{"id":4885,"date":"2020-08-24T19:16:45","date_gmt":"2020-08-24T17:16:45","guid":{"rendered":"http:\/\/joannacholuj.pl\/?page_id=4885"},"modified":"2020-08-24T19:16:45","modified_gmt":"2020-08-24T17:16:45","slug":"orfeo-3","status":"publish","type":"page","link":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/orfeo-3\/","title":{"rendered":"Orfeo 3"},"content":{"rendered":"<p><!doctype html public \"-\/\/w3c\/\/dtd html 4.0 transitional\/\/en\"><br \/>\n<html><br \/>\n<head><br \/>\n   <meta http-equiv=\"Content-Type\" content=\"text\/html; charset=iso-8859-2\"><br \/>\n   <meta name=\"Author\" content=\"joanna\"><br \/>\n   <meta name=\"GENERATOR\" content=\"Mozilla\/4.5 [en] (Win95; I) [Netscape]\"><br \/>\n<meta name=\"keywords\" content=\"Orfeusz, Orfee, Orfeo, Eurydyka, mitologia, opera, polski, polska,poland, powiesc, story, polish story, books online, writers, writing, pisarstwo, pisarz, pisarka, opowiesc, opowiadanie, literatura, literature, litterature, art, sztuka, sztuki piekne\"><br \/>\n <title>orfee4<\/title><br \/>\n<\/head><br \/>\n<body text=\"#993366\" bgcolor=\"#FFFFFF\" link=\"#CC33CC\" vlink=\"#CC66CC\" alink=\"#CC33CC\" background=\"\/asia\/books\/orfee\/Orphee4.jpg\"><\/p>\n<div align=\"right\"><a name=\"Akt III\"><\/a><br \/>\n<br \/>[<a href=\"\/en\/asia\/books\/orfee\/orfee2.htm\/#akt I\">akt 1<\/a>][<a href=\"\/en\/asia\/books\/orfee\/orfee3.htm\/#Akt II\">akt<br \/>\n2<\/a>]<br \/>\n<br \/>[<a href=\"\/en\/asia\/books\/orfee\/orfee4.htm\/#Scena 1 (w\u0119drowanie)\">akt 3 scena I<\/a>][<a href=\"#Scena 2 (niespe\u0142nienie)\">akt<br \/>\n3 scena II<\/a>][<a href=\"#Scena 3 (wyzwolenie)\">akt 3 scena III<\/a>]<br \/>\n<br \/>[<a href=\"\/en\/asia\/books\/orfee\/orfeo.htm\/\">do strony g\u0142\u00f3wnej<\/a>]<br \/>\n<br \/>[ <a href=\"\/en\/asia\/books\/orfee\/orfeo.htm\/\">back<\/a> ][ <a href=\"http:\/\/www.joanna.com.pk\/index.html\">retour<\/a><br \/>\n]<\/div>\n<p><center><\/p>\n<p><b><font size=\"+4\">Akt III<\/font><\/b><\/p>\n<p><b><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+3\">w\u0119drowanie*niespe\u0142nienie*<br \/>\nwyzwolenie<\/font><\/font><\/b><\/p>\n<p><hr width=\"100%\">\n<br \/><a name=\"Scena 1 (w\u0119drowanie)\"><\/a><br \/>\n<br \/><b><font size=\"+2\">scena I<\/font><\/b><br \/>\n<br \/>&nbsp;<\/p>\n<p><b><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+2\">w \u0119 d r o w a n i e<\/font><\/font><\/b><\/center><\/p>\n<table border cols=\"1\" width=\"100%\" bgcolor=\"#FFFFFF\" >\n<tr>\n<td>\n<br \/><i><font size=\"+0\">\u0093Eurydice: Will you not embrace me? &#8211; You deign me<br \/>\nnot an answer. Then look at me at least &#8211; Say, am I not as beautiful as<br \/>\non my wedded day? Behold! perhaps the roses fade &#8211; Turn round! it may be<br \/>\nthat this charms decay, which you with rapture prais&#8217;d; or brightness fullies<br \/>\nwhich with joy you view&#8217;d.<\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font size=\"+0\">Orfeo: (The more i hear the less i can resist. Chear<br \/>\nup, Orpheus). Let&#8217;s away , beloved Euridice. these marks of tenderness<br \/>\nare unreasonable. Every delay must prove fatal to us.<\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font size=\"+0\">Eurydice: But one single look.<\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font size=\"+0\">Orfeo: Now to glance upon thy beauty would be ruin.<\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font size=\"+0\">[W.Gluck, &#8222;Orfeo ed Euridice&#8221;]<\/font><\/i><br \/>\n<\/p>\n<hr width=\"100%\">\n<br \/><i><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+0\">Erudyka: Nie poca\u0142ujesz<br \/>\nmnie? &#8211; Nie raczysz mi odpowiedzie\u0107. Wi\u0119c chocia\u017c sp\u00f3jrz na mnie &#8211; Powiedz,<br \/>\nczy nie jestem tak pi\u0119kna jak w dniu mego \u015blubu? Poczekaj! by\u0107 mo\u017ce r\u00f3\u017ce<br \/>\nzwi\u0119d\u0142y &#8211; Obr\u00f3\u0107 si\u0119! mo\u017ce opadnie ten czar, o kt\u00f3ry gorliwie prosi\u0142e\u015b,<br \/>\nlub jasno\u015b\u0107 &#8230;&#8230;. kt\u00f3r\u0105 z rado\u015bci\u0105 ujrza\u0142e\u015b.<\/font><\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+0\">Orfeusz: (Im d\u0142u\u017cej s\u0142ucham<br \/>\njej, tym trudniej jest mi si\u0119 oprze\u0107. Wytrwaj, Orfeo). Odejd\u017amy st\u0105d, ukochana<br \/>\nEurydyko. te oznaki czu\u0142o\u015bci s\u0105 teraz nierozs\u0105dne. Ka\u017cda zw\u0142oka musi by\u0107<br \/>\ndla nas fatalna.<\/font><\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font size=\"+0\">Eurydyka: Lecz jedno spojrzenie..<\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+0\">Orfeo: Teraz spojrze\u0107<br \/>\nna pi\u0119kno\u015b\u0107 twoj\u0105 by\u0142o by dla nas niszcz\u0105ce.<\/font><\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+0\">[t\u0142.J.C.]