u0142 si\u0119 kilkakrotnie w samej jeszcze Holandii, rezygnuj\u0105c z planu podr\u00f3\u017cy non-stop autostrad\u0105 ku po\u0142udniowym kra\u0144com kraju i granicy z Belgi\u0105. Jego towarzyszka pragn\u0119\u0142a zwiedzi\u0107 kilka bardziej znanych ciekawych miast. Urz\u0105dzili wi\u0119c kr\u00f3tkie postoje w Harleemie, Rotterdamie, Bredzie&#8230; Za granic\u0105 holendersk\u0105 mieli ogromn\u0105 ochot\u0119 spojrze\u0107 z bliska na urocz\u0105 star\u0105 Antwerpi\u0119. Czasu pozosta\u0142o jednak niewiele do wieczora. Przed nimi jeszcze kilka godzin podr\u00f3\u017cy. Postanowili od\u0142o\u017cy\u0107 w\u0119dr\u00f3wk\u0119 po antwerpskich placach na dzie\u0144 nast\u0119pny. Do Brukseli dotarli pod wiecz\u00f3r. Zmrok zd\u0105\u017cy\u0142 ju\u017c zapa\u015b\u0107. Marzec, ale pora zimowa. P\u00f3\u017anozimowy zmierzch. Wjechali do centrum Brukseli. Otworzy\u0142o si\u0119 przed nimi miasto, zabudowane wysokimi starymi kamienicami. Ich ciekawe oryginalne kszta\u0142ty nadawa\u0142y charakter ca\u0142emu staremu centrum. Haren niezdecydowanie spogl\u0105da\u0142 na smuk\u0142e wie\u017cowce i rozparte horyzontalnie niby matrony, budynki znanych hoteli. Co powiesz o Sheratonie? Dostrzeg\u0142 jej szeroko otwarte ze zdziwienia oczy, kt\u00f3rych spojrzenie go ubawi\u0142o. Wybuchn\u0105\u0142 \u015bmiechem. Nie wydawa\u0142a si\u0119 ura\u017cona jego kpiarskim zachowaniem, milcz\u0105co zaakceptowa\u0142a wyb\u00f3r. Nie wierzy mi albo&#8230; &#8211; Oh, nie b\u0105d\u017a tak zestresowana. Mo\u017cemy sp\u0119dzi\u0107 t\u0119 noc gdzie tylko zechcesz. nie obawiaj si\u0119, s\u0105 na pewno oddzielne \u0142\u00f3\u017cka &#8211; doda\u0142 z ironi\u0105 lecz ciep\u0142o. Kobieta spojrza\u0142a na niego z u\u015bmiechem, us\u0142ysza\u0142 tylko jej kr\u00f3tkie i \u0142agodne 'Dobrze&#8217;. Mia\u0142a tak ciep\u0142e ogniki w oczach. Stan\u0119\u0142a mu przed oczami scena z Rotterdamu. Spodoba\u0142o im si\u0119 miasto. Przew\u0119drowali plac miejski, pob\u0142\u0105dzili chwil\u0119 w\u0105skimi uliczkami, mieli ochot\u0119 na kaw\u0119 w ogr\u00f3dku kawiarni na rynku, znudzi\u0142o ich jednak oczekiwanie na marudnego kelnera. Potem zakupy, jakie\u015b drobiazgi, wys\u0142ane kartki i odnale\u017ali zn\u00f3w zaparkowany samoch\u00f3d. Siedzieli chwile w milczeniu. \u017badne z nich nie mia\u0142o ochoty ani na rozmow\u0119 ani na kontynuowanie podr\u00f3\u017cy. Co\u015b niewypowiedzianego wysia\u0142o w powietrzu. Czekali. Kobieta westchn\u0119\u0142a pod dotkni\u0119ciem jego palc\u00f3w. Powi\u00f3d\u0142 nimi od d\u0142oni ku jej ramionom, ku szyi. Poczu\u0142a ciarki. Wzdrygn\u0119\u0142a si\u0119. Widzia\u0142 jak ogarnia\u0142o j\u0105 podniecenie. Czu\u0142 intuicyjnie, \u017ce buntuje si\u0119 wewn\u0119trznie. Wyobra\u017ca\u0142 sobie bieg jej my\u015bli. Ale widzia\u0142 te\u017c, \u017ce cia\u0142o jej by\u0142o uleg\u0142e, cia\u0142o pragn\u0119\u0142o tego delikatnego dotyku. Pochyli\u0142 si\u0119 ku jej ustom. Mi\u0119kkie dotkniecie, wilgotne&#8230;Byli oboje zauroczeni mi\u0119kko\u015bci\u0105 swoich warg. Nie pad\u0142o ani jedno s\u0142owo. Tak mo\u017ce lepiej. powr\u00f3ci\u0142 my\u015bl\u0105 do realno\u015bci. Formalno\u015bci w recepcji hotelu. On po angielsku, ona wola\u0142a m\u00f3wi\u0107 po francusku. Zabrano ich baga\u017ce. Winda. Otworzy\u0142 drzwi pokoju wpuszczaj\u0105c j\u0105 przed sob\u0105. Dwa \u0142\u00f3\u017cka&#8230;szerokie&#8230; Mign\u0119\u0142o mu w przelocie wyobra\u017cenie jej nagiej sylwetki. I powr\u00f3ci\u0142o.<\/p>\n<p>G\u0142adko\u015b\u0107 nagiej sk\u00f3ry. R\u0119ka zab\u0142\u0105dzi\u0142a pod cienki sweter. Mia\u0142a uroczo delikatne cia\u0142o , nie chude, czu\u0107 by\u0142o mi\u0142\u0105 warstw\u0119 tkanki pod sk\u00f3r\u0105. R\u0119ka pod\u0105\u017ca\u0142a nie\u015bmia\u0142o wy\u017cej, po brzuchu, kt\u00f3ry nie by\u0142 zupe\u0142nie p\u0142aski, lecz odrobin\u0119 okr\u0105g\u0142o wystaj\u0105cy, wy\u017cej, ku piersiom&#8230;by\u0142y okr\u0105g\u0142e, delikatne, o male\u0144kich sutkach, kt\u00f3re twardnia\u0142y pod dotykiem palc\u00f3w. Mo\u017cna by\u0142o ka\u017cd\u0105 pier\u015b zamkn\u0105\u0107 w d\u0142oni, nie by\u0142y du\u017ce ale kszta\u0142tne. Zab\u0142\u0105dzi\u0142 palcami w zag\u0142\u0119bieniu, jaki tworzy\u0142a jej sk\u00f3ra w okolicach brzucha, na skraju biodra. dotyk palc\u00f3w podnieca\u0142 j\u0105, lecz i uspokaja\u0142, niczym masa\u017c wprowadza\u0142 w stan bierno\u015bci i oczekiwania. Zamkn\u0105\u0142 d\u0142oni\u0105 jej powieki. poczu\u0142a na nich poca\u0142unek, jedno oko&#8230;drugie. Przesun\u0105\u0142 opuszkami po jej wargach. By\u0142y suche, drgn\u0119\u0142y pod dotykiem poca\u0142unku. Spojrza\u0142a w piwne oczy, kt\u00f3re wpatrywa\u0142y si\u0119 w ni\u0105 uporczywie z odleg\u0142o\u015bci kilkunastu centymetr\u00f3w. Zauroczy\u0142 j\u0105 cie\u0144 d\u0142ugich ciemnych rz\u0119s, ciemne g\u0142\u0119bokie oczy z adoracj\u0105 spogl\u0105daj\u0105ce na jej twarz. Nie \u015bmia\u0142 powt\u00f3rzy\u0107 poca\u0142unku pod kontrol\u0105 jej spojrzenia, chocia\u017c by\u0142o tak ciep\u0142e, mi\u0119kkie&#8230;Pragn\u0119\u0142a go, pragn\u0119\u0142a wi\u0119cej ni\u017c jednego poca\u0142unku, pragn\u0119\u0142a wszystkiego co m\u00f3g\u0142 jej da\u0107. Widzia\u0142 to. Unios\u0142a lekko g\u0142ow\u0119, chc\u0105 dotkn\u0105\u0107 zn\u00f3w jego warg. Pochyli\u0142 si\u0119. Wilgotne dotkni\u0119cie. Ol\u015bnienie. b\u0142\u0105dzi\u0142 r\u0119k\u0105 po jej ciele, odkrywa\u0142 jego zau\u0142ki. dostrzeg\u0142 jej r\u0119k\u0119 wsuwaj\u0105c\u0105 si\u0119 za jego koszul\u0119. 'Pragniesz tego?&#8217;. Nie odpowiedzia\u0142a, skupiona na powolnym odpinaniu guzik\u00f3w jego koszuli. Ciarki przesz\u0142y go po ciele. Ma\u0142a zimne palce. Odsun\u0105\u0142 jej r\u0119ce. wsta\u0142. Zacz\u0105\u0142 si\u0119 rozbiera\u0107, spogl\u0105daj\u0105c na le\u017c\u0105c\u0105 na \u0142\u00f3\u017cku. Wygl\u0105da\u0142a krucho i bezradnie. 'Nie usypiaj&#8217; &#8211; za\u017cartowa\u0142. U\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119. Czeka\u0142a. 'chcesz, bym ja to zrobi\u0142?&#8217; &#8211; 'Yhmm&#8217; Przymkn\u0119\u0142a oczy na 'tak&#8217;. Rozebra\u0142 j\u0105, powoli , ucz\u0105c si\u0119 jakby jej cia\u0142a na pami\u0119\u0107. Przytuli\u0142a go do siebie. Przylgn\u0119\u0142y blisko dwa cia\u0142a. Poczu\u0142 lekkie jej dr\u017cenie, wsun\u0105\u0142 r\u0119k\u0119 pomi\u0119dzy uda. g\u0142adka sk\u00f3ra pozwoli\u0142a d\u0142oni w\u015blizgn\u0105\u0107 si\u0119 do wewn\u0105trz, rozsun\u0105\u0142 je, robi\u0105c miejsce ci\u0119\u017carowi swego cia\u0142a. Otworzy\u0142a si\u0119. wszed\u0142 w jej ciep\u0142o. Westchnienie ulgi. pierwsze napi\u0119cie zel\u017ca\u0142o. towarzyszy\u0142a jego powolnym ruchom. nie pozwoli\u0142 jej zamkn\u0105\u0107 oczu. Szybciej. Jak podnieca\u0142 go jej wilgotny wzrok. Czu\u0142 wzrastaj\u0105c\u0105 fal\u0119 ciep\u0142a. Zwolni\u0142. I zn\u00f3w. Szybciej. Oddycha\u0142a urwanie, zacz\u0119\u0142a dr\u017ce\u0107 na ca\u0142ym ciele&#8230;.wewn\u0105trz&#8230;. dostrzeg\u0142 w jej wzroku napi\u0119cie &#8230;.rozkosz&#8230;.omdlenie&#8230;Przyspieszy\u0142. M\u00f3g\u0142 sko\u0144czy\u0107. Przykry\u0142 j\u0105 wyczerpany\u00a0 swoim cia\u0142em. Oddychali oboje nieregularnie.\u00a0 Le\u017celi blisko. Splecieni. P\u00f3\u0142\u015bpi\u0105co.<br \/>\nStandardowe umeblowanie pokoju nu\u017cy\u0142o wzrok. Ani jeden szczeg\u00f3\u0142 nie zdawa\u0142 si\u0119 by\u0107 oryginalny. Ciemnozielone zas\u0142ony, taki\u017c dywan, jasnozielone obicia foteli i obrus na stoliku. Chwil\u0119 b\u0142\u0105dzi\u0142a wzrokiem wzd\u0142u\u017c kontur\u00f3w ryciny wisz\u0105cej nad \u0142\u00f3\u017ckiem. scenka rodzajowa. Jaka\u015b kopia. Nie zna\u0142a pierwowzoru. niez\u0142e wykonanie. Przy\u0107mione \u015bwiat\u0142o lampy o\u015bwietla\u0142o obraz po\u0142owicznie, tak, \u017ce wywo\u0142ywa\u0142 skojarzenia z Vermeera sztuk\u0105 \u015bwiat\u0142ocienia a jednocze\u015bnie ze szkicami Rembrandta. Wyrwa\u0142 j\u0105 z zamy\u015blenia kr\u00f3tki ostry d\u017awi\u0119k telefonu. Zabrzmia\u0142y dwa sygna\u0142y i ucich\u0142y. Haren podni\u00f3s\u0142 g\u0142ow\u0119. 'To tylko wiadomo\u015b\u0107. Podasz mi telefon? Le\u017cy obok ciebie na szafeczce.&#8217; Wychyli\u0142a si\u0119 z \u0142\u00f3\u017cka, si\u0119gaj\u0105c po kom\u00f3rk\u0119. Poczu\u0142a jak wykorzystuj\u0105c chwil\u0119, powi\u00f3d\u0142 w \u015blad za ni\u0105 r\u0119k\u0105, g\u0142adz\u0105c piersi i brzuch. Roze\u015bmia\u0142a si\u0119 podaj\u0105c telefon.<br \/>\n-Wiadomo\u015b\u0107 od \u017cony? &#8211; za\u017cartowa\u0142a, nie wiedz\u0105c, \u017ce wywo\u0142uje niebezpieczny temat.<br \/>\n-Tak &#8211; zaniem\u00f3wi\u0142a &#8211; Jest w ci\u0105\u017cy. &#8211; ci\u0105gn\u0105\u0142 spokojnym g\u0142osem &#8211; Za tydzie\u0144 idzie do szpitala. Nied\u0142ugo rozwi\u0105zanie. to nasze drugie dziecko&#8230;Milczenie. S\u0142ycha\u0107 by\u0142o jedynie pykanie wyciskanych klawiszy telefonu. kr\u00f3tka rozmowa w j\u0119zyku, kt\u00f3rego nie rozumia\u0142a i druga po chwili, po angielsku. Potem dosz\u0142y j\u0105 s\u0142owa &#8217; Pozwolisz, \u017ce sprawdz\u0119 poczt\u0119&#8230;Okazuje si\u0119, \u017ce jest tu mo\u017cliwe po\u0142\u0105czenie z internetem.&#8217;<br \/>\nWsta\u0142. Siad\u0142 przed ekranem swojego laptopa. Kobieta pr\u00f3bowa\u0142a usilnie zasn\u0105\u0107, lecz us\u0142yszane przed chwil\u0105 s\u0142owa wci\u0105\u017c tkwi\u0142y ostro i dra\u017cni\u0105co w umy\u015ble. Zacisn\u0119\u0142a powieki. Wiedzia\u0142a, \u017ce nazajutrz musia\u0142a us\u0142ysze\u0107 jakiekolwiek s\u0142owo wyja\u015bnienia. Ale nie dzi\u015b, nie chcia\u0142a nic wiedzie\u0107 dzi\u015b. Zasn\u0119\u0142a. A jednak rozmowa mia\u0142a miejsce jeszcze tej nocy&#8230;w nocy&#8230;<\/p>\n<p>Bo\u017ce, ile da\u0142bym, by nie widzie\u0107 tego jej wzroku zranionego zwierz\u0105tka.<br \/>\n&#8211; I&#8217;m sorry. Naprawd\u0119 my\u015bl\u0119, \u017ce powinna\u015b o tym wiedzie\u0107&#8230;I jeszcze&#8230;\u017ce mi na tobie bardzo zale\u017cy. Nie wiem, co o tym s\u0105dzisz&#8230; &#8211; Ten jej przera\u017aliwie smutny nierozumiej\u0105cy wzrok. -My\u015bl\u0119&#8230;my\u015bl\u0119, \u017ce ci\u0119 kocham&#8230; &#8211; Nie odpowiadaj, prosz\u0119, nie odpowiadaj. Nie chc\u0119 s\u0142ysze\u0107 twojego &#8222;Nie. Nie chc\u0119. Nie rozumiem&#8230;&#8221; Widz\u0119, \u017ce nie rozumiesz&#8230;Wiem, \u017ce moje s\u0142owa brzmi\u0105 trywialnie&#8230; &#8211; Trudno jest mi wyt\u0142umaczy\u0107, co czuj\u0119 i &#8230; wiem, co my\u015blisz o mnie&#8230;o mojej niewierno\u015bci, mo\u017ce ob\u0142udzie&#8230;mo\u017ce egoizmie. Wiem&#8230; Ale wiem te\u017c \u017ce ci\u0119 kocham. Przykro mi, \u017ce m\u00f3wi\u0105c to czyni\u0119 mo\u017ce zam\u0119t w twojej g\u0142owie&#8230;<br \/>\n&#8211; Dosy\u0107 ju\u017c&#8230;Dosy\u0107, prosz\u0119. Nic nie m\u00f3w. &#8211; To dr\u017cenie w jej g\u0142osie. Czemu jej to powiedzia\u0142em? Nie odwracaj si\u0119, kochanie! &#8230;Haren , bracie, jeste\u015b draniem.