Chcesz otrzymać prezent?

Up for a gift?

Zapisz się do newslettera!
Subscribe!

    * Sprawdź na co się zgadzasz (Privacy policy)

    MORE TU

     

    Przez
    Podlasie na Białoruś. Lipiec 2005

    Od prawosławia do islamu

     

     

    Podlasie

    Grodno

    Mińsk szpital,
    poszukiwanie muzeum etno, muzeum komunizmu, starówka zdjęcie pomnik ofiar w
    afganistanie,

    1

     

    w stronę
    Białegostoku

     

     

     

    Gdybym przyjęła pierwotny
    plan podróży, mogłabym teraz powiedzieć – moim pierwszym wrażeniem po wjechaniu
    ziemię białoruską było to i to. Nie powiem tak. Bo zdecydowałam, że wjadę na tereny
    Podlasia powoli. Stopniowo. Krótkimi odcinkami, kilometr za kilometrem pokonam
    autobusem, żeby wydało mi się, że ta granica, pomiędzy Polską i Białorusią w
    rzeczywistości nie istnieje. Bardzo chciałam przenieść się w epokę
    przedwojenną, gdy Kresy stanowiły część polskiego terytorium.

    Jeden telefon matki i udało się
    zaklepać miejsce noclegowe w maleńkiej wsi na Białostocczyźnie, w domu tej
    dalekiej rodziny, którą znałam jedynie z fotografii. Na dworcu w Białymstoku
    czekała już na mnie młodziutka kuzynka, Kasia, przy której świeżej, zażywnej i
    zdrowej postaci sprawiałam wrażenie dziewczynki siedemnastoletniej.

    Najpierw mapa i przewodnik. Bo
    sklepy warszawskie ich nie oferowały. Tutaj jednak było już Podlasie. Swojskie
    tereny. Wdrapałyśmy się więc na pierwsze piętro dworca i udało się. Był
    przewodnik wydawnictwa Bezdroże o Grodnie i okolicach. Chwała im za odwagę i
    dobre chęci w czasach, gdy trwa bojkot wszystkiego co białoruskie, na zasadzie
    odwetu za antypolską postawę Łukaszenki. – Białoruś? Chcesz jechać na Białoruś? Zaaresztuja
    cię, zabiją, deportują. A w ogóle to tam nic nie ma. Po co jechać?

     

    pl_PLPolish