<\/font><\/font><\/i><\/td>\n<\/tr>\n<\/table>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<table border cols=\"1\" width=\"100%\" bgcolor=\"#FFFFFF\" >\n<tr>\n<td>\n<br \/><font face=\"Times New Roman\">Przekroczyli w \u0142odzi Cherona wolno tocz\u0105ce<br \/>\nsi\u0119 nurty Lety. Przed nimi droga powrotna. Labirynt korytarzy. Wn\u0119ki pieczar,<br \/>\nsadzawki, strumyki, bagna. Orfeo pod\u0105\u017ca\u0142 pierwszy, za nim post\u0119powa\u0142a Eurydyka.<br \/>\nW milczeniu wkroczyli na teren zaludniony przez dusze pot\u0119pione. Zimny<br \/>\ndreszcz przeszy\u0142 cia\u0142o m\u0119\u017cczyzny na widok tych poznanych ju\u017c w drodze ku<br \/>\nwn\u0119t<\/font>r<font face=\"Times New Roman\">zu labiryntu pokracznych, odra\u017caj\u0105cych<br \/>\nduch\u00f3w. A jednak fascynowa\u0142a go w jaki\u015b niewypowiedziany spos\u00f3b ta podziemna<br \/>\nrzeczywisto\u015b\u0107. Z inna r\u00f3wnie\u017c \u015bwiadomo\u015bci\u0105 pod\u0105\u017ca\u0142 droga powrotna ku \u015bwiat\u0142u<br \/>\ndnia, czuj\u0105c za plecami boja\u017aliw\u0105 lecz realn\u0105 obecno\u015b\u0107 Eurydy<\/font>k<font face=\"Times New Roman\">i.<br \/>\nWiedzia\u0142 jak niegro\u017any jest ju\u017c dla nich ten \u015bwiat \u015bmierci, kt\u00f3ry uda\u0142o<br \/>\nmu si\u0119 pokona\u0107 dzi\u0119ki sile mi\u0142o\u015bci. Us\u0142ysza\u0142 bezg\u0142o\u015bny niemal szept kobiety<br \/>\n\u0096 Boj\u0119 si\u0119, Orfeo. \u0096 Prosi\u0142a o chwilk\u0119 spojrzenia i poca\u0142unek. Pos\u0142uszny<br \/>\nnakazowi Boga i Amora, nie odwr<\/font>\u00f3<font face=\"Times New Roman\">ci\u0142<br \/>\nsi\u0119 jednak. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 jedynie d\u0142o\u0144 szukaj\u0105c jej malutkiej d\u0142oni. Zacisn\u0119\u0142y<br \/>\nsi\u0119 kurczowo jej palce. Poczu\u0142 ich ch\u0142odny dotyk i dr\u017cenie. Wiedzia\u0142 jak<br \/>\nbardzo si\u0119 bala, wci\u0105\u017c niepewna czy opuszczenie podziemia jest aby realno\u015bci\u0105.<br \/>\nPowt\u00f3rnie us\u0142ysza\u0142 jej p<\/font>e<font face=\"Times New Roman\">\u0142n\u0105 wyrzutu<br \/>\npro\u015bb\u0119 o spojrzenie<\/font><b>. <\/b><font face=\"Times New Roman\">Odm\u00f3wi\u0142.<br \/>\nNie rozumia\u0142a. Jak\u017ce by\u0142 dla niej okrutny i dlaczego\u0085 Zasklepi\u0142 si\u0119 w ciszy<br \/>\nmilczenia, pragn\u0105\u0142 jakim\u015b cudem zamkn\u0105\u0107 uszy na jej glos. Przecie\u017c nie<br \/>\nm\u00f3g\u0142 wyzna\u0107 jej powodu swego milczenia, powodu pozornej nieczu\u0142o\u015bci. Nie<br \/>\nm\u00f3g\u0142! Mia\u0142 ja tak \u0142atwo utraci\u0107? Czym by\u0142o jednak to jedno spojrzenie\u0085<br \/>\njej twarz, kt\u00f3rej nie m\u00f3g\u0142 w\u00f3wczas ujrze\u0107 stawa\u0142a si\u0119 marzeniem. Ona by\u0142a<br \/>\ntak blisko, a jednak nie w pe\u0142ni \u0093jego\u0094, wci\u0105\u017c w posiadaniu \u015bmierci. \u0096<br \/>\nNie ofiarujesz mi nawet jednego s<\/font>p<font face=\"Times New Roman\">ojrzenia?<br \/>\nNie pragniesz na mnie spojrze\u0107? \u0096 zaj\u0119cza\u0142 g\u0142os kobiety.<\/font><\/p>\n<p><font face=\"Times New Roman\">-Nie masz ochoty dowiedzie\u0107 si\u0119 nawet jak<br \/>\nwygl\u0105dam? Opis, kt\u00f3ry ci przes\u0142a\u0142am jest niczym w por\u00f3wnaniu do iluzji<br \/>\nobrazu na zdj\u0119ciu.<\/font><br \/>\n<br \/><b>&#8211; <\/b><font face=\"Times New Roman\">Ale ta iluzja b\u0119dzie niczym w<br \/>\npor\u00f3wnaniu do obrazu ciebie w rzeczywisto\u015bci \u0096 odmailowa\u0142 jej po chwili<br \/>\nPiotr w \u017cartobliwym tonie, o czym \u015bwiadczy\u0142a za\u0142\u0105czona na ko\u0144cu wypowiedzi<br \/>\nu\u015bmiechni\u0119ta bu\u017aka, czyli dwukropek w kompozycji z my\u015blnikiem i nawiasem.<\/font><br \/>\n<br \/>&#8211; Masz racj\u0119, w istocie. Czy to oznacza, ze gardzisz moi<font face=\"Times New Roman\">m<br \/>\nzdj\u0119ciem? \u0096 wys\u0142a\u0142a zapytanie nieco ura\u017cona.<\/font><br \/>\n<br \/><font face=\"Times New Roman\">&#8211; Ale\u017c nie, prze\u015blij, chce zobaczy\u0107. To<br \/>\nb\u0119dzie jak\u0105\u015b kolejna cz\u0105stka ciebie, kt\u00f3r\u0105 poznam wkr\u00f3tce w \u0093ca\u0142o\u015bci\u0094 \u0096<br \/>\nodmailowa\u0142 szybko.<\/font><br \/>\n<br \/><font face=\"Times New Roman\">&#8211; C\u00f3\u017c, pomy\u015bl\u0119 o tym dzi\u015b wieczorem i<br \/>\nby\u0107 mo\u017ce dostaniesz je mailem jutro rano \u0096 zamkn\u0119\u0142a temat. Piotr u\u015bmiechn\u0105\u0142<br \/>\nsi\u0119 ironicznie po drugiej stronie linii intranetowej. -Jak sobie \u017cyczysz,<br \/>\nmoja droga. Mo\u017ce ostatecznie nigdy si\u0119 nie spotkamy \u0096 pomy\u015bla\u0142 filozoficznie.