\u00a0 O God&#8230; Jest taka s\u0142odka, nie mog\u0119 jej straci\u0107.<br \/>\n-Czy&#8230;Czy wyjdziesz za mnie?<br \/>\n-S\u0142ucham?? &#8211; no tak, wiedzia\u0142em&#8230;tylko spokojnie, Haren, spokojnie&#8230;<br \/>\n&#8211; Jestem muzu\u0142maninem&#8230;<br \/>\n-Wiem.<br \/>\n-Mam prawo \u017ceni\u0107 si\u0119 trzykrotnie&#8230;<br \/>\n-Ach tak? Nie licz na mnie&#8230; &#8211; jeden zero dla niej, dobrze&#8230;<br \/>\n-Zastan\u00f3w si\u0119&#8230;wiem, \u017ce to trudne. Nie kochasz mnie?&#8230;Taaak. Nie no, w porz\u0105dku.. &#8211; Oh jakie ona ma oczy! Nie znios\u0119 tego wzroku. &#8211; Mog\u0119 ci\u0119 przytuli\u0107? Chod\u017a bli\u017cej, prosz\u0119&#8230; &#8211; Oh, Haren&#8230;jakie popl\u0105tane jest twoje \u017cycie. &#8211; Jutro b\u0119dziemy z powrotem w Amsterdamie. Sp\u0119dzimy noc w jednym z hoteli na przedmie\u015bciach. Zgoda? Samoch\u00f3d musimy odda\u0107 pojutrze rano&#8230;Samolot do Hannoveru mam po po\u0142udniu. Czemu tak dr\u017cysz? Sp\u00f3jrz na mnie? P\u0142aczesz? Nie.. Dobrze&#8230;Odprowadzisz mnie na lotnisko?<br \/>\n-Tak&#8230;<br \/>\n-Nie lubi\u0119 po\u017cegna\u0144.<br \/>\n-Nikt nie lubi&#8230; &#8211; Zn\u00f3w to spojrzenie. &#8211; Masz spojrzenie, kt\u00f3re sprawia, \u017ce zaczynam przypomina\u0107 sobie w po\u015bpiechu wszystkie moje \u017cyciowe \u015bwi\u0144stwa! Ha ha! Kochanie ciebie to ca\u0142kowite szale\u0144stwo! Nie \u015bmiej si\u0119, to prawda! Czuj\u0119 si\u0119 jakby\u015b z niesmakiem spogl\u0105da\u0142a na moje serce&#8230;<br \/>\n-Nie. Haren, prosz\u0119! Wiesz, \u017ce to nieprawda!<br \/>\n-Okay, ale nie du\u015b mnie! Ojej prosz\u0119, we\u017a r\u0119k\u0119 z moich ust. Ty te\u017c jeste\u015b szalona, kobieto! Yhhmmm&#8230;chod\u017a, musz\u0119 jeszcze raz&#8230;Ty te\u017c, uuuoow, ty te\u017c masz ochot\u0119, czy\u017c nie? Wow, uwielbiam ci\u0119 tak\u0105.<\/p>\n<p>Samolot podchodzi\u0142 do l\u0105dowania. Hannover przywita\u0142 go chaotyczn\u0105 uk\u0142adank\u0105 kolorowych \u015bwiate\u0142 na ciemnym tle nocy.\u00a0 Zastanawia\u0142 si\u0119 w kt\u00f3rym hotelu znajdzie nocleg. W dodatku nie dane mu by\u0142o zarezerwowanie wcze\u015bniej miejsca. Nawet po taxi musia\u0142\u00a0 dzwoni\u0107 z automatu na lotnisku. Wysiad\u0142a mu kom\u00f3rka. Nie chcia\u0142 docieka\u0107 w czym rzecz. Z\u0142o\u015bliwo\u015b\u0107 przedmiot\u00f3w martwych zapewne. Czy spotkanie blondynki o szarych oczach nie by\u0142o z\u0142o\u015bliwo\u015bci\u0105 losu? W istocie. Ah, nie my\u015ble\u0107 o tym teraz.<br \/>\n-Do Sheratonu, prosz\u0119.<br \/>\n-tam ju\u017c ciasno, pora p\u00f3\u017ana. &#8211; rzuci\u0142 taks\u00f3wkarz.<br \/>\n-Tak pan m\u00f3wi? sprawdzimy. Prosz\u0119 na mnie zaczeka\u0107. &#8211; Po chwili &#8211; Dobrze. Jedziemy do Holiday Inn.<\/p>\n<p>Ouff! Nareszcie \u0142\u00f3\u017cko i TV. Great&#8230;Mo\u017ce ma\u0142y prysznic? Uhh, szkoda, \u017ce jej nie ma. God, czy\u017cbym za ni\u0105 t\u0119skni\u0142? Mo\u017ce&#8230;Nie mam apetytu, tylko na sen&#8230;Jutro rano prezentacja, prawda&#8230;Dziewi\u0105ta rano.<\/p>\n<p>-Pana bilet. Tak, w porz\u0105dku, dzi\u0119kuje.\u00a0 &#8211; Rany! jest tu jeszcze wi\u0119cej ludzi ni\u017c przed po\u0142udniem! Ha, ten brunecik&#8230;ho ho, to musi by\u0107 Carlos. Nie\u017ale wygl\u0105da. Zawsze elegancki. Nic dziwnego, \u017ce kobiety na niego lec\u0105.<br \/>\n-Oh, witaj Haren, mi\u0142o ci\u0119 widzie\u0107 po tylu miesi\u0105cach! &#8211; nie\u017ale si\u0119 maskuje, spryciarz.. Noo&#8230;co\u015b nie tak, czy\u017cby mi si\u0119 tylko zdawa\u0142o?<br \/>\n-Jak si\u0119 masz Carlos? Co u ciebie? Gadaj stary!<br \/>\n-Interes kwitnie. Wiesz, inwestycje i odkrycia w dziedzinie informatyki to wci\u0105\u017c op\u0142acalna dzia\u0142alno\u015b\u0107.<br \/>\n-Nie zrywasz wi\u0119c kontraktu ze mn\u0105? \u015awietnie. Ale s\u0142ysza\u0142em , \u017ce nie porzuci\u0142e\u015b swej firmy inwestycyjno-budowlanej.<br \/>\n-Taak, wiesz, jednak jest rzecz rzeczywi\u015bcie dla mnie. Rajcuje mnie to. Zreszt\u0105 ja ju\u017c tylko poci\u0105gam za sznurki. Kontroluje. Wie\u017cowce rosn\u0105. Nowoczesna Lizbona rozwija si\u0119.<br \/>\n-Kto zajmuje si\u0119 prezentacjami dla mnie?<br \/>\n-hmm, mam swoich ludzi. Na wystawy je\u017cd\u017c\u0119 jednak sam. Lubi\u0119 kontakt z lud\u017ami. wiesz, dzi\u0119ki temu ci, kt\u00f3rzy zasi\u0119gaj\u0105 rady w sprawie inwestycji, dla kt\u00f3rych wykonuj\u0119 zam\u00f3wienia, kupuj\u0105 u mnie sprz\u0119t do biura.<br \/>\n-Ha ha, masz wi\u0119c swego rodzaju monopol! A jak tam twoje oczko w g\u0142owie, ma\u0142a Natalia?<br \/>\n-Nathy? w porz\u0105dku. Wiesz, chcia\u0142bym m\u00f3c widywa\u0107 j\u0105 cz\u0119\u015bciej&#8230;<br \/>\n-Rozumiem&#8230;No, nie zapytam o &#8230;<br \/>\n-Kobiety? &#8211; ha ha, Haren, no, mo\u017ce by\u0142oby o czym pogada\u0107, stary. Jest taka dziwaczna historia&#8230;Eh, w \u017cyciu mi si\u0119 co\u015b takiego nie przydarzy\u0142o!\u00a0 Um\u00f3wmy si\u0119 na piwo po dzisiejszej konferencji.<br \/>\n-I moim pokazie.<br \/>\n-Tak, \u00d3sma? Okay, zadzwoni\u0119 jeszcze.<\/p>\n<p>Kobiety&#8230;W ko\u0144cu to latynos. Potrzebuje kobiety&#8230;z temperamentem. Ile to ju\u017c czasu jak rozsta\u0142 si\u0119 ze swoj\u0105 \u017con\u0105? nie, nie pami\u0119tam, b\u0119dzie ponad rok. To by\u0142a mi\u0142a kobieta. Nie pami\u0119tam jej dobrze, c\u00f3\u017c, nie znali\u015bmy si\u0119 w sumie. tylko ten \u015bliczny u\u015bmiech. Brunetka, \u015bniada twarz. Pi\u0119kna kobieta. C\u00f3\u017c, bywa. Nawet nie znam dok\u0142adnie okoliczno\u015bci ich rozstania. co mnie to zreszt\u0105 obchodzi? Ciekawym co robi moja ma\u0142a blondyneczka? Zn\u00f3w te oczy1 doprowadzaj\u0105 mnie do sza\u0142u. Taka g\u0142\u0119boka zielonoszaro\u015b\u0107. Na lotnisku patrzy\u0142a na mnie tak, \u017ce by\u0142em pewien, \u017ce us\u0142ysz\u0119 &#8217; zosta\u0144, nie odchod\u017a&#8217;. Nie, nie oszukuj si\u0119, chcia\u0142e\u015b us\u0142ysze\u0107, \u017ce ci\u0119 kocha. ..A ona tylko &#8217; Id\u017a ju\u017c&#8217;. Jej wzrok m\u00f3wi zupe\u0142nie co innego ni\u017c usta. Aaa, to mrzonki. Chcia\u0142by\u015b po prostu, by tak by\u0142o.<br \/>\n-Dzie\u0144 dobry.<br \/>\n-Ah, witam, witam. Jak leci? Wszystko w porz\u0105dku? &#8211; Oh, nie zauwa\u017cam ju\u017c nawet znajomych&#8230;.To jaka\u015b szalona historia. Po co mi to? Nie mog\u0119 nic powiedzie\u0107 Satii. Barbara&#8230;ona sama okryje. Barbara. Tak. A mo\u017ce nie b\u0119dzie o czym m\u00f3wi\u0107? Po prostu by\u0142o, min\u0119\u0142o. Wsp\u00f3lne cudowne zreszt\u0105, dwie noce i tyle. Przygoda. Mi\u0142ostka. Teraz Hannover. Potem New York City. Zapomn\u0119. musze zapomnie\u0107. Shit! Przecie\u017c ona nawet nie jest w moim typie! No i do tego katoliczka, tradycjonalistka, wierz\u0105ca&#8230;To czyste wariactwo. Jak mog\u0142e\u015b jej idioto proponowa\u0107 ma\u0142\u017ce\u0144stwo? Przej\u015bcie na islam? Ona nigdy na to si\u0119 nie zgodzi. A ja nie zaakceptuj\u0119 innego uk\u0142adu. Nie zgodzi si\u0119&#8230;nawet je\u015bli mnie pokocha&#8230;je\u015bli mnie kocha&#8230;<br \/>\n-Oh, Haren, Haren! Tu jeste\u015b! Szukam ci\u0119 od po\u0142udnia po ca\u0142ym niemal Hannoverze.<br \/>\n-Sorry, Barbara. nie dosta\u0142em ju\u017c noclegu w Sheratonie. jestem w Holiday. Przyjecha\u0142em p\u00f3\u017ano wieczorem, a dzi\u015b od rana mia\u0142em prezentacje dla kompanii naftowej z Arabii.<br \/>\n-Okay, okay, dobrze. Jad\u0142e\u015b lunch samotnie? Trzeba by\u0142o przedzwoni\u0107 powt\u00f3rnie. Odczyta\u0142am twoj\u0105 wiadomo\u015b\u0107, lecz pod twoim numerem sygna\u0142 wci\u0105\u017c zaj\u0119ty.<br \/>\n-tak, wysiad\u0142 mi mobile phone. nie wiem, co jest. Lunch jad\u0142em z Huckiem. By\u0142 na mojej prezentacji.<br \/>\n-Ah tak&#8230;Hmm, ch\u0119tnie go zn\u00f3w zobacz\u0119.\u00a0 Jest z Mari\u0105?<br \/>\n-Tak. Jeste\u015bmy w kontakcie. Mam dzwoni\u0107 dzi\u015b wieczorem. Ah, wiesz, widzia\u0142em Carlosa. oh, shit, zapomnia\u0142em, \u017ce um\u00f3wi\u0142em si\u0119 z nim na piwo.<br \/>\n-M\u0119skie pogaduchy? Ok, wi\u0119c ja zadzwoni\u0119 do Hucka. Wyci\u0105gn\u0119 go z Mari\u0105\u00a0 na wsp\u00f3ln\u0105 kolacje.<br \/>\n-Jeste\u015b cudowna, Barbara. &#8211; Oczywi\u015bcie, zawsze mo\u017cna na ni\u0105 liczy\u0107. Ale to nie te oczy, kt\u00f3re mnie prze\u015bladuj\u0105&#8230;Czemu ty nie masz takich oczu, Barbara? &#8211; co powiesz na fili\u017cank\u0119 kawy?<br \/>\n-Z przyjemno\u015bci\u0105.<\/p>\n<p>-Dwie expresso, prosz\u0119, i ..ciastko z kremem.<br \/>\n-To dla mnie, Haren? Hmm, dobrze, ale krem musi by\u0107 cytrynowy i \u015bwie\u017cy.<br \/>\n-Oczywi\u015bcie, m&#8217;dam.<br \/>\n-nie wiem, czy to niedyskretne pytanie&#8230;, Jak si\u0119 ma twoja \u017cona? Nied\u0142ugo rozwi\u0105zanie, czy\u017c nie? Nie wracasz do Delhi?<br \/>\n-nie, na razie nie. wiesz dobrze, \u017ce musz\u0119 by\u0107 za tydzie\u0144 w NYC. Mam spotkanie i jeszcze kilka spraw do za\u0142atwienia. Zdaje si\u0119, \u017ce Huck przyje\u017cd\u017ca te\u017c.<br \/>\n-Hmm, z tego co wiem, jedzie tam w\u0142a\u015bnie korzystaj\u0105c z okazji, \u017ce ty b\u0119dziesz&#8230;S\u0142ysza\u0142am od Marii.<br \/>\n-No w\u0142a\u015bnie&#8230;Barbara, prosz\u0119, nie m\u00f3wmy o tym. Oh, zreszt\u0105&#8230;.Satia miewa si\u0119 dobrze. Jest wci\u0105\u017c pod opiek\u0105 mojej rodziny. C\u00f3\u017c ja mog\u0119 pom\u00f3c? Eh, doprawdy. Daj spok\u00f3j, nie zaczynajmy po raz kolejny rozmowy o r\u00f3\u017cnicach kultur i mentalno\u015bci &#8230;S\u0105 i s\u0105 po to, by je prze\u0142amywa\u0107, ale nie ja.. nie zawsze potrafi\u0119.<br \/>\n-By\u0107 mo\u017ce. Okay, ja nie zamierzam miesza\u0107 si\u0119 do twego \u017cycia prywatnego. Przepraszam.<br \/>\n-To ja przepraszam, Barbara. &#8211; poca\u0142owa\u0142 j\u0105. &#8211; Jeste\u015b taka dobra dla mnie.\u00a0 &#8211; u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119.<br \/>\n-Daj mi zna\u0107, gdy si\u0119 male\u0144stwo urodzi. ciekawam co to b\u0119dzie&#8230;mo\u017ce ch\u0142opiec?<br \/>\n-Mam nadziej\u0119. &#8211; b\u0142ysn\u0105\u0142 z\u0119bami w u\u015bmiechu.