<\/font><\/p>\n<p><font face=\"Times New Roman\">Znali si\u0119 od d\u0142u\u017cszego czasu. Oboje pracowali<br \/>\nw tej samej firmie, a jednak ich kontakty by\u0142y jedynie formalne do tej<br \/>\npory i za po\u015brednictwem telefonu lub Intranetu. On w Krakowie, ona pracowa\u0142a<br \/>\nw Warszawie. Kt\u00f3rego\u015b dnia oficjalny mail zaprawiony \u017cartem przerodzi\u0142<br \/>\nsi\u0119 w prywatn\u0105 korespondencj\u0119. \u017barty przybra\u0142y kszta\u0142t po<\/font>w<font face=\"Times New Roman\">a\u017cnej<br \/>\njego propozycji spotkania w Krakowie. Kusi\u0142 j\u0105 mile sp\u0119dzonym wieczorem,<br \/>\nkolacj\u0105, koncertem w filharmonii, spacerem nad Wis\u0142\u0105 w romantycznej scenerii<br \/>\nstarego miasta i podkrakowskiego, przekszta\u0142conego w hotel, zameczku. Bardzo<br \/>\nlubi\u0142a Krak\u00f3w. Rzeczyw<\/font>i<font face=\"Times New Roman\">\u015bcie mia\u0142a ochot\u0119<br \/>\nspotka\u0107 go\u0085, mia\u0142a tez ochot\u0119 zn\u00f3w zobaczy\u0107 to miasto, nieodwiedzane od<br \/>\nkilku miesi\u0119cy. Nap\u0142yn\u0119\u0142y wspomnienia. Odpr\u0119\u017cyla si\u0119 w fotelu, pok\u00f3j biura<br \/>\nby\u0142 pusty przez chwile, kto\u015b tam wyszed\u0142, kto\u015b uda\u0142 si\u0119 na kaw\u0119\u0085 odwr\u00f3ci\u0142a<br \/>\ng\u0142ow\u0119 od ekran<\/font>u<font face=\"Times New Roman\"> komputera spogl\u0105daj\u0105c<br \/>\nw zaokienny zapadaj\u0105cy ju\u017c zmrok godziny siedemnastej. Jak\u017ce mia\u0142a ochot\u0119<br \/>\nzn\u00f3w pojawi\u0107 si\u0119 w Krakowie. W\u0119drowa\u0107 jego ulicami. W\u0119drowa\u0107 mo\u017ce w mi\u0142ym<br \/>\ntowarzystwie Piotra, tak jak ostatnio w\u0119drowa\u0142a kt\u00f3rej\u015b niedzieli u boku<br \/>\njej przyjac<\/font>i<font face=\"Times New Roman\">ela z Turcji, kt\u00f3ry przyjecha\u0142<br \/>\ntam na ca\u0142y miesi\u0105c, wys\u0142any przez jego rodzim\u0105 firm\u0119. S\u0142o\u0144ce zala\u0142o tego<br \/>\ndnia miasto, mro\u017ane powietrze z ulg\u0105 przyjmowa\u0142o ciep\u0142e promienie.<\/font><\/p>\n<p><font face=\"Times New Roman\">Spotkali si\u0119 na drugim brzegu Wis\u0142y. Krak\u00f3w<br \/>\nwygl\u0105da\u0142 uroczo z tej perspektywy. Ponad miastem g\u00f3rowa\u0142y zabudowania Wawelu.<br \/>\nPromienie s\u0142o\u0144ca \u015blizga\u0142y si\u0119 po spadzistym dachu zamku kr\u00f3lewskiego, jego<br \/>\nziele\u0144 sp\u0142ywa\u0142a z brzeg\u00f3w, wtapia\u0142a w zielona zgnilizn\u0119 trawy wype\u0142zaj\u0105cej<br \/>\nspod szaroburobialych plam \u015bniegu. Tegoroczna zima zaborczo p<\/font>o<font face=\"Times New Roman\">zbawia\u0142a<br \/>\nnago\u015b\u0107 wylenia\u0142ej i zapad\u0142ej w zimowy p\u00f3\u0142sen przyrody okrycia. Mro\u017ane powietrze<br \/>\nwyra\u017anie jednak dawa\u0142o zna\u0107, \u017ce nie wiosna to jeszcze by\u0142a, lecz pocz\u0105tki<br \/>\nzimy. Na brzeg rzeki wyleg\u0142y sylwetki w\u0119dkarzy, zatrzymane w bezruchu,<br \/>\nze stoickim spokojem <\/font>m<font face=\"Times New Roman\">imo mrozu i wiatru,<br \/>\npe\u0142ni\u0105ce sw\u0105 wart\u0119, ka\u017cdy przy ko\u0144cu swego kija, kt\u00f3rego \u017cy\u0142ka marz\u0142a w<br \/>\nlodowatym nurcie wody. Po\u015bwi\u0119cili oboje kilkana\u015bcie minut uwagi tym poszukiwaczom<br \/>\nzaginionej ju\u017c w mie\u015bcie ciszy. Byli pod urokiem ich spokoju i cierpliwo\u015bci<br \/>\nmy\u015bliw<\/font>y<font face=\"Times New Roman\">ch czatuj\u0105cych na zwierz\u0119c\u0105<br \/>\nzdobycz.<\/font><\/p>\n<p><font face=\"Times New Roman\">Autobus podjecha\u0142 punktualnie, dziesi\u0119\u0107<br \/>\nminut oczekiwania da\u0142o si\u0119 we znaki ich skostnia\u0142ym ko\u0144czynom. Odetchn\u0119li<br \/>\nciep\u0142em wn\u0119trza autobusu. Wysiedli w okolicach dworca g\u0142\u00f3wnego. Ruszyli<br \/>\nw kierunku starego miasta, bez celu i planu, spontanicznie w\u0119drowali urokliwymi<br \/>\nuliczkami Krakowa. Zajrzeli do Ko\u015bcio\u0142a Mariackiego, wygna\u0142 ich stamt\u0105d<br \/>\njednak t\u0142um niedzielnej mszy. Postanowili powr\u00f3ci\u0107 tam p\u00f3\u017aniej, zab\u0142\u0105dzi\u0107<br \/>\nw wysokich nawach pod ostro\u0142ukami , pod filtrowanym \u015bwiat\u0142em<\/font> <font face=\"Times New Roman\">witra\u017cy.<br \/>\nSkierowali si\u0119 ku wawelskiemu wzg\u00f3rzu, godzina by\u0142a ju\u017c p\u00f3\u017anawa. Przypuszcza\u0142a,<br \/>\nze nie uda im si\u0119 ju\u017c wej\u015b\u0107 do pokoi zamkowych. Szybkim krokiem ruszyli<br \/>\nulic\u0105, kt\u00f3rej nazwy nigdy nie potrafi\u0142a przywsoi\u0107, mijaj\u0105c po drodze cale<br \/>\nmn\u00f3stwo male\u0144kich sympatycznych witryn sklepowych, z kt\u00f3rych w<\/font>i<font face=\"Times New Roman\">ele<br \/>\nzachowywa\u0142o sw\u00f3j od dawien dawna kszta\u0142t. Warszawa posiada\u0142a tego typu<br \/>\nurocze ma\u0142e sklepiki jedynie na Starym Mie\u015bcie i w jego okolicach. &#8211; Nie<br \/>\nma ju\u017c starej przedwojennej Warszawy \u0096 westchn\u0119\u0142a , zawsze pragn\u0119\u0142a m\u00f3c<br \/>\nwyobrazi\u0107 sobie w pe\u0142ni tamten \u015bwia<\/font>t<font face=\"Times New Roman\">,<br \/>\ndawne ulice stolicy niezeszpecone szaro\u015bci\u0105 i brzydot\u0105 socrealistycznej<br \/>\narchitektury, urok zamieszania i odmienno\u015bci okolic Placu Grzybowskiego<br \/>\ni dzielnicy \u017cydowskiej, fascynuj\u0105c\u0105 barwno\u015b\u0107 mimo brzydoty i n\u0119dzy starej<br \/>\nPragi, Powi\u015bla, Mariensztatu\u0085Krak\u00f3w mia\u0142 szcz\u0119\u015bcie zachowa\u0107 sw\u00f3j przedwojenny<br \/>\nurok, zewsz\u0105d wyziera\u0142a historia dawnych dziej\u00f3w miasta.