<br \/>\nOh, tak &#8211; zamy\u015bli\u0142 si\u0119 &#8211; jednocze\u015bnie zlecia\u0142y si\u0119 r\u00f3\u017cne my\u015bli. cisn\u0119\u0142y si\u0119 przed oczy r\u00f3\u017cnorakie obrazy. Wspomnienie dawno nie widzianej \u017cony. Kocha\u0142 j\u0105 ogromnie, a jednak.. wiedzia\u0142, \u017ce t\u0119skni w tej chwili bardziej za m\u0142od\u0105 Polk\u0105, spotkan\u0105 w Amsterdamie. Przypomnia\u0142a sobie jej s\u0142owa. Ona pyta\u0142a o to samo, z t\u0105 sam\u0105 barw\u0105 obawy w g\u0142osie, co Barbara&#8230;o jego \u017con\u0119, o jej ci\u0105\u017c\u0119&#8230; Solidarno\u015b\u0107 kobieca! &#8211; \u017cachn\u0105\u0142 si\u0119 w my\u015blach &#8211; Odpowiedzia\u0142 jej to samo, \u017ce powiadomi j\u0105 o tym co si\u0119 narodzi&#8230;syn&#8230;czy c\u00f3rka. Odpowie na list, kt\u00f3ry dostanie i dzi\u015b pewnie&#8230;Pisa\u0142a du\u017co, lubi\u0142a pisa\u0107. nie skar\u017cy\u0142a si\u0119, \u017ce odpowiada\u0142 oszcz\u0119dnie. Jak\u017ce mia\u0142 ochot\u0119 zn\u00f3w j\u0105 zobaczy\u0107! Mo\u017ce przyjecha\u0142aby do Hannoveru&#8230;Szalona my\u015bl, lecz mo\u017ce&#8230;<\/p>\n<p>Szalona lecz realna, jak si\u0119 okaza\u0142o. Klika dni p\u00f3\u017aniej, s\u0142ynna wystawa hanowerska zako\u0144czona, Barbara nieco obra\u017cona, w drodze do Stan\u00f3w, oni za\u015b dwoje siedzieli w tej samej kafejce, w kt\u00f3rej wcze\u015bniej popija\u0142 kaw\u0119 z Barbar\u0105. On expresso, ona du\u017c\u0105 kaw\u0119 ze \u015bmietank\u0105. By\u0142o im dobrze razem, mimo upartego poczucia up\u0142ywu czasu, kt\u00f3rego by\u0142o wci\u0105\u017c ma\u0142o. Za ma\u0142o. W\u0142\u00f3czyli si\u0119 po mie\u015bcie. Zimno przenika\u0142o ich cia\u0142a. Szli przytuleni do siebie.<br \/>\nW hotelu Haren zasta\u0142 wiadomo\u015b\u0107. Spojrza\u0142a na niego pytaj\u0105co.<br \/>\n-Wiadomo\u015b\u0107 od mojej matki. \u017bona urodzi\u0142a ch\u0142opca.<br \/>\n-Wspaniale &#8211; rzuci\u0142a bez u\u015bmiechu.<br \/>\n-Sp\u00f3jrz na mnie. Czy mog\u0119 ci zada\u0107 jedno pytanie?<br \/>\n-Yhmm.<br \/>\n-Czy&#8230;pojedziesz ze mn\u0105 do New Yorku?<br \/>\n\u017beby\u015b zrobi\u0142 mi dziecko i wyjecha\u0142 do Barbary , gdy ja by\u0142abym w ci\u0105\u017cy i samotna a\u017c do rozwi\u0105zania? \u0096 pomy\u015bla\u0142a ironicznie. Nie odpowiedzia\u0142a jednak nic. Ostatecznie to New York&#8230;<\/p>\n<p align=\"center\">\n<p align=\"center\"><span style=\"font-size: x-large;\"><i><b>Historia III<\/b><\/i><\/span><\/p>\n<p align=\"center\"><span style=\"font-size: large;\"><i><b>o b r a z<\/b><\/i><\/span><\/p>\n<p align=\"center\"><i><b>s\u0142owo<\/b><\/i><\/p>\n<p align=\"center\"><span style=\"font-size: small;\"><i><b>cisza<\/b><\/i><\/span><\/p>\n<p>Vermeer: A tiny history<\/p>\n<p>1632 Johannes Vermeer born, Delft, Holland, of Reynier Vermeer, silk weaver and art dealer.<br \/>\n1641 The Vermeers moved into &#8222;Mechelen&#8221;, an inn on the market square in Delft.<br \/>\n1653 Vermeer married Catherina Bolnes, daughter of Maria Thins.<\/p>\n<p>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;..<br \/>\nIn the early 1660&#8217;s, Vermeer created a sequence of images of tranquil, pensive, self-absorption.<br \/>\nLight and composition heighten the beauty and introspection of these lonely heroines. At the same<br \/>\ntime, ironically, he was living in deep debt, running an inn, keeping his wife of ten years, Catherina,<br \/>\nand supporting a family: of fifteen pregnancies, eight survived infancy. One can only imagine the<br \/>\nchaos that surrounded these serene canvases.<\/p>\n<p>In comparison to the first of this series, Girl Reading a Letter at an Open Window, there is no<br \/>\nwindow, no curtain, and the objects on the table are smaller. There is a jewelry box, a string of<br \/>\npearls, and another page from the letter on the table.<br \/>\nThe woman is pregnant: perhaps this is a<br \/>\nportrait of Catherina.<\/p>\n<p>oranek tego dnia wsta\u0142 leniwie. Z ociaganiem otworzy\u0142 oczy i szybko je zamkn\u0105\u0142. Ujrza\u0142 ich dwoje blisko siebie, przytulonych na niewygodnie w\u0105skim , prostym \u0142\u00f3\u017cku-tapczaniku. Ma\u0142y motel w oddalonej od centrum dzielnicy. Dwa ma\u0142e w\u0105skie \u0142\u00f3\u017cka w ma\u0142ym pokoju, mikroskopijna \u0142azienka z zabawnym prysznicem nieoddzielonym niemal\u017ce w \u017caden spos\u00f3b od powierzchni jej pomieszczenia poza zas\u0142on\u0105 z plastiku. Twarz w lustrze. Zaspana jeszcze, podpuchni\u0119te, jak zwykle z rana, oczy. Spa\u0142a na brzuchu z d\u0142o\u0144mi wtulonymi pod siebie, z twarz\u0105 ukryt\u0105 w szorstkiej poduszce i w mi\u0119kkim zag\u0142\u0119bieniu jego cia\u0142a. Czu\u0142a jeszcze jego zapach i dotyk d\u0142oni&#8230;spojrza\u0142a jeszcze raz w lustro, kr\u00f3tko&#8230;potem na prysznic&#8230;Wzdrygn\u0119\u0142a si\u0119 i szybko powr\u00f3ci\u0142a do \u0142\u00f3\u017cka. Zn\u00f3w wtuli\u0142a si\u0119 w niego, odnalaz\u0142a swoje miejsce, poczu\u0142a przytulaj\u0105ce ja r\u0119ce. Podnios\u0142a na niego wzrok. Nie spa\u0142 ju\u017c. U\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119.<br \/>\n-Dzie\u0144 dobry.<br \/>\n-Dzie\u0144 dobry \u0096 odpowiedzia\u0142a ca\u0142uj\u0105c go i zn\u00f3w zamkn\u0119li oczy i usn\u0119li.<br \/>\nDopiero oko\u0142o dziesi\u0105tej zbudzi\u0142a si\u0119 ponownie czuj\u0105c b\u0142\u0105kaj\u0105ce si\u0119 po jej ciele jego r\u0119ce. Przysun\u0119\u0142a si\u0119 bli\u017cej&#8230;<br \/>\nNie mieli ochoty opuszcza\u0107 \u0142\u00f3\u017cka. Dawno min\u0119\u0142a ju\u017c dwunasta. Hannover zdawa\u0142 si\u0119 by\u0107 tak smutny i szary i zimny tego dnia. Jej poci\u0105g odchodzi\u0142 dopiero o \u00f3smej wiecz\u00f3r. Samolot Harena nazajutrz. Nie mieli do czego si\u0119 spieszy\u0107, ka\u017cda wsp\u00f3lna chwila by\u0142a cenna. Ka\u017cdy dotyk i mo\u017cliwo\u015b\u0107 odkrycia nagiego cia\u0142a wa\u017cniejsza od zaspokojenia g\u0142odu&#8230;<br \/>\nBy\u0142o ju\u017c po po\u0142udniu, gdy postanowili na chwil\u0119 opu\u015bci\u0107 ciep\u0142y k\u0105cik&#8230;Wyszli pod zasnute chmurami niebo nad Hannoverem. Zimno. Jaka\u015b znaleziona na rogu pizzeria, pizza na wynos, jaka\u015b cola jaki\u015b sok&#8230;Czas przemyka\u0142 si\u0119 bezszelestnie obok nich poza zasi\u0119giem ich wra\u017cliwo\u015bci i postrzegania. ..<br \/>\nSi\u00f3dma. W po\u015bpiechu spakowa\u0142a swoj\u0105 pojemn\u0105 torb\u0119&#8230;potem tramwaj, dworzec, jeszcze co\u015b przek\u0105si\u0107, ci\u0119\u017ckie minuty, jego ci\u0119\u017ckie spojrzenie, jego oczy szukaj\u0105ce jej wzroku&#8230;Unika\u0142a go. Czu\u0142a, jakby ucieka\u0142a przed czym\u015b ze strachu, g\u0142upie uczucie&#8230;Czu\u0142a si\u0119 w jaki\u015b spos\u00f3b winna, dlaczego? Bo nie odczuwa\u0142a ca\u0142ego tragizmu rozstania? Bo wiedzia\u0142a, \u017ce nie zmusi si\u0119 do p\u0142aczu w momencie odjazdu? Bo wiedzia\u0142a, \u017ce go nie kocha? Nie, tego w\u0142a\u015bnie nie wiedzia\u0142a, nie by\u0142a pewna&#8230;<br \/>\nPeron. Za kilka minut mia\u0142 podjecha\u0107 poci\u0105g&#8230; &#8211; Wci\u0105\u017c tak zimno &#8211; przytuli\u0142a si\u0119 do niego. Jak\u0105\u015b oboj\u0119tna rozmowa. Jest. Poci\u0105g. I jeden poca\u0142unek&#8230;Nic wi\u0119cej. Wsiad\u0142a, lecz.. nie, jeszcze wr\u00f3ci\u0142a si\u0119 na chwil\u0119. Trzy minuty do odjazdu.<br \/>\n-Wyjd\u017a za mnie &#8211; us\u0142ysza\u0142a najnieoczekiwaniej. &#8211; Prosz\u0119, wyjd\u017a za mnie&#8230;<br \/>\n-By\u0107 twoj\u0105 drug\u0105 \u017con\u0105? Chyba \u015bnisz!<br \/>\n-Hmm, by\u0142aby\u015b mo\u017ce trzeci\u0105 &#8211; u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 &#8211; ale&#8230;<br \/>\n-Haren! &#8211; nie da\u0142a mu sko\u0144czy\u0107 zdania. \u0141zy, kt\u00f3re kr\u0119ci\u0142y jej si\u0119 w oczach od kilku chwil teraz momentalnie osuszy\u0142a i przegna\u0142a wezbrana z\u0142o\u015b\u0107. &#8211; Jak \u015bmiesz &#8211; wyszepta\u0142a, spogl\u0105daj\u0105c na niego bez najmniejszego ju\u017c uczucia \u017calu&#8230;jak zdawa\u0142o jej si\u0119&#8230;w tej w\u0142a\u015bnie chwili&#8230;lecz \u017cal pozosta\u0142 i tym bole\u015bniejszy, i rozczarowanie&#8230;- to nie by\u0142 najlepszy moment, by mi to zakomunikowa\u0107, Haren. Oczywi\u015bcie, Barbara! &#8211; shit, czy ta kobieta zawsze b\u0119dzie mnie prze\u015bladowa\u0107? Odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 i wesz\u0142a do wagonu, nie rzucaj\u0105c mu ju\u017c ani jednego spojrzenia. &#8222;To nie by\u0142 dobry moment, to nie by\u0142\u00a0 dobry moment &#8221; powtarza\u0142a rozpaczliwie. Odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 od okna, gdzie za szyb\u0105 dostrzec mo\u017cna by\u0142o skulon\u0105 i przygaszon\u0105 jakby sylwetk\u0119 m\u0119\u017cczyzny. Poci\u0105g ruszy\u0142. On macha\u0142 do niej. Wiedzia\u0142a, \u017ce p\u0142aka\u0142, wiedzia\u0142a, \u017ce bole\u015bnie go zrani\u0142a. Wiedzia\u0142a jednak, \u017ce on zrani\u0142 j\u0105 r\u00f3wnie mocno. Mo\u017ce nie\u015bwiadomie, mo\u017ce g\u0142upio&#8230;ale zrani\u0142 j\u0105. Z\u0142o\u015b\u0107 i zazdro\u015b\u0107 kot\u0142owa\u0142y si\u0119 w niej na przemian z \u017calem. \u0141zy nap\u0142yn\u0119\u0142y do oczu&#8230;Czemu? Czemu tak cholernie spieprzone mam \u017cycie? Barbara&#8230;Satia&#8230;Jesus! co za facet, przekl\u0119te nasze pierwsze spotkanie!<br \/>\nSatia&#8230;z dzieckiem madonna, cierpi\u0105ca, jeszcze niedawno brzemienna. \u0141agodna zapewne, cierpliwa i wybaczaj\u0105ca&#8230;Hinduska. Czemu przypomina mi si\u0119 obraz Vermeera&#8230;Wcielenia \u0142agodno\u015bci, czytaj\u0105cej list m\u0142odej kobiety w niebieskiej sukni&#8230;woman in bleu. B\u0142\u0119kit samotno\u015bci i smutku&#8230;i t\u0119sknoty. Jej blond w\u0142osy, \u0142agodne schylenie g\u0142owy widzianej z profilu ku czytanym bezg\u0142o\u015bnie s\u0142owom listu. Delikatne rozchylenie warg&#8230;czyste wcielenie \u0142agodno\u015bci, smutku, melancholii&#8230;nieskalane. Czy ja te\u017c b\u0119d\u0119 za nim tak t\u0119skni\u0107 jak ona? Satia&#8230;jak inne&#8230;Bo\u017ce, nie dopu\u015b\u0107. A mo\u017ce&#8230;A mo\u017ce ona wcale nie t\u0119skni? Dwoje dzieci ca\u0142kowicie poch\u0142ania jej uwag\u0119. A mo\u017ce ona nie t\u0119skni, jest jedn\u0105 z tych, kt\u00f3re \u017cyj\u0105 dla dzieci, spe\u0142niaj\u0105 si\u0119 w pe\u0142ni w macierzy\u0144stwie, a obecno\u015b\u0107 m\u0119\u017ca traktuj\u0105 jako z\u0142o konieczne, obecno\u015b\u0107 samca, bez kt\u00f3rego \u017cadne z jej ma\u0142ych by si\u0119 nie narodzi\u0142o&#8230;<br \/>\nA mo\u017ce ona nie t\u0119skni? Mo\u017ce nie pragnie mnie ujrze\u0107, zapominaj\u0105c si\u0119 ca\u0142a w pieluchach ma\u0142ego i zupkach i kupach i krzyku i nocnych bezsenno\u015bciach&#8230;Nie pojawia si\u0119 ostatnio na Icq. Zadzwoni\u0119, mo\u017ce&#8230;Nie&#8230;Oh, Satia. Zmieni\u0142a si\u0119 bardzo od naszego \u015blubu. By\u0142a delikatna, \u0142agodna, u\u015bmiechni\u0119ta&#8230;Nie jest ju\u017c. I&#8230;uty\u0142a. A mo\u017ce zawsze taka by\u0142a, ja tylko nie