<\/font><\/p>\n<p><font face=\"Times New Roman\">Dotarli na wzg\u00f3rze. Spojrzenie z wysoko\u015bci<br \/>\nna spienione fale rzeki. Podwy\u017cszony powa\u017cnie poziom wody, zalane nabrze\u017ce\u0085Wis\u0142a<br \/>\nwygl\u0105da\u0142a gro\u017anie, zagniewana nieobliczalna si\u0142a przyrody. Uda\u0142o im si\u0119<br \/>\nwej\u015b\u0107 do krypt kr\u00f3lewskich, wspi\u0105\u0107 po schodach ku wisz\u0105cemu pod kopu\u0142\u0105<br \/>\nwie\u017cy dzwonowi Zygmunta, odwiedzili ko\u015bci\u00f3\u0142 i prochy polskiej romantycznej<br \/>\ntr\u00f3jcy poetyckiej. Nie dostali niestety bilet\u00f3w do sal zamkowych, wyk<\/font>u<font face=\"Times New Roman\">pionych<br \/>\nprzez mnogie wycieczki szkolne. Roze\u015bmia\u0142a si\u0119. Od pami\u0119tnej wyprawy szkolnej<br \/>\njeszcze w jej latach podstaw\u00f3wkowych nigdy nie udawa\u0142o jej si\u0119 odwiedzi\u0107<br \/>\nponownie wn\u0119trza zamku. Niefart! R\u00f3\u017cnorakie powody i przeszkody za ka\u017cdym<br \/>\njej pobytem w Krakowie<\/font> <font face=\"Times New Roman\">ale skutek zawsze<br \/>\nten sam. C\u00f3\u017c, szkoda \u0096 westchn\u0119\u0142a. Innym razem przy okazji twojego powt\u00f3rnego<br \/>\nprzyjazdu do Polski \u0096 pu\u015bci\u0142a do niego oko. \u0093Pow\u0142\u00f3czystym\u0094 krokiem zeszli<br \/>\nz drugiej strony wawelskiego wzg\u00f3rza, us\u0142ysza\u0142 przy okazji legend\u0119 o smoku<br \/>\n\u0096 postrach<\/font>u<font face=\"Times New Roman\"> Krakowa, o odwa\u017cnym Kubie\u0085Przyb\u0142\u0105ka\u0142<br \/>\nsi\u0119 tez gdzie\u015b przy okazji Bazyliszek i zakl\u0119ta kaczka, a i wpl\u0105ta\u0142a si\u0119<br \/>\nwpo\u015brodku tych historii polskich opowie\u015b\u0107 o smutnym-niesmutnym losie Orfeo<br \/>\ni Eurydyki w\u0119drowc\u00f3w podziemia \u015bmierci. Mia\u0142a w g\u0142owie w\u0142a\u015bnie obraz powrotnej<br \/>\nich w\u0119dr\u00f3wki ku \u015bwiat\u0142u i ku \u017cyj\u0105cemu \u015bwiatu, moment przed katastrof\u0105,<br \/>\nmoment jeszcze szcz\u0119\u015bliwy w jego nie\u015bwiadomo\u015bci przysz\u0142ych przypadk\u00f3w.<br \/>\nTa opowie\u015b\u0107 zwyczajem \u0093spad\u0142ych z ksi\u0119\u017cyca\u0094, jej w\u0142a\u015bciwych, aluzji do<br \/>\ntematu by\u0142a jedynie wyrazem n\u0119kaj\u0105cej ja obsesji ostatnich dni, obsesji<br \/>\ndrugorz\u0119dnego pisarczyka romanside\u0142 trawi\u0105cego bezustannie w umy\u015ble przedmiot<br \/>\npowstaj\u0105cej w\u0142a\u015bnie natenczas ksi\u0105\u017cki.<\/font><\/p>\n<p><font face=\"Times New Roman\">&#8211; Ale kto tymczasem zabi\u0142 tego przekl\u0119tego<br \/>\nBazyliszka?! \u0096 pomy\u015bla\u0142a nieoczekiwanie, z\u017cymaj\u0105c si\u0119 na w\u0142asny brak pami\u0119ci<br \/>\ni nie mog\u0105c sko\u0144czy\u0107 Hakanowi tej historii. Kto zabi\u0142 ..i jak to by\u0142o z<br \/>\ntym podziemnym w\u0119drowaniem\u0085- Jej paplanina, jej ci\u0105g opowie\u015bci dla Hakana<br \/>\ntoczy\u0142y si\u0119 przerywane wybuchami \u015bmiechu i gestami , kt\u00f3re musia\u0142y niejednokrotnie<br \/>\nzast\u0119powa\u0107 brakuj\u0105ce s\u0142ownictwo angielskie. Tryskali oboje humorem, mimo<br \/>\ndaj\u0105cego si\u0119 we znaki mrozu. Postanowili schroni\u0107 si\u0119 w jednej z restauracji<br \/>\ndla skonsumowania p\u00f3\u017anego lunchu.<\/font><\/p>\n<p><font face=\"Times New Roman\">&#8211; Piotr \u0096 pomy\u015bla\u0142a. Z nim by\u0142oby zupe\u0142nie<br \/>\ninaczej. Krakowiak, niejedno m\u00f3g\u0142by jej pokaza\u0107 i opowiedzie\u0107. Wiedziala,<br \/>\nze dobrze zna\u0142 miasto. Zapragn\u0119\u0142a tego wyjazdu. Rozmarzy\u0142a si\u0119. Wyrwa\u0142<br \/>\nja z zamy\u015blenia d\u017awi\u0119k telefonu. Odebra\u0142a. Kr\u00f3tka formalna rozmowa. Spojrza\u0142a<br \/>\nna zegar na komputerze, p\u00f3\u017ani\u0142 si\u0119, plus dziesi\u0119\u0107 minut\u0085by\u0142a ju\u017c <\/font>p<font face=\"Times New Roman\">rawie<br \/>\nosiemnasta. Pracuj\u0105ce z ni\u0105 w pokoju osoby mia\u0142y niebawem powr\u00f3ci\u0107\u0085Nowa<br \/>\nwiadomo\u015b\u0107. Kto? Piotr. Nie Piotr z Krakowa, inny jej przyjaciel. Jak zabawna<br \/>\nwyda\u0142a jej si\u0119 w\u00f3wczas ta zbie\u017cno\u015b\u0107 imion, na kt\u00f3r\u0105 wcze\u015bniej nie zwr\u00f3ci\u0142a<br \/>\nuwagi. Wszak to nie tylko<\/font> <font face=\"Times New Roman\">w przypadku<br \/>\ndwu Piotr\u00f3w. Wspomnia\u0142a imi\u0119 Yana i \u0085 przyjaciela Jana, dwu wa\u017cnych w jej<br \/>\n\u017cyciu Francuzow o tym samym imieniu Jean-Michel. Dziwaczna historia\u0085<\/font><\/p>\n<p>Wiadomos\u0107 by\u0142a jednak od Piotra z Berlina. Kilka mi\u0142ych s\u0142\u00f3w. Kilka<br \/>\ninformacji i jego skr\u00f3cona historia fascynacji \u0093Carmen\u0094 Bizeta w wykonaniu<br \/>\nartystow hiszpa\u0144skich. By\u0142 zachwycony mo\u017cliwoscia obejrzenia przedstawienia<br \/>\npokazywanego na scenie teatru Baden Baden. R\u00f3wnie\u017c skr\u00f3cony opis miasta<br \/>\npozwoli\u0142 jej wyobrazi\u0107 sobie jego urok. Na ko\u0144cu j\u0119zyka mia\u0142a zapytanie.<br \/>\nNigdy nie by\u0142a w Niemczech, mo\u017ce to by\u0142a ta nadarzaj\u0105ca sie okazja? Zako\u0144czenie<br \/>\nlistu przynios\u0142o jej odpowied\u017a &#8211; Mo\u017ce masz ochot\u0119 przyjecha\u0107 na przedstawienie<br \/>\nw sobot\u0119? \u0096 usmiechn\u0119\u0142a si\u0119. \u0096 Czemu nie?<br \/>\n<br \/>&nbsp;<\/td>\n<\/tr>\n<\/table>\n<div align=\"right\"><a name=\"Scena 2 (niespe\u0142nienie)\"><\/a><a href=\"#Pocz\u0105tek\">Pocz\u0105tek<\/a><\/div>\n<p><center><b><font size=\"+2\">scena II<\/font><\/b><br \/>\n<br \/>&nbsp;<\/p>\n<p><b><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+2\">n i e s p e \u0142 n i e n<br \/>\ni e<\/font><\/font><\/b><\/center><\/p>\n<p><\/p>\n<table border cols=\"1\" width=\"100%\" bgcolor=\"#FFFFFF\" >\n<tr>\n<td>\n<br \/><i><font size=\"+0\">\u0093What shall I do without my Eurydice? Where shall<br \/>\nI wander now deprived of her? Eurydice! alas she cannot answer me. I am<br \/>\never faithful to thee, Eurydice. Ah me! nor hope or succour now are left<br \/>\nto me from mortals or from Gods.What shall I do without Eurydice? Where<br \/>\nshall I wander now deprived of her?\u0094<\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font size=\"+0\">[W.Gluck, \u0093Orfeo ed Euridice\u0094]<\/font><\/i><br \/>\n<\/p>\n<hr width=\"100%\">\n<br \/><i><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+0\">\u0093Co poczn\u0119 bez mojej<br \/>\nEurydyki? Gdzie mam w\u0119drowa\u0107 teraz jej pozbawiony? Eurydyko! Nie mo\u017ce mi<br \/>\nodpowiedzie\u0107. Jestem jej zawsze wierny ci, Eurydyko. Ah, ani nadziei ani<br \/>\nratunku juz nie ma dla mnie od \u015bmiertelnych czy Bog\u00f3w. Co uczyni\u0119 bez Eurydyki?<br \/>\nGdzie pow\u0119druj\u0119 teraz jej pozbawiony?\u0094<\/font><\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+0\">[t\u0142.J.C.]<\/font><\/font><\/i><\/td>\n<\/tr>\n<\/table>\n<p>&nbsp;<br \/>\n<br \/>&nbsp;<\/p>\n<table border cols=\"1\" width=\"100%\" bgcolor=\"#FFFFFF\" >\n<tr>\n<td>\n<br \/>Dzwonek budzika. Za oknem jeszcze ciemnos\u0107. Po omacku pr\u00f3buje zapali\u0107<br \/>\nlampk\u0119. Radio, cicha muzyka nie pozwoli jej ponownie zasn\u0105\u0107. Znowu ten<br \/>\ndziwny sen. Nie pami\u0119ta dok\u0142adnie. Nigdy nie potrafila zachowa\u0107 w pami\u0119ci<br \/>\nwra\u017cen sennych. Pozostawa\u0142y jedynie: jakis nastr\u00f3j, jakies przeczucie.<br \/>\nTego ranka pozosta\u0142 w pami\u0119ci r\u00f3wnie\u017c bardzo mglisty obraz ciemnego, sklepionego,<br \/>\npelnego rozchodzacych si\u0119 w r\u00f3\u017cnych kierunkach korytarzy podziemia, md\u0142ego<br \/>\nswiat\u0142a niewyra\u017anych poszept\u00f3w i niezidentyfikowanych, drobnych dzwi\u0119k\u00f3w<br \/>\nw dr\u017c\u0105cej z ch\u0142odu i wilgoci ciszy i dr\u017c\u0105cego r\u00f3wnie\u017c, lecz przecudnie<br \/>\nczystego g\u0142osu spiewaj\u0105cego m\u0119\u017cczyzny\u0085C\u00f3\u017c, ten g\u0142os\u0085spojrzala na magnetofon,<br \/>\ngdzie tkwi\u0142a w\u0142o\u017cona poprzedniego wieczoru kaseta z nagraniem opery Glucka.<br \/>\nKoniec drugiej strony\u0085hmm, Orfeo szuka drogi powrotnej ku wyjsciu z podziemia<br \/>\n\u0096 usmiechn\u0119\u0142a sie. Sni\u0142 jej si\u0119 zakochany Orfeo. Jednym ruchem w\u0142\u0105czy\u0142a<br \/>\nkaset\u0119, wiedzia\u0142a, \u017ce powinna by\u0142a raczej pos\u0142ucha\u0107 wiadomosci zamiast<br \/>\nwprowadza\u0107 si\u0119 w bluesowy nastr\u00f3j kompozycj\u0105 barokow\u0105\u0085Pokusa jednak byla<br \/>\nzbyt silna. Odezwa\u0142 sie g\u0142os Orfeo. Katastrofa jest bliska. Eurydyka b\u0142aga<br \/>\ngo o spojrzenie\u0085Kt\u00f3ry m\u0119\u017cczyzna nie uleg\u0142by pokusie na dzwi\u0119k tak s\u0142odkiego<br \/>\ng\u0142osu!<\/p>\n<p>Szybki prysznic. Suszenie w\u0142os\u00f3w. Na sniadanie ju\u017c oczywiscie nie ma<br \/>\nczasu. Towarzysz\u0105 jej wci\u0105\u017c dzwi\u0119ki rozpaczy w g\u0142osie Orfea. \u0141yk kawy,<br \/>\nspakowana torba, szybki makija\u017c, kanapki\u0085juz w paltku, gotowa do wyjscia<br \/>\nsi\u0119ga po kaset\u0119 z nagraniem i wk\u0142ada j\u0105 do walkmana. Przerwa\u0107 s\u0142uchanie<br \/>\nw momencie katastrofy? Niemo\u017cliwe! \u0096 usmiechn\u0119\u0142a si\u0119 na mysl o swoim muzycznym<br \/>\nuzale\u017cnieniu. Trzasn\u0119\u0142y drzwi. Ju\u017c jej nie by\u0142o. P\u00f3\u017ano. P\u00f3\u0142biegiem pod\u0105\u017ca\u0142a<br \/>\nw kierunku stacji kolejowej. Dziwnie nieprzystawalne do rzeczywistosci<br \/>\nzdawaly si\u0119 s\u0142owa Orfea. Podziemie? Labirynt\u0085 labirynt jest rzeczywistosci\u0105..w\u0119dr\u00f3wka<br \/>\nku swiat\u0142u i \u017cyciu \u0085to uciekanie od smierci i samotnosci\u0085 Gdyby tak ka\u017cdy<br \/>\nmia\u0142 mo\u017cliwos\u0107 odwr\u00f3cenia biegu jego losu, ucieczki przed tchnieniem smierci<br \/>\n, popl\u0105tania jej plan\u00f3w, odwr\u00f3cenia biegu zdarze\u0144, powt\u00f3rki z \u017cycia\u0085Pokusa<br \/>\nspojrzenia? Pokusa? Spojrzenie? Nie znalaz\u0142a odniesienia do bliskiej jej<br \/>\nrzeczywistosci.