by\u0142em tego \u015bwiadomy. Jak oceni\u0107 sylwetk\u0119 kobiety spowitej zawsze w zwoje deformuj\u0105cego materia\u0142u, kobiety, kt\u00f3rej nawet d\u0142oni nie mia\u0142em prawa uca\u0142owa\u0107 przed \u015blubem&#8230;Pami\u0119tam zdziwienie jej cia\u0142em w noc po\u015blubn\u0105. Jak\u017ce jej pragn\u0105\u0142em, pami\u0119tam, \u017ce wzi\u0105\u0142em j\u0105 .. od razu, nie mog\u0142em czeka\u0107&#8230;tylko chwila i by\u0142o po wszystkim . By\u0142a tak \u015bci\u015ble zamkni\u0119ta, tak sucha&#8230;Ba\u0142em si\u0119 jej dotkn\u0105\u0107, porusza\u0107 wewn\u0105trz, by nie sprawia\u0107 jej b\u00f3lu. Satia&#8230;trwa\u0142o wszystko kilka minut. Krzycza\u0142a z b\u00f3lu. Odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 potem i usn\u0119\u0142a&#8230;Oooh, co za wspomnienie, a chcia\u0142em, by by\u0142a to najpi\u0119kniejsza moja noc&#8230;Ona nie chcia\u0142a. Czeka\u0142a tylko z niecierpliwo\u015bci\u0105 kiedy b\u0119dzie mog\u0142a ju\u017c uwolni\u0107 si\u0119 ode mnie i wtuli\u0107 w poduszk\u0119, i zasn\u0105\u0107. Satia&#8230;By\u0142a \u0142agodna i powolna na pocz\u0105tku, teraz nie mog\u0119 si\u0119 do niej zbli\u017cy\u0107, by mnie nie odepchn\u0119\u0142a z krzykiem. Przekl\u0119te \u017cycie&#8230;Za ka\u017cdym razem mam wra\u017cenie, \u017ce j\u0105 gwa\u0142c\u0119&#8230;Cholera, przecie\u017c to moja \u017cona! Wci\u0105\u017c j\u0105 kocham, nie jak dawniej, nie ma w niej ju\u017c tego co lubi\u0142em, nie ma delikatno\u015bci&#8230;dwa porody, dwoje dzieci&#8230;Ba\u0142bym si\u0119 do niej dobiera\u0107 w nocy. Ha ha! Jest mojej wagi i wzrostu&#8230;pot\u0119\u017cna kobieta&#8230;<br \/>\nGroteskowa ca\u0142a ta sytuacja, a sprawia, \u017ce mam ochot\u0119 p\u0142aka\u0107. Gdzie jeste\u015b, moja ma\u0142a blondynko, ma\u0142a, mi\u0142a w dotyku, o g\u0142adkiej sk\u00f3rze. \u015ani mi si\u0119\u00a0 co noc, \u015bni\u0119 j\u0105 przy sobie, obok, w ka\u017cdym szczeg\u00f3le i w ka\u017cdej chwili&#8230;gdy pochyla si\u0119 nade mn\u0105, gdy zbli\u017cam si\u0119 do niej, gdy dr\u017cy z podniecenia&#8230;<br \/>\nNag\u0142y d\u017awi\u0119k telefonu. Haren ockn\u0105\u0142 si\u0119 z zamy\u015blenia. Telefon&#8230;Kto to? Kto m\u00f3g\u0142 wiedzie\u0107 o jego wczorajszym pojawieniu si\u0119 w New Yorku? Min\u0119\u0142o kilka sekund zanim uzmys\u0142owi\u0142 sobie gdzie jest aparat. Podni\u00f3s\u0142 w po\u015bpiechu s\u0142uchawk\u0119 i z ulg\u0105 us\u0142ysza\u0142 g\u0142os Barbary.<br \/>\n-Witam, dzwoni\u0119 codziennie i wreszcie uda\u0142o mi si\u0119 ci\u0119 zasta\u0107. Kiedy przyjecha\u0142e\u015b? Zm\u0119czony? Wszystko w porz\u0105dku? &#8211; zarzuci\u0142a go pytaniami.<br \/>\n-Taaak&#8230;W\u0142a\u015bciwie tak. A prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c, obudzi\u0142a\u015b mnie&#8230; &#8211; milcz\u0105ce zdziwienie po drugiej stronie s\u0142uchawki &#8211; Hmm, uci\u0105\u0142em sobie popo\u0142udniow\u0105 drzemk\u0119. Przyjecha\u0142em wczoraj. P\u00f3\u017ano. Noc\u0105. Dotar\u0142em do mieszkania, ale c\u00f3\u017c, pustka, kurz, opustoszona lod\u00f3wka&#8230;Musia\u0142em uda\u0107 si\u0119 na nocne \u0142owy &#8211; za\u015bmia\u0142 si\u0119 &#8211; Zajrza\u0142em do baru, kt\u00f3ry by\u0142 zwykle otwarty noc\u0105 &#8211; Nic! Pusto! Nikogo! Ale co\u015b tam znalaz\u0142em troch\u0119 dalej.<br \/>\n-Okay, okay! sk\u0105d to przygn\u0119bienie, Haren? Jeste\u015b zupe\u0142nie nie w formie&#8230;Dobrze, dobrze, nie pytam, zn\u00f3w jaka\u015b ma\u0142a zawr\u00f3ci\u0142a ci w g\u0142owie&#8230;Pos\u0142uchaj, przyje\u017cd\u017cam dzi\u015b wiecz\u00f3r. Pami\u0119tasz, um\u00f3wili\u015bmy si\u0119 tak. Jutro mam wa\u017cnego go\u015bcia, kt\u00f3ry specjalnie dla mnie pojawi si\u0119 w NYC. Chc\u0119, by\u015b by\u0142 na tym spotkaniu, zgoda?<br \/>\n-Tak, oczywi\u015bcie, Barbara. O kt\u00f3rej przylatuje tw\u00f3j samolot?<br \/>\n-O 22.00 jest w NYC.<br \/>\n-B\u0119d\u0119 czeka\u0142.<br \/>\n-\u015awietnie. Bye. Ca\u0142uj\u0119.<br \/>\nOd\u0142o\u017cy\u0142 s\u0142uchawk\u0119 z rezygnacj\u0105. &#8211; Co si\u0119 z tob\u0105 dziej\u0119, facet? &#8211; gani\u0142 samego siebie. Czu\u0142 si\u0119 \u017ale. Wsta\u0142 rano. Nie m\u00f3g\u0142 d\u0142u\u017cej pozosta\u0107 w \u0142\u00f3\u017cku, sk\u0105d przegna\u0142y go wyrzuty sumienia, t\u0119sknota i wizje senne, wype\u0142nione spl\u0105tanymi obrazami kobiet, kt\u00f3re kiedykolwiek w \u017cyciu spotka\u0142. Widzia\u0142 je, bladawo, odlegle lub bardzo wyra\u017anie. Zbli\u017ca\u0142y si\u0119 i odchodzi\u0142y, w milczeniu&#8230;Widzia\u0142 je, lecz nie by\u0142o w\u015br\u00f3d nich poznanej w Europie S\u0142owianki. niewa\u017cne. Nie mia\u0142 ochoty zg\u0142\u0119bia\u0107 znaczenia sn\u00f3w. Ona i tak \u015bni\u0142a mu si\u0119 na jawie, jasno i bole\u015bnie odczuwa\u0142 jej brak&#8230;.By\u0142a tak daleko. Poza zasi\u0119giem dotkni\u0119cia r\u0119ki. Poza zasi\u0119giem wzroku. Niedotykalna. Niewidzialna. Poza oceanem&#8230;Jego wzrok napotka\u0142 zegar. Dziewi\u0119tnasta&#8230;.Dziewi\u0119tnasta min\u0119\u0142a? Jeszcze nie zaaklimatyzowa\u0142 si\u0119 w nowej strefie czasowej&#8230;Przytomniejszym nieco wzrokiem ogarn\u0105\u0142 swoje mieszkanie. Kurz w k\u0105tach i na powierzchni mebli, rozbebeszone \u0142\u00f3\u017cko, kt\u00f3rego nie po\u015bcieli\u0142 rano&#8230;Podszed\u0142 do okna, otworzy\u0142 je. Wpad\u0142o ch\u0142odne powietrze i gwar ulicy. Wychyli\u0142 si\u0119. Mroczny t\u0142um samochod\u00f3w i ludzi porusza\u0142 si\u0119 w dole w odleg\u0142o\u015bci kilkudziesi\u0119ciu pi\u0119ter. Przez sekund\u0119 b\u0142ysn\u0119\u0142a my\u015bl o skoku &#8230;Czy ka\u017cdy spogl\u0105daj\u0105cy w d\u00f3\u0142 miewa w spos\u00f3b naturalny, powodowany ciekawo\u015bci\u0105, takie w\u0142a\u015bnie my\u015bli? Odsun\u0105\u0142 si\u0119 od okna. \u0141azienka r\u00f3wnie zaniedbana jak inne przestrzenie mieszkania. spojrza\u0142 z obrzydzeniem na brudny zlew, przemy\u0142 twarz zimn\u0105 wod\u0105. 'dobra, koniec tego, we\u017a si\u0119 w gar\u015b\u0107 , ch\u0142opie!&#8221; Zdj\u0105\u0142 sweter, koszul\u0119, pozostaj\u0105c jedynie w podkoszulku i zabra\u0142 si\u0119 do sprz\u0105tania&#8230;Robi\u0142o mu si\u0119 niedobrze na my\u015bl o dok\u0142adnym wymiataniu k\u0105t\u00f3w i myciu czegokolwiek, oh , ogarn\u0105\u0107 z wierzchu, odkurzy\u0107&#8230;W istocie kurz niemal wyczuwalnie osiada\u0142 cienk\u0105 warstw\u0105 na ciele, zatyka\u0142 i dusi\u0142&#8230;Po p\u00f3\u0142 godzinie mieszkanie nieco przejrza\u0142o, odzyska\u0142y po\u0142ysk jasne w naturalnie drewniano-be\u017cowym kolorze proste meble na k\u00f3\u0142kach. nie by\u0142o ich wiele, w salonie du\u017ca, p\u0119kata trzydrzwiowa szafa, w\u0105ska wysoka eta\u017cerka z ksi\u0105\u017ckami, z kt\u00f3rych ani jedna nie nale\u017ca\u0142a do niego&#8230;zostawi\u0142 je poprzedni w\u0142a\u015bciciel, opu\u015bciwszy kontynent ameryka\u0144ski. W sypialni na lewo sta\u0142a niewielka szafka na drobiazgi ubraniowe, tu\u017c obok szerokiego \u0142\u00f3\u017cka, i jeszcze jedna, mniejsza eta\u017cerka, zape\u0142niona r\u00f3wnie\u017c ksi\u0105\u017ckami i bibelotami, kt\u00f3re pozostawia\u0142y u niego kobiety &#8222;na pami\u0105tk\u0119&#8221;, a kt\u00f3rych on\u00a0 sam nie znosi\u0142 dla ich uci\u0105\u017cliwo\u015bci przy ka\u017cdorazowym sprz\u0105taniu. &#8222;Tylko kurz zbieraj\u0105&#8221; b\u0105ka\u0142 pod nosem, lecz wyciera\u0142 je pieczo\u0142owicie. Ka\u017cdy drobiazg przypomina\u0142 mu jak\u0105\u015b ciekaw\u0105 mi\u0142\u0105 histori\u0119. Zmieni\u0142 jeszcze okrycie sofy w salonie, po\u015bciel i narzut\u0119 na \u0142\u00f3\u017cku. Dominowa\u0142y ziele\u0144 czer\u0144 i br\u0105z. Zdj\u0105\u0142 zas\u0142ony w jasnym kolorze, by\u0142y zbyt widocznie brudne. pozosta\u0142y go\u0142e \u015bciany. Prosto i surowo. Jedynie drewniane be\u017cowe \u017caluzje zdobi\u0142y szerokie okno. I samotny kaktus, jedyny, kt\u00f3ry potrafi\u0142 uchowa\u0107 si\u0119 \u017cywy w tym zazwyczaj samotnym i opustosza\u0142ym mieszkaniu, do kt\u00f3rego jedynie Barbara zagl\u0105da\u0142a od czasu do czasu, za ka\u017cdym razem ratuj\u0105c w ostatniej chwili kaktusie \u017cycie od \u015bmierci z pragnienia.<br \/>\nBarbara&#8230;Kt\u00f3ra to godzina? Jeszcze czas, odetchn\u0105\u0142 z ulg\u0105. \u0084To b\u0119dzie niemi\u0142e spotkanie&#8230;\u0094 stan\u0105\u0142 przed lustrem, usi\u0142uj\u0105c przybra\u0107 najbardziej niewinn\u0105 ze swych min. Wiedzia\u0142, \u017ce Barbara i tak odkryje podst\u0119p, ju\u017c w Amsterdamie wyczuwa\u0142a zmian\u0119 w jego zachowaniu. &#8211; Kobiety to przekle\u0144stwo &#8211; zmi\u0105\u0142 w ustach wulgarny potok s\u0142\u00f3w . Ale jak bardzo potrzebowa\u0142 ich obecno\u015bci.<br \/>\nSamolot Barbary przylecia\u0142 punktualnie. Wychodzi\u0142a jako jedna z pierwszych os\u00f3b. Kwitn\u0105ca, przystojna, z u\u015bmiechem powita\u0142a go wychylaj\u0105c si\u0119 i ca\u0142uj\u0105c go ponad barierk\u0105 oddzielaj\u0105c\u0105 wychodz\u0105cych od t\u0142umu w sali przylot\u00f3w. Poczu\u0142 na sobie jej krytyczne spojrzenie.<br \/>\n-Jak ty\u00a0 \u017ale wygl\u0105dasz! Chod\u017amy na kolacj\u0119. Ja p\u0142ac\u0119 \u0096 u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119, bezceremonialnie wr\u0119czaj\u0105c mu swoj\u0105 walizeczk\u0119 na k\u00f3\u0142kach.<br \/>\n-Nie mam ochoty na \u017cadna wystawn\u0105 kolacj\u0119, prosz\u0119&#8230;<br \/>\n-Oh, wi\u0119c kupmy pizz\u0119 na wynos \u0096 Podeszli do zam\u00f3wionej taks\u00f3wki. Us\u0142yszeli narzekania taks\u00f3wkarza &#8230; \u0084korki, korki&#8230;\u0094. Pos\u0142uchali wywodu o pogodzie, napadach, wychowaniu czy braku wychowania m\u0142odocianych i milion dwie\u015bcie innych plotek nowojorskich. Rozmowa nie klei\u0142a si\u0119. Haren czu\u0142 na sobie uwa\u017cny wzrok Barbary. Czu\u0142 si\u0119 nieswojo. Nareszcie. Pi\u0119\u0107dziesi\u0105ta ulica, trzydzieste pi\u0119tro. Westchnienie ulgi na progu mieszkania.<br \/>\n-Oh, jak czysto, by\u0142 wdzi\u0119czny, \u017ce Barbara powstrzyma\u0142a si\u0119 od dalszych komentarzy co do stanu jego mieszkania \u0096 Wygl\u0105dasz na zm\u0119czonego, Haren \u0096 us\u0142ysza\u0142 jeszcze tylko. Boj\u0105c si\u0119 dalszych docieka\u0144 zmusi\u0142 g\u0142os, by przybra\u0142 beztrosk\u0105 barw\u0119. Przygotowywa\u0142 pizz\u0119 do konsumpcji, a jednocze\u015bnie pr\u00f3bowa\u0142 skierowa\u0107 rozmow\u0119 na inne tory.<br \/>\n-Co s\u0142ycha\u0107 u Hucka i Marii? Masz jakie\u015b nowiny, o kt\u00f3rych nie wiem? \u0096 zagadn\u0105\u0142 z u\u015bmiechem. Podj\u0119\u0142a temat, spogl\u0105daj\u0105c jednak ku niemu podejrzliwie. Wyczu\u0142a podst\u0119p? Bez zmru\u017cenia oka zacz\u0119\u0142a jednak opowiada\u0107 o swoim spotkaniu z Huckiem i Mari\u0105.