<\/p>\n<p>W poci\u0105gu, znudzona nieco zawodzeniem Orfeo i j\u0119kami Eurydyki otworzy\u0142a<br \/>\nSomerseta Maughama w wersji angielskiej, ktory wci\u0105ga\u0142 j\u0105 romansowym biegiem<br \/>\nzdarze\u0144. Czytanie angielskich \u0093ciekawszych\u0094 romans\u00f3w by\u0142o jej osobist\u0105<br \/>\nrecept\u0105 na przyswojenie mnogosci s\u0142ownictwa i oswojenie si\u0119 z obcym j\u0119zykiem.<\/p>\n<p>\u0085pokusa spojrzenia\u0085Hej, Kitty, glupio wpad\u0142as moja droga\u0085Dziwna jest<br \/>\nta posta\u0107. Wychodzi za m\u0105\u017c z rozs\u0105dku, w panice i strachu przed staropanie\u0144stwem.<br \/>\nNie kocha go, on kocha ja do szale\u0144stwa, ca\u0142kowicie zdaj\u0105c sobie spraw\u0119<br \/>\nz osobowosci \u0093s\u0142odkiej odrobin\u0119 wulgarnej odrobin\u0119 niewinnej idiotki\u0094 jak\u0105<br \/>\nposiada jego wybranka. Ona go zdradza, zakochuje si\u0119 \u0085g\u0142upio. On to odkrywa.<br \/>\nOna chce odejs\u0107, kochanek j\u0105 odrzuca. Groteska\u0085nie, zwykla intryga romansowa.<br \/>\nZaczyna sie najciekawsza czes\u0107 ksi\u0105\u017cki \u0096 przekr\u0119ci\u0142a stron\u0119. &#8211; I co z t\u0105<br \/>\npokus\u0105 spojrzenia? \u0096 zn\u00f3w powr\u00f3ci\u0142a w jej g\u0142owie natr\u0119tna obsesyjna mysl.<br \/>\nDzis cos si\u0119 zdarzy, cos niemi\u0142ego \u0096 poczu\u0142a intuicyjnie.<\/p>\n<p>Dotar\u0142a do pracy \u00f3sma pi\u0119\u0107. Najcz\u0119sciej pojawia\u0142a si\u0119 pierwsza w biurze.<br \/>\nWszyscy niemal zaczynali prac\u0119 oko\u0142o dziewi\u0105tej. Lubi\u0142a te pierwsze chwile<br \/>\nspokoju, ciszy. Przeglada\u0142a poczt\u0119, porz\u0105dkowala zaleg\u0142e z poprzedniego<br \/>\ndnia sprawy, czasem zadzwoni\u0142 telefon\u0085rzadko. Jest kilka listow. Przejrzala<br \/>\nszybko profesjonaln\u0105 korespondencj\u0119, powr\u00f3ci\u0142a do prywatnych maili\u0085list<br \/>\nod Piotra..i drugi od Piotra.. \u0093Mysla\u0142em o naszym spotkaniu pi\u0105tkowym.<br \/>\nMusimy to odwo\u0142a\u0107. Spotkanie nie ma sensu. Stworzylibysmy pseudozwiazek<br \/>\nobcych sobie ludzi. Prosz\u0119 przyjmij moja decyzj\u0119\u0085\u0094<\/p>\n<p>Zamyslila sie smutno nad wiadomosci\u0105. Otworzy\u0142a drugi list. Kontynuacja<br \/>\nmysli : \u0093Czuj\u0119, \u017ce nasze oczekiwania sa odmienne. M\u00f3wi\u0105c bez ogr\u00f3dek, mia\u0142em<br \/>\njedynie ochot\u0119 na pijatyk\u0119 i seks\u0085ty oczekiwa\u0142as zapewne uczucia, romantyzmu,<br \/>\nintelektualnych rozm\u00f3w. Myl\u0119 si\u0119?\u0094 \u0096 Pokusa spojrzenia \u0096 westchn\u0119\u0142a. Nie,<br \/>\nnie mylisz si\u0119 Piotrze. By\u0107 mo\u017ce rzeczywiscie ca\u0142a historia zakonczy\u0142aby<br \/>\nsi\u0119 w \u0142\u00f3\u017cku. Bo\u017ce, gdzie jest ta przekl\u0119ta granica? \u0096 zada\u0142a sobie odwieczne<br \/>\nswoje pytanie. P\u00f3ki poruszamy sie w rzeczystosci wirtualnej ka\u017cde posuni\u0119cie<br \/>\njest bezpieczne, nie ma granic, nie ma zobowi\u0105za\u0144\u0085rzeczywistos\u0107 stwarza<br \/>\nzagro\u017cenie, stwarza konsekwencje.&nbsp;<br \/>\n<br \/>Ona jednak naprawd\u0119 liczy\u0142a, ze spotkanie w rzeczywistosci mo\u017ce sta\u0107<br \/>\nsi\u0119 wyjsciem z labiryntu w kt\u00f3rym zdaje si\u0119 b\u0142\u0105ka\u0107 od jakiegos czasu. Tyle<br \/>\nkorytarzy, tyle mo\u017cliwosci, tylu ludzi spotyka, ale nigdy \u017caden z nich<br \/>\nnie sprawi\u0142, \u017ce znik\u0142oby w niej poczucie samotnosci i zagubienia. W istocie<br \/>\nchcia\u0142a, by spe\u0142ni\u0142a si\u0119 ta pokusa spojrzenia. Chcia\u0142a spotka\u0107 si\u0119 z Piotrem<br \/>\nw Krakowie. B\u0142\u0105dzi\u0107 by\u0107 mo\u017ce w labiryncie jego uliczek, ale nie sama lecz<br \/>\nz przewodnikiem i \u0085mie\u0107 nadziej\u0119 na wyjscie z przekl\u0119tego labiryntu, przecie\u017c<br \/>\non, \u0142udzi\u0142a si\u0119, kroczy\u0142by przed ni\u0105 pewnie, ku swiat\u0142u, ku swiatu, ku<br \/>\njakiejs tam szcz\u0119sliwszej nowej rzeczywistosci. Pokusa spojrzenia na opak.<br \/>\nNie spojrza\u0142 na ni\u0105. Nie odwa\u017cy\u0142 si\u0119 spojrze\u0107 wi\u0119c zosta\u0142a sama w labiryncie.<br \/>\nEurydyka r\u00f3wnie\u017c t\u0119 rzeczywistosc utraci\u0142a, bo Orfeo\u0085 spojrzal. Pokusa<br \/>\nspojrzenia na opak. Konsekwencja ta sama.<\/p>\n<p>Nowa wiadomos\u0107. Od kogo? Od Piotra\u0085z Niemiec. I co z tym Baden Baden?<\/p>\n<p>Zainteresowa\u0142a si\u0119. Oczywiscie nieszcz\u0119scia chodz\u0105 parami. \u0093Przemysla\u0142em<br \/>\nto. Przedstawienie jest w sobot\u0119. Podr\u00f3\u017c trwa caly dzie\u0144. Nie zd\u0105\u017cysz nawet<br \/>\ndojecha\u0107 na czas. Mysl\u0119, \u017ce nasze spotkanie prze\u0142o\u017cymy na maj, kiedy pojawi\u0119<br \/>\nsi\u0119 w Polsce, mo\u017ce nawet w Warszawie\u0085\u0094 &#8211; C\u00f3\u017c, musz\u0119 nauczy\u0107 si\u0119 docenia\u0107<br \/>\nm\u0119sk\u0105 umiej\u0119tnos\u0107 unikania pokus, no\u0085nie oducz\u0119 si\u0119 jednak instynktownego<br \/>\nuczucia rozczarowania, to pewne \u0096 pomysla\u0142a w duchu.<\/p>\n<p>Nagle rozesmia\u0142a si\u0119 g\u0142osno. Mysl by\u0142a groteskowo zabawna. Taki sobie<br \/>\nczarny humor.. &#8211; Kim jest, do diaska, kobieta w oczach m\u0119\u017cczyzn, \u017ce tak<br \/>\nbardzo boj\u0105 si\u0119 konsekwencji spojrzenia na ni\u0105? B\u00f3g\u0085, Bog Jahwe\u0085- aj, blu\u017anisz<br \/>\nmoja droga, tfu tfu, wypluj te s\u0142owa \u0096 ironizowa\u0142a wobec samej siebie.<br \/>\n\u0096 Meduza, Bazyliszek\u0085- kontunuowa\u0142a &#8211; w ka\u017cdym razie kobiece \u0093podaj mi<br \/>\nlusterko, kochanie\u0094 okazuje si\u0119 by\u0107 prosb\u0105, kt\u00f3rej nie nale\u017ca\u0142oby lekcewa\u017cy\u0107\u0085Czy\u017cby<br \/>\nbrak mo\u017cliwosci przypudrowania nosa kosztowal me\u017cczyzn \u017cycie? \u0096 przedni<br \/>\n\u017cart\u0085<br \/>\n<br \/>&nbsp;<\/td>\n<\/tr>\n<\/table>\n<div align=\"right\"><a name=\"Scena 3 (wyzwolenie)\"><\/a><a href=\"#Pocz\u0105tek\">Pocz\u0105tek<\/a><\/div>\n<p><center><b><font size=\"+2\">scena III<\/font><\/b><\/p>\n<p><b><font size=\"+2\">w y z w o l e n i e<\/font><\/b><\/center><\/p>\n<p><\/p>\n<table border cols=\"1\" width=\"100%\" bgcolor=\"#FFFFFF\" >\n<tr>\n<td>\n<br \/><i><font size=\"+0\">\u0093Orfeo: Ah, is it thou? it is; I see thee now. The<br \/>\ntorture of my pain had amost conquer\u0092d reason. What are thou come for?<br \/>\nWhat would thou have of me?<\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font size=\"+0\">Love: I\u0092d make thee happy. Orpheus, thou indeed hast<br \/>\nmuch endure\u0092d for my glory; and therefore I restore to thee thy dear belov\u0092d<br \/>\nEurydice. I want no farther proofs of thy fidelity. Behold her rise to<br \/>\nbe reunited to thee.<\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font size=\"+0\">Orfeo: What do I behold! O Gods! my spouse!\u0094<\/font><\/i><\/p>\n<p><i><font size=\"+0\">\u0093Love: Enough-Ye fortunate lovers, come away \u0096 Let<br \/>\nus quit these immortal habitations \u0096 Return to your kingdoms and enjoy<br \/>\nthe world again.\u0094<\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font size=\"+0\">[W.Gluck, \u0093Orfeo ed Euridice\u0094]<\/font><\/i><br \/>\n<\/p>\n<hr width=\"100%\">\n<br \/><i><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+0\">\u0093Orfeusz: Ah, czy to<br \/>\nty? takl Widz\u0119 ci\u0119 teraz. Cierpienie mego b\u00f3lu zaw\u0142adn\u0119lo niemal moj\u0105 \u015bwiadomo\u015bci\u0105.<br \/>\nPo co przychodzisz? Czego chcesz ode mnie?<\/font><\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+0\">Amor: Chcia\u0142bym uczyni\u0107<br \/>\nci\u0119 szcz\u0119sliwym. Orfeuszu, naprawd\u0119 wiele wycierpia\u0142e\u015b dla mojej chwa\u0142y;<br \/>\ni dlatego przywr\u00f3ce dla ciebie do \u017cycia ukochan\u0105 Eurydyk\u0119. Nie chc\u0119 juz<br \/>\nwi\u0119cej dowod\u00f3w twojej wierno\u015bci. Sp\u00f3jrz oto wstaje, by si\u0119 z tob\u0105 po\u0142\u0105czy\u0107.<\/font><\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+0\">Orfeusz: C\u00f3\u017c ja widz\u0119!<br \/>\nO Bogowie! moja ma\u0142\u017conka!\u0094<\/font><\/font><\/i><\/p>\n<p><i><font size=\"+0\"><font face=\"Times New Roman\">\u0093Amor: Dosy\u0107 ju\u017c \u0096 Tak,<br \/>\nszcz\u0119\u015bliwi kochankowie , odejd\u017acie \u0096 Pozw\u00f3lcie nam opu\u015bci\u0107 to nie\u015bmiertelne<br \/>\nmiejsce \u0096 Powr\u00f3\u0107cie do waszego kr\u00f3lestwa i radujcie si\u0119 zn\u00f3w \u015bwiatem<\/font>.\u0094<\/font><\/i><br \/>\n<br \/><i><font face=\"Times New Roman\"><font size=\"+0\">[t\u0142.J.C.]<\/font><\/font><\/i><br \/>\n<br \/>&nbsp;<\/td>\n<\/tr>\n<\/table>\n<p>&nbsp;<br \/>\n<br \/>&nbsp;<\/p>\n<table border cols=\"1\" width=\"100%\" bgcolor=\"#FFFFFF\" >\n<tr>\n<td>\n<br \/>Jedno spojrzenie. Spojrzenie, kt\u00f3re sprawi\u0142o, \u017ce wszystko sta\u0142o sie<br \/>\niluzj\u0105. Gdzie ona jest? Czy jej obecnos\u0107 by\u0142a jedynie z\u0142udzeniem? Mo\u017ce<br \/>\nnigdy jej tu nie bylo\u0085Ciemny korytarz zdawa\u0142 si\u0119 zasklepia\u0107 i sciesnia\u0107.<br \/>\nDuszno. Dr\u017c\u0105ce w oddali swiat\u0142o z ukrytego \u017ar\u00f3d\u0142a przygas\u0142o, samotnos\u0107\u0085Gdzie<br \/>\njestes Eurydyko? \u0106mi\u0142 si\u0119 swiat przed oczami. Oslepi\u0142 go nagle blask s\u0142o\u0144ca.