<br \/>\n-Oh, u nich wszystko w porz\u0105dku. Wkr\u00f3tce Maria przenosi si\u0119 do mieszkania Hucka. Wsp\u00f3lnie je urz\u0105dzaj\u0105&#8230;. A pami\u0119tasz nasze pierwsze spotkanie z nimi? \u0096 doda\u0142a nieoczekiwanie.<br \/>\n-Hmm, nie za bardzo, nie&#8230;nie za bardzo.<br \/>\n-To by\u0142o rok temu, w New Yorku&#8230; \u0096 nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 skupi\u0107 na tym, co m\u00f3wi\u0142a. Jak zwykle kusi\u0142y go tylko i hipnotyzowa\u0142y jej usta&#8230;Intrygowa\u0142o go kr\u00f3tkie napomknienie Hucka o pewnej znajomo\u015bci internetowej&#8230;Spojrza\u0142 na Barbar\u0119 odwracaj\u0105c wzrok od okna. Ju\u017c mia\u0142 na ko\u0144cu j\u0119zyka rewelacj\u0119 o owej tajemniczej cyber girl, jednak powstrzyma\u0142 si\u0119, my\u015bl\u0105c, \u017ce Huck nie chcia\u0142by, by wiadomo\u015b\u0107 ta rozesz\u0142a si\u0119 w\u015br\u00f3d kobiet &#8230; a zw\u0142aszcza, by dotar\u0142a do Marii. &#8211; Oh, szkoda, \u017ce nie um\u00f3wili\u015bmy si\u0119 na to piwo &#8211; po\u017ca\u0142owa\u0142 \u0096 Hmm \u0096 pomy\u015bla\u0142 zn\u00f3w o w\u0142asnej cyber-girl, kt\u00f3ra jednak niezupe\u0142nie ni\u0105 by\u0142a&#8230;Nie online si\u0119 poznali, lecz widzieli w rzeczywisto\u015bci, decydowa\u0142o g\u0142\u00f3wnie wizualne wra\u017cenie, a jednak w kawiarni internetowej&#8230; &#8211; Ciekawym co porabia Huck, zapewne siedzi przed swoim pecetem i gaw\u0119dzi z kolegami albo z ni\u0105, cyber girl . W przypadku Hucka to faktycznie prawdziwa internetowa znajomo\u015b\u0107&#8230;- zastanawia\u0142 si\u0119.<br \/>\nInternetowa znajomo\u015b\u0107&#8230;Kurka, nie wierzy\u0142em jednak, \u017ce tak si\u0119 to sko\u0144czy. Im bardziej zbli\u017ca\u0142 si\u0119 dzie\u0144 jej przyjazdu, tym wi\u0119ksze ogarnia\u0142o mnie podniecenie i &#8230; obawa. A jednak by\u0142o mi\u0142o, nie \u017ca\u0142uj\u0119 spotkania. O nie, \u017ca\u0142owa\u0142bym, gdyby si\u0119 nie pojawi\u0142a.\u0092 Wzrok jego pad\u0142 na ekran komputera. Rozbawi\u0142 go napis, kt\u00f3ry skomponowa\u0142a na wygaszaczu. Kilka s\u0142\u00f3w \u0096 \u0084it s nice to be with u, huck&#8230;\u0094 Mi te\u017c by\u0142o mi\u0142o z tob\u0105 urocza cyber-girl. Dotkn\u0105\u0142 myszki, ods\u0142oni\u0142 si\u0119 pulpit peceta z jej zdj\u0119ciem w tle. \u0084Dlaczego moje zdj\u0119cie?\u0094 \u0096 przypomnia\u0142 sobie jej pytanie. Dlaczego&#8230;Nie znalaz\u0142 odpowiedzi poza banalnym\u00a0 &#8211; bo mi\u0142o na ciebie popatrze\u0107. \u0096 i niemal obra\u017cony doda\u0142 w\u00f3wczas \u0096 Oh, je\u015bli sobie tego nie \u017cyczysz, usun\u0119 je&#8230;<br \/>\n-ale\u017c nie, Huck, zupe\u0142nie mi to nie przeszkadza tylko&#8230;czy nie boisz si\u0119, \u017ce Maria tu zajrzy?<br \/>\n-Hmm&#8230;teraz mo\u017ce&#8230;jeszcze do niedawna zupe\u0142nie nie interesowa\u0142a si\u0119 komputerami, lecz&#8230;tak, masz racj\u0119&#8230;zmieni\u0119 tapet\u0119, gdy si\u0119 do mnie wprowadzi. P\u00f3ki co&#8230;<br \/>\n-Mi\u0142o na mnie popatrze\u0107 \u0096 roze\u015bmia\u0142a si\u0119.<br \/>\nU\u015bwiadomi\u0142 sobie nagle, jak bardzo przypomina\u0142a mu ona jego by\u0142\u0105 \u017con\u0119. Dziwne by\u0142o ich rozstanie, spokojne&#8230;oboj\u0119tne. Mi\u0142o\u015b\u0107 jako\u015b tak naturalnie wygas\u0142a. Znali si\u0119 od dawna, zawsze razem ju\u017c w wieku kilkunastu lat, potem w okresie narzecze\u0144stwa, kt\u00f3ry by\u0142 bardzo d\u0142ugi i wci\u0105\u017c przed\u0142u\u017cany. Nie mogli si\u0119 wci\u0105\u017c zdecydowa\u0107 na ma\u0142\u017ce\u0144stwo, wyczuwaj\u0105c w nim jakby\u00a0 katastrof\u0119, przeszkod\u0119 dla ich uczucia&#8230;By\u0142o im wspaniale razem, mieszkali razem, \u017cyli razem, nie my\u015bleli o przysz\u0142o\u015bci, nie my\u015bleli o dzieciach&#8230;- Nie, nie, to po \u015blubie. Nie, nie teraz. &#8211;\u00a0 Huck dostrzega\u0142 w pami\u0119ci posta\u0107 \u017cony. Pami\u0119ta\u0142 j\u0105, ale te wspomnienia przykry\u0142y ju\u017c cz\u0119\u015bciowo bolesne fragmenty wyobra\u017ani zapisane w okresie ich pobytu w Ameryce. Podr\u00f3\u017c po\u015blubna. Ona j\u0105 sobie tam wymarzy\u0142a. Nie mia\u0142 ochoty na t\u0119 wypraw\u0119, jednak wyjechali&#8230;Tak, jak chcia\u0142a. Zgodzi\u0142 si\u0119 wiedz\u0105c, \u017ce b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 jednocze\u015bnie za\u0142atwi\u0107 swe sprawy profesjonalne. &#8230; Ostatecznie ta w\u0142a\u015bnie podr\u00f3\u017c przynios\u0142a znajomo\u015b\u0107 z Harenem, Carlosem, Mari\u0105&#8230; Pami\u0119ta\u0142 t\u0119 konferencj\u0119, dwa dni wype\u0142nione aktywno\u015bci\u0105, sprawy za\u0142atwiane w po\u015bpiechu&#8230;I pami\u0119ta\u0142 popo\u0142udniowe spotkania towarzyskie, fety, garden party. I pami\u0119ta\u0142 fochy i d\u0105sy Anny&#8230;<\/p>\n<p>\u0096Czy ty czasem nie przesadzasz, kochanie? to bardzo mili ludzie, to b\u0119dzie faux pas je\u015bli nie pojawimy si\u0119 na ich garden party.<br \/>\n-Huck, jestem zm\u0119czona, nie wiem co mi jest, jestem po prostu zm\u0119czona. Nie mam ochoty wykrzywia\u0107 usta w u\u015bmiechu i powtarza\u0107 setki razy \u0091how do you do?\u0092 zmieniaj\u0105c jedynie intonacj\u0119, ani zmusza\u0107 si\u0119 do jedzenia ich obrzydliwego wysokiej jako\u015bci mi\u0119sa i sztucznie bia\u0142ego pieczywa i rachitycznych sa\u0142atek o nienaturalnych kolorach!<br \/>\n-New York to aglomeracja nie wiejski przytulny zak\u0105tek, Anno.<br \/>\n-Poza tym, widzia\u0142e\u015b w jakim tempie tu si\u0119 dokonuje konsumpcji? Dostaj\u0119 niestrawno\u015bci na sam\u0105 my\u015bl. Id\u017a sam, kochanie.<br \/>\n-Nie, nie, idziemy razem, po prostu wyjdziemy jak tylko tego za\u017c\u0105dasz. \u0096 spogl\u0105da\u0142 na ni\u0105 intensywnie. Zdawa\u0142o mu si\u0119, \u017ce widzi j\u0105 po raz pierwszy. Znali si\u0119 od tylu lat, a mia\u0142 wra\u017cenie jakby przebywa\u0142 obok zupe\u0142nie obcej osoby. Przera\u017ca\u0142o go to uczucie. Odsuwa\u0142 t\u0119 my\u015bl, ale uparcie powraca\u0142a z ka\u017cdym jej zdaniem skierowanym do niego. Pod wp\u0142ywem ci\u0105\u017cy nie zniekszta\u0142ci\u0142a si\u0119 jej jeszcze wyrazi\u015bcie sylwetka, wci\u0105\u017c wygl\u0105da\u0142a pon\u0119tnie. Tak,\u00a0 w trzecim miesi\u0105cu zachowywa\u0142a jeszcze w pe\u0142ni sw\u0105 szczup\u0142a figur\u0119, ale dzia\u0142o si\u0119 co\u015b niepokoj\u0105cego z jej osobowo\u015bci\u0105. Momentami, Huck odczuwa\u0142 nieodpart\u0105 ochot\u0119, by uciec, uciec jak najdalej od niej, schowa\u0107 si\u0119, nie s\u0142ucha\u0107 marudnego tonu jej g\u0142osu.\u00a0 Wodzi\u0142 wzrokiem wzd\u0142u\u017c jej wyprostowanej, naznaczonej lekk\u0105 ob\u0142o\u015bci\u0105 w okolicach brzucha, sylwetki. Mia\u0142a na sobie lu\u017an\u0105 sukni\u0119 do kolan, wi\u0105zan\u0105 troczkami na ramionach. Przypomnia\u0142a mu si\u0119 posta\u0107 Annie Hall Allena. Taka ma\u0142a dziewczynka. Jak niepowa\u017cnie wygl\u0105da\u0142a w tej swojej sukienusi, niepowa\u017cnie i bezradnie. By\u0142a bezradna, tego nie potrafi\u0142 poj\u0105\u0107. Gdzie podzia\u0142a si\u0119 jego ukochana zaradna pe\u0142na energii Anna?<\/p>\n<p>Zmieni\u0142a si\u0119. Mo\u017ce to ci\u0105\u017ca ja zmieni\u0142a. Mo\u017ce to chwilowe \u0096 pociesza\u0142 si\u0119. Nie m\u00f3g\u0142 sobie w\u00f3wczas darowa\u0107, \u017ce zdecydowali si\u0119 na wyjazd do US, w momencie gdy Anna by\u0142a ju\u017c w trzecim miesi\u0105cu. Lecz sama nalega\u0142a&#8230;zgodzi\u0142 si\u0119&#8230;<br \/>\nNie potrafi\u0142 pozby\u0107 si\u0119 tego wspomnienia. Prze\u015bladowa\u0142o go&#8230;Czemu owa przyjaci\u00f3\u0142ka wirtualna tak bardzo przypomina\u0142a mu jego Ann\u0119? Tak samo delikatna, wra\u017cliwa, radosna, cho\u0107 fizycznie ca\u0142kowicie od niej r\u00f3\u017cna. Anna w ci\u0105\u017cy&#8230; wci\u0105\u017c j\u0105 widzia\u0142. Zabawne, jeszcze teraz, mo\u017ce tak ju\u017c pozostanie, tkwi\u0142a w g\u0142\u0119bi wyobra\u017ani ta w\u0142a\u015bnie scena, groteskowa, nie-groteskowa, zarazem zabawna i bolesna.<br \/>\nPragn\u0105\u0142 jej. Jej, Anny&#8230;Tak, jak\u00a0 w spos\u00f3b naturalny pragn\u0105\u0142 blisko\u015bci kobiety, tym bardziej pragn\u0105\u0142 jej w\u0142a\u015bnie w\u00f3wczas, gdy nosi\u0142a jego dziecko&#8230;Groteska, groteska! \u0096 zadr\u017ca\u0142 na wspomnienie ile razy pr\u00f3bowa\u0142 si\u0119 do niej zbli\u017cy\u0107. By\u0142 delikatny, stara\u0142 si\u0119 by\u0107 delikatny&#8230;To trzeci miesi\u0105c. Jej figura niewiele si\u0119 zmieni\u0142a, jednak ona obsesyjnie odsuwa\u0142a si\u0119 od niego. Z przera\u017ceniem przyjmowa\u0142a ka\u017cd\u0105 jego pr\u00f3b\u0119 zbli\u017cenia. Anna&#8230;Jak\u017ce nienawidzi\u0142 tych dni. wype\u0142nionych \u017calem i k\u0142\u00f3tniami. Wysi\u0142kiem woli powstrzymywa\u0142 si\u0119 przed nerwow\u0105 reakcj\u0105&#8230;Opuszcza\u0142 hotel, wychodzi\u0142 samotnie. Szuka\u0142 towarzystwa Harena, Carlosa&#8230;p\u00f3ki trwa\u0142a konferencja. Nigdy jednak nie zdoby\u0142 si\u0119 na pe\u0142ne odmalowanie stosunk\u00f3w w jego ma\u0142\u017ce\u0144stwie. Pami\u0119ta\u0142. kilkakrotnie kierowa\u0142 rozmow\u0119 na ten temat, ostatecznie jednak robi\u0142 unik i zmienia\u0142 przedmiot dyskusji&#8230;<br \/>\nAnna&#8230;Wiadomo\u015b\u0107 o utracie dziecka przysz\u0142a nieoczekiwanie. W jaki\u015b spos\u00f3b od pocz\u0105tku tkwi\u0142y w nim nieokre\u015blone obawy, cos na kszta\u0142t przeznaczenia, kt\u00f3re wisia\u0142o wci\u0105\u017c nad ich g\u0142owami&#8230;A jednak gdy us\u0142ysza\u0142 od lekarza, \u017ce Anna poroni\u0142a, i ulga i zaw\u00f3d i zaskoczenie ogarn\u0119\u0142y jego umys\u0142. Nareszcie&#8230;- pomy\u015bla\u0142 i co\u015b w nim p\u0119k\u0142o&#8230;Nareszcie..<br \/>\nUtrata dziecka by\u0142a w jakim\u015b sensie pretekstem&#8230;Faktem jest, \u017ce postawi\u0142 na swoim. Odszed\u0142 od niej. Nareszcie&#8230;W\u0142a\u015bciwym powodem by\u0142o oczywi\u015bcie zjawienie si\u0119 Marii w jego \u017cyciu&#8230;Poznali si\u0119 w Nowym Jorku. Wkr\u00f3tce b\u0119d\u0105 razem. Nareszcie&#8230;lecz&#8230;jak d\u0142ugo? Cyber-girl&#8230;oh, to by\u0142a tylko taka sobie awantura, przygoda, kusi\u0142a go tajemniczo\u015b\u0107 i niespodziewano\u015b\u0107 i nierealno\u015b\u0107 jakby ca\u0142ej sytuacji tej znajomo\u015bci, ale nic poza tym&#8230;nic powa\u017cnego..- \u017cachn\u0105\u0142 si\u0119. A jednak powraca\u0142y jeszcze cz\u0119sto wspomnienia ich wsp\u00f3lnych nocy&#8230;hmm, podniecaj\u0105ce wspomnienia. My\u015bla\u0142 o niej czasem, bo rozmawia\u0142 rzadziej. Ona rzadziej pojawia\u0142a si\u0119 online. Ale daleko odbieg\u0142 ju\u017c my\u015blami, splata\u0142y si\u0119 niesforne. Nad czym to si\u0119 zastanawia\u0142 na pocz\u0105tku?<br \/>\nP\u0142ata\u0142y si\u0119 my\u015bli i przewija\u0142y jak film przyrodniczy za oknem, jak po\u0142\u0105czone klatki fragment\u00f3w pejza\u017cy nagranych na ta\u015bm\u0119 filmow\u0105. Wyobra\u017ania\u00a0 rejestrowa\u0142a stop-klatki, \u0142\u0105czy\u0142a je w ca\u0142o\u015b\u0107, zamienia\u0142a i gmatwa\u0142a. Zamyka\u0142am oczy. Film nabiera\u0142 posmaku surrealizmu&#8230;.By\u0142a tam, cofni\u0119ta w czasie, a\u017c do momentu lutowej podr\u00f3\u017cy do Holandii. Podr\u00f3\u017c&#8230; Uciekaj\u0105ce pod ko\u0142ami autobusu godziny. &#8222;Ju\u017c wkr\u00f3tce, niezad\u0142ugo. Holandia, Utrecht&#8230; I on. B\u0119dzie czeka\u0142?&#8221; Pami\u0119ta\u0142a pierwsze sceny pierwszych dni, pierwsze spotkanie i pierwsz\u0105 noc&#8230;<br \/>\n-Witaj. &#8211; us\u0142ysza\u0142a ponad g\u0142ow\u0105 w momencie, gdy schyla\u0142a si\u0119 by wyci\u0105gn\u0105\u0107 z baga\u017cnika autobusu niewielki plecak. &#8211; Pomog\u0119 ci, czekaj.<br \/>\n-Oh, w porz\u0105dku, jest lekki, poradzi\u0142abym sobie &#8211; u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 szeroko. Za\u0142o\u017cy\u0142 sobie jej plecak i spojrza\u0142 na ni\u0105 niezdecydowanie. Powsta\u0142a k\u0142opotliwa sytuacja.. \u017badne z nich nie wiedzia\u0142o, czy woli wita\u0107 si\u0119 poca\u0142unkiem, czy po prostu poda\u0107 r\u0119k\u0119. Trwa\u0142o to w up\u0142ywie sekundy. Trwa\u0142o to w up\u0142ywie sekundy. W ko\u0144cu ona uczyni\u0142a krok ku niemu, si\u0119gaj\u0105c jego policzka z nie\u015bmia\u0142ym &#8222;hello&#8221;. Trzykrotny przyjacielski poca\u0142unek. Mign\u0119\u0142o jej w\u00f3wczas wspomnienie\u00a0 pytania, jakie Huck zada\u0142 online tu\u017c przed jej przyjazdem &#8211; Czy zas\u0142u\u017c\u0119 na poca\u0142unek powitalny? &#8211; C\u00f3\u017c, nie by\u0142 to prawdziwy poca\u0142unek&#8230; dotkniecie delikatne policzka, wci\u0105gni\u0119cie intymnego zapachu perfum i wody kolo\u0144skiej&#8230;Zak\u0142opotane zbli\u017cenie ust ku sk\u00f3rze&#8230;Oboje unikali swego wzroku. Ona pod\u0105\u017ca\u0142a za Huckiem, kt\u00f3ry prowadzi\u0142 j\u0105 do zaparkowanego gdzie\u015b w podziemiach\u00a0 samochodu&#8230;I zn\u00f3w, poruszaj\u0105cy si\u0119 pojazd, ruchome obrazy. Mia\u0142a ju\u017c szczerze dosy\u0107 &#8211; Jak daleko jeszcze? &#8211; m\u0119czy\u0142a j\u0105 \u015bwiadomo\u015b\u0107 ponad p\u00f3\u0142godzinnej jeszcze podr\u00f3\u017cy. Okaza\u0142o si\u0119 przecie\u017c, \u017ce mieszka\u0142 Huck w dalekich okolicach Utrechtu, nie na jego przedmie\u015bciach. Lecz dotarli&#8230;co za dziwne wra\u017cenie obejrze\u0107 dok\u0142adnie miejsce, z kt\u00f3rego wysy\u0142a\u0142 jej wiadomo\u015bci, realne otoczenie utrzymuj\u0105cej kontakt wirtualny osoby&#8230;<br \/>\n-Wejd\u017a, prosz\u0119 &#8211; powiedzia\u0142, dotykaj\u0105c lekko jej ramienia. Mieszkanie by\u0142o przestronne, jedno du\u017ce pomieszczenie, salon (tam stolik z blatem szklanym, zielone fotele i kanapa) po\u0142\u0105czony z miejscem do pracy. Przy drzwiach na balkon i przy oknie pod sko\u015bnym przeszklonym dachem sta\u0142o biurko, na nim komputer. Za plecami siedz\u0105cego przy biurku &#8211; du\u017cy okr\u0105g\u0142y st\u00f3\u0142 i male\u0144ka kuchenka, z kt\u00f3rej wyj\u015b\u0107 mo\u017cna by\u0142o do ogr\u00f3dka otoczonego wysokim drewnianym\u00a0 p\u0142otem, chroni\u0105cym przed ciekawym okiem przechodni\u00f3w i s\u0105siad\u00f3w. Obejrza\u0142a dok\u0142adnie dom, zajrza\u0142a we wszystkie k\u0105ty, pow\u0119drowa\u0142a na pi\u0119tro, na strych&#8230;Gdy zesz\u0142a na d\u00f3\u0142, on siedzia\u0142 on siedzia\u0142 przed komputerem.<br \/>\n-chod\u017a, cos ci poka\u017c\u0119 &#8211; zawo\u0142a\u0142 ja.<br \/>\n-Zdj\u0119cia&#8230;No i c\u00f3\u017c?<br \/>\n-Nie, sp\u00f3jrz na tego stworka na dwu \u0142apach.<br \/>\n-Ah, tak, zapomnia\u0142am zupe\u0142nie, \u017ce kupi\u0142e\u015b sobie kamer\u0119.<br \/>\n-No w\u0142a\u015bnie, nakr\u0119\u0107my kr\u00f3tki film. Chod\u017a- przyci\u0105gn\u0105\u0142 j\u0105 do siebie i usiad\u0142a mu na kolanach. &#8211; Uwaga, zaczynam &#8211; u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119. Stara\u0142a si\u0119 zachowywa\u0107 naturalnie, a jednak ca\u0142a sytuacja zdawa\u0142a jej si\u0119 tak sztuczna. to tak, jakby ujrza\u0142a siebie z zewn\u0105trz, obiektywniej i pe\u0142niej&#8230;Stop&#8230;Przewin\u0105\u0107 ta\u015bm\u0119. To kilka minut, ich g\u0142osy by\u0142y niemal zupe\u0142nie niewyra\u017ane, m\u00f3wili zreszt\u0105 byle co, &#8230;Dwie twarze&#8230;jego ni\u017cej, blond w\u0142osy, szare oczy, jasna u\u015bmiechni\u0119ta twarz i jej, wy\u017cej, ponad nim &#8211; siedzia\u0142a mu przecie\u017c na kolanach &#8211; nijaki ciemny mysi blond kr\u00f3tkich prostych g\u0142adko przylegaj\u0105cych do konturu twarzy w\u0142os\u00f3w i oczy zielonoszare.\u00a0 Ruch. On u\u015bmiecha si\u0119, spogl\u0105da na ni\u0105 i zn\u00f3w w kamer\u0119. Ona na niego, przez sekund\u0119 odwraca si\u0119 profilem do kamery i jest to niecodzienny jej obraz&#8230;nieznany. Nie lubi swojego profilu&#8230;Potem jej spojrzenie, jego spojrzenie&#8230;<br \/>\nRozmawiali o b\u0142ahostkach, zachowywali si\u0119 swobodnie, a jednak ona\u00a0 dostrzeg\u0142a na kr\u00f3tkiej pr\u00f3bce filmowej\u00a0 ten moment, gdy swobodne ich zachowanie ju\u017c nie by\u0142o tak swobodnym. Gdy poczu\u0142a, \u017ce przytrzymuj\u0105ca j\u0105 d\u0142o\u0144 g\u0142adzi ja delikatnie&#8230;Znieruchomia\u0142a pod tym przesuwaj\u0105cym si\u0119 po jej udach w gore i w d\u00f3\u0142 dotkni\u0119ciem r\u0119ki, poczu\u0142a jak pr\u00f3buje odnale\u017a\u0107 przesmyk pomi\u0119dzy ubraniami i dotrze\u0107 do nagiego cia\u0142a&#8230;Poczu\u0142a to dotkniecie palc\u00f3w na sk\u00f3rze pomi\u0119dzy brzuchem a piersiami&#8230;.Oboje milczeli. Spogl\u0105da\u0142a\u00a0 bez sekundy przerwy na jego twarz, kt\u00f3r\u0105 odbija\u0142a na ekranie komputera kamera. Mia\u0142 zupe\u0142nie niewinny u\u015bmiech na ustach. Przy\u0142apa\u0142 jej wzrok. Nagle onie\u015bmielony zacz\u0105\u0142 m\u00f3wi\u0107 o czym\u015b oboj\u0119tnym, nie pami\u0119ta\u0142a ju\u017c o czym&#8230;S\u0142owa, s\u0142owa, s\u0142owa, kt\u00f3re mia\u0142y j\u0105 uspokoi\u0107 i odwr\u00f3ci\u0107 uwag\u0119&#8230;<br \/>\n-Co robisz? &#8211; zapyta\u0142a w ko\u0144cu z u\u015bmiechem<br \/>\n-Nie lubisz?<br \/>\n-Hmm, tak.. ale&#8230;<br \/>\n-Przepraszam ci\u0119 &#8211; cofn\u0105\u0142 r\u0119k\u0119 &#8211; To tak&#8230;naturalnie, gdy czuj\u0119 ci\u0119 tak blisko&#8230;Sprawdzam ,czy nie jeste\u015b wci\u0105\u017c jeszcze jedynie wirtualnym zjawiskiem &#8211; roze\u015bmia\u0142 si\u0119 zak\u0142opotany. Ona wsta\u0142a.<br \/>\n-Okay, nie jestem wirtualnym zjawiskiem, bo odczuwam ogromny nag\u0142y atak apetytu. Czy nie mogliby\u015bmy przygotowa\u0107 czego\u015b do jedzenia?<br \/>\n-Ale\u017c tak, oczywi\u015bcie. &#8211; Weszli do kuchni. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 kilka zawini\u0105tek z lod\u00f3wki i zamra\u017carki. Broku\u0142y kartofle i mi\u0119so. &#8211; B\u0119dzie okay?<br \/>\n-Hmm, uwielbiam broku\u0142y! Pom\u00f3c ci?<br \/>\n-Oh, nie. Zrobi si\u0119 samo. To chwila, tylko ziemniaki obra\u0107, i wrzuc\u0119 niech si\u0119 gotuje. Zaraz b\u0119d\u0105 wiadomo\u015bci. Obejrzysz ze mn\u0105, czy&#8230;<br \/>\n-Je\u015bli mo\u017cna, to chcia\u0142abym odczyta\u0107 moja poczt\u0119.<br \/>\n-Dobrze. &#8211; zostawi\u0142 j\u0105 sam\u0105 przed ekranem peceta. Us\u0142ysza\u0142a po chwili potok holenderskich s\u0142\u00f3w absolutnie dla niej niezrozumia\u0142ych. Usiad\u0142a po kilkunastu minutach obok niego. Zmieni\u0142 na angielski kana\u0142. Bawi\u0142 si\u0119 zappuj\u0105c , skacz\u0105c po kana\u0142ach, do przodu, z powrotem&#8230;<br \/>\n-Oh, zostaw ju\u017c jeden z nich, jakikolwiek &#8211; zaprotestowa\u0142a &#8211; Eurosport&#8230;Pozosta\u0142 w ko\u0144cu na Discovery . Oj, nudzi\u0142o ja to. Zamkn\u0119\u0142a oczy, przytulaj\u0105c si\u0119 do niego.<br \/>\n-\u015apisz? &#8211; pochyli\u0142 si\u0119 nad ni\u0105 po chwili.<br \/>\n-Czy nie zdaje ci si\u0119, \u017ce co\u015b \u015bmierdzi spalenizn\u0105? &#8211; zaryzykowa\u0142a uwag\u0119. Wsta\u0142 i szybko podszed\u0142 do kuchenki.<br \/>\n-Ujuj, biedne broku\u0142y, no, niewiele z nich zosta\u0142o. Zjemy to z wierzchu, czy wyrzucamy wszystko?<br \/>\n-Jaka szkoda&#8230;Tak, to z wierzchu zjemy&#8230;niewiele b\u0119dzie do jedzenia &#8211; musia\u0142a mie\u0107 zabawnie zmartwion\u0105 min\u0119, bo Huck spogl\u0105daj\u0105c na ni\u0105 parskn\u0105\u0142 \u015bmiechem &#8211; Oh, dobra, nie b\u0119d\u0119 \u017ca\u0142owa\u0107 broku\u0142\u00f3w &#8211; \u017cachn\u0119\u0142a si\u0119.<br \/>\n-Przygotujesz st\u00f3\u0142? Ja na\u0142o\u017c\u0119. Oo, mi\u0119so jest usma\u017cone dobrze, jak lubi\u0119&#8230;hmmm&#8230;- pochyla\u0142 si\u0119 nad patelni\u0105.<br \/>\n-Okay<br \/>\nBroku\u0142y mia\u0142y posmak spalenizny, kartofle by\u0142y zrobione a la pur\u00e9e, kt\u00f3re wyj\u0105tkowo jej jednak smakowa\u0142o, mimo, \u017ce zazwyczaj za nim nie przepada\u0142a.<br \/>\n-Smakuje ci?<br \/>\n-O tak, to proste danie, ale pyszne &#8211; zapewni\u0142a. Poza tym, m\u0119\u017cczyzna, kt\u00f3ry gotuje jest ju\u017c sam dla mnie \u00f3smym cudem \u015bwiata, a je\u015bli to, co przyrz\u0105dza jest pyszne&#8230;Hmmm hmm&#8230;- zrobi\u0142a mink\u0119, kt\u00f3ra rozbawi\u0142a\u00a0 go. \u015amieli si\u0119 oboje do \u0142ez. Zabawne jak swobodnie czuli si\u0119 w swoim towarzystwie jak dwoje \u015bwietnie, od lat znaj\u0105cych si\u0119 przyjaci\u00f3\u0142. Tak wygl\u0105da\u0142y potem kolejne dni. Wsp\u00f3lne posi\u0142ki popo\u0142udniowe i wieczorne. Potem on wychodzi\u0142 do pracy. Ona zostawa\u0142a &#8230;Mia\u0142a ca\u0142y dzie\u0144 dla siebie. W\u0142\u00f3czy\u0142a si\u0119 w po uroczym centrum miasteczka, zwiedza\u0142a okolic\u0119 lub sp\u0119dza\u0142a ca\u0142e godziny przed ekranem peceta, pisz\u0105c&#8230;komponuj\u0105c.. tworz\u0105c nasty rozdzia\u0142 entej cz\u0119\u015bci kolejnej ksi\u0105\u017cki.<br \/>\nPierwszy wiecz\u00f3r. Doskonale pami\u0119ta\u0142a swoj\u0105 my\u015bl, kt\u00f3ra lotem b\u0142yskawicy pojawi\u0142a si\u0119 w jej g\u0142owie tuz po zako\u0144czonej kolacji, obejrzanym filmie i wiadomo\u015bciach. siedzieli razem na kanapie, Huck rzuci\u0142 w ko\u0144cu has\u0142o&#8230;- \u015api\u0105cy jestem. Idziemy spa\u0107? &#8211; Nie podnios\u0142a nawet wzroku, nie oderwa\u0142a si\u0119 od czytanego magazynu, kt\u00f3ry umila\u0142 jej czas, gdy stwierdza\u0142a, \u017ce\u00a0 z g\u0142o\u015bnika telewizora dociera do jej uszu jedynie czysta chi\u0144szczyzna. Mrukn\u0119\u0142a tylko cicho &#8211; Yhhmmm&#8230;. &#8211; sugeruj\u0105c, \u017ce nie chce przerywa\u0107 czytania, lecz zaraz oczywi\u015bcie uda si\u0119 w \u015blad\u00a0 za nim na pi\u0119tro.