<br \/>\nZnik\u0142a rzeczywistos\u0107 podziemia. Orfeo znalaz\u0142 si\u0119 samotnie na powierzchni<br \/>\nswiata. Eurydyka pozosta\u0142a w podziemiu.<\/p>\n<p>To zabawne, ona wola\u0142aby negatywne, tragiczne zako\u0144czenie. Katastrofa<br \/>\npowinna, jej zdaniem, ko\u0144czy\u0107 histori\u0119 mi\u0142osci Orfeo i Eurydyki. A jednak<br \/>\nGluck wprowadzi\u0142 ju\u017c w pierwszym akcie posta\u0107 Amora, kt\u00f3ry pojawia si\u0119<br \/>\ni w zako\u0144czeniu i wprowadza happy end. Po pr\u00f3bie, pomyslnej, wiernosci<br \/>\ni uczucia, kochankowie zn\u00f3w po\u0142\u0105czeni! Dwukrotnie umar\u0142a-zaginiona Eurydyka<br \/>\no\u017cywa cudownie. Zwyci\u0119stwo mi\u0142osci, wyjscie z podziemia, wyjscie z labiryntu\u0085<\/p>\n<p>Dlaczego jej \u017cycie pl\u0105cze sie do tego stopnia, \u017ce trudno znale\u017a\u0107 wyjscie?<\/p>\n<p>M\u0142oda kobieta siedzia\u0142a zamyslona twarz\u0105 zwr\u00f3cona ku oknu. Jej wzrok<br \/>\nbl\u0105dzi\u0142 wysoko w koronach sosen, ponad dachem domu wyrastaj\u0105cego nieoczekiwanie<br \/>\nna wprost okna jej pokoju. Zas\u0142ania\u0142 on ca\u0142y niemal widok, przestrze\u0144 ulicy<br \/>\ni polany w oddali. Jedynie przestw\u00f3r nieba i ga\u0142\u0119zie wysokich drzew przyciaga\u0142y<br \/>\nuwag\u0119\u0085S\u0142o\u0144ce niesmia\u0142o pr\u00f3bowa\u0142o uwolni\u0107 sie z obj\u0119\u0107 chmur. Temperatura,<br \/>\nwysoka jak na zimow\u0105 por\u0119, dawa\u0142a z\u0142udzenie przedwiosnia. Jak\u017ce czeka\u0142a<br \/>\nna t\u0119 wiosn\u0119. Wiosna przynies\u0107 mog\u0142a nadziej\u0119 pocz\u0105tku i przemiany. Tak<br \/>\n\u017cyc dalej nie spos\u00f3b \u0096 szepta\u0142a do siebie \u0096 W takim zamieszaniu, potarganiu<br \/>\nuczu\u0107 i pragnie\u0144. Czego ja chc\u0119? Czego ja pragn\u0119? Czego szukam? &#8211; Mota<br \/>\nsi\u0119 w t\u0119 i tamt\u0105 stron\u0119, gubi w plataninie korytarzy i gubi orientacj\u0119.<br \/>\nLabirynt istnieje zapewne nie wok\u00f3\u0142 niej, lecz w niej samej. Nie maj\u0105 sensu<br \/>\nposzukiwania m\u0119\u017cczyzny. Odejd\u017a Orfeo. Nie ma sensu jakakolwiek w\u0119dr\u00f3wka<br \/>\ni zejscie do podziemi. Pozostanie raczej u brzegow Lety, u brzegow rzeki<br \/>\nzapomnienia. Przeszlos\u0107 niech zostanie na drugim brzegu jej nurtow. Wraz<br \/>\nz ni\u0105 wszelka pami\u0119\u0107 i wszelki \u017cal, wszelkie wspomnienie b\u0142\u0119d\u00f3w, pomy\u0142ek,<br \/>\nrozczarowa\u0144, rozterek, zagubie\u0144, grzech\u00f3w i rozpaczy\u0085 Jednej tylko ju\u017c<br \/>\nma ochot\u0119 ulec pokusie\u0085pokusie spojrzenia \u0085 w przysz\u0142os\u0107.<br \/>\n<br \/>&nbsp;<\/td>\n<\/tr>\n<\/table>\n<p>&nbsp;<a href=\"#Akt III\">do pocz\u0105tku<\/a><br \/>\n<\/body><br \/>\n<\/html><\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>orfee4 [akt 1][akt 2] [akt 3 scena I][akt 3 scena II][akt 3 scena III] [do strony g\u0142\u00f3wnej] [ back ][ [&hellip;]<\/p>","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"_bbp_topic_count":0,"_bbp_reply_count":0,"_bbp_total_topic_count":0,"_bbp_total_reply_count":0,"_bbp_voice_count":0,"_bbp_anonymous_reply_count":0,"_bbp_topic_count_hidden":0,"_bbp_reply_count_hidden":0,"_bbp_forum_subforum_count":0,"_uag_custom_page_level_css":"","footnotes":""},"class_list":["post-4885","page","type-page","status-publish","hentry"],"spectra_custom_meta":{"_edit_lock":["1729392459:2"],"_edit_last":["2"],"_wp_page_template":["default"],"_uag_page_assets":["a:9:{s:3:\"css\";s:0:\"\";s:2:\"js\";s:0:\"\";s:18:\"current_block_list\";a:0:{}s:8:\"uag_flag\";b:0;s:11:\"uag_version\";s:10:\"1776190721\";s:6:\"gfonts\";a:0:{}s:10:\"gfonts_url\";s:0:\"\";s:12:\"gfonts_files\";a:0:{}s:14:\"uag_faq_layout\";b:0;}"]},"uagb_featured_image_src":{"full":false,"thumbnail":false,"medium":false,"medium_large":false,"large":false,"1536x1536":false,"2048x2048":false,"trp-custom-language-flag":false,"illdy-blog-list":false,"illdy-widget-recent-posts":false,"illdy-blog-post-related-articles":false,"illdy-front-page-latest-news":false,"illdy-front-page-testimonials":false,"illdy-front-page-projects":false,"illdy-front-page-person":false},"uagb_author_info":{"display_name":"Joanna Choluj","author_link":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/blog\/author\/joannacholuj\/"},"uagb_comment_info":0,"uagb_excerpt":"orfee4 [akt 1][akt 2] [akt 3 scena I][akt 3 scena II][akt 3 scena III] [do strony g\u0142\u00f3wnej] [ back ][ [&hellip;]","_links":{"self":[{"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/4885"}],"collection":[{"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4885"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/4885\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4886,"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/4885\/revisions\/4886"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/joannacholuj.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4885"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}