<br \/>\n-Okay, zga\u015b \u015bwiat\u0142o jak b\u0119dziesz wychodzi\u0107 &#8211; po\u017cegna\u0142 j\u0105 u\u015bmiechem.<br \/>\nOh, ciekawe gdzie wobec tego po\u0142o\u017cy si\u0119 spa\u0107? &#8211; zastanawia\u0142a si\u0119. \u0141\u00f3\u017cko w jego sypialni by\u0142o jedno i jedynie w pokoju obok sta\u0142 ma\u0142y samotny w\u0105ski tapczan. Nad czym mia\u0142a si\u0119 zastanawia\u0107? Czytanie magazynu by\u0142o jedynie pretekstem. &#8211; Nie panikuj &#8211; strofowa\u0142a sam\u0105 siebie. To by\u0142o jakby odczucie przeznaczenia, mityczne fatum&#8230;a raczej instynktowne i prymitywne&#8230; -pomy\u015bla\u0142a zaraz ironicznie..- Oh, za du\u017co przydajesz temu tragizmu&#8230;Czu\u0142a , wiedzia\u0142a ju\u017c przyje\u017cd\u017caj\u0105c do Utrechtu, \u017ce o ile facet jej si\u0119 spodoba, o ile spodobaj\u0105 si\u0119 sobie wzajemnie, znajd\u0105 si\u0119 oboje razem w \u0142\u00f3\u017cku. Wiedzia\u0142a to, lecz nie potrafi\u0142a &#8230;nie znajdowa\u0142a rozs\u0105dnego powodu, dla kt\u00f3rego mia\u0142aby tego nie uczyni\u0107. To naturalne i proste, potrzeba seksu, ta kt\u00f3r\u0105 ka\u017cdy musi zaspokoi\u0107&#8230;Nie b\u0119dzie tam uczucia, poza czu\u0142o\u015bci\u0105 i przyja\u017anie, nic nie b\u0119dzie. Wiedzia\u0142a, \u017ce to w\u0142a\u015bnie , to jedynie on mo\u017ce jej zaofiarowa\u0107. Zna\u0142a go, mimo, \u017ce ta znajomo\u015b\u0107 opiera\u0142a si\u0119 jedynie na korespondencji wirtualnej. Jego narzeczona, c\u00f3\u017c&#8230;, to on zadecydowa\u0142 o jej przyje\u017adzie do Utrechtu w tajemnicy przed Mari\u0105&#8230;- Zgasi\u0142a \u015bwiat\u0142o, sta\u0142a wpatruj\u0105c si\u0119 w noc za oknem, ty\u0142em do mieszkania. Nieruchomo. Us\u0142ysza\u0142a szum prysznica na g\u00f3rze &#8211; Oh! tak czy nie&#8230;tak czy nie&#8230;trwa\u0142a w wahaniu. Skierowa\u0142a si\u0119 w ko\u0144cu z oci\u0105ganiem ku drzwiom prowadz\u0105cym ku g\u00f3rze. &#8211; Zdajmy si\u0119 na instynkt &#8211; pomy\u015bla\u0142a rozpaczliwie. U szczytu schod\u00f3w natkn\u0119\u0142a si\u0119 na Hucka, kt\u00f3ry w\u0142a\u015bnie wychodzi\u0142 z \u0142azienki, p\u00f3\u0142nagi &#8230;jeszcze niemal mokry.<br \/>\n-Czy&#8230; &#8211; zawiesi\u0142 pytanie, robi\u0105c wymowny gest w kierunku \u0142\u00f3\u017cka, licz\u0105c, \u017ce domy\u015bla si\u0119 ona o co chcia\u0142 spyta\u0107. Pomy\u015bla\u0142a w\u00f3wczas w mgnieniu oka o samotno\u015bci w szerokim \u0142\u00f3\u017cku, gdy on spa\u0142by w pokoju obok.<br \/>\n-Tak &#8211; odrzek\u0142a w po\u015bpiechu, kiwaj\u0105c g\u0142ow\u0105 &#8211; tak, chc\u0119 &#8211; u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 widz\u0105c nag\u0142o\u015b\u0107 jej gestu i determinacj\u0119. Uciek\u0142a mu wzrokiem . Powi\u00f3d\u0142 za ni\u0105 spojrzeniem, pr\u00f3buj\u0105 odgadn\u0105\u0107 jej my\u015bli. Poczu\u0142 si\u0119 niepewnie&#8230;Po chwili wsun\u0105\u0142 si\u0119 pod ko\u0142dr\u0119 i natychmiast zapomnia\u0142 o tamtym uczuciu, doznaj\u0105c b\u0142ogo\u015bci dotyku po\u015bcieli i rozkoszy wyciagni\u0119cia cz\u0142onk\u00f3w w pozycji horyzontalnej. Przysn\u0105\u0142 na chwil\u0119, obudzi\u0142 go d\u017awi\u0119k otwieranych drzwi \u0142azienki. Poprosi\u0142a, by zgasi\u0142 \u015bwiat\u0142o. Po chwili poczu\u0142 tu\u017c przy sobie \u015blisko\u015b\u0107 pid\u017camy, dziwaczny materia\u0142, kt\u00f3ry nie stawia\u0142 oporu, lecz pozwala\u0142 z \u0142atwo\u015bci\u0105 wyczu\u0107 kszta\u0142ty jej cia\u0142a, kt\u00f3re okrywa\u0142. Przytuli\u0142a si\u0119. Le\u017celi przez chwil\u0119 bez ruchu, ka\u017cde pr\u00f3bowa\u0142o usn\u0105\u0107, zadowoli\u0107 si\u0119 jedynie blisko\u015bci\u0105 i ciep\u0142em drugiego. A jednak nie&#8230;rzecz zupe\u0142nie niewykonalna &#8211; pomy\u015bla\u0142a z rozbawieniem. Poczu\u0142a napi\u0119cie wewn\u0105trz siebie, jak gdyby cia\u0142o domaga\u0142o si\u0119 zaspokojenia&#8230;Lecz le\u017ca\u0142a spokojnie. Wiedzia\u0142a, \u017ce on zacznie, \u017ce nie powstrzyma si\u0119. Czy jest to w og\u00f3le mo\u017cliwe u m\u0119\u017cczyzny, kt\u00f3ry &#8222;poczu\u0142&#8221; ju\u017c kobiet\u0119 i dotkn\u0105\u0142 i zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do niej na odleg\u0142o\u015b\u0107 braku odleg\u0142o\u015bci, na odleg\u0142o\u015b\u0107 milimetr\u00f3w, kt\u00f3re oddzielaj\u0105 ja przytulon\u0105 do niego, by powstrzyma\u0142 si\u0119 przed stosunkiem? Liczy\u0142a &#8230;raz dwa trzy&#8230;Poczu\u0142a w ko\u0144cu jego r\u0119ce w\u0119druj\u0105ce po jej ciele, ich poprzez materia\u0142 dotyk&#8230;<br \/>\nOd jej pobytu w Holandii min\u0105\u0142 ju\u017c ponad miesi\u0105c. Koniec marca zapowiada\u0142 niecierpliw\u0105 wiosn\u0119, kt\u00f3ra dmucha\u0142a ju\u017c z lekka z daleka ciep\u0142em powietrza, otwiera\u0142a i spulchnia\u0142a ziemi\u0119 dla rodz\u0105cych si\u0119 male\u0144kich \u017ad\u017abe\u0142 trawy, kwietnych p\u0105k\u00f3w&#8230;\u017bycie bieg\u0142o zwyk\u0142ym trybem, poganiane przez czas, kt\u00f3rego ci\u0105gle za ma\u0142o i za ma\u0142o&#8230;Sko\u0144czy\u0142y si\u0119 mi\u0142e wakacje dwutygodniowe. Praca praca. Pi\u0119\u0107 razy w tygodniu otwieranie oczu o sz\u00f3stej rano, zasypianie po-p\u00f3\u0142nocne, rozmowy przyjacielskie wieczorne nocne wirtualne&#8230;Jeden z tych dni przyni\u00f3s\u0142 jej rozmow\u0119 z Huckiem. Nie spotykali si\u0119 ju\u017c tak cz\u0119sto online. Nie mia\u0142a ochoty, nie ujawnia\u0142a mu nieraz swej obecno\u015bci, niewidoczna&#8230;milcza\u0142a&#8230;O czym \u017ce mia\u0142a z nim rozmawia\u0107? Pozosta\u0142y jej mi\u0142e wspomnienia, wspomnienie jego osoby, lecz i dziwny niewyt\u0142umaczalny niesmak i niedosyt&#8230;i ogromna obawa&#8230;i stres&#8230;A jednak zdarzy\u0142a si\u0119. Rozmowa online&#8230; Dosta\u0142a od niego sp\u00f3\u017anion\u0105 kartk\u0119 urodzinow\u0105&#8230;Odpowiedzia\u0142a wysy\u0142aj\u0105c wiadomo\u015b\u0107 przez ICQ.<\/p>\n<p>-Witaj, dzi\u0119kuj\u0119, to mi\u0142o z twojej strony.<br \/>\n-Oh, nie b\u0105d\u017a taka oficjalna, prosz\u0119&#8230;Mi by\u0142o mi\u0142o wys\u0142a\u0107 ci t\u0119 kartk\u0119. Wszystkiego najlepszego! wiesz, \u017ce \u017cycz\u0119 ci wszystkiego co najlepsze&#8230;<br \/>\n-Tak, mo\u017ce&#8230;- zawaha\u0142a si\u0119<br \/>\n-O tak! Jak mo\u017cesz w to w\u0105tpi\u0107&#8230;My\u015blisz o naszej&#8230;niefortunnej przygodzie? Oh, ja my\u015bl\u0119 o tym wci\u0105\u017c ze wstydem&#8230;Powiedz mi, czy&#8230;czy&#8230;.<br \/>\n-Nie, jeszcze nic nie wiem. By\u0142am u ginekologa, za p\u00f3\u017ano na jak\u0105kolwiek reakcj\u0119. Czeka\u0107, tylko czeka\u0107&#8230;.Powinnam dowiedzie\u0107 si\u0119 ju\u017c za kilka dni&#8230; Mam zazwyczaj bardzo r\u00f3wne regularne cykle. Trzydzie\u015bci dni&#8230;Je\u015bli nie wyp\u0142ynie ze mnie ta czerwona ciecz\u00a0 to&#8230;ojej &#8230;to nie wiem.. co zrobi\u0119.. Nie, nie chc\u0119 o tym nawet my\u015ble\u0107&#8230;- Pomy\u015bla\u0142a jednak natychmiast o ich spotkaniu w Utrechcie i o tej niefortunnej nocy. By\u0142o im dobrze razem, pami\u0119ta\u0142a jeszcze jego dotyk, jego s\u0142owa, jego oddech nieregularny&#8230;lecz nie mog\u0142a wymaza\u0107 z pami\u0119ci obrazu, obrazu o kt\u00f3rym chcia\u0142a zapomnie\u0107&#8230;Chwila w kt\u00f3rej poczu\u0142a jak rozchodzi si\u0119 wewn\u0105trz niej ciep\u0142o, jak nape\u0142nia si\u0119 nim&#8230;Sekunda w kt\u00f3rej u\u015bwiadomi\u0142a sobie co si\u0119 mog\u0142o sta\u0107&#8230;co si\u0119 sta\u0142o&#8230;Odsun\u0119\u0142a si\u0119 wtedy odruchowo od niego&#8230;Groteskowa sytuacja, kt\u00f3rej nigdy w \u017cyciu nie chcia\u0142aby powt\u00f3rzy\u0107. Zobaczy\u0142a, \u017ce prezerwatywa, kt\u00f3rej u\u017cywali p\u0119k\u0142a&#8230;Zacz\u0119\u0142a dr\u017ce\u0107,\u00a0 przytuli\u0142a si\u0119 do niego chowaj\u0105c g\u0142ow\u0119, kryj\u0105c \u0142zy &#8230;&#8221;Bo\u017ce, dlaczego?&#8221;&#8230; Wsta\u0142a po chwili, uniesiona potrzeb\u0105 obmycia, oczyszczenia z obcej substancji niechcianej&#8230;Ogarn\u0119\u0142o ja uczucie obrzydzenia gdy dotyka\u0142a d\u0142o\u0144mi g\u0119stej spermy&#8230;&#8221;Bo\u017ce Bo\u017ce&#8230;to jak kara&#8230;za co?&#8221; Przypomnia\u0142a sobie jego zak\u0142opotanie..- Oh, przecie\u017c to nie twoja wina ostatecznie&#8230;Mo\u017ce zreszt\u0105 nic si\u0119 nie stanie. Nie wiem jak du\u017ce jest prawdopodobie\u0144stwo&#8230;W tym okresie cyklu, raczej ma\u0142e, lecz kto wie? &#8211; pociesza\u0142a siebie i jego. Przytuli\u0142 j\u0105 i usn\u0105\u0142. Ona d\u0142ugo nie mog\u0142a zapa\u015b\u0107 w sen&#8230;<br \/>\nWidzia\u0142a zn\u00f3w inn\u0105 scen\u0119&#8230;Nast\u0119pnego dnia po owej nieszcz\u0119snej nocy&#8230;twarz w lustrze. By\u0142o tam du\u017ce wysokie lustro w sypialni. Spogl\u0105da\u0142a na ni\u0105 kobieta&#8230;Znajome spojrzenie, a jednak co\u015b obcego. To kto\u015b inny, to nie ja&#8230;Kto\u015b inny ni\u017c ten, kogo tak dobrze zna\u0142am jeszcze wczoraj&#8230;To samo cia\u0142o, te same kszta\u0142ty, resztki opalenizny z zesz\u0142ego roku i ja\u015bniejsze zakryte przed s\u0142o\u0144cem\u00a0 plamy sk\u00f3ry &#8230; To nie ja, nie ja&#8230;Odczuwa\u0142a niesmak&#8230;Nie potrafi\u0142a pozbiera\u0107 my\u015bli. Usiad\u0142a naga skulona na szerokim \u0142\u00f3\u017cku. Samotna w pustym domu. On ju\u017c dawno w pracy&#8230; On, dlaczego on, dlaczego Huck? nie wyobra\u017ca\u0142a sobie mo\u017cliwo\u015bci urodzenia jego dziecka&#8230;Nie! Nie&#8230;wsta\u0142a nagle, pobieg\u0142a do \u0142azienki marz\u0105c jedynie o prysznicu. Otrze\u017awi\u0142 j\u0105, obmy\u0142 obsesyjne my\u015bli&#8230;A jednak nie pozby\u0142a si\u0119 ich ca\u0142kowicie.<br \/>\nNiechciana przygoda zdarzy\u0142a si\u0119 w pocz\u0105tkach jej pobytu w Holandii. Pami\u0119ta\u0142a swoje przera\u017cenie, pragnienie jedyne jakie przez pewien czas tkwi\u0142o w jej czaszce &#8211; uciec, wyjecha\u0107, daleko st\u0105d, do domu&#8230;sprawdzi\u0107 i mie\u0107 pewno\u015b\u0107, \u017ce nie, \u017ce \u017cadne dziecko si\u0119 nie pocz\u0119\u0142o i nie urodzi&#8230;Zadzwoni\u0142a do przyjaci\u00f3\u0142ki, kt\u00f3ra nie potrafi\u0142a jej pocieszy\u0107, potwierdzi\u0142a jedynie jej obawy&#8230;Jedynie czeka\u0107, czeka\u0107 co si\u0119 zdarzy&#8230;\u017badnych \u015brodk\u00f3w zaradczych, za p\u00f3\u017ano&#8230;Oh, czemu nie bra\u0142a pigu\u0142ki&#8230;W\u00f3wczas nie bra\u0142a.. w\u00f3wczas akurat przerwa\u0142a, co za nieostro\u017cno\u015b\u0107, co za g\u0142upota.. wyrzuca\u0142a sobie. Mia\u0142a nadziej\u0119, \u017ce pomocnym by\u0142by test ci\u0105\u017cowy, \u017ce jego wynik rozwia\u0142by jej obawy&#8230;.Posz\u0142a. Kupi\u0142a. Wyt\u0142umaczy\u0142a kulawo po angielsku, czego potrzebuje. Pami\u0119ta swoje zak\u0142opotanie i kamienna twarz aptekarki&#8230;Ha ha, jeszcze teraz roz\u015bmiesza ja wspomnienie jej zdziwienia, gdy po otwarciu pude\u0142ka okaza\u0142o si\u0119, \u017ce ca\u0142a instrukcja jest po holendersku! Oh, pomog\u0142a jej w\u00f3wczas telefonicznie jej przyjaci\u00f3\u0142ka. Lecz i c\u00f3\u017c, test okaza\u0142 si\u0119 bezu\u017cyteczny. Za wcze\u015bnie na sprawdzanie czegokolwiek &#8211; us\u0142ysza\u0142a w s\u0142uchawce autorytatywne jej s\u0142owa.<\/p>\n<p>-Hey, hey! Chyba si\u0119 zamy\u015bli\u0142a\u015b. &#8211; dostrzeg\u0142a w ko\u0144cu wiadomo\u015b\u0107 od Hucka.<br \/>\n-Tak&#8230;Musz\u0119 ju\u017c i\u015b\u0107. Przepraszam ci\u0119. Trzymaj si\u0119&#8230;Bye. &#8211; uciek\u0142a szybko, nie czekaj\u0105c nawet na odpowied\u017a. Nie by\u0142a w stanie z nim rozmawia\u0107. &#8211; Oh, spa\u0107&#8230;p\u00f3\u017ano ju\u017c &#8211; pomy\u015bla\u0142a. Jutro nowy dzie\u0144. Mo\u017ce lepszy&#8230;<\/p>\n<p>Nie by\u0142 lepszy. Wredny wtorek. Dzie\u0144 pe\u0142en stresu i pracy, do kt\u00f3rej coraz mniej mia\u0142a serca&#8230;W ka\u017cdej wolnej chwili przypomina\u0142a sobie zamierzenie, kt\u00f3re chcia\u0142a spe\u0142ni\u0107 po zako\u0144czeniu pracy. &#8211; Ju\u017c nied\u0142ugo, kilka godzin jeszcze, jeszcze kilka godzin &#8230;<br \/>\nNareszcie siedemnasta. Z po\u015bpiechem wysz\u0142a z biura. W centrum miasta odnalaz\u0142a ulubion\u0105 ksi\u0119garni\u0119.<br \/>\n-Oh, witaj! &#8211; nieoczekiwanie natkn\u0119\u0142a si\u0119 na przyjaci\u00f3\u0142k\u0119 w progu sklepu. Wejdziesz ze mn\u0105?<br \/>\n-Hmm, wychodzi\u0142am w\u0142a\u015bnie, prawda.. ale chod\u017a, je\u015bli zaprosisz mnie potem na jak\u0105\u015b kaw\u0119&#8230; &#8211; roze\u015bmia\u0142a si\u0119 najwyra\u017aniej uradowana spotkaniem..<br \/>\n-No pewnie&#8230; Wiesz, mam dzi\u015b ogromn\u0105 ochot\u0119 na kupienie pewnego albumu. O, mam nadzieje, \u017ce znajd\u0119 to tu. Kiedy\u015b widzia\u0142am&#8230;Vermeer&#8230;Jest obraz, kt\u00f3ry mnie prze\u015bladuje obsesyjnie. Musze jeszcze raz na to spojrze\u0107&#8230;Dotkn\u0105\u0107. Na papierze. Wiesz widzia\u0142am to w Amsterdamie, \u015bci\u0105gn\u0119\u0142am z internetu , ale musz\u0119 mie\u0107 ..tak namacalnie&#8230;na papierze, przed oczyma..<br \/>\n-Oh, to ca\u0142a ty! &#8211; roze\u015bmia\u0142a si\u0119 &#8211; zamierzasz narysowa\u0107 woln\u0105 improwizacj\u0119 na temat? A w\u0142a\u015bnie , jaki temat? O jaki obraz ci chodzi? &#8211; spojrza\u0142a na ni\u0105 zaciekawiona. Ta jednak nie us\u0142ysza\u0142a zaj\u0119ta przeszukiwaniem p\u00f3\u0142ek i sto\u0142\u00f3w ksi\u0119garni w poszukiwaniu tego jedynego Vermeera.\u00a0 &#8211; Nie ma&#8230;- westchn\u0119\u0142a w ko\u0144cu rozczarowana.<br \/>\n-Ale\u017c nie, jest, sp\u00f3jrz tu! Ostatni album. Prosz\u0119. &#8211; poda\u0142a jej przyjaci\u00f3\u0142ka niezbyt gruby wolumin w mi\u0119kkiej ok\u0142adce, wydanie angielskie..- jest tylko to.<br \/>\n-Oh, niewa\u017cne, bylebym tylko odnalaz\u0142a obraz, kt\u00f3rego szukam. To wydanie widzia\u0142am w Amsterdamie, jedyne poza wydaniem autoryzowanym samego Rijksmuseum.\u00a0 Mia\u0142am nawet kupi\u0107&#8230;Popatrzmy&#8230;Jest , sp\u00f3jrz. &#8211; wskaza\u0142a palcem na\u00a0 obraz &#8222;Woman in blue reading a letter.&#8221;<br \/>\n-Pi\u0119kne. Ja lubi\u0119 Vermeera. &#8222;Kobieta w niebieskim czytaj\u0105ca list&#8221;&#8230;.To jest zdaj\u0119 si\u0119 wizerunek jego \u017cony. By\u0142a w ci\u0105\u017cy&#8230;\u0141adna kobieta. Podobaj\u0105 mi si\u0119 jego kobiety. S\u0105 takie \u0142agodne, wra\u017cliwe&#8230;<br \/>\n-chcesz powiedzie\u0107 naiwne&#8230; &#8211; doda\u0142a ona ironicznie&#8230;Przyjaci\u00f3\u0142ka rzuci\u0142a jej szybkie spojrzenie&#8230;<br \/>\n-Oh, o czym my\u015blisz? Nie m\u00f3w tak&#8230;Powiedz mi lepiej jak tam&#8230;twoje sprawy&#8230;<br \/>\n-Bez zmian. Jeszcze zosta\u0142o kilka dni&#8230;Jeszcze mam jak\u0105\u015b nadziej\u0119, ale p\u00f3ki co&#8230;<br \/>\n-Masz obraz Woman in blue i masz bluesa i niebiesk\u0105 na sobie sukienk\u0119. Oh, we\u017a si\u0119 w gar\u015b\u0107! Wiem, jaki to stres&#8230;ale jeszcze nic si\u0119 nie sta\u0142o. jeszcze nic si\u0119 nie sta\u0142o s\u0142yszysz? &#8211; powiedzia\u0142a to zabawnie karc\u0105cym tonem&#8230; Roze\u015bmia\u0142y si\u0119 obydwie.<br \/>\n-Masz racj\u0119.<br \/>\n-B\u0119d\u0119 mog\u0142a zobaczy\u0107 ten rysunek?<br \/>\n-Jaki?<br \/>\n-Improwizacj\u0119 na temat Vermeera..<br \/>\n-Oh, sk\u0105d wiesz, \u017ce to narysuj\u0119? &#8211; dostrzeg\u0142a pob\u0142a\u017cliwy u\u015bmiech w oczach przyjaci\u00f3\u0142ki. &#8211; Wiem, znasz mnie dobrze&#8230;Oczywi\u015bcie b\u0119dziesz mog\u0142a to zobaczy\u0107, cho\u0107 zapewne nie b\u0119dzie to nic nadzwyczajnego&#8230; &#8211; zbagatelizowa\u0142a spraw\u0119<br \/>\n-Nieprawda. Zawsze \u017ca\u0142owa\u0142am, \u017ce nie kontynuowa\u0142a\u015b nauki rysunku. Szkoda&#8230;Wiesz, \u017ce dobrze rysujesz. Brakuje ci techniki.<br \/>\n-Tak&#8230;.- zamy\u015bli\u0142a si\u0119 &#8211; mo\u017ce kiedy\u015b&#8230; &#8211; Ma\u0142a czarna i rozmowa z przyjaci\u00f3\u0142k\u0105 nastroi\u0142a j\u0105 pozytywniej do \u017cycia a jednak wci\u0105\u017c prze\u015bladowa\u0142y j\u0105 popl\u0105tane wycinki scen&#8230;z Utrechtu&#8230;twarz Hucka, &#8230;wizyta w Rijksmuseum&#8230;twarz Catherine , woman in blue, &#8230; i to inne spotkanie ..twarz Carlosa&#8230; Przyp\u0142ywa\u0142o i odp\u0142ywa\u0142o przygn\u0119bienie, przyp\u0142ywa\u0142y wyrzuty sumienia&#8230;i odp\u0142ywa\u0142y&#8230;<br \/>\nDotar\u0142szy do domu jedn\u0105 mia\u0142a my\u015bl i ochot\u0119 &#8211; rysowa\u0107 rysowa\u0107 rysowa\u0107&#8230; Zacz\u0119\u0142a pieczo\u0142owicie odtwarza\u0107 rysy i kszta\u0142ty sportretowanej przed trzema wiekami kobiety, tak jej bliskiej&#8230;Nie zastanawia\u0142a si\u0119 dlaczego.<br \/>\nJasne rozmazane rozbielone kolory jej sylwetki , \u017c\u00f3\u0142\u0107 br\u0105z b\u0142\u0119kit biel&#8230;wok\u00f3\u0142 niej cie\u0144 i czer\u0144 i ziele\u0144 mebli i tkanin w pomieszczeniu&#8230;<br \/>\n\u017b\u00f3\u0142\u0107 br\u0105z b\u0142\u0119kit biel&#8230;ziele\u0144? czer\u0144&#8230;? Zostawi\u0142a uko\u0144czony szkic p\u00f3\u017ano po p\u00f3\u0142nocy, usn\u0119\u0142a szybko&#8230;Obudzi\u0142a si\u0119 w nocy&#8230;\u015ani\u0142y jej si\u0119 b\u0142\u0119kit-czer\u0144, wci\u0105\u017c i b\u0142\u0119kit i czer\u0144 i \u017c\u00f3\u0142\u0107 i czerwie\u0144&#8230;S\u0142o\u0144ce wstawa\u0142o za oknem, pierwsza jasno\u015b\u0107&#8230;\u017c\u00f3\u0142\u0107 i biel &#8230;i czerwie\u0144 na prze\u015bcieradle&#8230;Znieruchomia\u0142a&#8230;czerwie\u0144, \u017c\u00f3\u0142\u0107 i biel&#8230;nie mia\u0142a si\u0142y, nie mia\u0142a w sercu \u017cadnego uczucia, w umy\u015ble \u017cadnej my\u015bli&#8230;po\u0142o\u017cy\u0142a si\u0119 i usn\u0119\u0142a zn\u00f3w&#8230;<br \/>\nM\u0142oda kobieta macha d\u0142oni\u0105 przyja\u017anie i przesy\u0142a u\u015bmiech przesuwaj\u0105c si\u0119 zgrabnie miedzy stolikami ku ukrytej w cieniu pomieszczenia osobie. Przy\u0107mione \u015bwiat\u0142o kawiarni pozwala dostrzec jedynie jej \u0142agodne rysy twarzy, a ca\u0142a jej sylwetka tworzy czarno-wi\u015bniow\u0105, krwist\u0105 plam\u0119 kolor\u00f3w, jest urocza w jej sukience koloru ciemnego czerwonego wina z czarnymi dodatkami.<br \/>\n-Witaj &#8211; ca\u0142uje przyjaci\u00f3\u0142k\u0119. &#8211; To dla ciebie &#8211; wr\u0119cza jej z u\u015bmiechem szkic pastelowy. Portret kobiety w ci\u0105\u017cy, czytaj\u0105cej list, blond w\u0142osy, zamy\u015blenie, \u0142agodne pochylenie g\u0142owy i sukienka koloru wyrazi\u015bcie b\u0142ekitno-zielonego&#8230;ca\u0142o\u015b\u0107 na czarno-zielonym tle przedmiot\u00f3w w pomieszczeniu.<br \/>\n-B\u0142\u0119kit&#8230;- zastanawia\u0142a si\u0119 spogl\u0105daj\u0105c na rysunek, kt\u00f3ry jej wr\u0119czono &#8211; bo nigdy nie opuszcza ci\u0119 nastr\u00f3j bluesa a jedynie przyczyna wci\u0105\u017c inna&#8230;czer\u0144&#8230;bo nie rado\u015b\u0107 ci\u0119 ogarn\u0119\u0142a ale smutek i jakby \u017ca\u0142oba gdy dowiedzia\u0142a\u015b si\u0119 \u017ce dziecka nie nosisz&#8230;, ziele\u0144&#8230;nadzieja? chcia\u0142a\u015b mie\u0107 to dziecko?<br \/>\n-Nadzieja&#8230; na nowy kiedy\u015b etap w \u017cyciu, z kim\u015b innym, kiedy indziej&#8230;- odpowiedzia\u0142a.<\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>historie niemo\u017cliwe historie niespe\u0142nialne &nbsp; to ona jest bezimienna ona jest wszystkim i niczym realno\u015bci\u0105 i u\u0142ud\u0105 nadzieja i rozczarowaniem [&hellip;]<\/p>","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"_bbp_topic_count":0,"_bbp_reply_count":0,"_bbp_total_topic_count":0,"_bbp_total_reply_count":0,"_bbp_voice_count":0,"_bbp_anonymous_reply_count":0,"_bbp_topic_count_hidden":0,"_bbp_reply_count_hidden":0,"_bbp_forum_subforum_count":0,"_uag_custom_page_level_css":"","footnotes":""},"class_list":["post-4972","page","type-page","status-publish","hentry"],"spectra_custom_meta":{"_edit_lock":["1729385154:2"],"_edit_last":["2"],"_wp_page_template":["default"],"_uag_page_assets":["a:9:{s:3:\"css\";s:0:\"\";s:2:\"js\";s:0:\"\";s:18:\"current_block_list\";a:0:{}s:8:\"uag_flag\";b:0;s:11:\"uag_version\";s:10:\"1776190721\";s:6:\"gfonts\";a:0:{}s:10:\"gfonts_url\";s:0:\"\";s:12:\"gfonts_files\";a:0:{}s:14:\"uag_faq_layout\";b:0;}"]},"uagb_featured_image_src":{"full":false,"thumbnail":false,"medium":false,"medium_large":false,"large":false,"1536x1536":false,"2048x2048":false,"trp-custom-language-flag":false,"illdy-blog-list":false,"illdy-widget-recent-posts":false,"illdy-blog-post-related-articles":false,"illdy-front-page-latest-news":false,"illdy-front-page-testimonials":false,"illdy-front-page-projects":false,"illdy-front-page-person":false},"uagb_author_info":{"display_name":"Joanna Choluj","author_link":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/blog\/author\/joannacholuj\/"},"uagb_comment_info":0,"uagb_excerpt":"historie niemo\u017cliwe historie niespe\u0142nialne &nbsp; to ona jest bezimienna ona jest wszystkim i niczym realno\u015bci\u0105 i u\u0142ud\u0105 nadzieja i rozczarowaniem [&hellip;]","_links":{"self":[{"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/4972"}],"collection":[{"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4972"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/4972\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4973,"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/4972\/revisions\/4973"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4972"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}